"Mity greckie" - Robert Graves. Część V


... Znowu nawiedzają mnie w snach lwy, stąd ten obraz ...


"Apollo Hyperborejski: bękart z Północy, gwałciciel, morderca i złodziej"



Jak to naprawdę było z tym Apollinem? Czy naprawdę był bogiem greckim, zrodzonym z Zeusa i Leto, córki tytana Kojosa ("Inteligencja") i tytanki Fojbe ("Księżyc"), jak podaje Hezjod w swej Teogonii, Apollodoros czy choćby Arystofanes w jednym ze swych utworów, pt: "Ptaki"?


Jak w takim razie wytłumaczyć to, iż jednym z jego przydomków był "Lykios" lub "Lykeios" od greckiego słowa: "lykos" = "wilk"? W połączeniu z mitem o corocznej wyprawie Apolla na Północ, w ślad za Boreaszem (Wiatrem Północnym) do krainy wiecznie szczęśliwych Hyperborejczyków, należałoby sądzić, iż właśnie stamtąd ów bóg pochodził. Nie dziwi wówczas jego wilczy przydomek.


Według najstarszych przekazów, miał on mieć dwa oblicza: z jednej strony bronił stad przed wilkiem, ale w innej wersji, sam na biedne owce, bydło a czasami i na ludzi, sprowadzał owego wilka. Więc czy naprawdę był dobrotliwym bogiem? Jedno, co wiadomo z całą pewnością, to iż ów lud, którego Apollo darzył wyjątkową atencją, miał mieszkać gdzieś za Lasem Hercyńskim, był to więc punkt na starożytnej mapie, który oddzielał północne regiony Europy od świata śródziemnomorskiego. Kraj ów miał być poprzecinany licznymi rzekami, a za główne surowce handlowe, że tak powiem, służyć im miały pierze i ... bursztyn. Niektórzy sądzą, że mogło chodzić o kraje nadbałtyckie, począwszy od Niemiec kończąc na Estonii, ale zapewne nigdy się tego nie dowiemy, bo poza słownymi wzmiankami w mitach, nie zachowały się żadne inne wskazówki.

Większość z was zna jednak Apollo pod innymi przydomkami. W VII w. p.n.e. utożsamiano go już ze Słońcem, wtedy również nadano mu imię Fojbos (od słowa: "Phoibos" = "jasny, jaśniejący, promienny"), za procesem tym jednak kryje się wielki dramat innego boga, Heliosa, który właśnie na rzecz Apolla utracił część swej władzy. Stało się to jednak przy okazji słynnego Potopu, o którym napiszę w osobnej notce, a który swym zasięgiem objął większą część antycznego świata.

To właśnie za sprawą tego wydarzenia, a także wynikającej zeń migracji szczepów nie wywodzących się z kultury greckiej lecz z plemion pasterskich pochodzących z Bliskiego Wschodu (plemiona Dorów i Achajów) na Peloponez, pierwotne atrybuty bóstw lokalnych, takie jak:

-- filozofia,
-- muzyka,
-- poezja,
-- astronomia,
-- matematyka,
-- medycyna,
-- "wróżbiarstwo"

-- zostały przeniesione na Apolla, który w rzeczy samej, a pisał o tym w "O naturze bogów" sam Cyceron, był tworem Achajów, a więc czwartej fali najeźdźców, którzy ratując się przed morskimi odmętami, zawitali do wyspiarskiego świata Grecji. Szybko okrzyknięto Apolla najmłodszym dzieckiem Zeusa i zaczęto sukcesywnie rugować ze świadomości resztek Eolów i Jonów (dwa pierwsze wieki ludzkości) pamięć o starym, chtonicznym kulcie.
Nie wiem czy zdajecie sobie sprawę, skąd wzięła się nazwa -- Grecja a więc Grecy? Otóż odnosi się owe miano do słowa "Graikoi" czyli "Czciciele Szarej Bogini". Nazwa ta przysługiwała Eolom i Jonom właśnie przez fakt, iż po przybyciu na wyspy, uznali Oni kult potrójnej bogini, w przeciwieństwie do trzeciej i czwartej fali (Dorów i Achajów, którzy poszli dalej, przedstawiając Achajosa i Dorosa jako wspólnego przodka Hellena, będącego męską formą "bogini księżyca", czyli Helle). Owe cztery fale należy rozumieć dwojako, rzecz bowiem dotyczy zarówno: czterech grup etnicznych podbijających starożytną Grecję, jak i mityczne "cztery epoki ludzkości". Dla wyjaśnienia dodam, że my-współcześni, żyjemy w piątej erze; erze żelaza i krwi. (Dokładnie opiszę to w notce o Potopie).

