"O Obrotach Ciał Niebieskich" - Mikołaj Kopernik. Część I


Pierwszy tekst z cyklu "Pisma Wybrane", Kopernika, znajdziecie -- TUTAJ


KSIĘGA PIERWSZA

ROZDZIAŁ I

~   Świat jest kulisty   ~


Nasamprzód należy nam zauważyć, że świat jest kulisty, bądź to dlatego, że kula jest najdoskonalszą postacią spośród wszystkich innych, nie potrzebującą żadnych połączeń i w sobie zamkniętą, bądź też dlatego, że kula jako największą objętość mająca* (ma Kopernik tu na myśli tę własność kuli, iż spośród wszystkich powierzchni o tym samym polu, zamyka największą objętość), jest najbardziej zdolna do pomieszczenia w sobie wszystkiego i zachowania, bądź też z powodu, że najistotniejsze części świata, jak Słońce, Księżyc, gwiazdy w takiej postaci nam się przedstawiają, bądź wreszcie dlatego, że wszystkie ciała usiłują przybrać kształt kuli, jak można to dostrzec na kroplach wody oraz na innych cieczach, usiłujących przybrać taką właśnie postać. Toteż nikt nie może wątpić, że taka postać została ciałom niebieskim nadana.


ROZDZIAŁ II

~   Ziemia jest także kulista   ~


Także i Ziemia posiada kształt kuli, gdyż ze wszystkich stron na io widzieć nie można, z przyczyn wyniosłości gór i wklęsłości dolin, to przecież nierówności te bynajmniej nie zmieniają ogólnej jej okrągłości, co się daje tak uzasadnić. Jeżeli skądkolwiek posuwamy się ku północy, biegun dziennego obrotu Ziemi będzie się stopniowo coraz to bardziej wznosił ponad poziom, a drugi biegun jemu przeciwległy o tyleż będzie się zniżał; nadto liczne gwiazdy, blisko bieguna północnego się znajdujące, nie będą już dla nas zachodziły, natomiast po stronie południowej nieba niektóre nie będą już wcale wschodziły. Przykładem na to jest gwiazda południowa Canopus* (bardzo jasna gwiazda stała w południowym gwiazdozbiorze Okręt Argonautów, w Europie niewidzialna), niewidzialna we Włoszech, podczas gdy ta sama widoczna jest w Egipcie. Mieszkańcy Włoch widzą jeszcze ostatnią gwiazdę grupy zwanej Rzeka Erydanus, podczas gdy my tutaj, mieszkańcy surowszej strefy, wcale jej nie dostrzegamy. Natomiast, posuwając się ku południowi, gwiazdy przy biegunie południowym będą się wznosiły coraz to wyżej, a zniżać się będą te znowu, które wpierw znacznie ponad poziom były wzniesione. Nadto zmiany wysokości biegunów ponad poziomem wszędzie odpowiadają przebieżonym drogom na Ziemi, co nie wydarza się na żadnej innej bryle, jeno na kulistej. Stąd też staje się widoczne, że i Ziemia ze wszech stron otoczona jest jakoby punktami wierzchołkowymi, że więc jest kulista. Wspomnijmy nadto, że mieszkańcy Wschodu nie widzą zaćmień Księżyca i Słońca, przypadających na godziny wieczorne, a mieszkańcy Zachodu zaćmień, wydarzających się w porannych godzinach, jako też że zaćmienia pojawiające się wśród dnia, pierwsi, to jest wschodni, oglądaj ą później, natomiast wcześniej ci, którzy są bardziej na zachodzie. Także i wody morskie układają się do postaci kulistej, o czym wiedzą żeglarze, dostrzegając z wysokości masztu ląd stały, którego z pokładu okrętu jeszcze nie widać. I na odwrót, jeżeliby na wierzchołku masztu został umieszczony jaki połyskujący przedmiot, natenczas w miarę oddalania się okrętu od lądu, ludzie na brzegu się znajdujący, będą widzieli to światło stopniowo się zniżające, aż wreszcie opodal, jak gdyby zachodzące Słońce, skryje się ono całkowicie pod poziom. Wiadomo również, że wody płynące, z natury swej, dążą zawsze ku niższym miejscom, również i lądy przybrzeżne o tyle z sobą się łączą, o ile na to wypukłość Ziemi zezwala. Dlatego to ląd stały o tyle jest wyższym, o ile wznosi się ponad powierzchnię wód oceanu.



