Shinto: Droga ustanowiona przez bogów!




Z początku myślałam o opublikowaniu pracy z hermeneutyki, mam też jedną pracę, którą w swej wspaniałomyślności udostępniła mi jeszcze za czasów studenckich koleżanka z roku, ale po namyśle postanowiłam sięgnąć po jedną z moich ulubionych prac.

Być może jestem naiwną, dziecinną osobą - nie wstydzę się być taką, gdyż to najlepsza z cech jakie posiadam - ale jeszcze parę lat temu, zaczytywałam się w pismach Spinozy, wyszukiwałam wzmianek panteistycznych wszędzie i w różnych formach, często-gęsto - jak mawiała jedna z moich nauczycielek - studiowałam także książki o tematyce religijno-filozoficznej z innych stron świata, z innych kultur, począwszy od kultury arabskiej kończąc na Dalekim Wschodzie.



Tak też zaczęłam interesować się rodzimą tradycją, kulturą a przede wszystkim religią Japonii. Wydała mi się równie pierwotna, równie magiczna i urokliwa jak wszystkie słowiańskie mitologie razem wzięte, ponad to łączyła w sobie wiele wspólnych dla innych stron świata cech animistycznych; jako wielka fanka Spirited Away - w tym właśnie tkwi moje zdziecinnienie - nie potrafiłam odmówić sobie tej małej przyjemności, jaką bez wątpienia była lektura książek o tematyce shintoistycznej. Zawsze podziwiałam Japończyków za ich schludność, ascetyczność w formie i uporządkowaniu, a także za cały ten ceremoniał, w który ubierają swoją codzienność, znacząc przy tym kolejne dni iście tęczowym melanżem buddyzmu, konfucjanizmu a zwłaszcza taoizmu, któremu najbliżej do Shinto. Mam więc nadzieję, że zainteresuje kogoś właśnie ta praca i kto wie, może zechce się w nią zagłębić :) Ręczę głową, że lektura pism, które w niewielkiej ilości zamieszczę na końcu w bibliografii, warta jest waszego zachodu i oprócz barwnych ilustracji, może w nich znaleźć wiele pouczających informacji; dzięki takim religiom, tradycjom jak Shinto, świat wydaje się jeszcze piękniejszym miejscem, pełnym marzeń, bożego ducha i magii.


Część I


Shintoizm, wyrosły z rodzimych kultów przyrody, opierający swe filary na czci oddawanej miejscowym bóstwom rodowym i plemiennym, sięga swą genezą co najmniej dwunastu tysięcy lat wstecz. Łączy w sobie wiele niezależnych od siebie wierzeń, pierwotnych obrzędów szamańskich i czarnoksięskich. Jest to odwieczna religia Japończyków, skupiająca się wyłącznie na kraju Kwitnącej Wiśni i w zasadzie nie ekspandująca na inne tereny. Należy ona do religii naturalnych, oznacza to tyle, że nie ma ona swego założyciela, głosiciela czy twórcy. Wyrosła na gruncie etnicznym, splatając swe wierzenia z warunkami bytowania ówczesnego ludu Yamato, jak niegdyś zwano Japonię.

Tradycję tę Japończycy nazywają - Shintō. Termin ten najprawdopodobniej został zapożyczony z chińskiej „Księgi Wróżb" datowanej na V w. n. e. Próby usystematyzowania podań i mitów, wiązały się z rosnącą ekspansją na ziemie Archipelagu obcych wpływów i wierzeń. Shintō znaczy tyle, co:


„Zasady ( reguły, nauki, wskazania, kierunek, wytyczona droga ) pochodzące od mocy sił niepojętych dla rozumu"1


Tak więc w tej konwencji, można by określić shintō, jako wytyczoną przez bogów drogę czy nawet wzorowanie się na Nich. Wierzono od zawsze, że jest to boski szlak, po którym każdy może wędrować z ufnością. Istnieje bowiem konieczność naśladowania bogów w ich drodze poprzez ludzki świat. Kto przestaje to czynić, wstępuje na drogę łamania norm społecznych, staje się wyrzutkiem. Ten specyficzny zbiór wierzeń religijnych, w którym losy bóstw i ludzi tworzą spójną syntezę, nie został narodowi japońskiemu podsunięty z zewnątrz. Jest na wskroś japoński, głęboko zakorzeniony w pradawnych dziejach Archipelagu. Jest to religia, która kładzie nacisk na indywidualne kierowanie wysiłków, na rzecz dobra ogółu, nie zaś na podporządkowywanie się ogółowi. Tylko dzięki zgodnej współpracy można mieć nadzieję na sprawny rozwój całości społeczeństwa, jako że jest to podstawowy nakaz bogów. Owa ekologiczna zasada współzależności wiążących żywe organizmy z ich środowiskiem tworzy jedność. Otaczający człowieka świat jest niczym potok zdarzeń nieustannie przepływających i pobudzających jego zmysły. Liczy się tylko teraźniejszość.