"Once on the terrace" by Masterbo


Wróćmy jednak do początku... Wzmianki w mitologii greckiej o podbojach, czy jak kto woli "gwałtach" jakie dokonywał Zeus na kolejnych boginkach i śmiertelniczkach, które wpadły mu w oko, odwołują się do helleńskich podbojów starożytnych świątyń Bogini Matki. Tak też mit o cudownych narodzinach Apolla, jak i jego bliźniaczej siostry Artemidy (podobnie jak wiele innych bogiń, także i ona ostała się wyłącznie jako siostra, żona lub czyjaś matka) został przetworzony w taki sposób, aby nowy bóg, który obalił stare kulty, wyszedł w oczach wiernych jako wybawiciel, nie zaś złodziej, kłamca i morderca.


Tak więc według Achajów, kiedy Hera (w istocie sama trój-bogini) dowiedziała się o romansie Zeusa z Leto, miała rzekomo posłać w ślad za ciężarną tytanką węża Pytona, by ścigał ją po całym świecie i orzekła, że nie wolno jej powić dziecka w żadnym miejscu, na które pada światło słoneczne. Tymczasem Leto dotarła w końcu, niesiona na skrzydłach Wiatru Południowego, do Ortygii w pobliżu Delos, gdzie urodziła swoje dzieci... (Nie wiem jak was, ale pochodne tego mitu można znaleźć nawet w chrześcijańskiej Apokalipsie). Co ciekawe najpierw urodziła Artemidę, a dopiero dziewięć dni później, jej bliźniaczego brata -- Apolla. Zaraz wam wyjaśnię w czym tkwi zafałszowanie tego mitu.


Co osiem lat obchodzono w Delfach uroczystość zwaną "Świętem Wieńców". Informacje o tym można znaleźć przykładowo u Plutarcha, który był kapłanem Apollina w Delfach. Wznoszono przy okazji tego święta na skalistym gruncie prowizoryczną konstrukcję przypominającą czy raczej upamiętniającą "jaskinię smoka". Dlaczego "smoka"?
Widzicie, zanim Apollo przejął władanie nad Wyrocznią Pytyjską, mieściło się tam święte źródełko. Strzegła go w.w. Smoczyca, którą zrodziła Gaja-Ziemia, to ona miała być prawdziwym medium przekazującym śmiertelnikom wizje i wróżby, i chcąc zapanować nad tym miejscem, wpierw trzeba było uśmiercić ową nieśmiertelną strażniczkę. 

Inaczej mówiąc kiedy Apollo a więc Achajowie, zapanowali nad tą wyrocznią, smoczycę przemieniono w węża-Pytona, którego Apollo zastrzelił z łuku a symbolicznym sposobem komunikacji ze światem podziemi, stała się szczelina w ziemi, z której wydobywały się opary wulkaniczne. Miejsce, w którym legło ciało zabitej smoczycy, otrzymało miano: Pytho (Pyto).

