"Wędrówka Dusz" - dr Michael Newton. "Muzyka Sfer". Część II


Michael Whelan  ©

Część I tekstu -- TUTAJ


3.  Brama do świata duchowego


Przez tysiące lat mieszkańcy Mezopotamii wierzyli, że bramy wiodące do nieba oraz będące z niego wyjściem leżą na przeciwległych krańcach wielkiego łuku Drogi Mlecznej, nazywanego - Rzeką Dusz. Po śmierci dusze muszą poczekać na wschodzącą bramę Strzelca oraz na okres przesilenia jesiennego, kiedy długość nocy równa jest długości dnia. Powrót na Ziemię w procesie reinkarnacji, może dokonać się jedynie podczas wiosennego zrównania dnia z nocą, przez bramę Bliźniąt na ich nocnym niebie.

Moi pacjenci mówią, że migracja duszy jest w rzeczywistości dużo prostsza. Efekt tunelu, którego doświadczają opuszczając Ziemię, jest portalem wiodącym do świata duchowego. Chociaż dusze szybko opuszczają swoje ciała, wydaje mi się, że wejście do świata duchowego jest procesem dokładnie zaplanowanym. Później, kiedy wracamy na Ziemię w następnym życiu, droga powrotna jest opisywana jako znacznie szybsza.

Jeśli chodzi o umiejscowienie tunelu względem Ziemi, to relacje moich pacjentów nieco się od siebie różnią, Ci z nich, którzy zmarli niedawno, widzieli, że otwiera się on obok nich, tuż nad ich ciałami, podczas gdy inni twierdzą, że zanim wkroczyli do tunelu, szybowali wysoko ponad Ziemią. Jednakże w każdym przypadku okres czasu potrzebny na dotarcie do owego przejścia traci znaczenie, kiedy dusza raz opuści Ziemię. Poniżej przedstawiamy obserwacje kolejnej osoby poczynione w tym duchowym miejscu.


Przykład 3


Dr N. – Opuszczasz teraz ciało. Zaobserwuj, jak oddalasz się coraz bardziej od miejsca, w którym umarłaś, od Ziemi. Zrelacjonuj mi to, czego doświadczasz.

P. – Przede wszystkim... blisko Ziemi było bardzo jasno... teraz jest trochę ciemniej, ponieważ weszłam do tunelu.

Dr N. – Opisz mi ten tunel.

P. – Jest ciemny, a na jego końcu znajduje się mały krąg światła.

Dr N. - Dobrze, a co teraz się z tobą dzieje?

P. – Czuję szarpnięcie... delikatne pociągnięcie... Sądzę, że mam przepłynąć... przez ten tunel. I robię to. Jest teraz bardziej szaro niż ciemno, ponieważ świetlisty krąg rozszerza się przede mną. To tak, jakby... (pacjentka przerywa).

Dr N. – Mów dalej.

P. – Jestem przywoływana, aby podążać naprzód...

Dr N. – Pozwól, aby świetlisty krąg rozszerzył się przed tobą na końcu tunelu, a ty dalej wyjaśniaj, co się z tobą dzieje.

P. – Świetlisty krąg robi się bardzo szeroki i... znajduję się już poza tunelem. Jest tu... pochmurna jasność... lekka mgła. Przenikam przez nią.

Dr N. – Kiedy opuszczasz tunel, co jeszcze, prócz braku całkowitej przejrzystości widzenia, zwraca twoją uwagę?

P. (zniża głos) – Jest tak... nadal... to takie ciche miejsce... Znajduję się w miejscu przebywania dusz...

Dr N. – Czy w tej chwili jako dusza doznajesz jeszcze jakichś innych wrażeń?

P. – Myśl! Czuję... wszędzie wokół mnie potęgę myśli. Ja...

Dr N. – Po prostu całkowicie się odpręż i pozwól twoim wrażeniom napływać swobodnie, kiedy będziesz zdawała mi dokładną relację z tego, co się z tobą dzieje. Proszę, mów dalej.

