"Mikołaj Fiodorow i jego „filozofia wspólnego czynu" - Julia Żylina-Chudzik. Część III


"The City and the Stars" by  Donato Giancola  ©


Część III


AKTYWISTYCZNA ESCHATOLOGIA


~  Regulacja przyrody  ~


Chociaż głównym hasłem aktywistycznej eschatologii Fiodorowa jest imperatyw wskrzeszenia zmarłych przodków mocą rozumnego działania zjednoczonej ludzkości (wskrzeszenie immanentne), przybliżanie konceptu myśliciela wypada rozpocząć od dokładniejszego wyjaśnienia idei regulacji przyrody. Jak zauważa Zienkowskij, Fiodorow „żąda «regulacji» nie w obrębie jednej dziedziny wiedzy, ale w samym bycie”, co pozwala przypuszczać, że to właśnie regulacja, czyli „przemiana ślepego funkcjonowania przyrody w rozumne”, reorganizacja porządku zastanej rzeczywistości, której ma dokonać człowiek, stanowi warunek możliwości immanentnego zbawienia ludzkości oraz plan przebóstwienia wszelkiego stworzenia. Aby odwrócić okrutne prawa przyrody - z prawem śmiertelności stworzenia włącznie - człowiek musi nad przyrodą zapanować, podporządkowując ją własnej woli tylko o tyle, o ile wola ta jest rozumna, czyli okazuje się być fenomenem nadrzędnej wobec człowieka, boskiej zasady. Podstawową przesłanką planu regulacji jest zatem przekonanie Fiodorowa, że człowiek rozpoczyna świadomie-twórczy etap rozwoju świata, gdy odrzuciwszy rolę pasywnego agenta procesu ewolucyjnego, zaczyna tym procesem sterować, zgodnie z imperatywem rozumu, moralnego uczucia i religijnego ideału. Konstatację ewolucyjnego faktu rozwoju świadomości w świecie, Fiodorow łączy z moralną implikacją swojej antropologii - obowiązkiem „wzrastania” człowieka w swoim człowieczeństwie, wykraczania poza zakres sztywnych określeń - wyprowadzając wniosek o konieczności świadomego kierowania ewolucją. Człowiek, który jest zwieńczeniem przyrodniczego rozwoju, winien stać się narzędziem oddziaływania na przyrodę, która go zrodziła, w celu jej przeobrażenia i przebóstwienia. To w człowieku - jak często podkreśla Fiodorow - przyroda osiąga świadomość siebie samej, zaczyna sama sobą kierować.

Siemionowa twierdzi, że idea regulacji, ogarniającej zarówno świat zewnętrzny, jak i samego człowieka, jest najgłębszą pod względem filozoficznym i najbardziej oryginalną częścią spuścizny Fiodorowa. Dystansując się od tak bezkrytycznego ujęcia problematyki, spróbujemy ukazać kompleks „zadań” regulacji, w którym mieszczą się między innymi: wspomniane już przekształcenie chaotycznych, destrukcyjnych żywiołów przyrody w rozumną siłę, świadomie kierującą się ku określonemu celowi; regulacja procesów meteorologicznych; fizyczne i psychiczne udoskonalenie człowieka (w tym przebudowa jego organizmu); sterowanie procesami kosmicznymi; stworzenie nowego typu organizacji społeczeństwa - psychokracji - na bazie „synowskiej” świadomości (świadomości powszechnego pokrewieństwa); praca na rzecz przezwyciężenia śmierci; wreszcie - zwrócenie życia zmarłym przodkom, wskrzeszenie, osiągnięcie nieśmiertelności, której ma towarzyszyć niekończąca się twórczość człowieka we wszechświecie.

