"W wodach Potopu" - Andrzej Wierciński. Część I



Tekst dedykowany wielkiemu współczesnemu
kabaliście - prof. Friedrichowi
Weinrebowi



U podstaw religijnego i magicznego ujmowania świata leży przeświadczenie, że wszystko w nim jest symboliczne, jest znakiem, cyfrą, metaforą czy alegorią oraz, że wszystko ze wszystkim jest powiązane, i pełne sensu są te relacje. Mówiąc krótko, każdy fenomen zostaje tu sprowadzony do roli znaku symbolicznego, którego znaczenia wskazywane i operacyjne należy odczytać. Dziedziną, która polega na wykrywaniu potencjału semantycznego znaków symbolicznych, poprzez jego realizację w postaci pola semantycznego - jest hermeneutyka. Wszakże, jeśli nie ma ona być czystą beletrystyką, to trzeba posługiwać się dobrze określonymi procedurami hermeneutycznymi.

Hermeneutyka Biblii hebrajskiej znajduje się w szczególnej sytuacji, ponieważ od czasu uformowania się kanonicznej wersji ksiąg biblijnych występują następujące "piętra" oznaczeń:
- obrazy zmysłowe, uczucia i myśli,
- są ujęte w słowach,
- zapisanych literami alfabetu o wartościach
   spółgłoskowych,
- które są zarazem cyframi.
Litery są więc litero - cyframi, bo nie ma już wtedy oddzielnego zapisu cyfrowego, co dotyczy zresztą i Ksiąg Nowego Przymierza, gdyż analogicznie rzecz się miała z literami alfabetu greckiego. Wobec tego, każde słowo ma swą formułę fonetyczną i jednocześnie - numeryczną.

Sam alfabet hebrajski, o 22 literach, stanowi przekształcenie poprzez stadium znaków paleohebrajskich (zw. też kanaanickimi), pierwszego na świecie alfabetu synajskiego, którego wszystkie znaki niewątpliwie reprezentują hieroglify egipskie, o różnym stopniu uproszczenia, a te znów mają obrazową formę.

Idąc dalej, każda litera hebrajska ma swoje "imię", którego pierwsza litera odnosi się do dźwięku spółgłoskowego litery tak nazwanej. Wyjątek stanowią litery a/ef, która sama w sobie jest słabym gardłowym
tchnieniem, ale w słowach przyjmuje różne wartości samogłoskowe, oraz ajin, o silniejszym wydźwięku gardłowym i również mogąca przyjmować wartości samogłoskowe. Praktycznie obie te litery uważa się za "nieme". Niektóre z liter wymawia się twardo (z kropką w środku), lub miękko (bez kropki), a też kilka liter ma nieco inną na końcu formę (k) zapisu słowa. Końcowego hę nie czyta się, jeśli nie jest to specjalnie zaznaczone kropką wewnątrz niej.

Żydowska egzegeza Biblii posługuje się ogromną liczbą różnorodnych procedur hermeneutycznych, począwszy od interpretacji samych form liter i ich "imion", przez współbrzmienia fonetyczne słów, a skończywszy na wielorakich metodach gematrii, które odnoszą się głównie, choć nie jedynie, do numerycznej strony zapisu słowa, lub całego wyrażenia. Najprostszą i często stosowaną charakterystyką numerologiczną słowa jest suma jego cyfro - liter, zwana wartością zewnętrzną. Upatruje się tajemnicze związki semantyczne między słowami o identycznych takich sumach. Tym, co ma ograniczać uzyskane tymi sposobami zależności znaczeniowe jest sam tekst biblijny, w którym badane słowo występuje. Jednakże rozumienie całości tekstu znów jest podróżą w nieznane. Należy bowiem zdawać sobie sprawę z faktu, że teksty biblijne są na ogół przekazami mitologicznymi, w których prawdy o zmysłowo dostępnej rzeczywistości naturalnej - o przyrodzie i społeczeństwie z jego kulturą i historią - są uwikłane w sieć powiązań z elementami rzeczywistości nadnaturalnej. Jest tak, gdyż zgodnie z definicją autora (A. Wierciński: "Mit religijny a współczesny przekaz naukowy". Studia Religiogica, z.20, 1987, s. 165-175, UJKraków): mit religijny to opowiadanie o czynach bóstw (lub bóstwa), ludzi i innych tworów animizowanych, przedstawiające w sposób symboliczny określoną część religijnego modelu świata. Jak każda tego rodzaju narracja, obejmuje ono więc "osoby i akcje w sytuacyjnych kontekstach środowiskowych". 

