"Wędrówka Dusz" - dr Michael Newton. "Porozumiewanie przez dotyk". Część III


Część I tekstu -- TUTAJ
Część II tekstu --  TUTAJ


4.  Powrót do domu


Skoro napotkanie przyjaznych dusz po śmierci jest tak ważne, w jaki sposób możemy je rozpoznać? Jeśli chodzi o to, jak w świecie duchowym jawią się dusze sobie nawzajem, to dostrzegam tu zasadniczą jednomyślność w opiniach moich pacjentów poddawanych hipnozie. Dusza może mieć wygląd zmasowanej energii, ale dla nieorganicznej energii duszy najwyraźniej jest również możliwe przyjmowanie cech ludzkich. Dusze, porozumiewając się między sobą, często wykorzystują swoje zdolności ukazywania się jako postacie z poprzednich wcieleń. Przybranie postaci ludzkiej jest tylko jedną z nieograniczonej ilości form, jakie dusza może przyjąć, korzystając ze swojej podstawowej substancji energetycznej.

Większość moich pacjentów oznajmia, że pierwszą osobą, którą spotykają w świecie duchowym, jest ich osobisty przewodnik. Poza tym po każdym życiu możemy spotkać bratnią duszę. Przewodnicy i bratnie dusze to dwa odrębne rodzaje bytów. Jeżeli przed nowo przybyłą duszą pojawia się były krewny lub bliski przyjaciel, wówczas przypisany jej przewodnik może się nie zjawić. Zauważyłem, że przewodnicy przebywają zwykle gdzieś w pobliżu, nadzorując pojawienie się nowo przybyłego na swój własny sposób. W kolejnym przykładzie dusza przeszła właśnie przez duchową bramę i spotyka zaawansowaną istotę, która z pewnością miała z nią bliski związek w trakcie kilku poprzednich żyć. Chociaż ta bratnia dusza nie jest głównym przewodnikiem mojej pacjentki, przybyła ona, by powitać ją i ofiarować jej pełne miłości wsparcie.

Przykład 6

Dr N. – Co widzisz wokół siebie?

P. – To jest tak, jakbym... przesuwała się po... czystym białym piasku... który przemieszcza się dookoła mnie... a ja jestem pod olbrzymim plażowym parasolem... ma jasno zabarwione fragmenty... są oddzielne, a zarazem połączone z sobą.

Dr N. – Czy jest tu ktoś, by cię powitać?

P. (milczy chwilę) – Myślałam, że... jestem sama... Ale... (długie wahanie) w odległości... hm... światło... porusza się szybko w moim kierunku... O, Boże!

Dr N. – Co się stało?

P. (podniecona) – Wujek Charlie! (głośno) Wujku Charlie, jestem tutaj!

Dr N. – Dlaczego akurat ta osoba pierwsza przyszła cię powitać?

P. (zaaferowanym, dobiegającym jakby z oddali głosem) – Wujku Charlie, tak bardzo za tobą tęskniłam!

Dr N. (powtarzam swoje pytanie).

P. – Ponieważ kochałam go najbardziej ze wszystkich moich krewnych. Umarł, kiedy byłam dzieckiem i nigdy się z tym nie pogodziłam (było to na farmie w Nebrasce, w jej ostatnim życiu).

Dr N. – Skąd wiesz, że to wujek Charlie? Czy ma cechy, które rozpoznajesz?

P. (pacjentka aż wierci się na fotelu z podniecenia) – Pewnie, pewnie, takiego go pamiętam... wesoły, uprzejmy, sympatyczny... jest obok mnie (chichocze).

Dr N. – Co cię tak śmieszy?

P. -Wujek Charlie jest taki gruby, jak zawsze.

Dr N. - I co on teraz robi?

P. – Uśmiecha się i wyciąga do mnie rękę...

Dr N. – Czy to znaczy, że posiada swego rodzaju ciało z rękami?

P. (śmieje się) – No cóż, tak i nie. Unoszę się w powietrzu i on też. To jest... w moim umyśle... pokazuje mi wszystko, co jego dotyczy... a to, czego jestem najbardziej świadoma... to jego ręka wyciągnięta w moim kierunku.

Dr N. – Dlaczego wyciąga do ciebie rękę w materialny sposób?

P. (milczy) – Po to, by mnie... pocieszyć... poprowadzić mnie... dalej w kierunku światła.

Dr N. – I co teraz robisz?

P. – Idę z nim i myślimy o dobrych czasach, które spędziliśmy razem, bawiąc się na sianie, na farmie.

Dr N. – I on pozwala ci widzieć to wszystko w twoim umyśle, żebyś wiedziała, kim on jest?

P. – Tak... taki, jakim go znałam w moim ostatnim życiu... po to, żebym się nie bała. On wie, że wciąż jestem trochę zaszokowana po mojej śmierci (pacjentka zginęła gwałtowną śmiercią w wypadku samochodowym).

