Andromeda - kolebka "człowieka myślącego". Rzecz o walecznym Perseuszu, wyklętej królowej Meduzie i najjaśniejszym punkcie północnego nieba. Część I



Część I


Gwiazdy... Kiedy na nie patrzę, czuję zarazem ulgę i wewnętrzne rozdarcie. Jak gdybym obserwowała przez lunetę odległą Itakę, do której nigdy nie będzie mi dane powrócić. W pogodne dni świecą tak jasno, mrużąc do mnie swe cudne, błękitno-czerwone źrenice a przecież dzielą nas setki a nawet miliony lat świetlnych. Pomimo to, właśnie tam, pośród najsłabiej widocznych punktów nocnego nieba, widzę swój dom. Nie jestem w stanie w sposób logiczny wyjaśnić uczuć, które mnie przepełniają, kiedy wpatrzona weń pozwalam swoim myślom błądzić bez celu, po obrazach z przeszłości a także odległej przyszłości, bo skoro widzimy je takimi, jakimi były eony lat temu, jakimi widzą nas one?

Pisali o Niej Sofokles, Apollodoros, Eurypides, Owidiusz czy (dużo później) Pierre Corneille chociażby. Rubens i Rembrandt, ubierali ją w obdarte przez czas szaty. Niezliczone rzesze artystów, wskrzeszało ją do życia pędzlem, dłutem i piórem, na przekór tabunom historyków klasycznych, którzy jak jeden mąż, starali się zatrzeć o niej wspomnienie. Dla nich, pozostaje ona zaledwie dodatkiem, wisienką na torcie mocarnego herosa, pół-boga zabijającego morskiego węża; dla mnie -- jest ona czymś więcej. Tak odległa od Drogi Mlecznej, zarazem lśni mocno, nie dając o sobie zapomnieć. Któż z nas nie chciałby lśnić na niebie przez wieczność, tak iżby kolejne generacje mogły powtarzać jego imię?

"Perseusz i Andromeda" by Pierre Mignard (1612-1695)

Od dziecka, poznając kolejne mity z czterech stron świata, zadawałam sobie pytanie: Czy owi bohaterowie z legend, naprawdę kiedyś istnieli? A jeśli tak, to jacy byli? Mądrzy ludzie powtarzali, że w każdej legendzie, tkwi małe ziarno prawdy, sztuką jest je wyłuskać z plew, oddzielić od ludowych bajań, przesądnych miraży. Jak pokazuje współczesna archeologia, piaski czasu co rusz odsłaniają kolejne fragmenty zapomnianej dotąd historii. Także i miejsca świętych ksiąg, wyłaniają się nagle przed naszymi oczami. A skoro one mogły istnieć, czyż trudno wyobrazić sobie owych mocarzy, których ręce onegdaj wznosiły te bogate w treść miasta?

Zygmunt Kubiak, polski profesor, eseista, pisarz i znawca kultury antycznej, w jednej ze swych książek ("Mitologia Greków i Rzymian"; str. 435), ujął w.w. intuicje w sposób najpełniejszy:

"Przekraczamy tu granicę między mitem a baśnią. Wchodzimy do dziedziny baśni. Nie należy lekceważyć jej. W baśni mogą kryć się elementy prastare, starsze nawet niż w mitach. Mity greckie, jak to już nieraz stwierdzaliśmy, w wielkiej mierze są -- przywołaną po drugiej stronie przepaści "ciemnych wieków", wyzłoconą więc w tęsknocie, a niekiedy zmroczniałą -- pamięcią o wydarzeniach epoki mykeńskiej. Baśń zaś, ta na przykład, która przenika dzieje Perseusza, może być wyrazem doświadczeń czy snów jeszcze o wiele starszych, przedwiecznych, przemawiających do nas spoza gór czasu, z takiej przeszłości, do jakiej innego dostępu nie mamy -- wyrazem, który w jakimś okresie częściowo odziano w szatę imion i realiów mykeńskich".