Czy "smoczyca" w ogóle istniała?
Tego nigdy się nie dowiemy, pewne jest jednak, że te spośród kapłanek, które odmówiły posłuszeństwa nowym władcom, zostały zgwałcone, wymordowane lub same, co niestety nie było rzadkością, dokonały życia w odmętach morskich.
Ale zanim to się stało, każdego roku grono kapłanek Bogini Ziemi z płonącymi pochodniami w rękach, prowadząc urodziwego chłopca, wrzucały owe pochodnie do tejże prowizorycznej groty i nie oglądając się za siebie... uciekały. Chłopiec tymczasem, udawał się na symboliczne wygnanie do doliny Tempe na Północy. Tam składając ofiary, wieńczono jego głowę wawrzynem (który go magicznie oczyszczał). A wszystko to, na pamiątkę zabicia smoka, czyli = grzechu. Kapłanki z kolei, kiedy poślubiając nowego "Świętego Króla" traciły dziewictwo, rytualnie obmywały się w morzu (patrz: rytualne obmycie kobiet w żydowskiej mykwie). Każdy więc z tych dwóch rytuałów, miał na celu tak duchowe, jak i fizyczne oczyszczenie, gdyż wielka Bogini była pierwszą i jedyną w świecie starożytnym boginią mórz i oceanów.


Kamienny "temenos" świątyni w Delfach opierał się o stromą skałę, zwaną po dziś dzień Rodini (od słowa: "różowa"). W czasach przed Achajami świątynia ta miała wiele postaci, ale każda z nich odpowiada wymienionym przeze mnie wcześniej erom i plemionom panującym w Grecji:

1. Była zaledwie szałasem z gałęzi wawrzynu;
2.  Następną wzniesiono -- również na cześć Bogini -- z wosku pszczelego oraz pierza ptaków;
3.  Trzecia była odlana z brązu, lecz przepadła w rozpadlinie, prawdopodobnie na skutek trzęsienia ziemi, które zbiegło się w czasie z czwartą, decydującą inwazją obcych plemion na Grecję, bodajże w VI-V w. p.n.e. 
4.  Apollińska świątynia, zbudowana była z kamienia.


Oczywistym więc zabiegiem kosmetycznym okazuje się wersja mitu o cudownym poczęciu Apolla, z której to dowiadujemy się, że już 4 dnia od swych narodzin, zażądał on łuku i strzał: "Lira i giętki łuk pozostaną mi zawsze miłe, a będę wieścił ludziom niechybną wolę Zeusową" (Oda do Apollina Pytyjskiego, w. 131-132), gdyż właśnie Achajowie są tym czwartym, zwycięskim najeźdźcą -- Era Spiżu. Według podania, właśnie do tego miejsca miały przybić statki kapłanów z Minojskiego Knossos na Krecie tuż po wielkim Potopie. Apollo w postaci delfina miał wskoczyć na ich pokład i zwabić ich do Delos, a później do doliny Krisa. Na tę część zaczęto nazywać go "Apollem Delfińskim". O tym iż byli to uciekinierzy z zatopionej wyspy (o czym również napiszę w osobnej części) świadczyć może podobieństwo do przekazów z innych stron świata, np. z Indii. Kapłanów miało być -- Siedmiu (Siedmiu Mędrców):

"Siedmiu ci mędrców miasto, imię i słowo podam.
"Najlepsza jest miara" -- rzekł Kleobulos z Lindos.
Chilon z Lacedemonu: "Poznaj samego siebie".
Periander, co żył w Koryncie: "Trzeba powściągać gniew".
Pittakos z Mityleny powiadał: "Niczego zanadto".
Solon w świętych Atenach: "Patrzeć na koniec życia".
Bias z Prieny: "Ludzie w większości są źli" A Tales,
Mąż z Miletu, przestrzegał: "Za nikogo nie dawaj poręki"
-- Anonimowy epigramat w Antologii Palatyńskiej (9, 366).


"Priestess of Delphi" (1891) by John Collier
Przez wiele pokoleń, jak długo, ciężko powiedzieć, Delos było ośrodkiem kultu Bogini Matki, gdzie wierne jej kapłanki, w tym "Głos Bogini" -- Pytia, wieszcząca kapłanka, siedząc na trójnogu w symbolicznym Axis Mundi (Oś Świata), przemawiała rzekomo jej głosem, wieszcząc ludziom przyszłość. W głównej celi, miał płonąć wieczny ogień i stał tam też kamień, na którym przysiąść miały u zarania dziejów, dwa święte ptaki.

