Dialektyka erystyczna - Artur Schopenhauer; Część IV




Część IV
Sposób 21

Gdy przeciwnik posługuje się argumentem, który oceniliśmy jako dwuznaczny lub pozorny, to wypada nam tylko wykazać ową dwuznaczność i pozorność; ale znacznie lepiej jest przeciwstawić mu inny, równie dwuznaczny i pozorny argument, tyle, że bardziej przekonujący. Albowiem nie chodzi tu o prawdę, lecz o zwycięstwo w sporze. Jeśli przeciwnik posługuje się argumentum ad hominem, my także odpowiadamy w ten sposób. Skrócimy spór, gdy zamiast dyskutować o istocie sprawy uciekniemy się do tej erystycznej metody odpowiedniej dla sposobu jaki stosuje przeciwnik.

Przykład:

B utrzymuje, iż demokracja angielska nie jest pełna z powodu utrzymania monarchii.
- To tak - mówi A - jakbyś zakładał, że monar­cha angielski nie jest obywatelem swojego kraju!
B ripostuje, iż A niejednokrotnie wysuwał argument, że podstawą demokracji jest równość wobec prawa. A czyż obywatel jest równy wobec króla, skoro jeszcze nie tak dawno poddanego w trakcie audiencji obo­wiązywał nakaz spuszczania wzroku?
A odpowiada, że B, jak zwykle, posługuje się drugorzędnymi argumentami, bowiem z dworskiego ceremoniału obarczonego martwą tradycją nie sposób wyciągnąć wniosków o rzeczywistej równości lub nierówności wobec prawa.

Sposób 22

Gdy przeciwnik domaga się od nas zgody na twierdzenie, z którego bezpośrednio wynika spór, to odmawiamy pod pretekstem, iż mamy do czynienia z błę­dem, polegającym na przyjmowaniu tezy, która ma być dowiedziona za jedną z przesłanek dowodu (petitio principii). Zarówno przeciwnik jak i słuchacze skłonni są uznać twierdzenie spokrewnione z problemem za identyczne z nim. W taki oto sposób wytrącamy przeciwnikowi z ręki najlepszy argument.

Przykład:

B żąda zaakceptowania twierdzenia, iż twórczość Byrona prześciga wszystko, co dotychczas napisano. A nie zgadza się, wskazując, iż w ten sposób B chciałby uzyskać potwierdzenie, iż Byron jest największym twórcą w historii literatury, a to należy dopiero udo­wodnić. Albowiem wielkość nie polega jedynie na wybitności dziel, ale także na nieskazitelności życia. Czy zatem Byron, hulaka i rozpustnik bezkrytycznie zasługuje na tak szczytne miano?

Sposób 23

Przesada jest wynikiem sprzeczania się i oporu. Toteż możemy irytować przeciwnika swoim oporem po to, by swoje - skądinąd nawet słuszne - twierdzenie wyjaskrawił aż poza granice słuszności; teraz odpierając jego przesadną wypowiedź wywołujemy wrażenie, iż obalamy całość dowodu. Ale i sami powinniśmy się strzec, by sprzeciw strony drugiej nie skłonił nas do przesady lub do poszerzenia przedkładanego twier­dzenia. Albowiem często nasz przeciwnik uczyni wszystko, byśmy lak postąpili; musimy zatem wyraźnie powrócić do pierwotnego zakresu naszej wypowiedzi, na przykład stwierdzając: Powiedziałem tylko tyle i nic więcej ponad to.

Przykład:

Gdy B, dowodzący, że mężczyźni są niewierni, dochodzi do takiego punktu zacietrzewienia, iż zgadza się z podstępną lezą A, że wszyscy mężczyźni są niewierni, gdyż inaczej nie byliby męscy, wówczas A dezawuuje to twierdzenie, podając niezliczone przykłady wierności i oddania. Wtedy B, uzmysławiając sobie swą przesadę stwierdza, iż miał na myśli wyłącznie nie­wierność potencjalną, płynącą z samej natury, a nie niewierność w ogóle, którą to skłonność można poprzez wychowanie, poczucie obowiązku i uczucia wyższe sku­tecznie opanować, a nawet uczynić jej przeciwieństwem. To i tylko to chciałem powiedzieć" - kończy B, poz­bawiając A argumentów.