"Perseusz z głową Meduzy" - Antonia Canova
Opowieść o walecznym herosie, pół-bogu zabijającym potwory, aby ocalić nadobną dziewicę, jest stara jak świat. Perseusz nie był pierwszym, ani ostatnim herosem, który miał dokonać tak wielkich czynów, mit ów urósł w swego rodzaju archetyp i ciągnie się za nami aż do dzisiaj. Dla wnikliwego czytelnika, nie jest tajemnicą, że mit ów zawarty jest nawet w... Apokalipsie św. Jana. 

Tymczasem mało kto zna pierwotne tłumaczenie tej legendy, niewielu zdaje sobie sprawę, jak wiele w tej opowieści pozmieniano i wciąż ma to miejsce. Dość że wspomnę o hollywoodzkiej produkcji: "Starcie tytanów" (2010), która nie dość, że nie trzyma się powszechnej wykładni tego mitu, to jeszcze dodaje kilka nowych elementów, być może po to właśnie, aby jeszcze bardziej oddalić nas od prawdy. 

Dla mnie osobiście, mit o Andromedzie, której sylwetka bardzo mnie intryguje (tak niewiele o niej przecież wiemy), nabiera głębszego sensu dopiero wówczas, kiedy się zna "prawdopodobne" (nie zaś bajkowe) dzieje głównych jej bohaterów. A więc: Perseusza, Gorgon, do których nie bez trudu zawędrował na kraniec świata, niemal do krainy umarłych, samej księżniczki Andromedy i uskrzydlonego konia, Pegaza. Dopiero po przedstawieniu, co się kryje pod tymi imionami, można spojrzeć w rozgwieżdżone niebo, ku najjaśniejszym gwiazdom w tejże konstelacji. Mam nadzieję, że uda mi się w miarę sensownie, objaśnić ukryte pod imionami bohaterów znaczenia, kto wie, może kogoś jeszcze, tak jak mnie, natchnie to do dalszych poszukiwań.

Wszystko ponoć zaczęło się od dwóch bliźniaków: Projtosa i Akrizjosa, którym to ich ojciec, Abas, słynny król Argolidy, zostawił w spadku królestwo, nakazując przy tym, by rządzili na przemian. Niby prosta sprawa, lecz jak zawsze, kiedy w grę wchodzi samczy pęd o władzę i złoto, historia dwojga braci lekko się komplikuje. Mity o braciach rywalizujących o schedę, występują we wszystkich mitologiach. Najsłynniejszą jest chociażby hebrajska. W Księdze Rodzaju, mamy Kaina i Abla (Rdz 4, 1-16); Ezawa i Jakuba (Rdz 24, 24-26); Zaraha i Fareza (Rdz 38, 27-30). Na Bliskim Wschodzie, znani są bracia: Mot i Alejn (ci spierali się o kobietę, co też łączy ich z mitem o Projtosie i Akrizjosie). W kręgu celtyckim natomiast znajdujemy Gwyna i Gwythura, którzy walczą ze sobą po kres czasu o rękę Creiddylado (córki króla Lira -- polecam tragedię Szekspira o tym samym tytule). W każdym z tych przypadków, kobieta (posag) była -- kapłanką księżyca, zaś poślubienie jej, oznaczało otrzymanie władzy królewskiej.

"Danae na krześle" - Alexandre Jacques Chantron
W tym wypadku, łupem jednego z braci (Projtosa), padła Danae, córka drugiego (Akrizjosa). Zdradzony przez własnego brata, Akrizjos postanowił nie ustępować z tronu po wyznaczonym mu okresie. Ów podział władzy, odwołuje się do faktycznego zwyczaju z czasów archaicznych, kiedy to zastępca króla (symboliczny bliźniak), umierał (również symbolicznie, przynajmniej w bliższych nam czasach. "Sfingowana śmierć bliźniaka w IV RP, jest jakby żywą kalką) i przez 49 lub 50 miesięcy, jeden zasiadał na tronie, drugi zaś przebywał na symbolicznym wygnaniu. W ten sposób, obydwaj królowie rządzili równocześnie przez cały Wielki Rok (cykl). Władca był świętym królem i mężem Trój-Bogini, zaś przebywający na wygnaniu bliźniak, jej umęczonym synem, który odradzał się na wiosnę (niczym jakiś "Mąż Opatrzności"). Co tłumaczy, fragment, w którym Projtos, dowiedziawszy się o hegemonii swego brata, ucieka do Licji, na dwór króla Jobatesa. Miał on powrócić z licyjską armią do Argolidy i po krwawej bitwie, obaj bracia zgodzili się -- choć niechętnie -- na podział swego królestwa.