ROZDZIAŁ III

~   Jakim sposobem ziemia sucha wraz z wodą jedną kulę tworzy   ~


Ocean oblewający ziemię, tworzy na różnych jej miejscach morza, wypełniając jej wklęsłości. Dlatego wypadało, ażeby mniej było wody aniżeli lądu, by woda nie zalała całej bryły ziemskiej, skoro ziemia i woda skutkiem ciężkości podążają do tego samego środka, lecz by niektóre części lądu oraz liczne tu i ówdzie sterczące wyspy pozostawiła dla utrzymania istot żyjących. Sam nawet ląd stały i okrąg suszy ziemskiej jestże czym innym, jeżeli nie wyspą, większą od innych? Nie należy wierzyć niektórym perypatetykom, którzy twierdzą, jakoby cała masa wód miała być dziesięć razy większa od całego lądu, opierając się na domyśle, że podczas przemiany żywiołów dziesięć części wody powstaje z jednej części ziemi, i mówią, że ląd stały tak się wznosi, że pozostawiając wydrążenia, nie wszędzie równoważy się pod względem ciężkości oraz że w innym punkcie leży środek ciężkości, a w innym środek bryłowatości. Mylą się jednak skutkiem nieznajomości geometrii. Nie pojmują, że nawet siedem razy nie może być więcej wody, jeżeli jakaś część ziemi ma być sucha - chyba gdyby wszystka swój środek ciężkości opuściła, ustępując miejsca wodom jakby od niej cięższym. Objętości dwóch kuł mają się bowiem do siebie jak sześciany ich średnic; przeto gdyby było siedem części wody, a ziemia ósmą, średnica jej nie mogłaby być większą ponad odległość środka od powierzchni wód, a cóż dopiero gdyby dziesięć razy więcej było wody! Że zaś nie ma różnicy pomiędzy środkiem ciężkości Ziemi a środkiem jej objętości, stąd można poznać, że wypukłość Ziemi nie zawsze wzrasta w miarę, jak się oddalamy od oceanu, inaczej bowiem przeszkadzałaby nazbyt wodom morskim i nie do-zwalałaby wypełniać mórz śródziemnych i przedostawać się do obszernych zatok. A na odwrót, od brzegu oceanu wzrastałaby stale głębokość przepaści, skutkiem czego żeglarze oddaliwszy się od brzegów nie napotkaliby tam ani wysp, ani skał, ani też czegokolwiek bądź ziemskiego. Wiadomo zaś, że pomiędzy Morzem Egipskim a Zatoką Arabską rozciąga się przestrzeń zaledwie 15 staj wynosząca i to prawie w pośrodku znanej powierzchni ziemskiej. Również Ptolemeusz w swojej Kosmografii* (Należy odróżnić Kosmografię Ptolemeusza od jego głównego dzieła Największej Składni (Almagest), o którym już wyżej wspomnieliśmy. Kosmografia jego, także Geografią zwana, jest kompilacją, utworzoną z pism kilku wcześniejszych geografów greckich, głównie Marinosa z Tyru) ziemię mieszkalną rozciąga aż do pół okręgu, nie licząc do tego ziemi nieznanej, w której nowsi geografowie przydali Katagię* (Chiny) i bardzo rozległe krainy aż na 60 stopni długości geograficznej, co okazuje zamieszkalność Ziemi na większej długości aniżeli na ocean pozostaje. Pokaże się to wyraźniej, jeżeli do tego przyłączymy wyspy za naszych czasów pod hiszpańskimi i portugalskimi monarchami odkryte, a nade wszystko Amerykę, imieniem odkrywcy i dowódcy okrętów tak nazwaną, a dla niezbadanej dotychczas jej rozległości za nowy świat uważaną, prócz wielu innych wysp, przedtem nieznanych. Dlatego mniej nas to dziwić będzie, że istnieją mieszkańcy przeciwnożni, czyli przeciwziemni* (Antypodzi). Że Ameryka z położenia swojego znajduje się na przeciwnej stronie Indii Gangesowych, to wynika z geometrycznych właściwości kuli. Z tego zatem wszystkiego wnoszę, iż nikt nie będzie wątpił, jako ląd i woda wspierają się na jednym środku ciężkości Ziemi, który jest zarazem środkiem jej objętości. Woda, będąc lżejszą, wypełnia rozpadliny ziemskie i dlatego mało jest wody w stosunku do lądu, chociaż może na powierzchni więcej widać wody. Ziemia wraz z oblewającymi ją wodami taką postać mieć winna, jaką wskazuje jej cień, w kształcie łuku doskonałego koła na zaćmiewającym się Księżycu. A zatem Ziemia nie jest płaska, jak utrzymywali Empedokles i Anaksymenes, ani owalna jak Leukippos, ani czółenkowata jak Heraklit, ani w inny jakiś sposób wydrążona, jak Demokryt, ani walcowata jak Anaksymander, ani też od spodu nieograniczona skutkiem stopniowo malejącej gęstości, jak mniema Ksenofanes* (Empedokles, Anaksymenes itd., greccy filozofowie szkoły jońskiej, żyjący w VI w. p.n.e), ale jest doskonale okrągła, jak to prawdziwi filozofowie rozumieją.