Mit ma dwa źródła poznawcze
1) racjonalnie organizowaną, świadomą wiedzę o świecie, wynikającą z umysłowego opracowania danych normalnej
percepcji zmysłowej;
2) treści ukryte w podświadomości, kojarzone według reguł
najprzeróżniejszej, spontanicznej analogizacji. Treści te udostępniają się świadomości w stanach marzeń sennych,
hipnozy, schorzeń umysłowych i pod wpływem halucynogenów, a w sposób najbardziej "naturalny" - na skutek praktyk ascetycznych.
W konsekwencji tego wszystkiego, każde słowo biblijne staje się się ośrodkiem rozległego pola semantycznego, które ponadto przedstawia niedocieczoną głębię semantyczną. Mowa tu jest o głębi znaczeń, ponieważ w narracji mitologicznej zwykle można wykryć naraz zakodowane, trzy główne warstwy tematyczne:
1) kosmologiczną, często wyrażającą się astronomicznie;
2) etnokulturowo - historyczną, nierzadko o wydźwięku historiozoficznym i moralnym (wzorce zachowań);
3) ontogenetyczną, dotyczącą etapów rozwojowych człowieka jako żywego indywiduum, w którym zachodzi
wytwarzanie się osobowości (personalizacja) pod wpływem edukacji i socjalizacji w ogóle, a co ważniejsze, możliwość ich (tj. etapów) ponadnormalnego przedłużenia w postaci procesu inicjacyjnego, dla religii rzeczy najistotniejszej.


Rdzeniem inicjacji jest kompleks doznaniowy "śmierci inicjacyjnej", prowadzący do "narodzin nowego człowieka", otwartego na rzeczywistość inną niż ta, która uobecnia się w zwykłej, wypełnionej osobowością świadomości na jawie. Klasycznymi przykładami inicjacyjnego przedłużenia rozwoju osobniczego w dawnym Izraelu były szkoły prorockie, później Esseńczycy, a w kręgach rabinicznego Judaizmu - mistyka przechodzenia przez 7 Pałaców Niebieskich (Hekhaloth), zwieńczona wizją Wozu Tronowego Wszechmocnego (Merkabah).


Najwspanialszym, chrześcijańskim przekazem inicjacyjnym w stylu Hekhaloth i Merkabah, jest Apokalipsa św. Jana oczywiście zawierająca jednocześnie warstwę kosmologiczną i historiozoficzną. Spośród mistyków późniejszych, którzy pojęli inicjacyjny sens Apokalipsy, na pierwszym miejscu wymienić wypada św. Jana od Krzyża. Ostatecznie, najtrudniej jest uchwycić literalny sens narracji, co brzmi paradoksalnie, ale tak właśnie jest! Może w przyszłości, i to głównie w ramach nauk przyrodniczych, zbliżymy się do sensu dosłownego. Na razie, dociekania nad sensem literalnym tekstu biblijnego, jak również szatkowanie go na różne, zw. "źródła" J, P, D etc. możemy spokojnie pozostawić różnej maści fundamentalistom i krytykom liberalnym.

Niech przedmiotem naszych badań nad potencjałem semantycznym, a właściwie - mitotwórczym - stanie się słowo hebrajskie tebah, o zapisie taw - beth - hę, czyli: 400 + 2 + 5 = 407, tłumaczone jako arka, stanowiąca wehikuł dla Noego i jego rodziny, oraz całego zgromadzenia stworzeń lądowych, na wodach Potopu, a Potop to katastroficzne przejście ze starego, skażonego i zepsutego świata w świat nowy następnego eonu. (...)