Któregoś dnia, Akrizjos zapytał wyroczni: "Co ma zrobić, by urodził mu się męski potomek?", biedak bowiem miał tylko jedną córkę, którą w dodatku uwiódł jego brat (hm... istne kazirodztwo, co jak wiadomo było wielkim grzechem w oczach bogów, z tymże, Oni sami dopuszczali się tego jakże często). Wyrocznia miała mu odpowiedzieć: "Nie będziesz miał synów a wnuk twój musi cię zabić". Słysząc taką wieszczbę, nic dziwnego, że biedny Akrizjos wpadł w panikę i kazał wtrącić Danae do ciemnego lochu, strzeżonego przez wściekłe psy. Wtedy jednak, miał ją nawiedzić w więzieniu sam władca Olimpu, Zeus i pod postacią złotego deszczu, spływającego ze ściany, zapłodnić (Zeus dopuszcza się w ten sposób kazirodztwa*, tak jak każdy "bóg" spółkujący ze swymi "dziećmi-ludźmi", no cóż, twórcy NT nie wzięli tego pod uwagę..). Tam też przyszło rodzić biednej księżniczce.

 "Danae"- Léon-François Comerre

Według starych przekazów, zapłodnienie Danae przez Zeusa, jak i narodziny Perseusza, jej syna, miały odnosić się do rytualnych zaślubin słońca i księżyca. W ten sposób na świat przychodzi król nowego roku. Według Gravesa (który jest dla mnie tylko inspiracją do rozważań a nie jakimś wieszczem), badającego podobne wątki z innych mitologii, opowieść tę można odczytywać również jako "alegorię pasterską". W dawnych czasach kapłanka Matki Ziemi, spoczywała skulona w grobowcu, pokazując noworoczne bliźniaki pasterzowi, którego zadaniem było ujawnić je podczas misterów. Wejście do spiżowego grobowca (tudzież groty) zawsze wychodziło na Wschód, zapowiadając "ponowne narodziny". Czuwający w pobliżu świadkowie, mieli za zadanie poinformować ludzi, o znalezieniu porzuconych "rzekomo" dzieci na górze, karmionych a to przez dzikie kozy (mit o narodzinach Zeusa), owce, lochę, krowę lub np. wilczycę (Remus i Romulus). Ponadto dla przeciętnego greckiego pasterza, to "woda jest złotem", co tłumaczyło by ów "złoty deszcz". Zeus zsyłał burzliwe deszcze na ziemię -- czyli: zapładniał kapłankę Matki Ziemi (Danae).

"Danae" - John William Waterhouse
Akrizjos nie chciał uwierzyć, że synem Perseusza jest sam Gromowładny, podejrzewał raczej swą córkę i brata o wspólne schadzki. W jaki sposób? O to raczej nie dbał, nie miał jednak odwagi zabić własnej córki. Sporządził więc dla nich drewnianą skrzynię (jawna kopia ST), w której wraz z dzieckiem, Danae została zepchnięta na morze. W przeciwieństwie do twórców filmu "Starcie tytanów", Danae nie utonęła. Być może któremuś z Was nasunie się na myśl mit o wyłowieniu z Nilu Mojżesza... i nie bez racji. Fale miały zanieść ową skrzynię na wyspę Serifos, gdzie pewien dobry rybak, o imieniu Diktys, schwytał ją w sieć. Jeszcze żywych, zaniósł Danae i jej syna na dwór króla Polidektesa, gdzie oboje żyli przez wiele lat, aż dorosły już Perseusz, był zmuszony bronić godności swej matki. W tym miejscu pozwolę sobie przytoczyć słowa Simonidesa z Keos (zacytowane przez prof. Kubiaka, w "Mitologii..."; str. 434) opisujące dryfowanie skrzyni po wielkim morzu:
"W rzeźbionej skrzyni
Miotana pośród wzdętych wichrem fal,
W trwodze kuliła się, z oczu
Płynęły strugi łez, ręce
Do piersi przytulały Perseusza.
Mówiła: "Dziecko moje, jakże cierpię,
A ty śpisz nakarmione mlekiem.
Leżąc w bezradosnym pudle, które w nocy
Spiżowymi ćwiekami świeci,
Śpisz w nieprzebitej ciemności.
Wcale nie czujesz, że nad twoją głową
Burzy się fala głęboka, nie słyszysz,
Że huczy wicher, kiedy pod czerwoną
Kołderką leżysz -- jakże piękne!
Gdyby co straszne, tobie straszne było,
Otwarłyby się dla moich słów
Te kochane uszka.
Śpij, dziecko, śpij, niechże
Uśnie i morze, i nieszczęście bez miary.
Oby jakaś od ciebie, Zeusie Ojcze,
Przemiana zaświtała!
Jeśli zbyt śmiało proszę, jeśli
Ponad prawo,
Wybacz!".

