"Mity greckie" - Robert Graves. Część VI (C) "Potop: Synowie Niebios".





"Pięć Wieków Ludzkości: Odwieczna walka Dobra ze Złem; Pościg za kobietą, oblubienicą Synów Bożych i jej potomstwem; Bunt dzieci Matki Ziemi -- Tytanomachia, Gigantomachia i Tyfonomachia; Trzy próby zniszczenia ludzkości przez pogańskich bogów i cudowne ocalenie ludzi przez pół-boga, który własną śmiercią zapłacił za niesioną pomoc. Potop -- ostateczna rozgrywka z rodzajem ludzkim?".


(C)



Zgodzicie się ze mną zapewne, że nie ma nic gorszego dla człowieka poszukującego odpowiedzi na jakieś dręczące go pytanie, aniżeli świadomość, że ktoś na przekór jego wrodzonej dociekliwości, staje mu na drodze, skrywając klucz do poznania i jeszcze bezczelnie udaje, że nie wie, o co nam chodzi, kiedy pytamy się: "Dlaczego?". Nie wiem jak wy, ale mnie głęboko to frustruje, bo wychodzę z założenia, że człowiek jako istota myśląca, ma prawo znać swoje korzenie; prawdę o swych początkach, bez względu na to jakie by one nie były. Nikt, bez względu na to, jak wysoko stoi, jak władny i bogaty by nie był, nie ma prawa powstrzymywać swobodnego przepływu informacji, a jeśli tak czyni, no cóż, musi się liczyć z tym, że większość ludzi pójdzie zupełnie innym szlakiem, poszukując Wiedzy na własną rękę, odsunie się od podręczników i twardogłowych akademików, od mędrców i kapłanów, zadając coraz to śmielej, tylko z pozoru, kontrowersyjne tudzież absurdalne pytania. Niestety wtedy również wpadnie w niejedne sidła - czy oto chodzi tymże "miłościwym kapłanom"?


Pisząc to, mam na myśli jedną z największych zagadek w dziejach naszego świata: Potop.


Część z Was twierdzi, opierając się wyłącznie na przekazywanej przez kapłanów wersji, że była to kara boska za grzechy świata, z której cało uszedł jedynie Noe, jego rodzina i spore stadko zwierzaków z czterech stron świata (zawsze mnie ciekawiło, jak po tym wszystkim udało się kangurom wrócić do Australii?). Inna część ludzi, zapewne opierając się na wiedzy przekazywanej w naukowych książkach, nie wierzy w Potop (w sensie biblijnym) w ogóle, za to snuje różnego rodzaju tezy na temat globalnego zlodowacenia, które po pewnym czasie ustąpiło, zalewając objęte nim tereny nagromadzoną wodą. Tak ponoć powstało Morze Bałtyckie (tylko skąd w takim razie na dnie Bałtyku pozostałości po jakiejś przed-potopowej Cywilizacji?) Są jednak i tacy, którzy mają inne hipotezy.


W końcu już Platon pisał, że w onych czasach, słońce wstawało i zachodziło inaczej niż obecnie, co mogło wiązać się ze znacznym przechyleniem osi Ziemi (ciekawa rzecz, że wiedział o czymś takim Platon), co z kolei, mogło doprowadzić do wielkiego, wodnego kataklizmu. Naturalnie hipotez jest bardzo wiele, zarówno nauka jak i zwykli ludzie, snują własne teorie, z tymże my -- szaraczkowie, jak i wolni od "utartego schematu" naukowcy, mamy odwagę formułować najśmielsze nawet hipotezy, jesteśmy otwarci na polemikę, szukamy do upadłego dowodów a to, co pozbawione logiki, odrzucamy bez namysłu, w przeciwieństwie do twardogłowych akademików, którzy jakby się zmówili, na przekór coraz to nowszym odkryciom, wciąż stoją na tym samym, co sto lat temu, stanowisku. I to Oni, w bezpośredni sposób (pytanie kto stoi za nimi?), powstrzymują reedycję znanej Nam wiedzy, bardziej bojąc się o własne stołki, aniżeli, że ludzkość nie wykorzysta okazji, aby poznać prawdę. Kto wie ile jeszcze mamy czasu, aby zadawać takie pytania?