Poza Potopem słowo tebah zostało jeszcze dwukrotnie użyte w Biblii (Ex.2.3 i 2.5) w odniesieniu do skrzynki, czy "kolebki" uplecionej z papirusu, w której unosił się na przybrzeżnych wodach Nilu Mojżesz, jako 3 - miesięczne niemowlę. Jak wiadomo, od niego zacznie się nowy etap dziejów Izraela, w którym zostanie objawione Prawo na Synaju i zapisane na kamiennych tablicach. Te zaś spoczną w skrzyni, która stanie się najważniejszym obiektem sakralnym, aż do zrabowania Świątyni Salomona, i właśnie, w starszych tłumaczeniach Biblii, ta Skrzynia, zw. Skrzynią Świadectwa, Przymierza, Bożą, a wreszcie Świętą, była także określana mianem arki, choć termin hebrajski jest inny, bo: Aron (1+200+6+50=257).



Poza arką Noego (i plecionką Mojżesza), Biblia wymienia jeszcze dwa inne "wehikuły" przenoszące przez "wielkie wody". Są to: statek do Tarszisz i Wielka Ryba, łącznie występujące w Księdze Jonasza. Ponadto, wody mogą się rozstąpić, albo można po nich kroczyć, ale brakuje wtedy pływającego "przenośnika".

Nie wchodząc w szczegółowsze rozważania na temat statku tartezyjskiego, wystarczy powiedzieć, że jako symbol analogizuje on budowę ludzkiego Ego przez socjalizację i ewentualnie - inicjację, ale czysto technicznie, po "kupiecku" pojmowanej. Mówiąc inaczej: chodzi tu o kulturową część osobowości, częściowo zanurzonej w toniach podświadomości, lecz oddanej bez reszty idei progresu techniczno - naukowego. W skali ponadosobniczej, to gatunek ludzki, z jego obudową kulturową płynący po "wodach czasu tego świata" ku krańcom Postępu, którego symbolem jest "najdalej na zachód" położone Tarszisz, które zbudowali ocaleli z Potopu giganci i • mocarze - potomkowie Synów Bożych, którzy zgrzeszyli z córkami ludzkimi.

Tymczasem Ryba w Biblii i tradycji żydowskiej (a też i nieżydowskiej) analogizuje naraz trzy obiekty rozwojowe, tj. ciało w łonie matki, ciało pourodzeniowe w swej części rządzonej odziedziczonymi odruchami i instynktami, oraz ciało pozagrobowe. Te trzy analogie ujmuje zestawienie 2.

Od razu widać zeń, że arka Noego wykazuje raczej pokrewieństwo ze statkiem (artezyjskim, gdyż zasadniczo ma naturę statku i jest wykonana przez człowieka, a mówiąc dokładniej - przez Noego. Jednakże wykazuje ona w tym porównaniu także znamienne różnice, a mianowicie:

a) arka jest całkowicie zaplanowana przez Boga, który określa surowce, tj. tajemnicze drzewo gofer (3+80+200=283) i smołę - kofer (20+80+200=300, co znaczy też: łapówka, okup, ukryty skarb i...kwiat henny), jak również całą strukturę arki i naturę jej "pasażerów";

b) nie ma tu mowy o jakichkolwiek urządzeniach napędowych, jak żagle czy wiosła, oraz sterowniczych, a ingerencja Boża dotyczy nawet samego wejścia i wyjścia z arki, a nawet zamknięcia drzwi; arka to właściwie "pływający Dom Boży", mieszczący w sobie Sprawiedliwego i związane z nim otoczenie ludzkie i zwierzęce; występuje jakby utożsamienie arki z samym Noem, co sugeruje powtarzające się określenie "do arki, do Noego", zamiast po prostu "do arki Noego";