Shintoizm jest więc jak gdyby światopoglądem panteistycznym, nie dopracowanym wprawdzie w niektórych szczegółach. Światopogląd ten ujmuje całą rzeczywistość jako organizm zbudowany z wielu połączonych ze sobą elementów, z których każdy jest czymś w rodzaju monady, wykonującej dla całego organizmu częściowe zadanie. Jest to światopogląd na wskroś ziemski, bliski doświadczeniu prostego człowieka. Niekiedy zabarwiony fantazją ludową ( łącznie z przesądami ).

W mitologii shintō daremne jest szukanie szaty zewnętrznej. Jest to raczej forma mitu ubranego w dramatyzm i poetycką alegorię ( na wzór mitów greckich czy indyjskich ). Całość, zwana Kojiki - Księga dawnych wydarzeń ( 712 r. n. e.), ukazuje próby, aby poza barwną fasadą dostrzec również obraz świata prawdziwego. Wiąże się to z silnym przekonaniem wyznawców shintoizmu, że bogowie żyją pośród nas! Tradycję tę przekazywano ustnie przez wiele pokoleń, nim w I tysiącleciu p. n. e. Przekształciła się w dość zwarty system. Na przełomie er istniały już świątynie oraz podlegli im kapłani; jednak mity, zaklęcia, modlitwy i obrzędy, spisano dopiero w VIII i IX w. n. e.

W shintoizmie utrzymują się po dziś dzień wyraźne pozostałości manaizmu, najstarszej fazy kultu, właściwie jeszcze przed religijnej. Często jednak i do niej wkracza warstwa animistyczna. Przykładem na to może być traktowanie ognia w mitologii shintoizmu:


„Ogień jest w niej przedstawiony antropomorficznie jako potomek bogini Yizanami, mający tułów, kończyny, głowę i krew jak każda istota ludzka, choć należy on do innego wymiaru"2


Dla shintoisty manaistyczne patrzenie na świat, a nawet mieszanie go z animizmem a przez to tworzenie pewnego rodzaju teofanii jest normalnym składnikiem wiary. Ogień wszak można postrzegać na wiele sposobów, jako zjawisko fizyczne, jako świętą ideę, czy też jako bóstwo we własnej osobie. Już od V - VI w. n. e. zaczęły przenikać na Archipelag z kontynentu nowinki światopoglądowe: chińska i koreańska wiedza o świecie, a później sam buddyzm, który barwił swoimi doktrynami shintō przez ponad tysiąc lat. Jednak sam shintoizm, przechodził trzy stadia rozwoju, które za Mirceę Eliadem można by nazwać: fazą kratofanii, hierofanii i teofanii ( manifestacja sił, świętości i boskości ). Nim jednak obce idee na dobre zagościły w kulturze Yamato, na ziemiach tych panowały dwa okresy historyczne, które kształtowały rodzimą religię i nadawały jej niepowtarzalny charakter.


W epoce Yōmon ( 7500 - 250 p. n. e. ) był bardzo silnie rozwinięty kult płodności, skupiający się głównie na kobietach. Miały one wtenczas bardzo wysoki status społeczny. To matki rodów, karmicielki gromady, strażniczki świętego ognia, podtrzymywały kult bogów, nadawały świętości leśnym duchom, bogom przybranym w skórę zwierząt. Snuły opowieści i mity. Były skarbnicą wiedzy. Pośredniczyły w kontakcie świata bóstw opiekuńczych ze światem ludzkim. Przynosiły powodzenie łowcom, myśliwym. Za ich sprawą rozwinęły się wierzenia totemistyczne. Wiara w cienką zasłonę odgradzającą ludzi od bogów, sprawiła, że jak nigdy później, mocno wierzono w życie pośmiertne. Niejednokrotnie, poświęcano własne życie, aby przebłagać bogów, czy też się z nimi spotkać.