P. – A więc, trudno to ubrać w słowa. Czuję... myśli pełne miłości... braterstwa... empatii... i jest to połączone z... oczekiwaniem... tak jakby inni... czekali.

Dr N. – Czy czujesz się bezpiecznie, czy raczej jesteś trochę przestraszona?

P. – Nie boję się. Kiedy byłam w tunelu, byłam bardziej... zdezorientowana. Tak, czuję się bezpiecznie... Jestem świadoma myśli docierających do mnie... pełnych troski... napełniających mnie wiedzą. To dziwne, ale jest również tu, wokół mnie, zrozumienie tego, kim jestem i dlaczego teraz się tu znajduję.

Dr N. – Czy dostrzegasz wokół siebie jakiekolwiek oznaki tego, o czym mówisz?

P. (cichym tonem) – Nie, wyczuwam to – wszędzie harmonia myśli.




Dr N. – Wspomniałaś o substancjach podobnych do chmur, które otaczały cię po wyjściu z tunelu. Czy znajdujesz się w niebie ponad Ziemią?

P. (pauza) – Nie – to nie to – ale zdaję się płynąć przez te jakby chmury, które są odmienne od ziemskich.

Dr N. – Czy w ogóle widzisz Ziemię? Czy jest pod tobą?

P. – Może jest, ale nie widziałam jej, odkąd weszłam do tunelu.

Dr N. – Czy odczuwasz, że jesteś nadal połączona z Ziemią, może w innym wymiarze?

P. – To możliwe – tak. W moim mniemaniu Ziemia wydaje się bliska... i nadal czuję się z nią połączona... ale wiem, że znajduję się w innej przestrzeni.

Dr N. – Co jeszcze możesz mi powiedzieć o swoim nowym miejscu pobytu?

P. – Jest nadal trochę... mroczno... ale wydostaję się stąd.

Ta pacjentka, po przejściu przez doświadczenie śmierci i przez tunel, nadal w spokoju dostosowuje się mentalnie do swego bezcielesnego stanu, zmierzając w stronę świata duchowego. Po pewnej początkowej niepewności, jej pierwsze relacje wskazują na pokrzepiający stan dobrego samopoczucia. Jest to powszechne uczucie wśród moich pacjentów. Przeszedłszy przez tunel, nasze dusze przekraczają pierwszą bramę w swojej podróży do świata duchowego. Większość z nich uświadamia sobie wówczas jasno, że w istocie nie są martwe, lecz że umierając porzuciły po prostu balast ziemskiego ciała. Świadomości tej towarzyszy akceptacja, jednak jej stopień jest indywidualnie zróżnicowany. Niektórzy pacjenci obserwują swoje otoczenie z nieustającym zdumieniem, podczas gdy inni bardziej rzeczowo relacjonują mi swoje spostrzeżenia. Wiele zależy od indywidualnej dojrzałości oraz doświadczeń z ostatniego życia. Najczęstszą reakcją jest westchnienie ulgi, po którym następuje coś w rodzaju: „Och, cudownie, jestem znowu w domu, w tym cudownym miejscu.

Istnieją wysoce zaawansowane dusze, które tak szybko opuszczają swoje ciała, że wiele z tego, co tutaj opisuję, jest dla nich jedynie niewyraźnym obrazem postrzeganym podczas powrotu do domu, do miejsc ich duchowego przeznaczenia. Takie dusze są najbardziej wartościowe, jednak według mnie stanowią one na Ziemi zdecydowaną mniejszość. Zazwyczaj dusza nie porusza się tak gwałtownie, a niektóre są wręcz bardzo niezdecydowane. Jeśli pominiemy rzadkie przypadki dusz niezwykle zaniepokojonych, walczących o to, by nie utracić związku ze swoimi martwymi ciałami, dojdziemy do wniosku, że to młodsze dusze, mające za sobą mniej przeszłych wcieleń, pozostają przywiązane po śmierci do ziemskiego otoczenia.