Dr N. – A teraz, czy tuż po śmierci, niezależnie od tego, ilu śmierci doświadczyliśmy w naszych poprzednich życiach, jest możliwe, że trochę się boimy, zanim ponownie przyzwyczaimy się do świata duchowego?

P. – To nie jest w istocie strach, może bardziej obawa. Za każdym razem jest to dla mnie czymś nowym. Wypadek samochodowy zaskoczył mnie, nie byłam przygotowana. Nadal jestem trochę zagubiona.

Dr N. – W porządku, idźmy dalej. Co teraz robi wujek Charlie?

P. – Zabiera mnie do miejsca, do którego powinnam się udać...

Dr N. – Kiedy doliczę do trzech, przejdźmy tam. Raz, dwa, trzy! Powiedz mi, co się dzieje.

P. (długie milczenie) – Są... wokół... inni ludzie... i wyglądają... przyjaźnie... kiedy się zbliżam... wydaje się, że chcą, bym się do nich przyłączyła...

Dr N. – Idź nadal w ich kierunku. Czy masz wrażenie, jakby na ciebie czekali?

P. (zastanawia się) – Tak! w rzeczywistości, zdaję sobie sprawę, że byłam już z nimi przedtem... (milczy). – Nie, nie odchodź!

Dr N. – Co się teraz dzieje?


P. (bardzo zdenerwowana) – Wujek Charlie opuszcza mnie. Dlaczego on odchodzi?

Dr N. (Przerywam rozmowę, aby zastosować standardowe techniki uspokajające, zalecane w takich okolicznościach. Następnie kontynuujemy dialog) – Przypatrz się uważnie, wykorzystując swój wewnętrzny umysł. Musisz uświadomić sobie, dlaczego wujek Charlie opuszcza cię w tym momencie.

P. (spokojniej, ale z żalem) -Tak... on jest gdzie indziej niż ja... Przyszedł po prostu, żeby się ze mną spotkać... przyprowadzić mnie tutaj.

Dr N. – Wydaje mi się, że rozumiem. Wujek Charlie miał być pierwszą osobą, która cię spotka po śmierci i sprawdzi, czy wszystko z tobą w porządku. Chciałbym wiedzieć, czy teraz czujesz się lepiej i bardziej u siebie.

P. – Tak. Dlatego właśnie wujek Charlie zostawił mnie z innymi.




Ciekawym zjawiskiem dotyczącym świata duchowego jest fakt, że osoby ważne dla nas w naszych poprzednich życiach są zawsze w stanie nas powitać, nawet jeśli wiodą już nowe życie w nowym ciele. Zazwyczaj na tym etapie wędrówki duszy dźwigany przez nią bagaż ziemskich obciążeń, zarówno fizycznych, jak i mentalnych, zmniejsza się z dwóch powodów. Po pierwsze, widok roztropnie kierowanego świata duchowego oraz panującego w nim ładu i porządku przywodzi wspomnienie tego, co porzuciliśmy, decydując się na życie w fizycznym ciele. Po drugie, możliwość ujrzenia osób, których nie mieliśmy już nigdy nadziei spotkać po ich śmierci na Ziemi, wywołuje wstrząsające wrażenie. Poniżej przedstawiam kolejny przykład.


Przykład 7


Dr N. – Teraz, kiedy mogłaś przystosować się do swego otoczenia w świecie duchowym, powiedz mi, jak wpływa na ciebie to miejsce?

P. – Jest takie... ciepłe i krzepiące. Czuję ulgę, będąc z dala od Ziemi. Chciałabym zostać tu na zawsze. Nie ma tu napięcia ani trosk, a jedynie doznanie dobra. Po prostu płynę... jak pięknie...

Dr N. – Kiedy tak płyniesz, jakie jest twoje podstawowe wrażenie podczas przekraczania duchowej bramy?

P. (pauza) – Poczucie zażyłości.

Dr N. – Co jest tutaj znajome?

P. (po pewnym wahaniu) – Hm... ludzie... Przyjaciele są tutaj, tak sadzę.

Dr N. – Czy postrzegasz tych ludzi jako osoby znane z Ziemi?

P. – Mam... poczucie ich obecności... Ludzi, których znałam...

Dr N. – W porządku, idź dalej. Co teraz widzisz?

P. – Światła... delikatne,... podobne do chmur.

Dr N. – Czy w miarę jak się poruszasz, te światła pozostają takie same?

P. – Nie, one rosną... plamy energii... i wiem, że to ludzie!

Dr N. – Czy to ty idziesz w ich kierunku, czy też oni w twoim?

P. – Płyniemy ku sobie nawzajem, ale ja poruszam się wolniej niż oni, bo... nie jestem pewna, co robić...

Dr N. – Odpręż się i nadal unoś w powietrzu, jednocześnie relacjonując mi wszystko, co widzisz.

P. (milczy chwilę) – Widzę teraz na wpół uformowane ludzkie kształty, od talii w górę. Także ich kontury są przezroczyste... Widzę przez nie na wylot.