ROZDZIAŁ IV

~   Ruch ciał niebieskich jest jednostajny, kołowy, nieustający albo z
kołowych ruchów złożony   ~


Teraz z kolei będziemy mówili o ruchu kołowym ciał niebieskich. Ruch bowiem kuli niebieskiej jest obrotem po kole, który już sam nadaje jej postać ciała najprostszego, w którym nie dostrzegamy ani początku, ani końca, jednego bowiem od drugiego odróżnić niepodobna, skoro po tej samej drodze z powrotem się porusza. Istnieją zaś rozmaite ruchy stosownie do ilości sfer. Spośród nich najbardziej widoczny jest obrót dzienny, zwany od Greków nocodziennym (νυχϋήμερον), zawierający przeciąg czasu dnia i nocy. Sądzą oni, że cały świat porwany tym ruchem obraca się od wschodu na zachód, z wyjątkiem jednak Ziemi. Ten obrót dzienny bywa uważany za wspólną miarę wszystkich ruchów, gdyż nawet sam czas zazwyczaj liczbą dni wymierzamy. Prócz tego widzimy inne obroty, zwrócone jakoby w przeciwnym do tamtego kierunku, to jest od zachodu na wschód, mianowicie dla Słońca, Księżyca oraz dla pięciu gwiazd błędnych. Takim obiegiem Słońce nam rok rozmierza, Księżyc miesiące, te najpospolitsze okresy czasu: w taki sam sposób każda z pięciu gwiazd błędnych obieg swój wykonywa. Te jednak obiegi różnią się wielorako: tym najpierw, że obrót swój odbywają nie dookoła tych samych biegunów co tamten ruch pierwszy, lecz krążą po nachylonym Zwierzyńcu niebieskim. Tym zaś po wtóre, że na własnych swych drogach kołowych poruszają się niejednostajnie. Słońce bowiem i Księżyc odbywają swoje biegi raz prędzej, drugi raz wolniej, o pozostałych zaś pięciu gwiazdach błędnych przekonywamy się, że niekiedy nawet się cofają albo też tu i ówdzie się zatrzymują. I podczas, gdy Słońce postępuje zawsze w tym samym kierunku, tamte rozmaicie przesuwają się po niebie, raz zwracając się na południe, drugi raz na północ, a dlatego je gwiazdami błędnymi nazwano albo planetami. Dodajmy i to jeszcze, że zbliżają się one niekiedy do Ziemi i wtedy przyziemnymi (Perigaei) bywają nazywane, innym zaś razem od niej się oddalają, wówczas zowią się odziemny-mi (Apogaei). Wszelako należy przyznać, że ruchy są albo kołowe, albo też z kilku kołowych złożone, dlatego, ponieważ nierówności tych ruchów powracają według pewnego prawa i stale w oznaczonych okresach, co by się zdarzyć nie mogło, gdyby ruchy kołowymi nie były. Samo bowiem tylko koło może powyższe zjawiska wywoływać, jak na przykład Słońce ruchem złożonym z kołowych sprowadza nam nierówność dni i nocy, jako też cztery pory roku, w którym to obiegu wiele innych się mieści. Jest zaś rzeczą niemożliwą, ażeby którekolwiek ciało niebieskie miało na jednej drodze niejednostajny ruch odbywać, gdyż musiałoby to pochodzić albo ze zmienności siły poruszającej, bądź nabytej, bądź przyrodzonej, albo też z nierówności ciała w ruchu będącego. A że to i tamto rozum nasz odrzuca i ponieważ byłoby rzeczą niestosowną coś podobnego przyznawać ciałom zachowującym najlepszy porządek, wypadnie przyznać, że jednostajne ich ruchy wydają się nam niejednostajnymi albo z powodu odmiennych biegunów tych kół, albo też dlatego, że Ziemia nie znajduje się pośrodku kół, po których one krążą. Nam zaś spoglądającym z Ziemi, ruchy gwiazd błędnych z powodu różnych ich oddaleń, wydają się prędszymi, gdy są bliżej, a powolniejszymi, gdy są bardziej odległe, jak to optyka uzasadnia. Stąd też wynika, że ruchy po równych łukach koła, uważane z różnych odległości, będą się nam wydawały nierównymi w czasach jednakowych. Z tego powodu uważam przede wszystkim za rzecz konieczną, pilnie się zastanowić nad położeniem Ziemi w przestrzeni nieba, ażeby, usiłując zgłębić przedmioty najwyższe, nie pomijać rzeczy nam najbliższych oraz ażeby złudzeń, pochodzących od Ziemi, nie przypisywać ciałom niebieskim.