~  Babilonia  ~


III: "POTOP" w mitologii babilońsko-asyryjskiej


Jedną z najbardziej rozpowszechnionych wersji o Potopie (zaraz po niej ta opisana w Biblii), zawiera tzw. "Epos o Gilgameszu" (-- Klik*). Narratorem staje się dla nas Utnapisztim (lub Utanapisztim), mityczny człowiek, który przeżył tę katastrofę; później z kolei, wraz ze swą żoną, otrzymał od bogów dar nieśmiertelności. Podobnież jak Ziusudra w micie sumeryjskim (TUTAJ), także i tu, znajduje się jeden prawy człek, do którego zwraca się sam bóg (Enki), chcąc ocalić go przed zagładą. Z tymże, po raz kolejny dzieje się tak, dlatego, że pozostała grupa naczelnych bóstw, postanawia, ni mniej, ni więcej, zmieść ludzkość z powierzchni planety, ponieważ taki miała kaprys:  

"Aby uczynili potop, zachęciło wielkich bogów ich serce"

Dowiadujemy się zatem z tego mitu, iż Utnapisztim otrzymał dokładne instrukcje jak zbudować specjalną Arkę, na której miałby zebrać po parze z każdej rasy zwierząt w celu ponownego ich odrodzenia, kiedy już wody ustąpią. Podobnież jak w przypadku starotestamentowego przekazu, także i tutaj rodzi się pytanie, jak wielka musiałaby być ta Arka, jak zorganizowany system gromadzenia i katalogowania tychże zwierząt, aby wszystkie pomieścić, wykarmić i zachować spokój?


A słowo "spokój" zdaje się w tym wypadku trafione, gdyż to właśnie z tego powodu, jak głosi starożytny epos, wielcy bogowie mieli dopuścić się takiego czynu. Początkowo na świecie przebywali jedynie bogowie. Ale jako że w społeczności boskiej, panowały podobne do ludzkich stosunki. Mało tego, ponoć owi "nieśmiertelni" w rzeczywistości mogli zapadać na zdrowiu równie ciężko jak inne zamieszkujące naszą planetę stworzenia. Trudno jednak stworzyć sobie dokładne wyobrażenie tych "istot" skoro, o czym już wspominałam w poprzednim poście z tego cyklu, za każdym razem, gdy chcielibyśmy się tego dowiedzieć, w starożytnych tekstach, którymi dzielą się z nami historycy, brakuje ok. 37 kamiennych tabliczek. Wiemy jednak, że owym "bóstwom" miały usługiwać pomniejsze bóstwa (czy może pół-bogowie), które z kolei miały się troszczyć o zaspokajanie potrzeb tych pierwszych. Jak wynika z tekstów, "bogowie" dzielili się na tzw. generacje. Starsi z nich, z racji hierarchii, stali wyżej, z kolei młodsi, niczym mieszańce, byli obarczani całym ciężarem pracy, której nie chcieli poddać się ich boscy rodzice. Tak że w końcu zbuntowali się...



Mitologie świata, w tym te nowożytne, przekazują nam obraz legendarnej bitwy sił Dobra i Zła u zarania dziejów, zanim powstał świat i ludzie. Pod różnymi imionami, lecz w gruncie rzeczy traktujące o tym samym, opowieści te łączą się w całość, dając -- niekompletny, jak zawsze, ale zawsze to coś -- obraz zmagań dwóch lub więcej frakcji wśród "starożytnych bogów", aniołów i demonów, czy jak zwał tak zwał. Bez względu na to czy weźmiecie do ręki eposy z Indii, czy Mezopotamii, Azji, Grecji a nawet mezo-Ameryki, każdorazowo natkniecie się na fragment, w którym wyraźnie nasi przodkowie opisywali wojnę pomiędzy bogami. I też jedni byli dobrzy, inni źli, upadli...