Dr N. – Czy w tych kształtach dostrzegasz jakieś cechy szczególne?

P. (z niepokojem) – Oczy!

Dr N. – Widzisz tylko oczy?
P. – Jest zaledwie zarys ust., prawie nic. (zaniepokojona) Wszystkie oczy są teraz wokół mnie... zbliżają  się...

Dr N. – Czy każda istota ma dwoje oczu?

P. - Tak.

Dr N. – Czy te oczy mają wygląd ludzkich oczu, z tęczówką i źrenicą?

P. – Nie... są inne... większe... czarne gałki... promieniujące światłem... w moim kierunku... myślałam... (potem z westchnieniem ulgi) och!

Dr N. - Mów dalej.

P.  – Zaczynani ich rozpoznawać – wysyłają obrazy do mojego umysłu – myśli o nich samych i... kształty zmieniają się... w ludzi!

Dr N. – Ludzi z charakterystycznymi fizycznymi cechami?

P. – Tak. O... patrz! To on!

Dr N. - Co widzisz?

P.  (zaczyna się śmiać i płakać jednocześnie) – Myślę, że to... tak, to jest Larry... stoi przed wszystkimi... jest pierwszym, którego naprawdę widzę... Larry, Larry!

Dr N. (po chwili, w czasie której moja pacjentka doszła odrobinę do siebie) – Dusza Larry'ego znajduje się przed grupą ludzi, których znasz?

P. – Tak, wiem teraz, że ci, których najbardziej chcę zobaczyć, stoją z przodu... niektórzy z moich innych przyjaciół są z tyłu.

Dr N. – Czy widzisz ich wszystkich wyraźnie?

P. – Nie, osoby z tyłu są... zamglone... dalekie... ale czuję ich obecność. Larry jest z przodu... idzie do mnie... Larry!

Dr N. – Czy Larry jest twoim mężem z ostatniego życia, o którym wspominałaś mi wcześniej?

P. (pacjentka zaczyna mówić szybciej) – Tak, przeżyliśmy razem wspaniałe życie... Gunther był taki silny... wszyscy z jego rodziny byli przeciwni naszemu małżeństwu... Jean zdezerterował z marynarki, aby uchronić mnie przed złym życiem, kiedy mieszkałam w Marsylii... zawsze mnie pragnął...



Pacjentka jest tak podekscytowana, że jej poprzednie życia mieszają się z sobą. Larry, Gunther i Jean byli jej mężami z różnych wcieleń, ale zarazem tą samą bratnią duszą. Byłem zadowolony, że podczas wcześniejszych seansów mieliśmy okazję odkryć, kim byli ci ludzie. Larry był ostatnim amerykańskim mężem badanej, Jean – francuskim marynarzem z dziewiętnastego wieku, a Gunther – synem niemieckich arystokratów żyjących w osiemnastym wieku.

Dr N. – Co obydwoje teraz robicie?

P. – Obejmujemy się.

Dr N. – Jeśli byłaby tu teraz trzecia grupa, co zobaczyłaby patrząc na was oboje?

P. (brak odpowiedzi).

Dr N. (pacjentka jest tak pochłonięta sceną z udziałem jej bratniej duszy, że łzy płyną jej po twarzy. Czekam chwilę i próbuję ponownie.) – Jak ty i Larry wyglądalibyście dla kogoś, kto obserwowałby was teraz w świecie duchowym?

P. – Zobaczyliby... sądzę... dwie bryły jasnego światła wirujące wokół siebie... (pacjentka zaczyna się uspokajać, a ja pomagam jej otrzeć chusteczką łzy).

Dr N. – A co to oznacza?

P. – Przytulamy się... wyrażamy miłość... łączymy się... to czyni nas szczęśliwymi...

Dr N. – Co dzieje się po twoim spotkaniu z bratnią duszą?

P. (pacjentka mocno chwyta oparcie leżanki) – Och, oni wszyscy tu są, przedtem jedynie ich wyczuwałam. Teraz więcej ich zbliża się do mnie.

Dr N. - I to dzieje się po tym, jak twój mąż podszedł do ciebie?

P. – Tak... matka! Podchodzi do mnie... Tak bardzo za nią tęskniłam... Och, Mamo... (pacjentka zaczyna znowu płakać).

Dr N.  - W porządku...

P. – Och, proszę, nie zadawaj mi teraz żadnych pytań, chcę się tym cieszyć... (wydaje się, że kobieta odbywa cichą rozmowę ze swoją matką na temat poprzedniego życia).

Dr N. (czekam minutę) - Cóż, wiem, że to spotkanie sprawia ci przyjemność, ale potrzebna jest mi twoja pomoc, aby dowiedzieć się, co się dzieje.

P. (głosem z oddali) – Właśnie obejmujemy się... Tak dobrze jest być znowu z nią...

Dr N. – Jak udaje się wam obejmować, skoro nie macie ciał?