Większość pacjentów relacjonuje, że kiedy wynurzają się z tunelu, przez jakiś czas wszystko jest nadal mgliste. Sądzę, że jest to spowodowane gęstością najbliższego poziomu astralnego otaczającego Ziemię, zwanego przez teozofów kamaloką. Następny przykład opisuje ten obszar z perspektywy pacjenta nastawionego bardziej analitycznie. Dusza tej osoby wykazuje znaczną intuicję obserwacyjną, dotyczącą kształtu, kolorów oraz poziomów wibracji. Zazwyczaj takie graficzne, fizyczne opisy pojawiają się w relacjach moich pacjentów dopiero wówczas, gdy znajdą się oni głębiej w świecie duchowym i przyzwyczają do swego otoczenia.



Przykład 4


Dr N. – Oddalając się od tunelu, opisz możliwie najdokładniej, co widzisz wokół siebie.

P. -Wszystko... ułożone jest warstwowo.

Dr N. -W jaki sposób?

P. – Hm, tak, jak... w torcie.

Dr N. – Wykorzystując przykład tortu wyjaśnij, co masz na myśli.

P. – Niektóre torty mają wąskie wierzchołki, a szerokie spody. Natomiast zmienia się to, kiedy przechodzę przez tunel. Widzę wówczas warstwy... poziomy światła... wydają mi się one... półprzeźroczyste... i celowe...

Dr N. – Czy postrzegasz ten świat duchowy jako zbudowany ze stałych elementów?

P. – To właśnie próbuję wyjaśnić. Nie jest stały, choć początkowo może się takim wydawać. Jest podzielony na warstwy – wszystkie poziomy światła są utkane razem... z uwarstwionych nici. Nie chcę, aby brzmiało to tak, jakby rzeczy nie były symetryczne – są takie. Ale dostrzegam różnice w grubości i załamaniu kolorów tych warstw. Poza tym przesuwają się one w tę i z powrotem. Zawsze to zauważam, kiedy oddalam się od Ziemi.

Dr N. – Dlaczego tak myślisz?

P. – Nie wiem. Nie zaprojektowałem tego.

Dr N. – Na podstawie twojego opisu wyobrażam sobie świat duchowy jako olbrzymią ilość zacienionych warstw.

P. – Tak, a te warstwy są zaokrąglone – ich zakrzywienia odchylają się ode mnie, kiedy przez nie płynę.

Dr N. – Czy patrząc z miejsca, w którym się znajdujesz, mógłbyś opisać różne kolory warstw?

P. – Nie powiedziałem, że warstwy mają odcienie różnych kolorów. Wszystkie są odmianami białego. Jest jaśniej... bardziej błyszcząco tam, gdzie się udaję w porównaniu z miejscem, w którym byłem. Wokół mnie jest teraz zamglona biel, dużo jaśniejsza niż tunel.

Dr N. – Czy, kiedy płyniesz przez te duchowe powłoki, twoja dusza porusza się w górę czy w dół?

P. – Ani jedno, ani drugie. Poruszam się w poprzek.

Dr N. – Wobec tego, czy poruszając się w poprzek, postrzegasz świat duchowy w linearnych kategoriach kątów i linii?

P. (milczy chwilę) – Dla mnie jest to... rozległy obszar niematerialnej energii, podzielonej na warstwy jasnymi i ciemnymi odcieniami kolorów. Sądzę, że coś ciągnie mnie na mój właściwy poziom podróży, a także czyni starania, abym się odprężył.

Dr N. – W jaki sposób?

P. – Słyszę dźwięki.

Dr N. -Jakie dźwięki?

P. – Echo... muzyki... muzyczne dzwonienie... odgłos dzwonków poruszanych wiatrem, wibrujący w takt moich ruchów... to bardzo relaksujące.

Dr N. – Inne osoby opisały te dźwięki jako wibracyjne, podobne do rozchodzących się dźwięków kamertonu. Czy zgadzasz się z tym opisem?