c) podobieństwo z domem określa wyposażenie arki w dach dwuspadowy, dający w przekroju trójkąt, jak to jasno opowiada tradycja żydowska, aż po ortodoksyjny komentarz Raszie'go, oraz wyposażenia jej u góry w okno i w drzwi - z boku; natomiast ze statkiem wiąże ją  4- pokładowość, jak sugeruje Mały Słownik Biblijny Colllnsa, czy lepiej powiedzieć trójdzielność w pionie, mającą 4 odgraniczenia; w przeciwieństwie do wspaniałego i nader skomplikowanego okrętu tartezyjskiego, którego typem jest okręt tyryjski opisany przez Ezechiela (r.27) - struktura arki jest bardzo prosta, ale jej "żywa zawartość" - o wiele bogatsza;

d) szczególnie wyróżniająca jest natura owych "pasażerów" arki w postaci par płci obojga (czasowo nie obcujących z sobą bowiem nakaz rozmnażania się przychodzi dopiero po wyjściu z arki) garstki ludzi, bydła czystego, ptactwa i różnorodnych gatunków zwierząt lądowych wyposażonych w Ducha życia (ruach chajim); komentarz Raszie'go wymienia wśród nich jeszcze szarańczę, owady, robaki i...demony (I); "żywa zawartość" arki będzie wymagała szczegółwej analizy, która znajdzie miejsce w II części eseju;

e) Przeznaczeniem arki nie jest żeglowanie w celach handiowo-pasażerskich, lecz zbawcze przeniesienie ludzi z elementami gatunkowymi ich faunistycznego środowiska lądowego przez wody totalnej katastrofy, jaką był Potop; logiczny jest tu brak w arce zwierząt wodnych, a w pewnym sensie arka do nich jest też zbliżona, bowiem pływa pośród wód (górnych i dolnych) i żywioł wody jej nie zagraża (w przeciwieństwie do statku);

f) struktura i funkcjonowanie arki skojarzone są nader charakterystyczną numerologią; 3 pomieszczenia z 4 odgraniczeniami w pionie, rozmiary 300 na 50 na 30 łokci, 4 pary ludzkie (=8), 7 par bydła czystego( czyli zdatnego na ofiarę), 7 par ptactwa, 7 dni zwłoki z początkiem potopu, początek i koniec pływania arki wyznaczony dniem 17-tym, 600 rok życia Noego i 1 rok przebywania w arce (365-dniowy) itp. przy czym wyjście z arki oznacza złożenie ofiary całopalnej ze zwierząt czystych i ptactwa, oraz zawarcie przymierza, w którym szczególnie podkreślony jest sens krwi, głównej cieczy ustrojowej zawierającej duszę życiową- nefesz.

Tu jest właściwe miejsce, aby pochwycić znaczenie takiej numerologii.



Otóż trzeba sobie uświadomić fakt, że liczby, nader często wymieniane w Biblii, nie stanowią tylko abstraktów ilości, lecz są też cyfrowymi symbolami treści pozamatematycznych. Zresztą podobnie rzecz ma się w nauce współczesnej, posługującej się modelami matematycznymi, którym sens pozamatematyczny (empiryczny) nadają wartości liczbowe wyników pomiarów fizycznych. Jednakowoż, relacje między tymi wynikami są właśnie relacjami ujętymi matematycznie. Tymczasem, cyfry w Biblii, jak i w ogóle w kulturach starożytnych ( co szczególnie jest wyraziste u Pitagorejczyków), a nawet w pierwotnym szamaniźmie - odnoszą się wprost do takich, czy innych znaczeń pozamatematycznych, a więc pełnią one rolę jednocześnie znaku matematycznego i pozamatematycznego.

Jeśli idzie o Biblię, to podane tam liczby albo określają rozmiary obiektów, albo ilość elementów jakiegoś zbioru, albo cykle, czy też punkty czasowe. W celach hermeneutycznych zajmiemy się tutaj klasycznymi liczbami biblijnymi: 4, 7 i 12. Wyznaczają one krańcowe fazy cykli czasowych, które z kolei mogą być nałożone na zbiory przedmiotów w pewnym sensie im odpowiadające.

