"Metamorfozy albo Złoty Osioł" - Apulejusz z Madaury. (Przedmowa)




PRZEDMOWA


(by Mikołaj Szymański)
 
~  Proza i fikcja  ~



Proza ma dziś inny status niż w starożytności. Nam wydaje się zupełnie naturalne, że pisarz, który chce przedstawić wymyśloną historię, tworzy opowiadanie, nowelę lub powieść. Teraz poezja to głównie liryka. Na epikę mają monopol prozaicy. Pan Tadeusz, gdyby powstał dzisiaj, musiałby chyba być powieścią. Tymczasem Grekom i Rzymianom nie przyszłoby w ogóle do głowy, że termin „epika” można stosować do prozy. Prozaiką Grecy określali mianem syngrafeus („spisywacz”), natomiast „twórcą” – poietes – nazywali jedynie poetę (rzecz jasna, polskie słowo „poeta” wywodzi się z tego terminu greckiego). W zasadzie zatem proza służyła do notowania faktów – pisania traktatów filozoficznych, dzieł historycznych, wspomnień – a pisarz, który chciał puścić wodze fantazji, układał poemat. W rzeczywistości jednak istniały i cieszyły się popularnością nowele i romanse, przedstawiające wymyślone dzieje bohaterów, najczęściej rozłączonych kochanków. przeżywających niezwykłe przygody. Kilka takich utworów greckich zachowało się do naszych czasów. Miłośnik starożytnej literatury łacińskiej ma do dyspozycji tylko dwie powieści: zachowany w obszernych fragmentach Satyrykon Petroniusza i Metamorfozy Apulejusza. Wydawałoby się, że trzeba niezwykłej łatwowierności, by uznać opisane w Metamorfozach przygody człowieka zamienionego w osła za zapis rzeczywistych przeżyć autora. Jednak wspomniany związek prozy z „literaturą faktu” oraz użycie przez autora narracji w pierwszej osobie sprawiły, że przez wiele wieków traktowano powieść Apulejusza jako utwór autobiograficzny. Przejawem tej postawy jest fakt, że w późnych rękopisach Metamorfoz i w ich dawnych wydaniach autor jest wspominany jako „Lucjusz Apulejusz”. W rzeczywistości nie wiemy. Jak brzmiało imię pisarza. W każdym razie Lucjusz, bohater powieści, odziedziczył imię po swym pierwowzorze literackim, bohaterze greckiej noweli „Lucjusz czyli osioł” zachowanej wśród dzieł Lukiana. Na usprawiedliwienie dawnych czytelników trzeba powiedzieć, że sam Apulejusz zdaje sobie sprawę z niezwykłości połączenia fikcji z prozą i bawi się dwuznacznością tej sytuacji, pozostawiając nas w niepewności, co mówi żartem, a co serio. Spróbuję to pokazać w dalszej części tego wstępu.


Mag czy lowelas?

Znany nam dość dokładnie epizod z życia Apulejusza mógłby z powodzeniem stanowić temat Jednej z opowieści wplecionych w główny wątek Metamorfoz. Apulejusz (ok. 125 – po 170) urodził się w mieście Madauros w dzisiejszej Algierii. Studiował w Kartaginie i w Atenach, gdzie również nauczał jako filozof kontynuujący tradycję Platona. Mieszkał także w Rzymie. Gdy w wieku trzydziestu paru lat jadąc do Aleksandrii zatrzymał się w mieście Oja (dzisiejszym Trypolisie, stolicy Libii), spotkał tam swego dawnego ucznia i ożenił się z jego matką, Pudentillą, bardzo bogatą wdową. Krewni kobiety oskarżyli go o to, że uwiódł ją przy użyciu magii. Zachowała się mowa obrończa, którą Apulejusz wygłosił przed sądem (wyszła ona po polsku pod tytułem Apologia czyli w obronie własnej księga o magii w przekładzie Jana Sękowskiego). Oskarżony filozof przekonuje w niej sędziów między innymi o tym. że nie musi być wcale magiem ktoś, kto zagląda czasem do lustra, i że nie ma nic podejrzanego w myciu zębów za pomocą proszku. Zawartą w mowie podniosłą i żarliwą pochwałę czystych zębów warto by zresztą od czasu do czasu czytać naszym dzieciom. Sędziowie potraktowali Apulejusza lepiej niż Ateńczycy Sokratesa i oczyścili go z zarzutu, grożącego mu śmiercią lub wygnaniem.