"Perseusz i Graje" - E. Burne-Jones
Minęło wiele lat od tego czasu i Perseusz, stał się mężczyzną. Tak się złożyło, że zakochany w jego matce Polidektes, wiedząc o niechęci Perseusza do tego małżeństwa, począł knuć za jego plecami spisek, ażeby pozbyć się pasierba. Udając więc, że ma zamiar poślubić zupełnie inną kobietę, Hippodameję, córkę króla Pelopsa, poprosił aby każdy z biesiadników ofiarował mu w dowód oddania, miłości, jakiś cenny dar. Różne są wersję, cóż to miało być. Według jednych... piękne konie, według innych cenne kosztowności lub broń. Niestety Perseusz nie miał nic do zaoferowania. Był biednym poddanym króla, nie chcąc jednak wypaść źle w obliczu swego pana, rzucił pochopnie, iż jeśli będzie trzeba, ofiaruje Polidektesowi głowę samej Meduzy, jednej z trzech Gorgon (wiedźm przeklętych przez olimpijskich bogów). W swej naiwności nie podejrzewał nawet, że tylko na to czeka jego król. Ofertę Perseusza przyjął, zakładając w duchu, że Perseusz pierwej zginie, niż się mu uda owe przedsięwzięcie.

Według mitu, rozmowę tę miała podsłuchać bogini Atena, rzekoma sprawczyni nieszczęścia Meduzy i to ona (a nie Io - jak pokazali twórcy hollywoodzkiego filmu, Io była bowiem spokrewniona z nim, z kolei w filmie czyni się z niej ukochaną Perseusza, odtrącającego na końcu zaloty Andromedy - czysty absurd), miała czuwać nad wyprawą dzielnego Perseusza. Według innych przekazów, sam Hermes, miał ofiarować młodzieńcowi adamantowy sierp, którym uciął głowę wiedźmie oraz skrzydlate sandały, do przemieszczania się. Z kolei Hades (jakże fałszywie wpleciony w mit w filmie), ofiarował mu specjalną torbę i ciemny hełm-niewidkę (w rzeczywistości Hermes mu ją podkradł). Wpierw jednak musiał udać się do nimf stygijskich, gdzie owe przedmioty, jak typowa sroka, Hermes przechowywał.

Miejsce ich zamieszkania, znały ponoć tylko siostry Gorgon, tzw. Graje (nazwa wzięła się od kultu Szarej Bogini w czasach pre-olimpijskich. Graiai = Stare, Siwe...). Graje miały być piękne, lecz "dziwaczne" na swój sposób. Młody ich wygląd oraz długie, łabędzie szyje, miał kontrastować ze starczą bielą włosów. Posiadały na wespół tylko jedno oko oraz wspólny jeden ząb do przeżuwania pokarmu. W filmie ukazano je jako przerażające zmory, pożywiające się ludzkim mięsem. Kompletna bzdura. Warte podkreślenia jest za to gdzie mieszkały owe Graje. Trony ich mieściły się za wodami Okeanosa, u stóp góry Atlas (lokalizacja: góry Atlas leżą na pograniczu trzech państw - Maroka, Algierii i Tunezji). Tam, powracając po zabiciu Gorgony, Perseusz miał zemścić się na tytanie za brak gościnności. Wiele jest jednak tłumaczeń tego mitu.