Liczba 4 odnosi się ogólnie do fazowości wszelkiego procesu czasowo rozgrywającego się na drodze od 1 do 4, np. rok ma 4 pory astronomiczne, doba - 4 ćwiartki, a postnatalne życie ludzkie dzieli się na dzieciństwo, młodość, dojrzałość i starość. Ta czterodzielność astronomiczna i procesualna ma też związek z podziałem przestrzeni na 4 strony świata - Wschodem, Południem, Zachodem i Północą oraz podziałem stanów ruchu i materii na 4 żywioły - Powietrza (Wiatru), Ognia, Wody i Ziemi, a przypuszczalnie wszystko to razem, z Czterema Istotami żywymi Wozu Tronowego Wszechmogącego (chajjoth), czyli Cherubinami (zob. Ez. 1 i Apk. św. Jana).



Cyfrą 4 jest litera d o imieniu deleth, co znaczy: drzwi, odrzwia, brama; w szczególności są to "drzwi" do-i z łona kobiecego, jak to dowodnie podaje ks. Hioba: (3,10) "Bo nie zawarła łona mojej matki (dosł. "drzwi łona mego") i nie zakryła nędzy (dosł. męki) przed moimi oczami" (a chodzi o noc urodzin Hioba, jak gdyby upersonifikowanej). Skoro łono macierzyńskie wypełnione jest wodami, mamy dalej równoważność kosmologiczną: (38.8): Kto zamknął morze drzwiami., gdy pieniąc się wyszło z łona? (38.10): "Gdy wyznaczyłem mu moją granicę i założyłem zawory i bramy (=deleth).

Jest to zarazem wejście do Szeolu, czego doświadczył Jonasz, co odpowiada pyskowi połykającej go Wielkiej Ryby, czyli Lewiatana, jak to słusznie przedstawia ikonografia chrześcijańska. Szeol to zarazem rodzące łono Ziemi, równoważne łonu Wielkiej Ryby-Lewiatana (por.Jon.2.1-10, Ps.139.13-16). Zresztą zacytujmy użycie określenia deleth do Lewiatana: Hi (4.6): "Któż zdoła otworzyć wrota jego pyska? Od zębów jego wionie strach".

Nie dziwota, że Jezus -jeszua ha maszijach, którego imię nosi zdobywca Ziemi Obiecanej - jehoszuah ( Jozue=Jeszua), syn Nuna (czyli Wężowatej Ryby), imienia literocyfry n - 50, uczynił "znak Jonasza" symbolem swej śmierci, pobytu w grobie (czyli zejścia do Szeolu), "do piekieł" jak się dawniej mówiło w "Wierzę w Boga Ojca,...) i zmartwychwstania dla przewrotnego pokolenia porównywanego z Niniwczykami, tj. mieszkańcami Domu Ryby (Nin(e)veh), mówiąc inaczej -ery precesyjnej Ryb, która zaczęła się w czasach chrystusowych. Wtedy człowiek jest całkowicie pogrążony w " wodach czasu tego świata", bowiem poddał się pożądliwościom swego ciała-ryby.



Przy wychodzeniu przez drzwi-cfolefh łona matki w trakcie porodu mamy do czynienia również z realizacją 4-fazowej macierzy pamięci okołoporodowej wg. schematu wykrytego dla współczesności przez S.Grofa ,w jego badaniach nad efektami wielokrotnego zażywania LSD-25 przez tych samych osobników. W sekwencji doznaniowej układają się te fazy od przeżyć najbardziej bolesnych do najbardziej pozytywnych. Warto w tym miejscu choćby najkrócej je scharakteryzować.