ROZDZIAŁ V

~   Czy Ziemi przysługuje ruch kołowy, tudzież o miejscu jej w
przestrzeni   ~

Okazawszy powyżej, że Ziemia posiada kształt kuli, uważam za rzecz potrzebną dochodzić, czy także i bieg odpowiada jej postaci, tudzież jakie miejsce zajmuje ona w przestrzeni świata, bez czego niepodobna byłoby wykryć prawdziwej przyczyny zjawisk dostrzeganych na niebie. Jakkolwiek uczeni powszechnie zgadzają się na to, że Ziemia spoczywa w pośrodku świata, tak iż przeciwne twierdzenie uważają za niedopuszczalne, a nawet wręcz śmieszne, wszelako jeżeli nad tą sprawą zastanowimy się uważniej, pokaże się, że, jako jeszcze nierozwiązana, nie może być pominięta. Każda bowiem dostrzegana zmiana w położeniu ciała jest następstwem albo ruchu uważanego ciała albo ruchu samego spostrzegacza, albo przynajmniej skutkiem nierównej zmiany obydwóch położeń, gdyż dla ciał poruszających się jednako w tym samym kierunku, nie widzimy zmian położenia pomiędzy uważanym przedmiotem a spostrzegaczem* (w tym zdaniu wypowiedziana jest, po raz pierwszy jasno i z pełną świadomością rzeczy, jedna z naczelnych zasad dynamiki nowoczesnej, zasada ruchów względnych). Ziemia jest stanowiskiem, z którego ów bieg oglądamy i który się oczom naszym przedstawia. Jeżeli więc przyznalibyśmy jaki ruch Ziemi, to ruch ten powinien zdradzić we wszystkich ciałach poza nią się znajdujących, atoli w kierunku przeciwnym, jak gdyby te ciała dokoła niej się przesuwały, jak to widzimy przede wszystkim na całodziennym obrocie nieba. Wydaje się, jakoby ruch ten całe niebo i wszystko unosił, z wyjątkiem Ziemi i ciał na niej się znajdujących. Jeżeli zaś przyjmiemy, że niebo nie bierze żadnego udziału w tym ruchu, ale że Ziemia obraca się od zachodu na wschód, tak iż nam zdawać się będzie, jakoby Słońce, Księżyc i gwiazdy wschodziły i zachodziły i jeżeli się nad tym głębiej zastanowimy, poznamy, że tak jest rzeczywiście. A że niebo jest tym, co ogarnia i zachowuje w sobie wszystko* (w oryginale czytamy tu ulubioną u Kopernika grę słów: „Cumque caelum sit, quod continet et caelat omnia, communis universorum locus..."), że jest ogólnym zbiorowiskiem wszechrzeczy, niełatwo można pojąć, dlaczego raczej rzecz obejmująca aniżeli objęta ruchowi podlegać miała. Zaiste Heraklejdes i Ekfantos pitagorejczycy, jako też Niketas z Syrakuz byli, według Cycerona, tego zdania, że Ziemia w pośrodku świata wykonywa ruch obrotowy, mniemali bowiem, że gwiazdy przez zakrywanie ich kulą ziemską pozornie zachodzą, a skutkiem jej odchylania się wschodzą* (Pitagorejczyków Heraklejdesa, Ekfantosa i Hiketasa (Niketas) wspomina tutaj Kopernik, za Cyceronem, już powtórnie. Zob. wyżej dedykacyjny jego list do papieża Pawła III).