P. (z westchnieniem rozdrażnienia) – To oczywiste, obejmujemy się w świetle.

Dr N. – Powiedz mi jak to jest w przypadku dusz?

P. – To tak, jakbyś był okryty jasno świecącą chmurą miłości.

Dr N. -Rozumiem, więc...

P. (pacjentka przerywa wysokim śmiechem, wskazującym, że kogoś rozpoznała) – Tim!... To mój brat, umarł tak młodo (utonął w wieku czternastu lat podczas jej ostatniego życia). To cudowne widzieć go tutaj (kobieta macha ręką) i jest także moja najlepsza przyjaciółka, Wilma, mieszkała obok mnie... śmiejemy się, rozmawiając o chłopcach, tak, jak robiłyśmy to siedząc u niej na poddaszu.

Dr N. (po tym, jak pacjentka wspomniała o swojej ciotce oraz o kilkorgu przyjaciołach) – Jak myślisz, co jest przyczyną tego, że wszyscy ci ludzie przychodzą, aby cię powitać w takiej właśnie kolejności?

P. (milczy chwilę) – Chodzi o to, jak wiele znaczyliśmy dla siebie nawzajem, cóż by innego?

Dr N. - I z niektórymi żyłaś przez wiele żyć, podczas gdy z innymi tylko przez jedno lub dwa?

P. – Tak... najczęściej przebywałam z moim mężem.

Dr N. – Czy widzisz gdzieś swojego przewodnika?

P. – Jest tutaj. Widzę, jak odpływa na bok. On także zna niektórych z moich przyjaciół.

Dr N. – Dlaczego mówisz o swoim przewodniku „on"?

P. – Wszyscy zawsze objawiamy, czego od siebie pragniemy. On zawsze przejawia wobec mnie swoją męską naturę. To jest odpowiednie i bardzo naturalne.

Dr N. – A czy czuwa nad tobą w każdym z twoich żywotów?

P. – Oczywiście, a także po śmierci... tutaj i zawsze jest moim Opiekunem.



Nasz komitet powitamy oczekuje nas zawczasu, kiedy wchodzimy do świata duchowego. Ten przykład pokazuje, jak widok znajomych twarzy może pokrzepić nowo przybyłą młodszą duszę. Odkryłem, że po każdym życiu w skład grup powitalnych wchodzi odmienna liczba istot. Chociaż spotkania różnią się między sobą pod względem ilości osób, zależnie od specyficznych potrzeb duszy, zauważyłem, że nie rządzi tu przypadek – nasi duchowi towarzysze dokładnie wiedzą gdzie się znajdujemy oraz gdzie nas spotkać po naszym przybyciu do świata duchowego.

Często istota ważna dla nas będzie czekać wysunięta nieco przed innych, którzy chcą być blisko nas, kiedy przechodzimy przez bramę. Ilość osób w grupach powitalnych zmienia się nie tylko po każdym życiu, ale bywa także drastycznie zmniejszona, niemal do zera, w przypadku bardziej zaawansowanych dusz, które w mniejszym stopniu potrzebują duchowej pociechy.

Kiedy tuż po śmierci spotykamy zgromadzenie takich dusz, zauważamy, że są wśród nich małżonkowie, rodzice, dziadkowie, bracia i siostry, wujowie, ciotki, kuzyni oraz bliscy przyjaciele z poprzednich żyć. Czasami, na tym etapie ich wędrówki, byłem świadkiem poruszających, chwytających za serce scen z udziałem moich pacjentów. Wzruszające sceny, które rozgrywają się pomiędzy duszami w rym miejscu duchowego przejścia, stanowią jedynie preludium do ostatecznego ulokowania nas w szczególnej grupie istot, znajdujących się na naszym poziomie dojrzałości: Te spotkania dostarczają osobie przywołującej obrazy z przeszłości w stanie podświadomości, inny rodzaj emocjonalnego szczęścia i podniecenia.



Na razie ważne jest, by zrozumieć, że witające nas istoty mogą nie być częścią naszej specjalnej szkoleniowej grupy ze świata duchowego. Dzieje się tak, ponieważ wszystkie osoby bliskie nam w naszych życiach znajdują się na różnych poziomach rozwoju. Sam fakt, że zdecydowały się nas powitać tuż po śmierci, powodowane miłością i życzliwością, nie oznacza wcale, iż wszystkie będą częścią naszej duchowej grupy szkoleniowej, stanowiącej miejsce docelowe tej podróży.

Dla przykładu, wujek Charlie z przykładu 6 był z pewnością duszą bardziej zaawansowaną niż moja pacjentka i być może mógł nawet występować w roli duchowego przewodnika. Było dla mnie oczywiste, że głównym zadaniem duszy wujka Charliego była pomoc kobiecie z przykładu 6, kiedy była ona dzieckiem w życiu, które dopiero co zakończyła, oraz że kontynuował on to zadanie tuż po śmierci mojej pacjentki. Jeśli zaś chodzi o przykład 7, to istotnie ważną osobą, która pierwsza nawiązała kontakt z moją pacjentką, był Larry, prawdziwa bratnia dusza, znajdująca się na tym samym poziomie, co dusza mojej pacjentki. Zauważmy również w przykładzie 7, że duchowy przewodnik mojej pacjentki nie wyróżniał się niczym szczególnym wśród jej byłych krewnych i przyjaciół.