Tak więc 1-sza grupa doznaniowa odnosi się do pobytu w zamkniętej jeszcze macicy, ale już wstrząsanej skurczami porodowymi. Jest to nieopisana męczarnia w klaustrofobicznej sytuacji bez wyjścia, wyrażająca się m. in. w rozrywających bólach w różnych regionach ciała i potężnym ucisku na głowę i całe ciało. Nota bene, jest to typowy element opisu "umierania" w inicjacji szamańskiej (por. Ps.22 w całości, odnoszący się do cierpiącego Mesjasza). Ostatecznym, najbardziej negatywnym doświadczeniem jest anihilacja kompleksu Ego na wszystkich poziomach, cielesnym, psychicznym i metafizycznym. Charakterystycznym przeżyciem archetypowym jest tu odczucie jakby "bycia połkniętym przez monstrum, określane jako ogromny wąż, pająk, rekin, ośmiornica, lub po prostu - wsysający wir wodny. Ta l-sza faza powtórnie doświadczanego własnego rodzenia się tworzy prototypową konstelację pamięciową dla wszystkich pourodzeniowych doznań wielkiego cierpienia i zagrożenia życia, jak też uczuć beznadziejnej rozpaczy, wszelkiego zła i bezsensu życia, aż po doznania agonalne.



Faza ll-ga odnosi się do przechodzenia przez kanał porodowy z otwartą już macicą, co oznacza tytaniczną również pełną cierpień walkę o życie. Jest ona od czasu do czasu przerywana stanami orgiastycznej ekstazy seksualnej z sado-masochistycznymi odczuciami (tzw. przez Grofa "ekstaza wulkaniczna"). Wtedy przydarzają się doznania ekstremów termicznych-piekielnego żaru i lodowatego chłodu, oraz "przechodzenia przez wodę i ogień". Wreszcie, charakterystyczne są wstręt i obrzydzenie wywołane przez kontakt z odrażającymi substancjami - kałem, moczem, śluzem i krwią. Uruchomiona zostaje zatem macierz pamięciowa dla postnatalnych doznań różnych sytuacji agresji, walki etc., a także - orgiastycznego seksu.

Faza III - cia odpowiada samemu wychodzeniu z kanału porodowego, powiedzielibyśmy: "przechodzeniu przez deleth". Po wszystkich dotychczasowych zgoła infernalnych przeżyciach, następuje uderzenie jaskrawym, białym, lub złotym światłem, skojarzone z poczuciem dekompresji i przestrzennej ekspansji ze szczytowym doznaniem jakby triumfalnej iluminacji i wyzwolenia. Następuje więc uruchomienie wyjściowej pamięci dla późniejszych doznań radosnych sukcesów, poczucia sensu wszystkiego itd.

Wreszcie odreagowywana jest faza IV - ta (która w chronologii obiektywnej będzie pierwszą) odnosząca się do błogości pobytu w łonie matki przed początkiem porodu. Stan ten jest odczuwany jako najwyższe szczęście, ale w skojarzeniu z brakiem jakby dychotomii przedmiotowo - podmiotowej, tj. podziału na Ja i nie - Ja (tzw. przez Grofa "ekstaza oceaniczna"). Nie da się tego adekwatnie wyrazić werbalnie i opisy pełne są nielogiczności i paradoksów. W każdym razie wzbudzona jest wtedy macierz dla późniejszych sytuacji życiowych pełnych rozkosznej relaksacji i wielkiej błogości.

Po powtórnym przeżyciu tych faz od 1 do 4 własnego rodzenia się, co jest jakby równoważne umieraniu, zaczynają się doznania transpersonalne "nowego człowieka".



l oto, przedziwnym sposobem drzwi - deleth (4+30+400=434), imię literocyfry d=4, przynoszą przez prostą rekombinację liter słowo ledeth (30 + 4 + 400=434), które znaczy: rodzenie, narodziny!!!

Notoryczne kojarzenia pojęcia czasu z wodą wyrazi się z kolei liczbą 4 na poziomie dziesiątek, czyli jako liczba 40. Mamy więc w Biblii 40 dni padania deszczu w czasie Potopu, 40 dni pobytu Mojżesza na g. Synaj, 40 dni wędrówki przez pustynię Eliasza, takież 40 dni pobytu na pustyni Chrystusa i tyleż dni jego komunikowania się z uczniami między zmartwychwstaniem a wniebowstąpieniem, 40 letnią wędrówkę Izraela z Egiptu do Ziemi Obiecanej, 40 lat panowania Dawida, a na poziomie setek - 400 lat niewoli egipskiej.