Za każdym też razem każe się nam wybierać "stronę". Czy jednak istnieje, poza spisaną historią dziejów, jakikolwiek poradnik-przewodnik, jak odróżnić dobrych od złych? W końcu jedyne co posiada ludzkość to mitologie, dogmaty oraz jedną wielką niewiadomą, tzw. tabu, o której nie wolno nam nawet myśleć. Mnie jednak ciekawi, bo nie uważam, aby "ciekawość ludzka" była cechą charakteru, której powinniśmy się wstydzić czy bać, dlaczego tzw. "bogowie", których każe się nam czcić, wielbić, z taką łatwością bawili się naszym kosztem? Oczywiście na gruncie czystej "analizy mitologicznej". W końcu, jak wynika z mitu o Potopie z Babilonii, a pamiętajmy, że spisano go wcześniej niż Biblię, owi "wielcy bogowie" stworzyli nas wyłącznie po to, aby uspokoić bunt tych "młodszych" i od tej pory, pełniliśmy funkcję niewolników. Mówiąc najprościej: Homo sapiens = tania siła robocza. Tylko czy tak było naprawdę, czy może tak każe nam wierzyć pewna grupa pseudo-badaczy, która nijak szukając głębszego sensu, stara się raczej udowodnić przede wszystkim to, że człowiek jest wyłącznie "zabawką" stworzoną bez celu, ba, że jest pół-produktem bez duszy i przeznaczenia. Według mnie takie wnioski są równie błędne, jak i dogmatyczne zaślepienie.


Wiemy zatem, że pierwsi ludzie nie powstali po to (wg. mitów Mezopotamii), aby cieszyć oko boga/bogów, lecz wyłącznie do ciężkiej pracy.


W przeciwieństwie do wersji starotestamentowych, nie obdarzono ich nadludzką siłą, długowiecznością etc. Wręcz przeciwnie. Byli słabi, padali więc z wysiłku bardzo szybko, co miało być gwarancją, że nie podejmą, tak jak "młodsi bogowie" próby buntu. Niestety czy może stety-, życie zawsze znajduje drogę (ale czy znalazłoby furtkę, gdybyśmy naprawdę mieli do czynienia z "bogami"? Przecież wszechmocni bogowie, nie musieliby bawić się w kotka i myszkę):

"Nie minęło jeszcze 12 tysięcy lat, 
gdy kraj powiększył się i ludzie rozmnożyli się,
Kraj jak byk wrzeszczał,
a bogów niepokoił zgiełk.
Enlil (jeden z owych pięciu) słyszał ich hałasy
i rzekł do bogów wielkich:
"Hałas ludzkości stał się dla mnie zbyt uciążliwy,
z powodu ich zgiełku pozbawiony jestem snu! (czy bóg nie mógł wznieść się ponad to? Chyba że mamy do czynienia ze zgiełkiem innej natury... Może chodziło o nagromadzenie "myśli"?)
Wstrzymajcie dostarczanie ludzkości pożywienia,
niech zabraknie im roślinności dla zaspokojenia głodu,
niech Adad wstrzyma opady deszczu
i na dole wylew wody niech nie wyjdzie z głębin.
Niech wiatr wieje i wysusza grunty,
niech chmura robi się ciężka, ale nie czyni deszczu,
niech pola zmniejszą swe plony
i Nisaba niech zatka swą pierś,
niech nie będzie między nimi radości..." -- "Mitologia Mezopotamii" (Łyczkowska, Szarzyńska), str. 268-69.


W sumie Enlil (bo to on, każdorazowo skazuje ludzkość na zagładę) próbował zniszczyć ludzkość trzykrotnie. Pochodzący z tego samego okresu mit o królu Atrachsisie (babiloński odpowiednik Prometeusza), głosi, że zesłanie suszy na ludzkość nie powiodło się dzięki ochronie owego herosa (patrz: epos "Atra-hasis"). Dlatego następnym razem bogowie próbowali pozbyć się ludzi poprzez zesłanie nań zarazy. Ale i tym razem nie zmogli naszego dzielnego herosa. Do trzech razy sztuka..? Czy aby na pewno mamy do czynienia z "bogami"?