W okresie Yayoi ( ok. 250 r. p. n. e. - ok. 250 r. n. e. ) powstały pierwsze kurhany. Zaprzestano, tak jak w epoce poprzedniej, składać ofiary z ludzi. Stopniowo zanikł także kult matki rodu. Z rodu matriarchalnego przekształcił się w patriarchalny. Wciąż jednak na czele panteonu bóstw pozostaje postać kobieca, najważniejsze bóstwo shintoizmu po dziś dzień, bóstwo słońca - Amaterasu!


Shintō, które uznaje boskość władców Yamato i całą rodową spójnię, doczekało się swego czasu nawet urzędu kanclerskiego - Urzędu Do Spraw Bogów Nieba i Ziemi. Mijały jednak wieki. Z Chin shintoizm zapożyczył doktrynę in - jang; zasadę żeńską i męską, która płynnie stopiła się z ludowymi wierzeniami Japończyków o boskiej parze demiurgów i ich niezliczonym potomstwie, które każdego dnia upiększa i poprawia stworzony świat. Pewną rolę odgrywało też tu tzw. pięć żywiołów: ogień, woda, drzewo, metal i ziemia. Rozkwit wróżbiarstwa rodem z Księgi Wróżb I - Ching oraz chińskiej astrologii przemieszany z ideami konfucjanizmu, przyczynił się do wzbogacenia skromnego ceremoniału w rodzimym kulcie.


Shintoizm, jako rodzima ideologia, musiała jednak niepokoić późniejszych władców z epoki Edo (XVII - XIX w.), gdyż propagowała ona kult rodziny cesarskiej, jako bezpośrednich spadkobierców pary demiurgów. Dlatego też mieszano obrządek shintō z buddyjskimi naleciałościami. Buddyzm w pewien sposób wyznaczał drogi rozwoju shintoizmu. Starzy bogowie ubrani w nowe imiona odzyskali splendor. Zaplątany w tą bogatą interpretację filozoficzną shintoizm mógł odtąd pretendować do miana samodzielnego systemu światopoglądowego. Finansowano go i pozwalano na rozwój. Z tego czasu pochodzi rozróżnienie bogów niebiańskich ( amatsukami ) od ziemskich ( kunitsukami ). Wierzono bowiem, głównie japoński shogunat, że tylko połączenie idei shintoizmu z buddyzmem, pozwoli na utrzymanie rdzennej religii w ryzach. Bogato zdobione świątynie buddyjskie, miały na celu przyciągnięcie jak największej liczby ludzi, to zaś było przyczyną iż chramy shintoistyczne, zaczęły w jakiejś mierze naśladować konkurencyjne świątynie. Wprowadzano również nowe święta, takie jak np.: Bon czy Urabon. Lud Yamato miał jednak to do siebie, że prędzej czy później przekształcał pierwotny charakter tychże świąt i nadawał im swoje własne cechy. W wypadku święta Bon, szybko przekształciło się ono w rodzime święto zmarłych ( przypadające na 13 - 15 lipca ). Według wierzeń zmarli odwiedzają wówczas nocą swych najbliższych. Oświetla się dla nich domy i groby lampionami ( stąd też nazwa: Święto Lampionów ). W domu przygotowuje się dla zmarłych ofiary ( głównie owoce ). Co istotne w shintoizmie, to fakt, że nigdy nie rozwinęły się w nim żadne konkretne obrzędy cmentarne. Przez wieki chowano ciała bez konkretnego namaszczenia i rytuałów. Wiązało się to z wiarą, iż zmarli powracają z Krainy Umarłych jako opiekuńcze kami. Tak więc tą, można by powiedzieć, niewygodną część pogrzebową, złożono na barki buddyzmu. Bowiem:


„Japończyk rodzi się jako shintoista, a umiera jako buddysta"3


Ciało zmarłego pali się na stosie na znak całkowitego zwycięstwa buddysty nad ciałem. Tak więc shintoizm zawdzięcza buddyzmowi a także taoizmowi pewnego rodzaju mistycyzm.

Popularne posty z tego bloga

"Wędrówka Dusz" - dr Michael Newton. "Śmierć nie jest ciemnością, lecz światłem". Część I

"Ulecz się sam" - Andrzej Żak. Część II - Wolność jest jak zdrowie: uzyskuje wartość i stajemy się jej świadomi tylko wtedy, gdy ją tracimy...

Mitologia Indyjska: Mit o powstaniu świata, Bogini Matce i wojnie bogów!