Kwieciste mowy

Zachował się również zbiór wygłoszonych przez Apulejusza popisowych deklamacji. Nosi on tytuł Kwieciste mowy. Oto typowa próbka ich stylu, w pełni uzasadniającego ten tytuł (rozdz. 13): „Filozofia nie obdarzyła mnie wymową w taki sposób, w jaki natura dała pewnym ptakom śpiew krótki i ograniczony w czasie: jaskółkom poranny, cykadom południowy, pójdźkom przedwieczorny, puszczykom wieczorny, puchaczom nocny, kogutom poprzedzający świt. Te bowiem istoty o różnym czasie i na różne sposoby pieją i śpiewają: koguty mają głos budzący, puchacze jękliwy, puszczyki narzekający, pójdźki zawodzący, cykady hałaśliwy,
jaskółki przenikliwy. Natomiast filozof jest cały czas przebiegły w rozumowaniu i biegły w mowie dostojnej dla ucha, pożytecznej dla umysłu i na wszelkie sposoby wszechśpiewnej”. Choć w Metamorfozach autor popisuje się chwilami kunsztownością frazy, jednak nie posuwa się w żonglerce słownej aż tak daleko. I całe szczęście, bo wówczas powieść nie nadawałaby się do czytania. Apulejusz zostawił też po sobie kilka pism filozoficznych. Najważniejsze z nich to traktat o demonach zatytułowany O bogu Sokratesa oraz wykład filozofii Platona i platoników O Platonie i Jego Poglądach.

Lucjusz czyli osioł

Wśród pism Lukiana z Samosat (ok. 120 – po 180) znajdujemy krótką nowelę Lucjusz czyli osioł, traktowaną na ogół przez uczonych jako skrót większego dzieła. Nie Jest pewne, czy autorem noweli jest rzeczywiście Lukian. Nie ulega natomiast wątpliwości, że Apulejusz pisząc Metamorfozy oparł się na tej noweli lub na jej pierwowzorze. Fabuła Lucjusza jest w dużej mierze zbieżna z fabułą Metamorfoz. W greckiej noweli nie ma jednak luźno związanych z akcją opowieści, które występują u Apulejusza – przede
wszystkim rzuca się w oczy brak zajmującej centralne miejsce w Metamorfozach baśni o Amorze i Psyche. Inne jest również zakończenie utworu. Bohaterowi Lucjusza nie przywraca postaci ludzkiej Izyda, lecz odzyskuje on dawny kształt zjadłszy kilka róż w teatrze, w którym ma wystąpić jako partner seksualny skazanej na śmierć zbrodniarki. Wielu czytelników Metamorfoz spotyka zawód na samym końcu książki. Po emocjonującej scenie, w której osioł staje się na powrót człowiekiem, Apulejusz przedstawia nam dość nużący opis kolejnych wtajemniczeń bohatera w obrzędy egipskie. Nowela przypisywana Lukianowi ma w tym miejscu bardzo zabawną scenę, którą można uznać za puentę utworu: „Postanowiłem pójść do kobiety, która mnie kochała, gdy byłem osłem. Sądziłem, że teraz, w ludzkim kształcie, wydam jej się piękniejszy. Przyjęła mnie z radością, zapewne ucieszona nieoczekiwanym obrotem sprawy. Poprosiła, bym z nią zjadł wieczerzę i spędził noc, a ja doszedłem do wniosku, że byłoby karygodne, gdybym stawszy się człowiekiem wzgardził względami kobiety, która darzyła mnie miłością jako osła. Po wieczerzy namaściłem się więc obficie olejkami i włożyłem na głowę wieniec z róż – najmilszych mi kwiatów, które przywróciły mi ludzką postać. Gdy była już głęboka noc i nadeszła pora spoczynku, wstałem i – uważając to za znakomity pomysł – rozebrawszy się stanąłem przed nią nago, przekonany, że bardziej jej się spodobam, gdy mnie porówna z tamtym osłem. Ona jednak, stwierdziwszy, że mam wszystkie członki ludzkie, splunęła i rzekła:
– Precz ode mnie! Wynoś się z mego domu i śpij jak najdalej stąd!
– A czym ci się tak naraziłem? – pytam.
– Na Dzeusa – odpowiada – nie z tobą sypiałam, ale z osłem, i nie ciebie kochałam, ale jego. Myślałam, że nadal zachowałeś i wleczesz pod sobą to jedno wielkie znamię ośle. A tymczasem przychodzisz tutaj przemieniony w małpę z owego pięknego i pożytecznego zwierzęcia. Od razu wzywa służących i każe im wziąwszy mnie za kark wyrzucić z domu. Wypchnięty na zewnątrz, świecąc piękną golizną, pięknie uwieńczony i namaszczony obejmowałem gołą ziemię i z nią spędziłem noc”.