~  Adrian Chesterman  ~

Jedyny pozytyw w tym micie, wypływa z ingerencji jednego z owej "Piątki Wielkich Bogów", który nie może pogodzić się z tak wielką ofiarą. Bóg Enki, niczym ów tytan Prometeusz, rozpaczliwie szuka sposobu, aby ostrzec ludzi przed zbliżającym się Potopem. Lęk przed przeludnieniem ziemi, o czym świadczyć by mogły słowa i plany Enlila, nie są dostatecznym powodem, dla którego mieliby unicestwić rodzaj ludzki definitywnie. Musiał być zatem inny powód, dla którego bogowie podjęli tak dramatyczną decyzję, której później, jak również wynika z mitu, pożałowali.


Być może krył się on na owych brakujących tabliczkach?


Jedno nie ulega wątpliwości, że kolejne przeróbki mitu o Potopie, np. w Grecji, każdorazowo zniekształcały i uszczuplały pierwowzór, ba, obracając motywy bogów w taki sposób, iż do dzisiaj istnieje wiele wersji tego samego wydarzenia. Biorąc jednak poprawkę na to, że Izraelczycy przejęli ów mit od ludów mezopotamskich, należałoby przemyśleć wykładnię. Różni się ona bowiem zarówno czasem trwania (w Sumerze i Babilonii -- tylko 7 dni i 7 nocy, podczas gdy w ST -- aż 40 dni i nocy), jak i w tym, że Noe nie musiał, w przeciwieństwie do jego mezopotamskich odpowiedników, łgać współbraciom jak najęty, dlaczego właściwie buduje ową Arkę. Utnapisztim ponadto, otrzymał po cudownym ocaleniu dar nieśmiertelności, podczas gdy Noe wraz z bliskimi, tylko długowieczność (ale i ta z pokolenia na pokolenie kurczyła się, aż w końcu stanęło na góra stu latach, ma to jednak sens gdy zrozumie się, że "duch boży" nie może przez wieczność zamieszkiwać śmiertelnego ciała).




IV: "POTOP" w Starym Testamencie


Genezy tego mitu, jak pisałam powyżej, należy szukać w mitologiach Mezopotamii, oczywistym jest bowiem, jak wiele elementów, wyznawcy Jahwe, zapożyczyli z tradycji Tygrysu i Eufratu. Stary Testament dostarcza nam dodatkowych elementów, które pominięto w starszym przekazie (dlaczego? Być może odpowiedź spoczywa na zagubionych w czasie i przestrzeni kamiennych tabliczkach?), a mianowicie wspomina o czasach, kiedy zaczęły pojawiać się na Ziemi córki Synów Niebios; Synów Boga (bogów?). 


W Księdze Rodzaju a także powiązanych z nią Apokryfach (chrześcijańskich i żydowskich), stoi jak byk, że brali Oni sobie za żony owe pierwsze i nad wyraz piękne niewiasty i płodzili z nimi dzieci. Stary Testament konkretnie wskazuje pochodzenie owych niewiast. Miały one być córkami wyklętej linii Kaina (bratobójcy). A czy wiecie, że Adam i Ewa mieli troje  synów? (Abla, Kaina i... Seta... -- ten ostatni, może skojarzyć się z mitologią egipską i całkiem słusznie). Niewiele tak naprawdę wiadomo o tym rodzie, ale z opisów potomstwa, jakie powstało ze związku śmiertelnych kobiet z Synami Bożymi, wynika, że byli to prawdziwi "Giganci" (tacy jak Goliat, Herkules -- który de facto był jednym z najstarszych bogów świata; czcili go Egipcjanie na długo przed powstaniem Hellady):


"A kiedy ludzie zaczęli się mnożyć na ziemi, rodziły im się córki. Synowie Boga, widząc, że córki człowiecze są piękne, brali je sobie za żony, wszystkie, jakie im się tylko podobały. A wtedy Bóg rzekł: Nie może pozostawać duch mój w człowieku na zawsze, gdyż człowiek jest istotą cielesną, niechaj więc żyje tylko sto dwadzieścia lat. A w owych czasach byli na ziemi giganci; a także później, gdy synowie Boga, zbliżali się do córek człowieczych, te im rodziły. Byli to więc owi mocarze, mający sławę w owych dawnych czasach" -- Rdz 6, 1-4.