Rosyjski myśliciel nawołuje do powszechnego poznania, doświadczenia i pracy w obrębie aktualnej rzeczywistości, zakładając stopniowe poszerzanie - na miarę rosnących ludzkich możliwości - zakresu tego, co realne, poddające się mocy człowieka. Maksymalizm celów towarzyszący rozwiązywaniu na bieżąco praktycznych problemów niedoskonałego świata, pozwoli - zdaniem Fiodorowa - osiągnąć w przyszłości najbardziej fantastyczne efekty, pod warunkiem, że ludzkość zjednoczy się pod sztandarem uniwersalnego, a zarazem konkretnego ideału. Przykładowo najdonioślejszy dla człowieka problem śmiertelności - abstrakcyjny, nadmiernie skomplikowany przez rzesze uczonych (zwłaszcza humanistów!), którzy próbują go zdefiniować - zostaje skonkretyzowany w języku nieuczonych. Dla prostego ludu jawi się on jako „problem chleba” (należytego zaopatrzenia jednostki ludzkiej w środki niezbędne do życia) oraz „problem sanitarny” - należytej kondycji fizycznej i psychicznej człowieka (problem biologicznych ograniczeń ludzkiej natury). Konkretyzacja problemu ułatwia sprecyzowanie celów cząstkowych składających się na cel nadrzędny (np. zażegnanie widma głodu, czy odkrycie lekarstw na nieuleczalne dotychczas choroby, jako przejściowe etapy na drodze pokonania śmierci), ich operacjonalizację oraz - last but not least - realizację. Przy czym skuteczność ostatniej często zależy od inwencji uczonych (zwłaszcza naukowców), których zadaniem powinno być wyszukiwanie realnych środków (narzędzi, teorii) umożliwiających działanie na rzecz powszechnego dobra. Sojusz uczonych i nieuczonych, teoretyków i praktyków, jest zatem w filozofii Fiodorowa koniecznym - chociaż wciąż tylko postulowanym - warunkiem kreatywnego działania. Sam Rosjanin, jak wiemy, w Filozofii wspólnego czynu woli przemawiać z perspektywy nieuczonych - raczej wskazuje problemy, „konkretyzuje metafizykę” (wedle słów Siemionowej), sugeruje możliwe rozwiązania na bazie poczynionych założeń antropologicznych, jednak rezygnuje z roszczenia do absolutnego charakteru swoich propozycji. Dopiero czyn, skuteczne działanie może zweryfikować daną propozycję teoretyczną i Fiodorow podkreśla, że dotyczy to także jego pomysłów regulacji przyrody.

Jednym z takich pomysłów jest regulacja procesów meteorologicznych. Nieurodzaje i wzrastająca częstotliwość klęsk żywiołowych (np. powodzi) w różnych obszarach ziemskiego globu, już dawno powinny skłonić człowieka - uważa Fiodorow - do przeanalizowania swojej postawy wobec przyrody, swojego rzekomego nad nią panowania. W rzeczywistości poprzez klęski przyroda sama upomina się o rozumną reorganizację swoich procesów, nie otrzymując zaś odpowiedzi ze strony człowieka (nic dziwnego - sarkastycznie komentuje Fiodorow - wszak niepełnoletnia ludzkość woli kultywować zakorzeniony w błahych nieporozumieniach antagonizm, bawić się w wojnę, niż zdać sobie sprawę z realnego zagrożenia, które nadchodzi z zewnątrz) - karze go za grzech zaniedbania, grzech nie-działania. Marnowana za sprawą braku właściwego zarządzania, energia przyrody przemienia się w destrukcyjną siłę. Tymczasem wystarczy odrobina wiedzy i rozumnej aktywności człowieka, aby pokierować przyrodniczymi procesami tak, że np. „wiatry i deszcze przemienią się w wentylację i irygację kuli ziemskiej jako wspólnego gospodarstwa całej ludzkości”. Podobne przypadki przekształcenia zła w dobro, zdarzały się już akcydentalnie, powinny jednak stać się regułą ludzkiego postępowania.