Sposób 24

Możemy go nazwać fabrykowaniem konsek­wencji. Z wypowiedzi przeciwnika wydobywa się sztucznie przez fałszywe wnioskowanie i przeinaczanie pojęć twierdzenia zupełnie w niej nieobecne, ani też nie zamierzone, które są natomiast absurdalne i niebez­pieczne; stworzywszy wrażenie, iż płyną one właśnie z wypowiedzi przeciwnika i są sprzeczne między sobą oraz z ogólnie przyjętymi prawdami, osiągamy pośrednie zakwestionowanie twierdzenia przeciwnika poprzez niemożność twierdzenia przeciwnego (apagoge). Jest to zatem znów potraktowanie czegoś, co nie jest przyczyną jako przyczyny (fallacia non cause ul causae).

Przykład:

B udowadnia konieczność wejścia kraju do sojuszu wojskowego, który miałby charakter obronny. A wypacza argumenty B utrzymując, że B dąży w ten sposób do agresji na sąsiedni, lecz nie objęty sojuszem kraj. Tak, jakby B powiedział, iż alians jest zwrócony przeciwko temu krajowi, co jest sprzeczne i z interesem własnego państwa i z jego realnymi możliwościami.]



Sposób 25

Sposób ten opiera się na przykładzie przeciwieńst­wa (exemplum in contrarium) i jest apagogą poprzez instancję. Wnioskowanie od szczegółów do ogólności wymaga przywołania wielu przypadków dla oparcia na nich swych twierdzeń; przy dowodzie apagogicznym tj. opartym na niemożliwości twierdzenia przeciwnego wystarcza przywołanie tylko jednego przypadku, który będąc w niezgodzie z nim, twierdzenie to obala. Ten za­bieg zwany jest instancją (exemplum in contrarium, instantia). Na przykład twierdzenie: Rogale są wszyst­kie przeżuwacze, obala jeden jedyny przykład wiel­błądów. Instancja ma miejsce wtedy, gdy stosujemy twierdzenie ogólne do przypadku, który winien wchodzić w jego zakres, a jest w niezgodzie z prawdą, co po­woduje całkowite obalenie tego twierdzenia. W związ­ku z tym zdarzają się pomyłki, toteż przy stosowaniu przez przeciwnika instancji, musimy szczególnie uważać: 1) czy przykład przez niego podany rzeczy­wiście zaistniał, są bowiem problemy, które rozwiązać można jedynie poprzez ich nieprawdziwość Jak np. sze­reg cudów, historie o duchach, itd.; 2) czy ów przykład istotnie objęty jest przez zakres samego twierdzenia, co często bywa zwodnicze; należy więc precyzyjnie roz­graniczyć zakresy; 3) czy przykład istotnie zaprzecza samemu twierdzeniu, co także często jest ledwie pozorne.

Sposób 26

Nader błyskotliwym chwytem jest odwrócenie kie­runku argumentu (retorsio argumenti), polegające na tym, iż argument zastosowany przez przeciwnika z myślą o własnej korzyści wykorzystujemy przeciwko niemu dla naszej korzyści. Np., gdy przeciwnik mówi: To jest jeszcze dziecko, trzeba być dlań pobłażliwym, stosujemy takie oto retorsio: Właśnie z tego powodu, że to jeszcze dziecko, należy mu się kara, by jego złe nawyki nie zakorzeniły się.

Sposób 27

Argument, który szczególnie złości przeciwnika winien być przez nas natychmiast wykorzystany i wzmo­cniony; nie tylko z powodu dogodności takiego stanu, w którym przeciwnik wpada w gniew, ale również dla­tego, że najwidoczniej został ugodzony w słaby punkt swego rozumowania i że, co prawdopodobne, można mu je zepsuć w stopniu daleko większym, niż to jest na razie widoczne.



Przykład:


A i B spierają się o to, czy w małżeństwie różnica wieku odgrywa istotną rolę. A utrzymuje, że dużo starszy mąż to prawdziwe nieszczęście dla związku, co szczególnie irytuje B (który ożenił się z kobietą trzydzieści lat od siebie młodszą). W tej sytuacji A przytacza wszelkie znane przykłady, świadczące o nie­wierności małżeńskiej młodej żony, co dodatkowo roz­wściecza B i każe mu wygadywać głupstwa. A dobija go argumentem, iż „nawet wśród znajomych może wskazać kilka przykładów mężów-rogaczy".]