To przyjąwszy, spostrzegamy drugą jeszcze, nie mniejszą o stanowisku Ziemi wątpliwość, jakkolwiek już niemal wszyscy przyjmują i wierzą, że Ziemia jest środkiem świata. Gdyby kto temu zaprzeczał, iżby Ziemia środek świata zajmowała w przestrzeni, a przy tym utrzymywał, że odległość, która dzieli od sfery gwiazd stałych, jest tak wielka, iż niepodobna jej porównać z nieznaczną i pozorną drogą Słońca oraz innych gwiazd błędnych, i mniemał, że ruchy planet dlatego zmiennymi nam się wydają, że odnoszą się nie do środka Ziemi, ale do innego jakiegoś punktu środkowego, przyjmując to wszystko, potrafiłby tym samym wskazać istotną i wielce prawdopodobną przyczynę nierówności ruchów pozornych. Z tego zaś, że gwiazdy błędne są raz bliższe Ziemi, a drugi raz odleglejsze, wynika, że środek Ziemi nie jest środkiem ich kręgów. Również nie wiadomo, czy Ziemia ich biegi, albo też na odwrót, czy one bieg Ziemi przyspieszają lub opóźniają. Ani też nie byłoby w tym nic tak dalece osobliwego, gdyby kto oprócz dziennego obrotu, inny jeszcze jaki ruch Ziemi przyznawał, a mianowicie sądził, że Ziemia nie tylko obraca się w miejscu dookoła, ale że ponadto innym jeszcze ruchom podlega, że więc jest jedną z gwiazd błędnych, jak to miał utrzymywać Filolaos pitagorejczyk, matematyk niepospolity, którego, by ujrzeć Platon nie omieszkał udać się do Italii, jak o tym opowiadaj ą biografowie Platona* (Diogenes Laertius, Vitae philosoph. 3, 6 i 85). Wielu zaś było zdania, jakoby dowodami geometrycznymi dawało się okazać, iż Ziemia znajduje się w pośrodku świata, że porównana z ogromem nieba, jest jakby punktem środkowym i że dlatego jest nieruchoma, ponieważ w ogólnym obrocie całego wszechświata środek pozostaje nieruchomy, ciała zaś najbliższe środka najpowolniejszy ruch odbywają.


Cdn...


Popularne posty z tego bloga

"Wędrówka Dusz" - dr Michael Newton. "Śmierć nie jest ciemnością, lecz światłem". Część I

"Ulecz się sam" - Andrzej Żak. Część II - Wolność jest jak zdrowie: uzyskuje wartość i stajemy się jej świadomi tylko wtedy, gdy ją tracimy...

Mitologia Indyjska: Mit o powstaniu świata, Bogini Matce i wojnie bogów!