"Mother of Winter"  by  Donato Giancola  ©


Regulacja - pisze Fiodorow - nie jest jednoznaczna z utylizacją czy eksploatacją. Panowanie człowieka nad przyrodą musi mieć sens anty-entropijny: istota rozumna koordynuje procesy przyrodnicze, aby zapobiec kryzysowi ontologicznej degeneracji nieświadomego stworzenia, aby wyprowadzić stworzenie ku ontologicznej pełni, zaktualizować jego zadatki ku dobru. Tymczasem krótkowzroczna gospodarka rabunkowa związana z kapitalizmem, nadmierna eksploatacja przyrodniczych zasobów, wynikająca nie z konieczności zaspokajania elementarnych potrzeb wszystkich ludzi, lecz kaprysów zamożnych elit, prowadzi do wyczerpania się naturalnego bogactwa przyrody, rozregulowania jej energetycznego systemu, wreszcie - katastrof przyrodniczych na mikro i makro skalę. Człowiek, który jest moralnie odpowiedzialny za świat, stworzył cywilizację, która przyśpiesza jego koniec. Nowoczesna cywilizacja konsumpcyjna jawi się Fiodorowowi jako diabelski wynalazek samobójcy. Idea regulacji, której doskonały wzorzec człowiek nosi w sobie (system nerwowy organizmu), jest jej zupełnie obca.

Dopiero intuicja wszechjedności - świadomość relacji współzależności, która łączy człowieka (świat ducha) oraz przyrodę (świat organiczny) - legitymizuje regulację. Człowiek powinien uwolnić się od myślenia w kategoriach doraźnej korzyści i zacząć realizować gospodarkę planową, projektywną, wybiegającą daleko w przyszłość, wykraczającą poza granice swojej planety. Związek między procesami zachodzącymi w kosmosie i porządkiem przyrodniczym na ziemi jest dla Fiodorowa oczywisty, dowiedziony naukowo. Stąd też postulat myśliciela dotyczący syntezy wszystkich nauk przyrodniczych wokół astronomii, imperatyw traktowania gospodarki jako praktycznego aspektu regulacji procesów telluro-solarnych, czy telluro-kosmicznych (np.: wykorzystywanie siły pola magnetycznego ziemi w celu kierowania jej ruchem, pozyskiwanie energii słonecznej, sterowanie ruchem planet i innych ciał niebieskich po ich uprzedniej kolonizacji przez człowieka). Konieczność wyjścia człowieka w kosmos Fiodorow „dowodzi” rozpatrując argumenty o charakterze przyrodniczym, socjalno-ekonomicznym oraz moralnym: pełna regulacja w granicach ziemi „uwięzionej” we wszechświecie, który jest chaosem a nie kosmosem, nie jest osiągalna; człowiek jako jedyna istota rozumna w kosmosie, poprzez zaniechanie twórczej aktywności jest odpowiedzialny za „upadek” wszechświata - „gasnące światy” i „spadające gwiazdy”; obowiązkiem człowieka jest odszukanie „nowych ziemi” i przygotowanie ich do zasiedlenia przez niezliczone rzesze wskrzeszonych pokoleń ojców, w ten sposób wszechświat zostanie „umoralniony”, a problem przeludnienia na ziemi - zażegnany; wreszcie - sama ziemia „nie wystarcza” dla człowieka, który z natury jest odkrywcą i działaczem.

Dwa fundamentalne ograniczenia ludzkiej istoty - ograniczenie w przestrzeni i w czasie - nie oznaczają, zdaniem Fiodorowa, że aktualny ontologiczny status człowieka jest „fatalnie” nieprzezwyciężalny. Rosyjski myśliciel zdaje się namawiać: zbuntujmy się przeciwko wszelkim ograniczeniom, zamieńmy hasło „amor fati” na „odium fati”, a niepokora wobec losu połączona z twórczym wysiłkiem zaowocuje narodzinami „nowego” człowieka. Człowiek taki - jako nieśmiertelny, gdyż nie zrodzony, lecz stworzony przez siebie samego - nie będzie już zważać na czas; zaś po zasiedleniu całego wszechświata i nabyciu umiejętności „nieskończonego przemieszczania się” - zlikwiduje także ograniczenie przestrzeni. Niemalże identyczne warunki obwarowują samą możliwość zmartwychwstania w rozważaniach współczesnego badacza. Leo Sheffczyk pisze: „zmartwychwstanie polega na uwolnieniu materii z jej ograniczeń przestrzeni i czasu”.