Konsekwentnie, cyfra 40 to litera m, o imieniu mem, skrócona wersja majim, co znaczy woda, wody. Woda jest związana z macierzyńskością kobiety, która ma niejako bardziej "ciekłą naturę" od mężczyzny., co widać w tym, że menstruuje, ma wodę, w której jest płód, a potem karmi dziecko mlekiem ze swej piersi. Zasadzie żeńskiej będzie więc przypisana liczba 4, dopełnienie dwoistości przez samą siebie, bo 2 * 2 = 4.

Ten "żeński" czas jest czasem "poziomym" i ciągłym, przejawiającym się w strumieniu wydarzeń po sobie następujących. Tymczasem czas "męski" jest pionowy i nieciągły, jak strugi deszczu od siebie oddzielone często towarzyszące burzy. To czas zagęszczenia zbioru nagłych wydarzeń. Kiedy oba czasy jednoczą się z sobą następuje chaos powodzi, a w kosmicznym rozmiarze - to Potop. Różnica ta zaznacza się nawet w dochodzeniu do ekstazy miłosnej, które jest stopniowe u kobiety, a nagłe u mężczyzny. Ostatecznie, mężczyzna zostanie skojarzony z ogniem (i liczbą 3), a więc z żywiołem wodzie przeciwstawnym. Ich harmonijna jedność to niebo - szamajim (300+40+10+40=390), bo esz, to ogień, a majim - wody, co odpowiada określeniu zakhar u - neqebah (7+20+200+6+50+100+2+5=390): "mężczyzna i niewiasta". Ono to zostało użyte przy stwarzaniu człowieka (Gen.1.27) "na obraz obrazu Boga", czyli na jego "obraz i podobieństwo".

Potem przychodzi nakaz: "Rozradzajcie się i rozmnażajcie się" - p(e)ru u - rebu (80 + 200 + 6 + 6 + 200 + 2 + 6 = 500), a liczba 500, to szor - pępek, oraz pępowina, życiodajne centrum dla rozwijającego się płodu w wodach łonowych. Konsekwentnie pisze się w Gen.5.32: "A Noe miał 500 lat, gdy zrodził Sema, Chama i Jafeta", czyli przodków pokoleń "nowego świata" po Potopie. Bowiem 5, które jest zaraz po 3 i 4, to liczba potomka, jako wynik zjednoczenia, powrotu do jedności.


Właśnie 5 jest liczbą centrum w polu 4 punktów kardynalnych, a jako pierwiastek z 5 wyznacza ona podział według Złotej Proporcji, zasady konstrukcyjnej ciała potomka. Z kolei symbolem jego ucieleśnienia będzie 5 na poziomie dziesiątek, tj. 50, jak to już wiemy cyfra litery n, Ryby Wężowatej - nun.



l dalej mamy 3,4 i 5, które geometrycznie wyznaczają wyjściowy trójkąt pitagorejski, przy czym 5 to jego przeciwprostokątna. Sznur mierniczy o tak zaznaczonych odcinkach stanowił po rozciągnięciu na punktach 3,4 i 5 podstawę do wyznaczenia kąta prostego, kwadratowego lub prostokątnego planu starożytnej budowli - świątyni, lub piramidy, czy zigguratu. Mężczyzna jako ojciec, to ab (1+2=3), a matka, to em (1+40 = 41). Złączeni razem tzn.3+41=44, przynoszą słowo jalad( 10+30+4=44), które znaczy płodzić, rodzić. Ojciec i matka zaczynają się od alef, czyli 1, gdyż są pierwsi, są pokoleniem wyjściowym.