Jak wynika z Księgi Henocha (Patrz: zwój z Qumran), po dziś dzień wpisanej na listę Apokryfów i raczej nie respektowaną przez Judaizm i Chrześcijaństwo, za to wyznawanej przez kościół etiopski. Starożytne zapiski, biorąc z brzegu choćby greckie, głoszą, że przed Potopem żyło co najmniej kilka milionów Synów Boga (owych Gigantów, Olbrzymów), do których przyzwyczaiła nas mitologia grecka a zniszczyć ich było naprawdę ciężko. Posiłkując się mitologią mezopotamską, można zadać sobie słuszne pytanie: Czy to nie o nich chodziło bogom, gdy stwierdzili, że robią zbyt wiele hałasu, nie szanują bogów (no, ba... Skoro sami w połowie są nimi?), więc należałoby się ich pozbyć? Zwłaszcza, że lubowali się w ludzkim mięsie? Może ci mityczni pierwsi Synowie Niebios to nie kto inny, jak młodsza generacja bogów, ta, która jako pierwsza zbuntowała się Starszyźnie? Czyli najzwyczajniej "Upadli Aniołowie" a nie kosmici, jak pieprzą Danikenowcy? To naturalnie moje gdybanie, ale nawet małe dziecko mogłoby dojść do podobnych wniosków, czytając mitologie świata. Sama Księga Rodzaju wszak, w bodajże piątym rozdziale pisze, że już przed Noem, ludzie żyli nad wyraz długo, nie raz i po dziewięćset lat.

Czy możliwe jest, żeby nie chodziło o "zepsucie moralne" ludzi, lecz próbę zatuszowania czegoś, być może jakiegoś skoku w bok pół-bogów czy Aniołów i dlatego też należało sprowadzić na świat Potop? Nie wiem jak wy, ale mnie karmiono w dzieciństwie bajeczkami o tym, jak to Bóg stwarzając świat bawił się niczym naukowiec w laboratorium, a po każdym nieudanym eksperymencie, kasował, co sam stworzył. Tak ponoć, według niektórych wierzących, miał się dokonać los dinozaurów. Dlaczego zatem na kartach Biblii nie uwzględnia się "pomyłek" Boga, lecz dyplomatycznie wskazuje jedynie na to, co mu się udało? Danikenowcy i im podobni powiedzą, ponieważ Tora została napisana w taki sposób, aby odwieść nas od prawdy, ale może jedyną prawdą jest to, że gdy działy się te rzeczy, nikt jeszcze nie znał pisma?


Coś jednak musiało pójść nie tak i jak wielu obecnie ludzi na świecie sądzę, że rezultat takowych pomyłek, jak np. owe Olbrzymy (wszak mogli Oni zagrozić ludziom), musiały dręczyć kogoś na tyle mocno, iż wywołał On globalny w skutkach kataklizm. Nie twierdzę jednak, że za Potopem stała jakaś zorganizowana siła-wola, bogowie np. bo tego nie wiem i pewnie nigdy się nie dowiem, ale czyż nie powinna przynajmniej na kartach mitologii i historii, które kradły sobie przez wieki podstawy dla obecnej wiary i przekonań, widnieć bardziej konkretne sformułowania?




Ten sam Bóg, Wszechwiedzący, etc -- jak uczą nas religie -- stwierdza lakonicznie, że jednak popełnił błąd stwarzając człowieka, wcale nie jest On jego najcudowniejszym, najukochańszym tworem, na widok którego -- jak również uczy nas Biblia -- płaczą z zachwytu sami Aniołowie i zasmucony jego swawolą, postanawia pozbyć się jego rodzaju, jak stonkę ziemniaczaną. Ot tak, jest mu przykro, ale nie ma innego wyjścia. No upss, taki klimat!

"Kiedy zaś Pan widział, że wielka jest niegodziwość ludzi na ziemi i że usposobienie ich jest wciąż złe, żałował, że stworzył ludzi na Ziemi (czyżby rozważał stworzenie ich gdzie indziej??) i zasmucił się. Wreszcie Pan rzekł: "Zgładzę ludzi, których stworzyłem, z powierzchni ziemi: ludzi, bydło, zwierzęta pełzające i ptaki powietrzne, bo żal mi, że ich stworzyłem". [Tylko] Noego Pan darzył życzliwością" - Rdz 6, 5-8.