Jednakże, jak ujawniła to wyżej wspomniana scena, to duchowy przewodnik nadzoruje całe spotkanie, pozostając zarazem z tyłu. Zaobserwowałem to w wielu przypadkach.

Drugim sposobem kontaktu z nami tuż po śmierci jest ciche, pełne znaczenia spotkanie z duchowym przewodnikiem duszy, podczas którego nie jest obecny nikt inny (tak, jak ma to miejsce w przykładzie 5, część II tego tekstu: Tutaj*). Przykład 8 szerzej opisuje tego rodzaju spotkanie. Na to, jak będzie wyglądało to pośmiertne spotkanie, składa się zarówno styl naszego duchowego przewodnika, jak i indywidualne cechy naszego charakteru. Ustaliłem, że czas trwania tego pierwszego spotkania z naszym przewodnikiem jest różny po każdym życiu, w zależności od tego, jakie to życie było.

Przykład 8 ukazuje, jak bliskie związki łączą ludzi z ich duchowymi przewodnikami. Wielu z nich ma dziwnie brzmiące imiona, podczas gdy imiona innych są raczej tradycyjne. Interesujące, moim zdaniem, jest również to, iż staroświecki religijny termin „anioł stróż" jest tu wykorzystany metafizycznie dla określenia duszy o wielkim znaczeniu. Szczerze mówiąc, uważam, że właśnie to pojęcie jest niemądrze kojarzone z pobożnymi życzeniami i moim zdaniem reprezentuje ono przestarzałą mitologię pozostającą w sprzeczności z nowoczesnym światem. Nie żywię już obecnie tego typu wyobrażeń na temat anioła stróża.

Wielokrotnie mówiono mi, że sama dusza jest dwupłciowa, a mimo to moi klienci twierdzą, iż płeć nie jest czynnikiem pozbawionym znaczenia. Dowiedziałem się również, że wszystkie dusze mogą przyjmować w relacji z innymi istotami wrażenia mentalne zarówno męskie, jak i żeńskie, jako formę preferencji tożsamości. Przykłady 6 i 7 ukazują znaczenie, jakie nowo przybyła dusza przypisuje postrzeganiu znajomych „twarzy", identyfikowanych dzięki płci. Potwierdza to również kolejny przypadek. Innym powodem, dla którego wybrałem przykład 8, jest chęć zwrócenia uwagi na to, jak i dlaczego dusze wybierają możliwość zewnętrznego ukazania się innym osobom w świecie duchowym w ludzkiej postaci.




Przykład 8


Dr N. – Właśnie w tej chwili zacząłeś opuszczać ziemski plan i posuwasz się coraz dalej w głąb świata duchowego. Chciałbym, żebyś mi powiedział, co czujesz.

P. – Ciszę... jest tak spokojnie...

Dr N. – Czy ktoś wychodzi ci na spotkanie?

P. – Tak, moja przyjaciółka, Rachel. Zawsze tu na mnie czeka, kiedy umieram.

Dr N. – Czy Rachel jest bratnią duszą, która była z tobą w innych życiach, czy też jest to ktoś, kto zawsze przebywa tutaj?

P. (z pewnym oburzeniem) – Nie zawsze jest tutaj. Nie, ona bardzo często jest ze mną w moim umyśle, kiedy jej potrzebuję. To moja osobista opiekunka (mówi to nieomal z dumą właściciela).

Dr N. – Dlaczego mówisz o tej istocie „ona"? Czy dusze nie powinny być pozbawione płci?

P. – Tak, to prawda – w dosłownym sensie, ponieważ możemy przejawiać cechy obu płci. Rachel chce występować przede mną jako kobieta, zarówno pod względem fizycznym, jak i umysłowym.

Dr N. – Czy w swojej duchowej egzystencji jesteś niejako zamknięty w obrębie cech kobiety, czy mężczyzny?

P. - Nie. Jako dusze mamy w naszej egzystencji okresy, podczas których skłaniamy się bardziej ku jednej płci niż ku innej. Ostatecznie te naturalne preferencje ujednolicają się.

Dr N. – Czy mógłbyś opisać, jak w tej chwili wygląda dla ciebie dusza Rachel?

P. (cicho) - Dość młoda kobieta... taka, jaką pamiętam najlepiej... drobna, o delikatnych rysach... z wyrazem determinacji na twarzy... tak wiele miłości i rozumu.

Dr N. – Czy wobec tego znałeś Rachel na Ziemi?

