"Geneza i stanowiska sporu o uniwersalia". Część I



Dzisiejszy wpis a właściwie tekst, odnosi się do Średniowiecza... przyznaję, że nie jest to mój ulubiony okres w historii filozofii, wszystkie te spory teologiczno-filozoficzne i przesadzona świętoszkowatość, od której robi się niedobrze, ale cóż poradzić? Tekst, który tu zamieszczam pochodzi z pierwszego semestru na drugim roku studiów. Ćwiczenia prowadził największy seksista na uniwerku; człowiek, bez którego życie wszystkich pań i studentów żydowskiego pochodzenia z pewnością byłoby mniej pikantne, upierdliwe czy jak kto woli, egzotyczne. A jakże. Zawsze częstował nas ów doktorek świeżymi kawałami o blondynkach, zwłaszcza tych cycatych, o żydach i klechach, nie wahał się skakać po każdym i z byle powodu.

Pamiętam, że nawet po śmierci papieża, wytrzymał tylko przez tydzień, aby na uniwerku zacząć żartować także i z tego... Więc wydaje mi się, że w jego rankingu na rasy, wyznania i płeć, każdemu dostało się po równo. Taki już był i sądzę, że nigdy się nie zmieni. Cham na zawsze zostanie Chamem.

A zatem...




Część I
Gdy się spojrzy na otaczającą człowieka rzeczywistość, zdumiewa różnorodność przedmiotów, jakie w niej napotykamy. Wydaje się, że wszystkie te przedmioty - tak dalece różniące się między sobą - nie mają nic takiego, co by było im wspólne. Ale już dłuższa obserwacja pokazuje, że mimo wszelkich zmian, powstawania i ginięcia, rzeczywistość trwa, że zastajemy wokół siebie ciągle coś istniejącego. Przyjść może wtedy do głowy głębsza refleksja, czym jest to, co istnieje, jak daleko ono sięga, skąd się wzięło, jakie są jego właściwości, czy oprócz niego jest jeszcze coś innego, niedostrzegalnego dla zmysłów? I tak właśnie rodzą się pytania, z którymi od wieków zmaga się filozofia, pytania, które - używając jej języka - grupują się wokół zagadnienia bytu i jego natury. Wokół - pojęć ogólnych.

Pod koniec wieku XI i w pierwszej połowie XII stał się aktualny spór, który zaprzątał umysły zarówno metafizyków jak i dialektyków. Spór ten o przedmioty ogólne, inaczej mówiąc o „powszechniki", nosił miano „Sporu o Uniwersalia". Treścią sporu było „czy pojęciom ogólnym odpowiadają przedmioty rzeczywiste, a jeżeli tak, to jakie?" Przyczyną natomiast stał się pogląd Platona zakładający, że tylko świat idei stanowi prawdziwą rzeczywistość. Platon uważał, że świat, który jest spostrzegany zmysłami, jest tylko odbiciem i niedokładną kopią świata idei. Idee według Platona nie tylko są realne i niezależne od rzeczy, ale rzeczy są zależne od nich. Idee to jakby matryce i niezmienne pierwowzory, które istnieją wyłącznie w świecie rzeczy. Jednak rodzi się pytanie skąd znamy idee skoro spostrzegamy tylko nieudolne kopie? Platon odpowiada, że tych wzorów rzeczywiście nie jesteśmy w stanie poznać zmysłami, ale możemy je sobie pomyśleć i uobecnić rozumem. Czym dla zmysłów obecne obrazy, stworzenia i rzeczy, tym dla rozumu są idee tych rzeczy. Jednak rozum nie wytwarza idei, tylko je odtwarza, ponieważ zanim dusza związała się z ciałem, rozum oglądał te idee bezpośrednio.

Z rozważań Platona można wywnioskować że, istnieją dwa światy: zmysłowy i ideowy a jeden żyje oddzielnie od drugiego. Podobne stanowisko zajął jego uczeń Arystoteles. Także twierdził, że istnieją dwa światy, jednak nie oddzielone od siebie a przenikające się. Idee zaś nie istnieją w zaświatach, lecz zawarte są w rzeczach. Oba poglądy zostały nazwane - realizmem, ze względu na to, iż oba uważają idee za coś co istnieje i jest realne. Zarówno Platon jak i Arystoteles twierdzili, że przedmiotem naszych pojęć są byty ogólne. Pytali się, czy istnieje to, co ogólne, jak istnieje i jaki jest stosunek tego, co ogólne do tego, co szczegółowe?




Przejęcie zagadnienia uniwersaliów nie pochodziło jednak wprost od wielkich filozofów starożytności. Przekazanie całego ich dorobku zawdzięczamy komentatorom. Najbardziej znanym z nich był bez wątpienia Porfiriusz. W swym najsłynniejszym dziele „Wstępie do kategorii Arystotelesa" omówił szczegółowo pięć postaci orzeczników, między które wplótł rodzaje i gatunki, jako te, które mogą być orzekane o rzeczach.
Postawił tamże potrójne pytanie: „Co się tyczy rodzajów i gatunków?"


1. Czy istnieją (w przyrodzie), czy też tylko w umysłach jako myśli?
2. Jeśli istnieją w przyrodzie, to czy są cielesne, czy bezcielesne?
3. Czy istnieją oddzielnie od rzeczy zmysłowych, czy też raczej w nich?"


Jako pierwszy w średniowieczu postanowił się z problemem zmierzyć Boecjusz. Potem rozgorzał słynny spór. Nawiązując do Arystotelesa, Boecjusz wysnuł kolejne pytanie:  


„Czy kategorie zestawione przez Arystotelesa są gatunkami rzeczy realnych, czy może tylko znaków językowych?"


I tak Boecjusz w swoim komentarzu do „Wstępu" Porfiriusza stwierdza, że może istnieć zupełnie inna droga rozważań. Mianowicie twierdził, że idee nie istnieją jako byt realny, a jedynie rzeczy konkretne i jednostkowe posiadają byt rzeczywisty. Idea jest więc tylko wspólną nazwą dla większej ilości rzeczy lub „jestestw" do siebie podobnych.


„Boecjusz rozróżniał rzeczy i wyrazy, przy pomocy których oznaczamy rzeczy, a ponieważ istnieje dziesięć najwyższych rodzajów (kategorie)rzeczy, musi więc być dziesięć rodzajów wyrazów, które te rzeczy oznaczają".1


Cdn...

Popularne posty z tego bloga

"Ulecz się sam" - Andrzej Żak. Część II - Wolność jest jak zdrowie: uzyskuje wartość i stajemy się jej świadomi tylko wtedy, gdy ją tracimy...

Mitologia Indyjska: Mit o powstaniu świata, Bogini Matce i wojnie bogów!

"Myśli" - Seneka. Część VII