Zawsze mnie zdumiewała łatwość autora powyższego cytatu, z jaką płynnie przechodził z jednej formy osobowej w drugą, zupełnie jakby miał bezpośrednie połączenie z Bogiem i wiedział, był przy tym, co mu się podobało, a co nie. Fascynujące. To chyba najdziwniejszy fragment, jaki zdarzyło mi się w życiu czytać, spośród wszystkich znanych mi opisów Potopu.

Po pierwsze dlatego, że przecież ktoś (= Bóg) który decyduje się na wymordowanie całego gatunku, ba, wielu gatunków za jednym razem, raczej nie czyni tego ze smutku, żalu, troski, lecz -- co bardziej logiczne -- ze złości i to naprawdę ogromnej. Pasuje to do opisów z Mezopotamii. Tymczasem kronikarz spisujący w pierwszych wiekach n.e. podjął typową dla cenzury decyzję, aby "swojego Boga", monoteistycznego Imperatora pokazać, nawet w takiej sytuacji, jako lepszego od pogańskich bożków. Stąd niekonsekwencja w historii, w źródłach pisanych. Ale rzecz jasna ze strony Chrześcijan, którzy raczej omijają szerokim kołem Boga Abrahama (skupiając się wyłącznie na jego pacyfistycznym bliźniaku Jezusie), zupełnie jakby Bogów było więcej. Niech więc dotrze do Nich, że ten pseudo bóg, którego czczą i żydzi, i chrześcijanie, miał cholernie dobry powód, aby zmieść z powierzchni ludzi. Historia Sodomy i Gomory to nie jedynie metafora, ale zapis zdarzeń.


Druga rzecz, że poza słowami kronikarzy, iż ludzkość była nieznośna, nic więcej nie ujawnia się ludziom współczesnym. Zapomina się dodać, że zmiecione przez Potop ośrodki cywilizacyjne na naszej planecie, co ujawniają takie stanowiska archeologiczne, jak: Mohenjo Daro, wskazują na wysoki poziom życia tych ludów, prawdopodobnie bardziej zaawansowany technologicznie niż nasz, lecz z jakichś tajemniczych powodów, wzbrania się Nam dochodzenie kim w istocie byli zamieszkujący je ludzie. W podobny sposób za wzór stawia się w nauce Teorię Darwina, nie uwzględniając np. znalezisk monstrualnych, ludzkich kości, które tej teorii przeczą. A przecież link pomiędzy religią a nauką, kryje się w słowie: Amalek!


Mnie osobiście najbardziej ciekawią inne fragmenty. Np. we wspomnianej przeze mnie Księdze Syracha [Eklezjastyka], padają słowa: 

"Noe okazał się doskonałym i sprawiedliwym a w czasie gniewu stał się okupem, dzięki niemu ocalała Reszta dla ziemi, kiedy przyszedł potop. [Pan] zawarł z nim wieczne przymierze. (...) Na ciele jego został złożony [znak] przymierza, (...) w jego potomstwie będą błogosławione narody" -- Syr 44, 17-21. (jest tu ewidentnie mowa o narodzie Izraela a znakiem tym najprawdopodobniej był akt obrzezania).


Noe okazał się "doskonały", podobnież jak jego rodzina. Pominę już fakt, że na zwykłą Arkę, którą miał zbudować nie zmieściłoby się tak wiele zwierząt z całego świata. To ewidentna bzdura, ale są teorie, które wskazują, iż wcale nie musiało chodzić o żywe zwierzęta, lecz np. o kod DNA? Tu akurat łatwo przychylić się do hipotezy Danikenowców, bo jest sensowna. Wiedząc to, co wiem dzisiaj, nie wykluczam takiej opcji, jak też bliższa jestem temu, że nie o "duchową doskonałość" chodziło Bogu, gdy mordował zepsute plemię Ziemi. O cóż zatem?