P. (kiwa twierdząco głową) – Tak, to jest właśnie to... Mam również wspomnienie zapachu i smaku.

Dr N. – Czy to znaczy, że po śmierci nadał posiadamy fizyczne zmysły?

P. – Tak, pamięć o nich... fale muzycznych dźwięków są tu tak piękne... dzwony... struny... taki spokój.

Wielu podróżujących po świecie duchowym opowiada mi o uczuciu odprężenia wywołanym odbiorem wibracji dźwiękowych. Doznania dźwiękowe zaczynają się niedługo po śmierci. Niektóre osoby mówią, że tuż po opuszczeniu swojego fizycznego ciała słyszą buczenie lub brzęczenie. Jest ono podobne do dźwięku, który słyszymy stojąc w pobliżu kabli telefonicznych, i może się różnić pod względem natężenia, dopóki dusza nie wycofa się z tego, co wydaje mi się być planem astralnym Ziemi. Ludzie mówią, że takie same dźwięki słyszą podczas znieczulenia ogólnego. Kiedy opuszczamy tunel, te matowe, donośne dźwięki nabierają bardziej muzycznego charakteru. Owa muzyka jest nazywana energią wszechświata, ponieważ ożywia duszę.

Jeśli chodzi o pacjentów, którzy opowiadają o duchowych warstwach, uważani za możliwe, iż postrzegają oni poziomy astralne. W literaturze metafizycznej wspomina się często o poziomach umiejscowionych ponad Ziemią. Poczynając od pism świętych starożytnych Indii, zwanych Wedami, przez późniejsze wschodnie teksty, plany lub poziomy astralne historycznie oznaczały wymiary wznoszące się ponad fizycznym, namacalnym światem, który łączy się ze światem duchowym. Na przestrzeni tysięcy lat ludzie dzięki medytacji doświadczali owych niewidzialnych obszarów. Plany astralne były też opisywane jako coraz mniej zwarte, w miarę oddalania się od intensywnego wpływu Ziemi.

Następny przykład opisuje duszę, mającą nadal kłopoty po przejściu przez duchowy tunel. Jest to mężczyzna, który w wieku trzydziestu sześciu lat zmarł na atak serca na jednej z ulic Chicago w 1902 r. Zostawił liczną rodzinę – małe dzieci oraz żonę, którą głęboko kochał. Byli bardzo ubodzy.

Duy Huynh  ©

Przykład 5


Dr N. – Czy podróżując poza tunelem nadal widzisz wszystko wyraźnie?

P. – Ciągle przechodzę przez te... pieniste chmury wokół mnie.

Dr N. – Chciałbym, abyś przeniknął przez nie i opowiedział mi, co teraz widzisz.

P. (milczy) – Och... Wydostałem się z nich... mój Boże, to miejsce jest ogromne! Tak tu jasno i czysto – nawet ładnie pachnie. Patrzę na piękny pałac z lodu.

Dr N. Opowiedz mi o nim.

P. (ze zdziwieniem) – Jest olbrzymi... wygląda jak błyszczący, połyskujący kryształ... wszędzie wokół mnie jaśnieją kolorowe kamienie.

Dr N. – Kiedy mówisz krystaliczny, przychodzi mi na myśl czysty kolor.

P. – No więc przeważają szarości i biel... ale w miarę, jak przepływam dalej, dostrzegam inne kolory... mozaiki... wszystkie połyskujące.

Dr N. – Rozejrzyj się wokół tego lodowego pałacu, czy widzisz gdzieś jakieś granice?

P. – Nie, ta przestrzeń jest nieograniczona... taka majestatyczna... i pełna spokoju.

Dr N. – Co teraz czujesz?

P. – Nie mogę... w pełni się tym cieszyć... Nie chcę iść dalej... Maggie... (wdowa po nim).

Dr N. – Widzę, że nadal jesteś zaabsorbowany życiem w Chicago, ale czy to powstrzymuje cię na twojej drodze do świata duchowego?