"Atlas zamieniony przez Perseusza w kamień" (powstanie góry Atlas) - E. Burne Jones 

Perseusz nie słynął z kurtuazji, gdy na czymś mu zależało. Za namową Ateny ukradł Grajom ich cenne oko (symbol powiązany z Hermesem "dar przenikliwości"), tak iż zdane na jego łaskę, raz dwa wyjawiły, gdzie znajdzie przerażające Gorgony, a więc i samą Meduzę. Nazwa "Gorgony" pochodzi od słowa "gorgoes" (później "gorgones") i "gorgos" = straszny, dziki. Może was to zdziwi, ale owe greckie słowo jest protoplastą słowiańskiego słowa "groza". Mieszkały na Zachodzie, tuż przy dziedzinie Nocy, gdzie dźwięcznie śpiewały córki wieczoru = Hesperydy. Dwie z nich: Steno ("silna") i Euryale ("krążąca wszędzie") nigdy się nie starzały, były nieśmiertelne. Z kolei trzecia z nich, Meduza ("szeroko władnąca"), wręcz przeciwnie.

The turning of Medusa" -  Eric Armusik
W tym miejscu, przynajmniej według mnie, rozpoczyna się najciekawsza część historii. Wersja, którą Wam opiszę, nie jest tą landrynkową wersją Parandowskiego, którą karmi się dzieci w podstawówce. Czy w nią wierzę? Jak pisałam na wstępie, wiara nie ma tu nic do rzeczy. Wersja ta wydaje mi się po prostu najbardziej prawdopodobna. 

W dawnych czasach, pre-helleńskich, Meduza sama była boginią. Pisała o tym Jane Harrison w swej słynnej "Prolegomenie do studiów nad grecką religią". Ale są to już późniejsze jej przedstawienia, poprzez które oddaje się cześć tej niezwykłej kobiecie. Wydaje się, że tak naprawdę była ona "kapłanką" a może i nawet "Arcy-kapłanką" przy panującym wówczas w Libii, kulcie bogini Neith (dawne imię Ateny, zanim przybyła z Libii na Peloponez). Pisałam o tym -- TUTAJ

Główna świątynia libijskiej bogini Neith w tym okręgu mieściła się w egipskim Sais (ta nazwa pojawia się wiele razy w starożytności. To tam miał się udać ojciec Andromedy poszukując ratunku przed morskim potworem; tam też zawędrował Solon, jeden z Siedmiu ocalałych po potopie, Mędrców). W naszych czasach, co dodaję na marginesie (od siebie) Libia - do udanego przewrotu stanu, w wyniku którego zginął Kadafi, cieszyła się rzad w krajach arabskich wolnością kobiet, które nie musiały się zakrywać, mogły studiować a nawet, ochraniać samego przywódcę narodu. Oczywiście wszystko to zostało zmienione z chwilą dorwania się do władzy Bractwa Muzułmańskiego. Tak jak niegdyś Rzymianie (niszcząc Kartaginę), tak obecnie, islamska zaraza, dąży do zapanowania szariatu we wszystkich krajach arabskich. Przypuszczam, że potem przyjdzie kolej na nas, skoro tak wiele praw mają na Zachodzie kobiety.

Ale wracając do sedna. Każdego roku, kapłanki-dziewice, staczały ze sobą orężną walkę o stanowisko Arcy-kapłanki (pisze o tym Herodot, Księga IV, w. 180).

"W dorocznym święcie Ateny dzielą się "ich" (= lud Machlayów znad rzeki Tryton, Libia - Silver) dziewice na dwie partie i walczą z sobą kamieniami i pałkami, twierdząc, że spełniają ten odziedziczony po ojcach obrządek ku czci tubylczej bogini, którą my nazywamy Ateną. Dziewice, które zemrą wskutek ran, zwą oni fałszywymi dziewicami. (...) Najpiękniejszą dziewicę stroją za każdym razem publicznie w koryncki hełm i w całkowity rynsztunek helleński, potem wsadzają na wóz i obwożą wkoło jeziora. W co jednak dawniej stroili dziewice, zanim obok nich osiedlili się Hellenowie, tego nie umiem powiedzieć; przypuszczam, że stroili je w egipską zbroję; to bowiem twierdzę, że z Egiptu przybyły do Hellenów tarcza i hełm". 