I tak, w wersji oryginalnej, były to łabędzie lub kruki, w wersji Achajów -- orły. Tak czy owak, ptaki te bóstwo naczelne miało wysłać z dwóch krańców globu, szukając owego "pępka świata" = Omphalos.

Niektórzy jednak łączą ów mit z wypuszczeniem trzech gołębi z Arki (różnie nazwanej w różnych tradycjach). W słowiańskiej tradycji z kolei jest mowa o trzech plemionach i orle białym, który stał się dla Polan symbolem ich grodu.

W czasach olimpijskich, Adyton -- owa główna cela świątyni, prawdopodobnie znajdowała się w jej podziemiach. Jest to zatem -- w pewien sposób -- odwołanie się do oryginalnej tradycji. W tymże miejscu siedziała wieszcząca Pytia, chłonąca wyziewy ze szczeliny lub jak sądzą niektórzy, żująca specjalne zioła halucynogenne, np. liść laurowy.


Ciekawostką jest fakt, iż do czasu upadku kultu Bogini, kapłanki Gai były młode i piękne. Zaś po podboju Delf dokonano zbezczeszczenia świątyni, łącznie z masowym gwałtem na kapłankach, co też dało późniejszym kapłanom sporo do myślenia i odtąd, na miejscu Pytii zasiadać mogły wyłącznie kobiety stare i zwiędłe, a przez to całkowicie podporządkowane ich woli. Jestem też pewna, że wielu z was nie wiedziało, iż Pytia (ta pierwotna) była twórczynią ustroju państwa -- Spartan, którzy na zawsze pozostali wierni Bogini Matce. Jeszcze w czasach Wojen Peloponeskich miała ich wspierać. Podobnież ośrodkami kultu Bogini były: Kolchida (dzisiejsza Gruzja) i Troja.


Ciekawy filmik o Wyroczni Apollińskiej, z dwóch różnych punktów widzenia:
-- Wersja angielska --

 

Pozostałe części:   2. Tutaj3. Tutaj4. Tutaj


Teraz więc widzicie jak to naprawdę było z tym Pytonem. Wąż czy Smoczyca, to już kwestia umowna, sęk w tym, że przeobrażając wieszczego Pytona we wroga kobiet-kapłanek (bo czyż to nie On miał ścigać biedną Leto?), mężczyźni dokonali sprytnego odwrócenia ról, w wyniku którego, władzę nad "jasnowidzeniem", ba, samym występowaniem w imieniu "Boga", przejął bożek Apollo, niewiadomego pochodzenia twór, który nie wiedząc skąd otrzymał dar wieszczy a wszystko po to, aby obalić rolę kobiet w starożytnym świecie. Nie twierdzę, że kult matriarchalny był dobry (składanie ludzkich ofiar jest wstrętne), ale sam sposób zdetronizowania kobiet, które trwa do dzisiaj, również nie przynosi chluby mężczyznom kapłanom. Te, które przetrwały męską sukcesję na zgliszczach starej wiary, jak i kolejne, nowe pokolenia kobiet, wychowano w przeświadczeniu, że tylko złe czarownice posiadają "szósty zmysł". Mit ten, niestety, pokutuje do dzisiaj. 

Tymczasem analogicznie do mitów greckich, echo tego zabiegu przetaczało się po całym antycznym świecie. Podobnież w Egipcie i Palestynie jakowyś zły-wąż miał ścigać a to Izydę (lub boginię Lat), tak jak Set, po zabiciu jej brata-męża, Ozyrysa. Inaczej mówiąc Apollo zabijając Pytona, miał -- tego pragnęli nauczyć wiernych, zwłaszcza panie, nowi kapłani -- mścić się, tak jak Horus, za zabicie swego ojca. W końcu prawie już nikt nie pamięta, że także i na Krecie, skąd przypłynęli do głównej Grecji kapłani, istniał kult Bogini Matki i jak co roku, postać-Zeusa czyli "Święty Król", był symbolicznie lub dosłownie (sic!) zabijany na uczczenie 13 miesiąca świętego roku. Mnie osobiście wydaje się, że to była jedna z głównych przyczyn, dla której męska część populacji wymówiła posłuszeństwo Bogini.