P. (pacjent prostuje się gwałtownie na moim krześle) – W porządku! Widzę moją przewodniczkę idącą w moim kierunku – ona wie, czego potrzebuję.

Dr N. – Powiedz, co dzieje się między tobą a twoją przewodniczką.

P. – Mówię jej, że nie mogę iść dalej... muszę upewnić się, że z Maggie i z dziećmi wszystko będzie dobrze.

Dr N. - I jak reaguje twoja przewodniczka?

P. – Pociesza mnie, ale jestem zbyt przygnębiony.

Dr N. – Co jej mówisz?

P. (krzycząc) – Mówię jej: „Dlaczego pozwoliłaś, żeby to się stało? Jak mogłaś mi to zrobić? To ty spowodowałaś, że doświadczyliśmy z Maggie takiego bólu i nędzy, a teraz przecinasz nasze wspólne życie?".

Dr N. – Jak reaguje twoja przewodniczka?

P. – Stara się mnie uspokoić. Mówi, że dobrze się spisałem i że przekonam się, iż moje życie popłynie ustalonym trybem.

Dr N. – Czy akceptujesz to, co mówi?

P. (milczy chwilę) – Do mojego umysłu napływają informacje... dotyczące przyszłości na Ziemi... tego, że rodzina da sobie radę beze mnie... pogodzi się z tym, że odszedłem... poradzi sobie... i że znowu się zobaczymy.

Dr N. – I jak to na ciebie wpływa?

P. – Czuję... spokój... (z westchnieniem). Jestem teraz gotów, by iść dalej.
"The divine ride"  by  Bling Bling Habe  ©
Zanim omówimy znaczenie spotkania przewodniczki, o której wspominał mężczyzna w przykładzie 5, chciałbym poświęcić chwilę uwagi jego interpretacji świata duchowego jako pałacu z lodu. Posuwając się w głąb świata duchowego, mój pacjent będzie mówił o tym, że widzi budynki i umeblowane pokoje. Star* hipnozy jako takie nie wywołują podobnych wyobrażeń. Z logicznego punktu widzenia, ludzie nie powinni opisywać tego typu fizycznych struktur jako istniejących w świecie niematerialnym, chyba że uznamy, że elementy pochodzące z naturalnego środowiska Ziemi mają pomóc duszy w jej przejściu od śmierci fizycznej i przystosowaniu się do nowej sytuacji. Obrazy te mają indywidualne znaczenie dla wszystkich dusz, kontaktujących się ze mną, z których każda jest pod wpływem swoich ziemskich doświadczeń.

Kiedy dusza postrzega w świecie duchowym wyobrażenia przypominające miejsca, w których żyła, które odwiedziła na Ziemi, ma to swoje uzasadnienie. Dusza widzi niezapomniany dom, szkołę, ogród, górę lub brzeg morski, ponieważ życzliwa duchowa siła przyzwala, by ukazywały się ziemskie obrazy, gdyż niosą one pocieszenie ze względu na to, że są jej bliskie i znane. Nasze wspomnienia z tej planety nigdy nie giną – wiecznie szepczą w duchowym umyśle na skrzydłach mistycznych snów, podobnie jak to czynią w ludzkim umyśle wyobrażenia świata duchowego.

Cieszę się, kiedy moi pacjenci opisują swoje pierwsze wyobrażenia ze świata duchowego. Ludzie, wracając do tego czcigodnego miejsca po okresie nieobecności, mogą widzieć łąki leśnych kwiatów, pojawiające się w oddali wieże zamków lub tęcze na niebie. Te pierwsze eteryczne, ziemskie obrazy świata duchowego wydają się niezmienne, niezależnie od długości życia powracającej duszy, chociaż opisy moich pacjentów bywają bardzo różne. Zauważyłem, że kiedy osoba będąca już w transie wkracza głębiej do świata duchowego, jej opisy praktycznych aspektów życia duchowego stają się bardziej spójne. Przypadek, który właśnie opisałem, można by określić jako sytuację dość niespokojnej duszy, blisko związanej ze swoją pozostawioną daleko bratnią duszą, Maggie. Nie ma wątpliwości co do tego, że niektóre dusze niosą z sobą bagaż trudnego przeszłego życia dłużej niż inne, pomimo kojącego wpływu świata duchowego. Zazwyczaj ludzie sądzą, że wszystkie dusze po śmierci zyskują wszechwiedzę. Nie jest to do końca prawdą, ponieważ różne są okresy przystosowania. Czas przystosowania się duszy zależy od okoliczności śmierci, przywiązania do zakończonego właśnie życia oraz od poziomu zaawansowania.