Konsekwentnie ich potomstwo będzie zaczynać się od 2 - litery beth. Mogą to być syn - ben (2+50=52), albo bar (2+200=202), lub córka - bath (2+400=402). Wszyscy razem stanowią beth (2+10+400=412), tzn. dom, rodzina, ród, czyli 412, bo granica 400 obejmuje 12, tj. 3+4+5=12. Między alef i taw mieści się świat, który jest domem, świat dający się ująć werbalnie, a więc zbiór wyodrębnionych form i procesów, które można nazwać. Paleohebrajskie taw to krzyż, będący prostą kontynuacją egipskiego hieroglifu reprezentującego "skrzyżowanie dróg". Ujmuje on pojęcie cierpiącej duchowości uwięzionej w czasowej formie.



Dlatego ten świat jest też Domem Niewoli - Egiptem - Mitzrajim (40+90+200+10+40=380). W słowie tym zawiera się rdzeń tz - r występujący w słowach: forma, kształtować, oblegać twarda skała lub krzemień, a jego granicę wyznacza 40 wód -majim, czasu "tego świata", wszak Egipt to obszar corocznie zalewany
powodzią, a jego religia ma ściśle astrobiologiczny charakter z bardzo rozwiniętą koncepcją Praotchłani - Nu, Nun, Nunu lub Niu. Nie na darmo stan kapłański nosi tam nazwę Unut, co odnosi się właściwie do obserwacji astronomicznej, w szczególności konstelacji godzinowych, zw. też Unut.

l wreszcie Nu, to jedno ze słów oznaczających czas. Jest to zatem świat sztywno rządzony przez firmament niebieski, po hebrajsku raqija (200+100+10+70=380!), który w drugim dniu Stworzenia rozdziela wody górne od dolnych. Jego najbardziej wyróżniającą się konstelacją jest Wielki Wóz (Ursa Major) - a/sz (70+10+300 = 380). Wyjście z Egiptu, z niewoli trwającej 400 lat może więc zapewnić tylko Mojżesz - moszeh (40+300+5=345), co zarazem znaczy: "wyciągnięty z wody" i "wyciągający z wody" i współbrzmi ze słowem moszijah- Zbawiciel.  Aby wejść do innego świata trzeba przekroczyć kres cierpienia w formie, przez 400 taw, przez krzyź. Wobec tego właśnie tą literą są znakowani na czole zbawieni u Ezechiela przez Pisarza Tronu (Ez.9.3): "...Potem zawołał (Siedzący na Tronie nad firmamentem) na męża odzianego w lnianą szatę, który miał przybory do pisania u swego boku. (4) l rzekł Pan do niego: Przejdź przez środek miasta, przez środek Jeruzalemu i uczyń znak (dosł. "uczyń znak faw") na czole mężów, którzy wzdychają i jęczą (sic!) nad wszystkimi obrzydliwościami popełnionymi w nim. (5) A do innych rzek: (do pozostałych 6 mężów z narzędziami zniszczenia) tak, że to na własne oczy słyszałem: Przejdźcie za nim przez miasto i zabijajcie bez zmrużenia oka, i nie litujcie się! (6) Wybijcie do nogi starców, młodzieńców i panny, i dzieci i kobiety, lecz tych wszystkich, którzy mają na sobie znak (tzn. taw), nie dotykajcie! A rozpocznijcie od Świątyni...".

W analogicznym sensie został użyty termin taw w księdze Hioba (Hi.31.35): "Obym miał kogo, ktoby mnie wysłuchał! Oto mój podpis (dosł.: "taw")! Niech mi odpowie Wszechmogący! Obym miał oskarżenie (dosł. sefer = księga, zwój) napisane przez przeciwnika!".



Koniec Części I
....Cd.....

Popularne posty z tego bloga

"Wędrówka Dusz" - dr Michael Newton. "Śmierć nie jest ciemnością, lecz światłem". Część I

"Ulecz się sam" - Andrzej Żak. Część II - Wolność jest jak zdrowie: uzyskuje wartość i stajemy się jej świadomi tylko wtedy, gdy ją tracimy...

Mitologia Indyjska: Mit o powstaniu świata, Bogini Matce i wojnie bogów!