"Apollo obdzierający ze skóry Marsjasza"(1637) -- Jusepe de Ribera (Spanish, 1591-1652)


Ażeby wszystko pasowało do starego mitu -- wszak rdzennej ludności nie powinno się niepotrzebnie drażnić -- napisano mit o Apollinie w taki sposób, iż w celu oczyszczenia się po rytualnym* zabiciu Pytona, Apollo miał powędrować do Tempe, gdzieś na Północ. Po powrocie do Grecji odszukał z kolei bożka Pana i skłonił go by ten zdradził mu sztukę przepowiadania przyszłości. Ale zaraz, zaraz... Przecież to sam Apollo, jak uczy nas mitologia, miał być "ofiarodawcą" tego szczególnego daru. No cóż... Wiele spraw w życiorysie tego rozbuchanego seksualnie (nie zawsze tylko do kobiet) boga nie ma dzisiaj rąk i nóg, ale któż by się tym przejmował, wszak sprawy te są nie tyle odległe, co ulotne jak dziecięce bajania. Tymczasem -- wbrew opinii publicznej -- mit ów porusza całkiem realne wydarzenia, kiedy północnohelleńskie plemiona, w sojuszu z Trako-Libijczykami, dokonały inwazji na Grecję i Peloponez.

Napotkawszy na opór czcicieli Bogini Ziemi nie trudno wyobrazić sobie w jaki sposób dokonano konwersji. Co ciekawe jednak wyłania się z tego obrazu kolejny przydomek Apolla, o którym wiedzą pewnie tylko zagorzali fani mitologii. Zagarnięcie Wyroczni Pytyjskiej, odbyło się w imieniu boga
"Apollina Sminteusa" (co znaczy dosłownie "mysi"), podobnie jak kanaanickiego boga leczenia, Eszmuna symbolem była -- mysz lecznicza. Kult myszy, który jak zdaje się, sprowadziła ze sobą Leto (ewen. Lat, Latona z Egiptu lub Libii) istniał także na Krecie, w Fokkidzie czy w Ziemi Świętej. 

I Księga Samuela (1 Sm 6: 4-5):
"Zapytali się: Jakiż dar mamy złożyć? Odpowiedzieli: Według liczby władców filistyńskich pięć guzów złotych i pięć myszy złotych, ta sama bowiem plaga dotknęła was, jak i waszych władców. (...) Oddajcie cześć Bogu Izraela, może odejmie rękę swą od was, od bogów waszych i od waszego kraju".

Księga Izajasza (Iz 66, 17): 
"Ci, którzy się poświęcają i oczyszczają, by wejść do ogrodów za innym, który już jest
w środku, którzy jedzą wieprzowe mięso i płazy, i myszy, zginą razem -- wyrocznia Pana".



Mnie jednak najbardziej irytuje fakt, iż według pierwotnego przekazu, Apollo, jako "duch świętego króla", miał zjeść jabłko z zakazanego drzewa. Ci z was, którzy czytali słynne dzieło J.G. Frazera "Złota Gałąź", bez trudu powinni odgadnąć o jakie zakazane drzewo chodzi. Samo zresztą słowo "apollo" prawdopodobnie pochodzi od słowa "abol" = "jabłko". Hm... Wąż i jabłko?? Coś wam to mówi?


Zapewne niektórzy z was słyszeli o słynnych "zawodach na flet i i lirę". Rzecz dotyczy -- w mitycznym ujęciu -- Apolla (który jak wiadomo do perfekcji opanował grę na tym zacnym instrumencie, jakim jest lira, skądinąd dawniej tylko kapłanki na niej grywały, dopóki nie odebrali im tej funkcji mężczyźni, stając się bardami) i satyra lub sylena Marsjasza (różne są wersje), który upodobał sobie flet. Wcześniej flet miał należeć do Ateny, ale rzekomo z powodów estetycznych porzuciła go, przeklinając każdego, kto weźmie go do ręki. Wcale się nie dziwię, jest coś w kształcie jego "ustnika", co trąci myszką*.