Duy Huynh  ©

Podczas regresji wiekowej często spotykam się z gniewną reakcją osoby, która nagle kończy swe młode życie. Dusze wkraczające do świata duchowego w takich okolicznościach są często oszołomione i zakłopotane faktem, że bez uprzedzenia opuszczają osoby, które kochają. Nie są przygotowane do śmierci i niektóre z nich tuż po opuszczeniu swojego ciała odczuwają smutek i doznają poczucia straty.

Jeśli dusza jest przerażona z powodu porzuconych, niedokończonych spraw, zazwyczaj pierwszą osobą, którą widzi tuż po śmierci, jest jej przewodnik. Ci wysoce rozwinięci duchowi nauczyciele są przygotowani, aby przyjąć na siebie wstępny atak frustracji duszy, wywołany przedwczesną śmiercią.

Mężczyzna z przykładu 5 ostatecznie przystosuje się należycie do świata duchowego dzięki temu, że pozwoli swojej przewodniczce towarzyszyć sobie i pomagać podczas nowej podróży.

Jednakże odkryłem, iż nasi przewodnicy nie zachęcają nas do całkowitego rozwiązania kwestii chaosu myśli u bram świata duchowego. Istnieją bardziej odpowiednie pory i miejsca dla szczegółowych dociekań, dotyczących nauki karmy, łącznie z problemem życia i śmierci, które opiszę później.

Przewodniczka z przykładu 5 nakreśliła skrótowo obraz przyśpieszonego czasu ziemskiego, dzięki czemu mogła uspokoić swego podopiecznego w kwestii przyszłości jego żony i dzieci, tak, by mógł kontynuować swą podróż z bardziej akceptującym nastawieniem.

Pomijając stan ich umysłu tuż po śmierci, moi pacjenci są pełni zachwytu, odkrywając ponownie cuda świata duchowego. Zazwyczaj to uczucie połączone jest z euforią wywołaną świadomością, że wszystkie ziemskie troski, a zwłaszcza ból fizyczny, zostały za nimi. Przede wszystkim świat duchowy jest dla podróżującej duszy miejscem najwyższego spokoju. Chociaż początkowo może się wydawać, że tuż po śmierci jesteśmy sami, w rzeczywistości nie jesteśmy odizolowani ani pozbawieni wsparcia. Niewidzialne inteligentne siły przeprowadzają każdego z nas przez bramę.

Nowo przybyli do świata duchowego mają niewiele czasu na to, by zastanawiać się, gdzie są i co się teraz z nimi stanie. Nasi przewodnicy oraz wiele bratnich dusz i przyjaciół czekają w pobliżu bram, aby nas rozpoznać, obdarzyć uczuciem i zapewnić, że wszystko jest z nami w porządku. W istocie ich obecność czujemy od momentu śmierci, ponieważ nasze początkowe przystosowanie w znacznym stopniu zależy od wpływu tych łaskawych istot na naszą powracającą duszę.


___________________________________


Koniec Części II  (Część I - TUTAJ)

Cdn...


Popularne posty z tego bloga

"Ulecz się sam" - Andrzej Żak. Część II - Wolność jest jak zdrowie: uzyskuje wartość i stajemy się jej świadomi tylko wtedy, gdy ją tracimy...

Mitologia Indyjska: Mit o powstaniu świata, Bogini Matce i wojnie bogów!

"Myśli" - Seneka. Część VII