P. (Odpowiadając z nostalgią) – Kiedyś, dawno temu, była w moim życiu bliską mi osobą... teraz jest moja opiekunką.

Dr N. - I co czujesz, kiedy na nią patrzysz?

P. – Spokój... ciszę... miłość...

Dr N. – Czy ty i Rachel patrzycie na siebie w ludzki sposób, posługując się oczami?

P. (waha się) – W pewnym sensie... ale to się różni. Widzisz umysł poza tym, co uważamy za oczy, ponieważ jest to coś, co możemy porównać do rzeczy ziemskich. Oczywiście, możemy również robić to samo, co ludzie na Ziemi...

Dr N. – Czy możesz wykorzystywać oczy w sposób, który jest również możliwy w świecie duchowym?

P. – Kiedy na Ziemi patrzysz w oczy jakiejś osobie – nawet dopiero co poznanej – i dostrzegasz w nich światło, które znałeś już wcześniej... cóż, mówi ci ono wówczas o niej coś ważnego. Jako człowiek nie wiesz, dlaczego tak jest, ale twoja dusza to sobie przypomina.

Uwaga:  Od wielu pacjentów słyszałem o świetle duchowej tożsamości, odbijającym się w ludzkich oczach bratniej duszy. Ja sam świadomie doświadczyłem tego nagłego rozpoznania jedynie raz w życiu, w momencie, gdy po raz pierwszy ujrzałem swoją przyszłą żonę. Efekt był wstrząsający, ale także odrobinę niesamowity.

Dr N. – Czy chodzi ci o to, że czasami na Ziemi, kiedy dwie osoby patrzą na siebie, mogą mieć wrażenie, że znały się już wcześniej?

P. - Tak, to jest deja vu.

Dr N. – Wróćmy do Rachel w świecie duchowym. Czy, gdyby twoja opiekunka nie pokazała ci swojego wyobrażenia w ludzkiej postaci, również byś ją rozpoznał?

P. – Cóż, naturalnie, zawsze możemy rozpoznać się umysłem. Ale ten sposób jest przyjemniejszy. Wiem, że to brzmi idiotycznie, ale to... sprawa towarzyska... ujrzenie znajomej twarzy uspokaja cię.

Dr N. – Wynika z tego, że dostrzeżenie ludzkich cech u osób, które znałeś w poprzednich życiach, jest rzeczą pozytywną, szczególnie w okresie przystosowawczym tuż po opuszczeniu Ziemi?

P. – Tak, w innym wypadku na początku czujesz się odrobinę zagubiony... samotny., i może też zmieszany... możliwość oglądania ludzi takimi, jakimi byli, pomogła mi szybciej przyzwyczaić się do tutejszych warunków, kiedy wróciłem po raz pierwszy, a oglądanie Rachel zawsze było wielką radością.

Dr N. – Czy Rachel po każdej śmierci prezentuje się przed tobą w ludzkiej postaci, po to, by pomóc ci przystosować się do świata duchowego?

P. (entuzjastycznie) – Och, tak! I zapewnia mi bezpieczeństwo. Czuję się też lepiej, gdy widzę innych, których znałem przedtem...

Dr N. – A czy rozmawiasz z tymi ludźmi?

P. – Nikt nic nie mówi, porozumiewamy się poprzez umysł.

Dr N. – Telepatycznie?

P. -Tak.

Dr N. – Czy dusze mogą prowadzić prywatne rozmowy, których nikt telepatycznie nie podsłucha?

P. (milczy chwilę) – Jeśli chodzi o rozmowy poufne, to tak.

Dr N. – Jak to jest możliwe?

P. Przez dotyk – nazywa się to porozumiewaniem się przez dotyk.

Uwaga:  Kiedy dwie dusze zbliżają się do siebie tak blisko, że dochodzi do połączenia, wówczas, według opinii moich pacjentów, mogą przesyłać prywatne myśli przez dotyk, który przechodzi między nimi jako „elektryczne impulsy dźwiękowe". W większości przypadków ludzie będący pod wpływem hipnozy nie chcą rozmawiać ze mną o tych osobistych zwierzeniach.




Dr N. – Czy mógłbyś mi wyjaśnić, w jaki sposób, jako dusza, możesz przejawiać ludzkie cechy?

P. – Dzięki mojej energii.., myślę po prostu o cechach, których pragnę... ale nie potrafię ci powiedzieć, co mi to umożliwia.

Dr N. – Czy .możesz mi wobec tego powiedzieć, dlaczego ty oraz inne dusze przejawiacie pewne cechy w różnych momentach?

P. (długo milczy) – To zależy od tego, gdzie się znajdujesz, poruszając się dookoła... kiedy widzisz inne dusze... i w związku z tym twój stan umysłu...

Dr N. – O to mi właśnie chodzi. Powiedz mi więcej o rozpoznawaniu.

P. – Widzisz, zależy ono od uczuć osób, kiedy je tu spotykasz. One ci pokażą, co chcą, żebyś w nich zobaczył oraz co, według nich, ty chcesz zobaczyć. Zależy to również od okoliczności, w jakich się z nimi spotykasz.