W.w. Marsjasz, przechwalając się, że potrafi grać równie pięknie jeśli nie piękniej niż Apollo, stanął nierozważnie w szranki z tym podstępnym bożkiem. Wyniku nie trudno się domyślić. Najpierw Apollo rzucił pomysł, że wygraną w zawodach będzie to, iż szczęśliwiec będzie mógł zrobić z przegranym co tylko zechce. Pomimo iż leśne boginki ostrzegały Marsjasza, ten podjął rękawicę. Kiedy więc odegrali standardowo melodie na swych instrumentach, Apollo obrócił na odwrót swą lirę i zagrał raz jeszcze... Niestety Marsjasz, z oczywistych względów, nie potrafił uczynić tego samego. Po dziś dzień wzdragam się na myśl, jak sroga spadła nań kara (obraz Jusepe de Ribery dwa piętra wyżej wyjaśniają wszystko, jak mniemam), wiem jednak, że w istocie cały ten konkurs dotyczył wykradzionego po raz kolejny ze starych chtonicznych wierzeń, rytuału. W dawnej Frygii i Arkadii, gdzie czczono boginię Kybele, koniec końców "rytualnego odzierania ze skóry świętego króla", zastąpiono fletem. Był to więc kolejny przeskok kulturowy. W tym - bardzo słusznie się stało.




"Cassandra" by Ebony Draygon




Jednak dla mnie najważniejszym ze wszystkich przewinień Apolla (ergo Achajów), była słynna Wojna Trojańska a właściwie przyczyny jej wybuchu. Ułożenie sobie w całość pełnego obrazu tamtych zdarzeń jest niemożliwe, na szczęście jednego nie można wykluczyć, ze względu na bogate znaleziska archeologiczne, iż bitwa ta mogła naprawdę mieć miejsce. Może nie w takich rozmiarach, nie w tak spektakularny sposób, ale przypuszczam, że miała miejsce. Patrząc wstecz na całość poczynań Achajów w czasach, kiedy obalali jedno po drugim siedlisko kultu Bogini Matki, wydaje się logicznym, że po upadku Krety czy Rodos, Delos oraz wielu innych ośrodków starego kultu, kolej przyszła na Troję. 


Wielu niestety zbyt dosłownie bierze postać Heleny Trojańskiej, jako iż Homer i jemu podobni po prostu nie mogli inaczej napisać tego eposu, nie ujawniając przy tym złowrogiej roli swego ludu, jako ciemiężcy i niszczyciela kultu Bogini Ziemi, Księżyca i jakkolwiek inaczej ją zwano przez millenia. Helena w istocie mogła być jedynie spartańską kapłanką, która zbiegła do Troi przed prześladowaniem lub jak głoszą niektórzy, była czy raczej był on bratem Kassandry, córki Priama. Na imię mu było Helenos. W dzieciństwie miano o nich dwojgu zapomnieć na krótki czas, kiedy udano się do świątyni Bogini. Według przekazów kiedy ich znaleziono, odkryto, że święte węże, polizały ich uszy, co uchodziło w antycznym świecie za przekazanie daru wieszczenia. Nie dowiecie się tego jednak ani od Homera, ani od Ajschylosa. Za to kiedy sięgam po różne święte teksty i mitologie, ten sam motyw przejawia się we wszystkich religiach monoteistycznych.