Żartem i serio


Zestawienie Metamorfoz z Lucjuszem wskazuje na to, że Apulejusz nieco zmienił charakter całej opowieści, wplatając do niej ustępy mające skłonić czytelnika do poważnej refleksji. Baśń o Amorze i Psyche to nie tylko pełen uroku mit. Jest ona również alegorią pouczającą, że miłość duszy do piękna może zapewnić jej boskość i nieśmiertelność. Platonik Apulejusz nawiązuje tu do wywodu wieszczki Diotymy, którą głosi taki właśnie pogląd w ostatniej części Uczty Platona. Dostojna kapłanka pouczająca Sokratesa przybiera jednak w Metamorfozach postać „starki zdziecinniałej i podchmielonej”, próbującej zabawić porwaną przez zbójców dziewczynę. Zresztą w samym micie możemy znaleźć wiele elementów żartobliwych, jak choćby list gończy, obiecujący jako nagrodę za znalezienie zbiegłej Psyche siedem pocałunków Wenus, lub obwieszczenie Jowisza, grożące bogom grzywną za nieobecność na zebraniu. Takich żartów nie spotkamy w związanym z kultem Izydy zakończeniu Metamorfoz. Zakończenie to różni się od reszty utworu nie tylko powagą, lecz również obecnością bardzo osobistego tonu. Jak zauważyli ze zdziwieniem uczeni, bohater, który na początku książki jest Grekiem z dziada pradziada, tu (ks. XI, rozdz. 27) okazuje się – jak autor – Madaureńczykiem.


Podniosły koniec utworu skłania czytelnika do poszukiwania alegorycznego sensu całych Metamorfoz. Może każdy z nas jest głupim i lubieżnym osłem, dopóki poznanie tajemnic filozofii i religii oraz cnotliwe życie nie uczyni go godnym miana człowieka i nie zapewni mu nieśmiertelności?


Zwróćmy jednak uwagę na to, że pełne powagi obrzędy ku czci egipskich bóstw są w Metamorfozach lustrzanym odbiciem święta Śmiechu, w którym w dość niemiłej roli uczestniczy Lucjusz tuż przed swoją przemianą w osła. To święto, o którym nie ma mowy w noweli greckiej, wprowadził zapewne Apulejusz do utworu jako sygnał dla czytelnika, że nie powinien brać treści Metamorfoz zbyt poważnie.