~  Adrian Chesterman  ~

Bóg czy też bogowie, jakby na to nie patrzeć (kwestia nazewnictwa), powinni być, przynajmniej w moim odczuciu, istotami wszechmocnymi i wszystkowiedzącymi. Odwołując się do tradycji judeo-chrześcijańskiej, skupię się na mitycznym "Bogu". Bóg -- jako ten, który stworzył wszystko, a więc cały Wszechświat, chcąc unicestwić, to co stworzył, mógł po prostu pstryknąć palcami i zanim ktokolwiek z żyjących zauważyłby, co się dzieje, natychmiast przestałby istnieć. Jest to logiczne rozumowanie, wszak Biblia ukazuje w Księdze Rodzaju Boga jako miłosiernego, zatroskanego, a więc dobrego Ojca, który chociaż musi ukarać, bardzo nad tym ubolewa. Logicznym staje się dopiero ów przekaz wtedy, gdy założymy, że Bóg czynem tym wcale nie karał "ludzi", ale ich przed czymś lub przed kimś, ratował. W ten sposób ocaleli wybrani, błąd Upadłych, został zmazany, zaś z potomków Noego, narodziła się nowa linia mieszkańców Ziemi, którzy dzisiaj mogą o tym wszystkim dyskutować. W świecie rządzonym przez kanibali, raczej wątpliwa sprawa, aby rozwinęło się pismo i nauka. Wystarczy spojrzeć na świat islamski. ;]-


Widzicie... w mitycznym spojrzeniu na boski udział w tzw. Potopie kryje się wiele absurdów i niedoróbek. Ja osobiście stoję przy założeniu, które sformułował Platon. Zapewne w grę wchodziły czyste prawa fizyki, jakaś naturalna katastrofa, np. spowodowana przez zmianę osi Ziemi. Co ową zmianę spowodowało? To już inna kwestia. Meteoryt? Być może - ale czy zleciał z nieba przez przypadek? To już inna rzecz. Myślę również, że ludzie, jako twory ograniczone, lecz silne a doświadczenie uczy, że takie zwykle wychodzą cało z opresji na tę skalę, tworząc mitologie na nowo, każdy kataklizm przypisywały jakiemuś rozgniewanemu bogu lub bogom - doszukując się najprostszych wytłumaczeń.

Pytanie jakie pozostaje, to czy możliwym jest, aby rzeczywiście ktoś pomógł ludziom (jako gatunkowi) przetrwać, w końcu tak wiele różnych zapisów głosi o dobrotliwym bogu lub herosie, który w ost. chwili ostrzegł człowieka, aby ten zbudował sobie łódź. Wszystko po to, aby zachować kod genetyczny, to chyba najprostsze wytłumaczenie... Nie sądzicie?


Na sam koniec pozwolę sobie jeszcze wskazać pewne podobieństwo do mitu z Indii. Jak wyczytałam z Księgi Rodzaju, z katastrofy miało przetrwać dokładnie -- 8 osób. A więc: Noe i jego żona; trzech synów Noego: Sem (to od niego zrodzili się Semici), Cham oraz Jafet oraz żony każdego z nich. Co w sumie daje... osiem osób. Taki był wyraźny zamysł Pana... I dziwnym trafem, w micie o Potopie znad Indusu, dokładnie tylu rozbitków znajduje ocalenie (choć tam chodzi o Manu plus 7 Mędrców; czy może być przypadkiem, że zostali oni opisani także w mitologii greckiej, o której więcej w następnym poście?). Po przeszło pięciu miesiącach Arka szczęśliwie osiadła na górze Ararat (w dzisiejszej Turcji). Noe miał też -- jak wynika z tej wersji mitu -- złożyć hołd Bogu a ten z kolei, na znak, że już nigdy nie wyniszczy ludzkości w ten sposób, obiecał, że Ziemia przestanie istnieć dopiero wtedy, gdy zniknie dzień i noc, pory roku i uprawy!

__________________________________________



Poprzednie części "Mitów greckich", które znaleźć można także na pasku bocznym bloga:









Popularne posty z tego bloga

"Wędrówka Dusz" - dr Michael Newton. "Śmierć nie jest ciemnością, lecz światłem". Część I

"Ulecz się sam" - Andrzej Żak. Część II - Wolność jest jak zdrowie: uzyskuje wartość i stajemy się jej świadomi tylko wtedy, gdy ją tracimy...

Mitologia Indyjska: Mit o powstaniu świata, Bogini Matce i wojnie bogów!