To właśnie Kassandra miała być tą piękną niewiastą, o którą poszło w tej wojnie, lecz nie walczyli o jej względy królowie greccy, ani też Parys. Na wiele lat przed wojną, zapałał do niej wielką miłością sam Apollo. Długo zabiegał o jej względy i nie zrażało go iż przez długi czas mu odmawiała. Kassandra była bowiem na tyle inteligentną kobietą iż potrafiła się długo i zażarcie targować. Słysząc jednak o złej sławie boga, który często zmienia zdanie, oszpeca i zabija każdego, kto nadepnie mu na odcisk, nie wyłączając zapewne faktu, iż z jakiegoś powodu zawziął się On na kobiety -- hm... Może po romansie z Księciem Hiacyntem ze Sparty, myszowaty odkrył w sobie inne popędy? -- najpierw postanowiła mu się oddać, a gdy rozradowany niemal wleciał do jej łoża, odmówiła mu tego definitywnie. Reakcja -- jak u każdego mężczyzny w takim napięciu -- dość przewidywalna. Przeklął ją na wieki.


Kassandra, obdarzona od dziecka darem jasnowidzenia, miała odtąd być całkowicie ignorowana przez swych pobratymców. Mieli jej nie wierzyć i jak głosi legenda, podczas Wojny Trojańskiej, którą przewidziała, przed którą ostrzegała jak i później, kiedy do miasta wtoczono Konia Trojańskiego (dar od Greków), nie mogąc znieść jej nawoływań, ostrzeżeń, na własną zgubę -- czego nie dowiecie się z poprawnych politycznie, parandowskich bajeczek dla dzieci -- zamknęli ją w lochu, dla pewności jeszcze oślepiając (aby skończyły się jej wizje) i obcięli jej język (żeby nie mogła psuć świętującym nastroju). Taki oto los spotkał Kassandrę, jedną z ostatnich, jeśli nie ostatnią, kapłankę Wielkiej Bogini, pierwszą, lecz nie ostatnią Sybillę, i to za czyją sprawą..???


Ponoć pierwszą Pytią, była Dafnis. Częsty motyw w sztuce, kiedy Apollo ściga Dafne. Wbrew obiegowym opiniom, nie mamy tu jednak do czynienia z miłosnymi igraszkami dwojga kochanków, lecz z wyrachowanym gwałtem dokonanym na kobiecie-kapłance. Zważcie zatem, kiedy następnym razem podziwiać będziecie renesansowe malowidła. Na przestrzeni wieluset lat, pojawiało się na świecie wiele odpowiedniczek Kassandry, które zwano ogólnym mianem: Sybilla. Proroctwa jednej z nich czytywał w młodości, czyli na przełomie XIX i XX w. mój nieżyjący dziadek. Mnie, z opowieści, utkwiła jedna z nich, którą dziadek przekazał papie, a mianowicie: 

"Iż pewnego dnia dojdzie do straszliwego kataklizmu -- z ręki człowieka / z nieba -- w wyniku którego liczba ludzi na Ziemi drastycznie się zmniejszy. Będą padać tysiącami aż w końcu cała planeta prawie się wyludni. Kiedy jeden człowiek po wielu latach dostrzeże na piasku ślady innego, upadnie na kolana, całując ziemię i z wdzięczności płacząc, że jednak nie został sam".


Mam tę przepowiednię głęboko w pamięci, choć czas zaciera poszczególne słowa i muszę układać je na nowo. Wiem już dzisiaj, że wiele spraw Sybilla przewidziała a ja, z moją rodziną, patrzyliśmy na to osłupiali. Dzisiaj, kiedy nas samych nawiedzają ostrzegawcze sny, nie możemy, tak jak Ona nic uczynić, aby im zaradzić. Ale bez względu na to czy wierzycie w takie rzeczy czy nie, wiedzcie, że istnieje -- jedna tylko -- przyczyna dla której będziemy jeden po drugim umierać, choć nazw jest wiele. Jedno źródło, wysoko ponad sztucznymi obłokami.




Popularne posty z tego bloga

"Wędrówka Dusz" - dr Michael Newton. "Śmierć nie jest ciemnością, lecz światłem". Część I

"Ulecz się sam" - Andrzej Żak. Część II - Wolność jest jak zdrowie: uzyskuje wartość i stajemy się jej świadomi tylko wtedy, gdy ją tracimy...

Mitologia Indyjska: Mit o powstaniu świata, Bogini Matce i wojnie bogów!