"The Stars My Destination"  by   Donato Giancola  ©

Podbój kosmosu oraz fizyczno-moralna transformacja bytu ludzkiego idą w projekcie Fiodorowa w parze. Rozwój techniki - „wkroczenie maszyny” - niebywale rozszerzył możliwości człowieka, sztuczne narzędzia w znacznej mierze zrekompensowały już naturalne braki w uposażeniu ludzkiego organizmu; jednak wszystko to tylko protezy zręcznie skrywające aktualną niedoskonałość człowieka, świadomość której, zmusza go do notorycznej konstatacji swojej zależności od maszyn, a nawet - każe się lękać własnych wytworów. Taki „człowiek epoki technicznej” - stwierdza rosyjski myśliciel - podobnie jak homo naturalis uzależniony od zmiennych warunków przyrody, nie przypomina jeszcze pana wszechświata. Władza zakłada całkowitą wolność, tę zaś człowiek zdobędzie, gdy stanie się „przyczyną samego siebie” - wyreguluje funkcjonowanie własnego organizmu, przeobrazi się fizycznie. Fiodorow polemizuje z Włodzimierzem Sołowjowem, który twierdził, że „nie zachodzi konieczność powstania nowej, nadludzkiej formy organizmu, gdyż forma człowieka może w nieskończoność doskonalić się wewnętrznie i zewnętrznie, pozostając wciąż tą samą”. Dla filozofa wspólnego czynu, który głównego wroga człowieka - śmierć - nazywa „wadą organiczną”, rozważania Sołowjowa prezentują się jako mistycyzm, bezużyteczny ze swej natury, gdyż nieprzekładalny na konkretne działanie. Oczywiście można polemizować, czy konkretny jest projekt samego Fiodorowa: postulat autotrofizmu człowieka, który musi nauczyć się „odtwarzać własny organizm z najbardziej elementarnych składników”, czy idea absolutnego udoskonalenia ciała człowieka, dzięki naukowej ingerencji w jego strukturę (też - cząsteczkową), owocująca np. „uwolnieniem organów”, czyli „swobodną wymienialnością narządów” (zwłaszcza narządów ruchu), dzięki której człowiek będzie w stanie opanować każde środowisko, „być zawsze i wszędzie choć niejednocześnie” - brzmią fantastycznie i intrygująco, jednak nie są w pismach Moskiewskiego Sokratesa rozwinięte w sposób zadowalający. Wypracowanie fizycznej doskonałości człowieka jest koniecznym etapem na drodze osiągnięcia nieśmiertelności, a także - warunkiem możliwości wskrzeszenia zmarłych. Jednak równie konieczna jest - bliżej przez Fiodorowa nie sprecyzowana - regulacja wewnętrzna, modyfikująca psychikę człowieka, reorientująca go duchowo, przekształcająca w istotę doskonale moralną, harmonijnie współżyjącą ze swoimi współbraćmi (psychokracja), tak, że niemożliwe okazują się wszelkie sytuacje, w których dotychczas człowiek czynił (wybierał) zło. Zarzut Sołowjowa - który najwyraźniej nie brał pod uwagę regulacji wewnętrznej - że Fiodorow w swoim planie powszechnego wskrzeszenia zapomina, że będzie musiał wskrzeszać również kanibali, morderców, czy po prostu ludzi złych - że powszechne wskrzeszenie okaże się być „wskrzeszeniem śmierci” - Fiodorow miał ponoć skwitować krótką notatką na marginesie: „absurd!”. Niezależnie jednak od intencji Moskiewskiego Sokratesa, propagowana przez niego idea radykalnej ingerencji w ludzką naturę (zwłaszcza w psychikę), musi szczególnie niepokoić współczesnego czytelnika Filozofii wspólnego czynu. Zanim przejdziemy do omawiania centralnej idei Fiodorowa, przyjrzymy się jeszcze historiozoficznym rozważaniom myśliciela.