Stąd jak przypuszczam, wziął się mit o mlecznej siostrze Ateny (= Pallas), którą to miała zabić podczas pojedynku. Wiemy zatem, że Meduza była co najwyżej -- kapłanką Neith (Ateny). Inne tłumaczenie jej imienia, wskazuje na to, że była spośród wszystkich Gorgon, najsprytniejszą. Była także najpiękniejsza, jak głoszą starożytni historycy. Według mitów greckich, miała się ona oddać Posejdonowi (ergo = morzu) czyli wrogowi Ateny (która od dawien dawna z nim rywalizowała i nie mogła mu wybaczyć, że próbował ją posiąść). Bogini miała nigdy nie wybaczyć Meduzie tej zdrady, zwłaszcza iż, jak piszą klasycy, mieli się połączyć w jej świątyni. Hm... W tym miejscu należy się Wam wyjaśnienie. Byłoby zbyt proste, aby całą winą obarczyć biedną Meduzę, bo tak jak była ona kapłanką Neith, tak też to Neith została skalana, nie z własnej woli, przez najeźdźców z Północy. I  w tym tkwi cała tajemnica. Tak przynajmniej wnioskuję ...


Kolejne zafałszowanie historii: 


Mity podają, że oblicze Gorgony miało być wykrzywione, z płonącymi ślepiami i wywieszonym językiem. Ten sam jednak mit nie mówi wcale, że owe oblicze, miało być dla kapłanek Neith jedynie ochronną maską, która miała odstraszać profanów (niewtajemniczonych), przed bezprawnym wtargnięciem na misteria, czyli przed wnikaniem ludzi w boskie tajemnice. Za dowód na to, świadczyć mogło chociażby to, że w późniejszym rytuale orfickim, tarczę księżyca nazywano "głową Gorgony", jako iż Neith była boginią lunarną. I to właśnie na tym, dużo starszym przekazie, opiera się wersja mitu, iż Perseusz miał walczyć z królową libijską (najpewniej samą Arcy-kapłanką), i dla podkreślenia wagi tego czynu, uciąć jej głowę, aby potem zakopać ją w Argolidzie, gdzie następnie zbudował Mykeny

Zabicie Gorgony - Meduzy, wydaje się zatem reminiscencją podboju Libii przez Argiwów (Hellenów), a tym samym likwidacji systemu matriarchalnego oraz zniesienia kalendarza meduzyjskiego i zastąpienie go innym. Hellenowie gwałtem poślubili te z kapłanek, które nie uratowały się wskakując do morza, nie zważając na ich święte maski. Przejęli dzięki temu obrzędy zaklinania deszczu, które są elementem kultu bogini-klaczy. Wspominam o tym nie bez powodu, jako że późniejsza wersja mitu, "świętego konia", który uosabiał Neith (wizerunek bogini z głową Gorgony i korpusem klaczy znaleziony w Beocji), zrodziła Pegaza. Samo założenie, że za współżycie z Posejdonem (= "morzem"), miałaby spotkać Meduzę tak surowa kara, wydaje się absurdem, gdy weźmie się pod uwagę, iż co roku dziewicze kapłanki lunarnej bogini, obmywały się rytualnie w morzu. Jest to zatem ewidentna przeróbka najeźdźców z Północy, którzy zapoczątkowali tym samym erę patriarchatu.


 Część  II - Tutaj*

Popularne posty z tego bloga

"Wędrówka Dusz" - dr Michael Newton. "Śmierć nie jest ciemnością, lecz światłem". Część I

"Ulecz się sam" - Andrzej Żak. Część II - Wolność jest jak zdrowie: uzyskuje wartość i stajemy się jej świadomi tylko wtedy, gdy ją tracimy...

Mitologia Indyjska: Mit o powstaniu świata, Bogini Matce i wojnie bogów!