Styl powieści

Choć żywa i dowcipna narracja sprawia, że powieść Apulejusza jest niezwykle atrakcyjna dla dzisiejszego czytelnika, nauczyciele łaciny zazwyczaj odradzają uczniom wczesną lekturę tego dzieła – i to nie ze względu na frywolne ustępy, lecz w związku z licznymi osobliwościami słownictwa i składni. Apulejusz wskrzesza wiele wyrazów używanych po raz ostatni kilkaset lat wcześniej przez Plauta, tworzy wiele innych, śmiało używając przedrostków i przyrostków. Czasem też dąży do podobnych efektów stylistycznych jak w przytoczonym wyżej ustępie Kwiecistych mów. Zacytujmy choćby opis dzika (ks. VIII, rozdz. 4): „Nabrzmiały był mięśniami twardego cielska, plugawy od kudłów nastroszonych na skórze, szorstki szczecią jeżącą się na grzbiecie, spieniony od głośnego zgrzytania kłami, płomienny groźnymi światłami ślepiów, a piorunowy cały od wściekłych rzutów dygocącej paszczy”. Mamy tu wrażenie, że autor nie tyle chce nam podsunąć obraz dzika, co popisać się talentem retorycznym. W przekładzie giną zresztą rozmaite gry słów, jak ta oto figura etymologiczna (ks. IX, rozdz. 35): pollens factionibus et cuncta facile faciens („trzęsąc różnymi klikami robił, co chciał, w kraju”). Uczeni dawniej chętnie mówili o „łacinie afrykańskiej”, obejmując tym terminem język Apulejusza i urodzonego w Kartaginie wybitnego pisarza chrześcijańskiego Tertuliana, który również jest znany ze śmiałego i osobliwego stylu. Dziś jednak sądzi się raczej, że do ukształtowania prozy Apulejusza nie przyczynił się specjalnie fakt, że urodził się on w Afryce. Jego maniera stylistyczna jest dziedzictwem ruchu w kulturze greckiej i łacińskiej II w. n.e. zwanego „drugą sofistyką”. Przedstawiciele tego nurtu chętnie sięgali do dawnych, nawet przedklasycznych autorów i popisywali się umiejętnością tworzenia kwiecistych okresów retorycznych.

Przemiany Metamorfoz


Powieść Apulejusza nie była prawie znana w średniowieczu. Z tamtych czasów zachował się tylko jeden rękopis, sporządzony w XI wieku, który przeleżał trzysta lat w bibliotece klasztoru na Monte Cassino. Tam odkrył go wreszcie Giovanni Boccaccio i własnoręcznie sporządził jego kopię, przechowywaną dziś – podobnie jak tamten manuskrypt – we Florencji. Trudno o lepszy przykład korzyści, jakie może odnieść pisarz z prowadzonych przez siebie badań filologicznych. Włoski autor oparł dwie nowele Dekameronu (dzień V, opowieść 10 i dzień VII, opowieść 2) na opowiadaniach zawartych w IX księdze Metamorfoz (rozdz. 22–28 i 5–7). Poza tym w całym dziele Boccaccia często widać wpływ Apulejusza – mam na myśli zarówno formę nowel jak i użycie poszczególnych motywów. Apulejusza można uznać za protoplastę całego gatunku literackiego – powieści pikaryjskiej (łotrzykowskiej) powstałej w XV wieku w Hiszpanii. Bohaterami tych powieści są słudzy, którzy – podobnie jak zamieniony w osła Lucjusz – wciąż zmieniają panów i mają wgląd w sekrety wielu kolejnych domów. Wspomnijmy jeszcze ważne dzieło polskiego autora, zainspirowane przez opowieść o Amorze i Psyche. Chodzi mi, rzecz Jasna, o Erosa i Psyche Jerzego Żuławskiego, „powieść sceniczną” z 1904 roku, przedstawiającą dzieje ludzkości jako walkę ducha z materią. Jak widać, echa Metamorfoz można znaleźć zarówno w literaturze plebejskiej, jak i u takich subtelnych erudytów jak Żuławski. Wiąże się to z faktem, że książka Apulejusza jest atrakcyjna z jednej strony dla ludzi zainteresowanych starożytnością, ówczesnym życiem codziennym, filozofią i religią, a z drugiej dla czytelników, którym zależy po prostu na zbiorze ciekawych i zabawnych historii. Jak pisał w jednym z listów Gustaw Flaubert, „w tej książce czuje się zapach kadzidła i moczu, zwierzęce wyuzdanie idzie w parze z mistycyzmem”.

 Cdn...

Popularne posty z tego bloga

"Ulecz się sam" - Andrzej Żak. Część II - Wolność jest jak zdrowie: uzyskuje wartość i stajemy się jej świadomi tylko wtedy, gdy ją tracimy...

Mitologia Indyjska: Mit o powstaniu świata, Bogini Matce i wojnie bogów!

"Myśli" - Seneka. Część VII