Serge Sologub  ©

~  Przypuszczalny początek i koniec historii   ~


Początkiem historii jest niezgoda człowieka na przemijanie, którego staje się świadom, chęć odwrócenia destrukcyjnego działania czasu, chęć panowania nad czasem. Historiozofia Fiodorowa spina antropologię i eschatologię, prezentując raz jeszcze zadziwiającą optykę myśliciela. Wizja przypuszczalnego początku i końca rozwoju ludzkości, którą kreśli autor Filozofii wspólnego czynu, znowu krystalizuje się wokół odczucia śmiertelności człowieka, które konstytuuje jego narodziny i moderuje teleologię jego przyszłych zachowań, uzyskując rangę cechy eidetycznej. Odkrycie zjawiska śmiertelności, najpewniej związane ze wstrząsem przeżytym po stracie bliskich osób (rodziców), staje się - jak już pisaliśmy - sygnałem aktywizującym w żywej istocie element nadprzyrodzony, wydzielający daną istotę ze świata zwierząt, definiujący ją jako człowieka. Poczucie straty, miłość i tęsknota za zmarłymi, dały początek religii, lecz także prahistorii rodu ludzkiego, którą według Fiodorowa określa wielka wędrówka ludów, kierowana „synowskim obowiązkiem” - potrzebą (niekoniecznie uświadamianą) odkrycia „krainy zmarłych”. Takie naiwnie-dziecięce wyprawy nie przyniosły, rzecz jasna, upragnionego skutku w postaci „spotkania” przodków, przywrócenia im życia, rozszerzyły jednak funkcjonalną przestrzeń człowieka, pozwoliły mu opanować całą ziemię (odkrycia geograficzne, rozwój cywilizacji). Niepowodzenie przedsięwzięcia restytucji ciągłości ludzkiego rodu „w przestrzeni”, dało początek idei wskrzeszenia „w czasie” - wydobycia przodków z otchłani przeszłości. Tak powstaje historia jako nauka, będąca wskrzeszeniem symbolicznym.

Przedmiotem historii - zauważa Fiodorow - zawsze są zmarli, a także związane z nimi przeszłe wydarzenia. Zanim zechcemy wygłosić jakikolwiek sąd na ich temat, należy przodków odtworzyć w pamięci (np. dzięki znaleziskom archeologicznym, dokumentom i innym świadectwom). Rosyjski myśliciel wymienia trzy rodzaje stosunku do historii, czyli zmarłych: „dla ludzi myślących, historia jest wskrzeszeniem w słowie, wskrzeszeniem metaforycznym; dla tych, którzy posiadają dar wyobraźni, historia jest wskrzeszeniem artystycznym; wreszcie dla tych, którzy bardziej odczuwają, niż myślą, historia będzie wypominkami, płaczem, czyli przedstawieniem błędnie przyjmowanym za  rzeczywistość, zaślepieniem”. Dodaje także: „to, co dla uczonych jest historią, to według nieuczonych wypominki”. Sam Fiodorow staje po stronie nieuczonych, pomimo świadomości niedojrzałości „nieuczonej historii” w jej aktualnym wymiarze. Naukowe badania historyczne nazbyt często przybierają charakter sądu nad zmarłymi, segregowania (zawsze arbitralnego!) przodków na „lepszych” i „gorszych”, a tym samym legitymizują rozbrat i podział jako zasadę rzeczywistości. Tymczasem wskrzeszenie jako kryterium badań historycznych wyklucza sąd i prowadzi do rzetelności, pozwalającej zrozumieć motywy postępowania przodków. Moskiewski Sokrates odwraca relację: jeśli „uczona” historia jest wskrzeszeniem pozornym, to „rzeczywiste wskrzeszenie będzie historią pełną i powszechną”. Dopiero wskrzeszenie nadaje historii realny sens, gdyż poszukiwanie sensu jest jednoznaczne z poszukiwaniem celu, ten zaś - jak pamiętamy - Fiodorow definiuje jako wspólny czyn.