Dr N. – Czy możesz wyrazić to jaśniej? Jakie okoliczności mogą spowodować, że formy energii materializują się wobec innych dusz w określony sposób?

P. – Istnieje różnica między byciem na twoim a na ich terenie. Dusze mogą zdecydować, że w danym miejscu ukażą ci pewną część cech, podczas gdy w innym możesz zobaczyć coś innego.


Dr N. – Czy chcesz przez to powiedzieć, że dusza może ukazać ci jedną twarz u bram świata duchowego, a odmienny wizerunek w innej sytuacji?

P. – Tak właśnie jest.

Dr N. - Dlaczego?

P. – Tak, jak ci mówiłem, to, jak prezentujemy siebie sobie nawzajem, zależy w dużym stopniu od tego, co w danym momencie czujemy, jaki mieliśmy związek z daną osobą oraz gdzie się znajdujemy.

Dr N. – Proszę, powiedz mi, czy rozumiem to wszystko właściwie. Tożsamość, jaką przejawiają dusze wobec siebie nawzajem, zależy od czasu i miejsca w świecie duchowym, jak również od nastroju lub może od psychologicznego stanu umysłu w momencie spotkania dusz?

P. – Zgadza się i to działa w obie strony... jest to połączone.

Dr N. – Wobec tego, jak możemy poznać faktyczny stan świadomości duszy, przy wszystkich tych zmianach wizerunku każdej z nich?

P. (śmieje się) – Niezależnie od wizerunku, który prezentujesz, każdy z nas zawsze wie, kim naprawdę jesteś. W każdym razie nie jest to ten sam rodzaj emocji, jaki znamy na Ziemi. Tutaj jest to bardziej... abstrakcyjne. To, dlaczego przejawiamy pewne cechy i myśli... jest zależne od... potwierdzenia pojęć.

Dr N. – Pojęć? Masz na myśli uczucia, których w tym momencie doświadczasz?

P. – Tak... w pewnym sensie... ponieważ te ludzkie cechy były częścią naszych fizycznych wcieleń w innych miejscach, kiedy odkrywaliśmy różne rzeczy... i rozwijaliśmy pewne pojęcia, koncepcje... wszystko to dla nas... jest po prostu kontynuacją przeszłości, którą możemy wykorzystać tutaj.

Dr N. - No tak, wobec tego jeśli w każdym z naszych poprzednich wcieleń mamy inną twarz, to którą z nich przybieramy w okresie pomiędzy życiami?

P. – Mieszamy to. Przybierasz te cechy, jakie osoba, którą widzisz, najbardziej skojarzy z tobą, zależnie od tego, co chcesz przekazać.

Dr N. – A jeśli chodzi o porozumiewanie się bez przybierania żadnych cech?

P. – Oczywiście, robimy tak, to naturalne, ale szybciej nawiązuję mentalny kontakt z ludźmi, jeśli przejawiam jakieś cechy.

Dr N. – Czy wolisz ukazywać jakieś określone cechy twarzy?

P. – Hm... Lubię twarz z wąsami... szczęką twardą jak skała...

Dr N. – Masz na myśli okres, w którym byłeś Jeffem Tannerem, kowbojem z Teksasu, w życiu, które omawialiśmy wcześniej?

P. (śmieje się) – Właśnie. Również w innych życiach miałem twarze podobne do Jeffa.

Dr N. – Ale dlaczego? Czy tylko dlatego, że byłeś nim w ostatnim życiu?

P. – Nie, dobrze się czułem jako Jeff. To było szczęśliwe, nieskomplikowane życie. Cholera, wyglądałem wspaniale! Moja twarz przypominała reklamy papierosów, które widuje się na plakatach wzdłuż autostrad (chichocząc). Lubię popisywać się moimi podkręconymi wąsami w twarzy Jeffa.

Dr N. – Ale to było tylko jedno życie. Ludzie, których z tobą w nim nie było, mogą cię tutaj nie rozpoznać.

P. – Och, szybko zorientują się, że to ja. Mógłbym zmienić to na coś innego, ale w tej chwili najlepiej czuję się, jako Jeff.

Dr N. – A wiec wracamy do tego, o czym mówiłeś – że każdy z nas ma tylko jedną tożsamość, niezależnie od ilości twarzy, które może przybrać jako dusza.

P. – Tak, widzisz każdego takim, jakim rzeczywiście jest. Niektórzy chcą zaprezentować jedynie swoje najlepsze strony, z obawy przed tym, co mógłbyś o nich pomyśleć, nie w pełni zdając sobie sprawę, że istotne jest to, do czego dążysz, a nie to, jak wyglądasz. Dużo śmiechu wzbudzają wyobrażenia dusz o sobie samych, to znaczy, jak chcą wyglądać; przyjmują wówczas takie twarze, jakich na Ziemi nigdy nie miały, i to jest w porządku.