Sposób 28

Jest on możliwy do zastosowaniu głównie wtedy, gdy dyskutanci są wykształceni i toczą spór przed nie­wykształconym audytorium. Jeśli zbraknie dowodu od­wołującego się do rzeczy (ad rem) i nawet sposobu odwołującego się do człowieka (argumentum ad hominem), wówczas należy zastosować sposób odwołujący się do słuchaczy (argumentum ad auditores), czyli wysunąć zarzut niesłuszny, którego błędność rozpozna tylko uczony przeciwnik, nie zaś audytorium. W mnie­maniu słuchaczy został on pobity, zwłaszcza, gdy ów argument dodatkowo ośmiesza jego twierdzenie; bo­wiem ludzie zawsze chętnie śmieją się, a tych, którzy się śmieją pozyskujemy dla naszej sprawy. Aby dowieść niesłuszności zarzutu przeciwnik musiałby długo i zawile argumentować, zbyt uczenie i nużąco dla nie­wykształconych słuchaczy,

Przykład:

Argument przeciwnika jest ten, że „przy powstawaniu gór pierwotnych masa, z której potem wykrystalizowały się granit i inne górotwory cha­rakteryzowała się temperaturą co najmniej 200 stopni Reamura, zatem była ciekła, czyli stopiona, a krysta­lizowała się pod powierzchnią ówczesnego panoceanu". - Zastosujemy argument zwrócony do słuchaczy (argumentum ad auditories) twierdząc, że taka tem­peratura, a nawet znacznie niższa, bo już 80 stopni Rea­mura spowodowałaby wyparowanie morza i przy­brałoby ono postać wyłącznie pary wodnej. Słuchacze są rozbawieni oczywistością takiej tezy. By przeciwnik wykazał jej błędność musiałby dowieść, że temperatura wrzenia uzależniona jest nie tylko od temperatury, ale także od ciśnienia atmosferycznego; gdyby polowa wody nasyciła powietrze w postaci pary wodnej ciśnienie wzrosłoby do tego stopnia, że nawet 200 stopni Rea­mura nie wystarczyłoby dla osiągnięcia wrzenia. -Ale taki wykład jest zbyt trudny dla niefizyków, zatem nie będzie miał miejsca. (Mitscherlich, Abhdig. d. Bert. Akad.1822).



Sposób 29

Gdy spostrzeżemy, iż klęska blisko, możemy stosować dywersję, czyli mówienie na zupełnie inny temat, rzekomo należący do sprawy i tu przedstawiany jako argument przeciwny. Można uczynić to w granicach przyzwoitości, o ile dywersja choć trochę przynależy do tematu sporu (thema quaestionis) lub z pełną bez­czelnością, gdy ze sprawą nic go już nie łączy.

Przykład:

Zaakcentowałem z podziwem, iż Chiny pozbawione są rodowej szlachty, a urzędy otrzymuje się tylko dzięki egzaminom. Zdaniem mego przeciwnika wiedza równie nie daje prawa do urzędów co i szlachetne pochodzenie (które skądinąd wysoko ocenia). - Więc gdy z kolei zauważył, iż jego argumentacja przegrywa, błyskawicznie podjął dywersję i stwierdził, że w Chinach wszystkie stany objęte są karą bastonady (bicia kijem), co połączył z częstym piciem herbaty i to wszystko zarzucał Chińczykom. Gdybym zajął się tym twierdze­niem pogubiłbym się niechybnie i stracił zwycięstwo w sporze. Dywersja przeradza się w bezczelność w sytuacji, gdy za nic się ma temat sporu i zaczyna się mniej więcej podobnie: A niedawno i pan utrzymywał, że... Wtedy dywersja nosi charakter osobistego ataku, który to sposób omówimy szerzej na końcu. Precyzyjniej rzecz ujmując jest ona czymś pośrednim między argumentem natury osobistej (ad personam) a argumentem zwróconym do człowieka (ad hominem). W jakim stopniu ów wybieg jest wrodzony ludzkiej naturze łatwo się przekonać słuchając sporu ludzi pospolitych; otóż najczęściej jeden drugiemu czyni zarzuty osobiste, które nie znajdują innego oparcia, jak w postaci takichże zarzutów zwróconych w drugą stronę. Można tedy odnieść wrażenie, iż obie strony zgadzają się z zarzutami przeciwnika! To niby sposób Scypiona, który Kartagińczyków zaatakował nie w Italii, lecz w Afryce. Co przydatne może być na wojnie, mato się sprawdza w sporze. Albowiem zarzuty raz postawione i nie odparte zapadają w pamięć słuchacza, który do­wiaduje się wiele złego o obu stronach. Ten chwyt sto­suje się w dyskusji z braku lepszego środka (z &. laute de mieux).

Popularne posty z tego bloga

"Ulecz się sam" - Andrzej Żak. Część II - Wolność jest jak zdrowie: uzyskuje wartość i stajemy się jej świadomi tylko wtedy, gdy ją tracimy...

Mitologia Indyjska: Mit o powstaniu świata, Bogini Matce i wojnie bogów!

"Myśli" - Seneka. Część VII