Dla nieuczonych historia okazuje się być spełnieniem obowiązku wobec ojców: rozpoczyna się ona „Edenem narodzin, czyli stworzeniem”, polega na przymusowym (spowodowanym warunkami przyrodniczymi i ekonomiczno-gospodarczymi) oddalaniu się od mogiły praojca (pierwszego człowieka, Adama) oraz nieustannym dążeniu powrotu do niej. „Nieuczeni rozpoczynają historię od Edenu narodzin, a kończą na Edenie wskrzeszenia” - powrocie do stanu pierwotnego. Mitologiczny Eden identyfikuje Fiodorow z krainą geograficzną w środkowej Azji - Pamirem - czyniąc z niej kolebkę rozwoju ludzkości, „Wszechświatowy Kreml”, czyli centrum historii, wyznaczającym jej początek i koniec. Innym ważnym ośrodkiem realnej historii jest w rozważaniach Rosjanina Konstantynopol: wszak to tam zostały opracowane podstawowe chrześcijańskie, prawosławne dogmaty (np. dogmat o Trzech Osobach Boskich), które „stanowią symboliczny ikonostas jego [Fiodorowa - JŻCh] podstawowych realiów projektywnych”. Bizancjum, utrzymuje myśliciel, musiało upaść właśnie dlatego, że jego wewnętrzna historia miała skrajnie spekulatywny charakter, była teologiczną dyskusją i kontemplacją, a nie praktyczną realizacją przesłania chrześcijaństwa - dogmaty nie przybrały w Bizancjum postaci przykazań, wskrzeszenie nie stało się czynem. Podbój Bizancjum przez Turków okazał się być punktem zwrotnym historii: przechowywane pieczołowicie przez Konstantynopol intelektualne dziedzictwo antyku, zostało eksportowane do Europy zachodniej, gdzie stało się zalążkiem Odrodzenia. Z kolei Rosja dostała w spadku duchowy skarb Bizancjum - chrześcijaństwo w swojej prawosławnej postaci.

"Seconde fondation"  by  Michael Whelan   ©
Od tej pory historia ludzkości jest rozwijaniem problemu wzajemnych stosunków pomiędzy Wschodem i Zachodem, obrazem konfliktu dwóch diametralnie różnych zasad organizacji życia wspólnotowego: Wschód - to jedność utrzymywana siłą, brak jakiejkolwiek dyferencjacji, despotyzm tłamszący jednostkową osobowość; Zachód - posunięta do skrajności wolność jednostki, prowadząca do atomizacji społeczeństwa, permanentnej waśni i konkurencji. Fiodorow dokładnie analizuje przeciwieństwo Wschodu i Zachodu, czyli dzieje „walki świata oceanicznego z kontynentalnym” , podając konkretne przykłady preferowanych w danych kręgach kulturowo-geograficznych wartości. Kraje świata oceanicznego, zachodniego, których historycznym archetypem jest w pismach Rosjanina Kartagina - to ostoja miejskiej, opartej na handlu cywilizacji, demokracji, indywidualizmu, liberalnego relatywizmu, kultu przyjemności i konsumpcjonizmu. Z kolei kraje kontynentalne, wschodnie - wzorujące się na starożytnym Rzymie - przez długi czas rozwijały kulturę agrarną, związaną z szacunkiem dla tradycji i wartości religijnych oraz skłonnością do autokracji, ideokracji i kolektywizmu. We wczesnym dziele Problem braterstwa... ucieleśnieniem „typu oceanicznego” jest dla Fiodorowa Anglia, jednak później miano „nowej Kartaginy” - „Kartaginy Trzeciego Rzymu, czyli Rosji” -  myśliciel nadaje Stanom Zjednoczonym Ameryki. W przeciwieństwie do popularnych teorii zderzenia, walki i krachu cywilizacji, Fiodorow rozwija swoją historiozofię pod sztandarem idei konieczności reintegracji kontynentu z oceanem, zjednoczenia dwóch światów w powszechnej walce ludzkości przeciwko destrukcyjnym i śmiercionośnym siłom nie przeobrażonej jeszcze przyrody: „historia jest «Kwestią Wschodnią», (...) jest walką Wschodu i Zachodu nie  na życie, lecz na śmierć; zaś rozwiązaniem «Kwestii Wschodniej» będzie pojednanie Wschodu z Zachodem, ich połączenie nie na śmierć, lecz w imię wskrzeszenia i życia (...), wzajemne wspieranie się podczas walki z siłą, zagrażającą od zewnątrz”. Realizacja wiecznego pokoju zależy od zjednoczenia ludzkości we wspólnym czynie zwycięstwa nad śmiercią.