Dr N. – Czyli mówimy o duszach mniej dojrzałych?

P. – Tak, zwykle tak. Mogą się zablokować... nie osądzamy ich... w końcu wszystko będzie z nimi w porządku.

Dr N. – Myślę o świecie duchowym jako o miejscu najwyższej, wszechwiedzącej, inteligentnej świadomości, a to co mówisz sprawia, że jawi się ono jako miejsce, w którym dusze mają kaprysy i są próżne, jakby znalazły się z powrotem na Ziemi.

P. (wybuch śmiechu) – Ludzie są ludźmi, niezależnie od tego, jak wyglądają w swoich fizycznych światach.

Dr N. – O, czy postrzegasz dusze, które odeszły na planety inne niż Ziemia?

P. (milczy chwilę) - Czasami...

Dr N. – Jakie cechy przejawiają dusze z innych planet?

P. (wymijająco) – Ja... w pewnym sensie trzymam się własnych ludzi, ale możemy przybrać każdą cechę, jaką chcemy, aby się porozumieć.

Uwaga: Uzyskanie informacji od tych z moich klientów, którzy są w stanie przypomnieć sobie najważniejsze fizyczne wcielenia z przeszłości w formach życia innych niż ludzkie, w innych światach, stanowi zawsze wyzwanie. Jak przekonamy się o tym później, wspomnienia tego typu doświadczeń dotyczą zazwyczaj jedynie starszych, bardziej zaawansowanych dusz.

Dr N. – Czy ta możliwość, dzięki której potrafimy jako dusze przekazywać sobie wzajemnie cechy, jest darem od stwórcy, zależnym od duchowych potrzeb?

P. -Skąd mam wiedzieć, nie jestem Bogiem!



Pogląd, że dusza może być omylna, jest dla niektórych ludzi niespodzianką. Stwierdzenia mężczyzny z przykładu 8 oraz wszystkich innych moich klientów wskazują na to, że większość z nas nadal jest daleka od doskonałości istot ze świata duchowego. Podstawową przyczyną reinkarnacji jest dążenie do samodoskonalenia. Podstawą zaś mojej pracy są psychologiczne konsekwencje naszego rozwoju, zarówno w świecie duchowym, jak i poza nim.

Zobaczyliśmy, jak ważne jest podczas wkraczania do świata duchowego spotkanie innych istot Poza połączeniem się z naszymi przewodnikami oraz innymi znajomymi osobami, wspomniałem o trzecim rodzaju powrotu po śmierci. Jest to dość niepokojący przypadek, kiedy dusza nie spotyka nikogo.

Chociaż dla większości badanych nie jest to sytuacja powszechna, mimo to jest mi przykro z powodu tych z nich, którzy opisują, jak zupełnie sami ciągnięci są przez niewidzialne siły do miejsc ich ostatecznego przeznaczenia, w których w końcu dochodzi do kontaktu z innymi. Przypomina to przyjazd do obcego kraju, w którym się już kiedyś było, bez żadnej pomocy ze strony tragarzy lub informacji turystycznej umożliwiającej obranie właściwego kierunku. Myślę, że tym, co mnie w takich przypadkach najbardziej martwi, jest widoczny brak jakiegokolwiek przystosowania się duszy.

Mojego wyobrażenia o tym, jak to jest znaleźć się samotnie u bram świata duchowego oraz za nimi, nie podzielają te dusze, które samodzielnie, bez pomocy wchodzą do świata duchowego. W rzeczywistości tacy ludzie są doświadczonymi podróżnikami. Wydaje się, że jako starsze, dojrzałe dusze, nie potrzebują systemu podstawowego wsparcia. Wiedzą dokładnie, dokąd udadzą się po śmierci. Podejrzewam, iż także sam proces jest dla nich przyśpieszony, ponieważ są one w stanie szybciej niż dusze, które zatrzymują się na spotkanie z innymi, zorientować się, gdzie mają się udać.

W procesie hipnozy mamy do czynienia z działaniem analitycznego, świadomego umysłu w połączeniu z umysłem podświadomym. Działanie to ma na celu otrzymywanie oraz udzielanie odpowiedzi na informacje, skierowane do najskrytszych wspomnień. Każdy z badanych odpowiadając na moje pytania dotyczące świata duchowego wnosi ułamek swojej własnej wiedzy. Pewien mężczyzna używał porównań związanych ze znanymi mu prawami fizyki, natomiast inna osoba powiedziałaby może, że dusze poruszają się w tym obszarze jak w próżni.

___________________________


Koniec Części III

Cdn...

Popularne posty z tego bloga

"Ulecz się sam" - Andrzej Żak. Część II - Wolność jest jak zdrowie: uzyskuje wartość i stajemy się jej świadomi tylko wtedy, gdy ją tracimy...

Mitologia Indyjska: Mit o powstaniu świata, Bogini Matce i wojnie bogów!

"Myśli" - Seneka. Część VII