Przypuszczalny koniec historii - według Fiodorowa - przypomina jej początek, gdyż pełnoletni człowiek wstępuje na drogę bogoczłowieczego działania kierowany tym samym impulsem, który towarzyszył istocie wyzwalającej się z pierwotnej zwierzęcości ku człowieczeństwu: miłości połączonej z żalem po stracie bliskich osób, pragnienia ich wskrzeszenia. Jednak tym razem ów uczuciowy impuls ma szansę realizacji, dzięki jego uniwersalizacji i konkretyzacji - zaangażowaniu w dzieło walki ze śmiercią wszystkich ludzi w pełni ich zdolności. Człowiek, który jako animal religiosum tworzy ideał doskonałego życia przerastający jego aktualne możliwości, przez co jest tymczasowo skazany na życie w kulcie (albo w kulturze, pojmowanej jako kult zsekularyzowany), bycie animal symbolicum; dzięki doskonaleniu swoich zdolności i integracji z innymi ludźmi, stopniowo staje się istotą, która realnie wypełnia fantastyczny - jak mogłoby się wydawać - projekt przeobrażenia świata i wskrzeszenia zmarłych. Nowy człowiek staje się godny swego niebieskiego Ojca. Siemionowa słusznie zauważa, że wzniosłe, dziwacznie brzmiące słowa Fiodorowa, mają obrazowo przybliżyć postulat „odejścia od sekularyzacji - profanacji, która stała się charakterystyczną cechą współczesnej historii, ku nowej sakralizacji Historii, wchodzącej w eon bogoczłowieczego Czynu; skoncentrowanej nie wokół przemijających interesów politycznych, czy ekonomicznych (skutkujących podziałami, walką i wojną), lecz wokół  istotnych dla wszystkich i każdego z osobna (...), naturalnych, ontologicznych potrzeb i dążeń”.


"Lost Maze City"  by  Howard Lyon  ©

W Filozofii wspólnego czynu aktualna historia ludzkości, historia jako fakt - „wzajemna anihilacja, wyniszczanie innych i samego siebie, rozgrabienie przyrody (tj. ziemi) poprzez eksploatację i utylizację, wyradzanie się i umieranie (tj. kultura), (...) wzajemne mordowanie się, bądź to jawne, jak było za czasów barbarzyńców, bądź ukryte, jak podczas cywilizacji” - ustępuje miejsca historii rozumianej jako projekt regulacji i wskrzeszenia („odtworzenia ofiar szalonej i ślepej młodości”), która z kolei powinna przejść w historię jako akt - powszechny czyn urzeczywistnienia tego projektu. Aktualnie ludzka istota jeszcze nie wyzwoliła się z wewnętrznych sprzeczności swojej natury, czego najlepszym świadectwem jest historia jako fakt. Pasywne przeżywanie historii jest jednak głęboko niewłaściwe i powinno zostać przezwyciężone. Zadaniem historii jako projektu jest mobilizacja pozytywnych aspektów aktualnej rzeczywistości, synteza tego, co świeckie, z tym, co religijne w czynie wszechświatowej liturgii. Fiodorow liczy na stopniowe dojrzewanie człowieka, reorientację układu społecznego, narodziny nowej kultury pojmowanej jako rekreatura, twórczą, kolektywną i bogopodobną działalność ludzkości. Historia zaktualizowana - gdy to, co przeszłe, umarłe, zostanie przywrócone do życia, do „wiecznego teraz” - będzie zwycięstwem nad czasem, a więc zniesieniem samej historii, przejściem w metahistorię. Zbawieniem.      


Koniec Części III

Cdn...

Autorką tego opracowania jest:  Julia Żylina-Chudzik; są to wybrane fragmenty z jej dłuższej pracy, pt: "Aktywistyczna eschatologia Mikołaja Fiodorowa jako pragmatyczna implikacja jego antropologii", której całość można znaleźć na stronie:  Filozofia rosyjska. Polecam serdecznie :)

_______________________________________

Poprzednie części:

Popularne posty z tego bloga

"Wędrówka Dusz" - dr Michael Newton. "Śmierć nie jest ciemnością, lecz światłem". Część I

"Ulecz się sam" - Andrzej Żak. Część II - Wolność jest jak zdrowie: uzyskuje wartość i stajemy się jej świadomi tylko wtedy, gdy ją tracimy...

Mitologia Indyjska: Mit o powstaniu świata, Bogini Matce i wojnie bogów!