"Prehistoryczna Bogini Nieba: Archeomitologia i Astrologiczny Język Neolitycznej Europy" - dr Mara Keller i Joan Marler. Część II



Część II
(Część I - TUTAJ)



~  Polityka: Imperatywy Neolitycznej Świadomości  ~


Studia poświęcone odkryciom naukowym pani M. Gimbutas mają głęboko wyzwoleńczy, emancypacyjny (w prawdziwym tego słowa znaczeniu - nie zaś pokrętnym męskim wydaniu skrytym za rzekomym "feminizmem" - B.S.) i transformujący wpływ na pracę zachodniego naukowca, jak i astrologa. Do tej pory jedynym sposobem duchowego odnoszenia się do nieba, był kontekst hinduskiej tradycji shakta ("shakta" = "doktryna Bogini", jako ostatecznej kosmicznej zasady / arche). Na szczęście ludzie z Indii uparcie podtrzymują kult Bogini przy życiu — pomimo siedmiu obrazoburczych wieków prześladowań przez wyłącznie męskie-monoteistyczne kulty islamistów oraz Chrześcijan i do dnia dzisiejszego, gwiazdy i planety wciąż nazywane są aspektami jej olśniewająco ciemnego, partogenetycznego ciała. Jako jedyna na świecie religia, Hinduizm (pomimo równie mocnego nakierowania na męskie kapłaństwo, jak ma to miejsce na Zachodzie), powstrzymał się od haniebnego wygnania Bogini ze świadomości społeczeństwa. Hinduizm pozostał kosmologicznie integralny, a zatem, to nie przypadek, że jego pozornie zróżnicowane pola, jak astrologia, astronomia, matematyka, medycyna, rytuały, pisma i język nadal respektowane jako nierozerwalna całość.

W przeciwieństwie do tradycji shakta, zachodnia ramowa astrologia jest pełna dywagacji wyrwanych z kontekstu. Wieloletnie studia uczą, że tysiące lat męskiej dominacji w porządku społecznym podległym autorytarnym religiom, przeinaczyły (wypaczyły, skręciły) naszą tradycję niemal nie do poznania.
Dzisiejsze gwiazdozbiory i planety niemal wyłącznie męskiego rodzaju, w wysoce mizoginiczny sposób, reprezentujący seksualne stereotypy jeśli nie wręcz związane z gwałtem, oddzielone od roślin i zwierząt płci żeńskiej, niesamowicie skażone i oczywiście podziurawione obrazami "pola bitwy".


Jak u licha to się stało?

Należy pamiętać, że pochodzenie zachodnich konstelacji i wynikających zeń astrologicznych teorii oraz praktyk, jest przeważnie pokłosiem patriarchalnej kultury, a mianowicie nauczania mezopotamskich kapłanów oraz kalendarzy agrarnych z późnego III tyś. p.n.e. Pomysł, że mezopotamscy kapłani po prostu zawarli w piśmie wcześniejszą tradycję ustną jest rzadko, jeśli w ogóle, wyrażany, a herosi kultury mezopotamskiej, tacy jak Marduk czy Gilgamesz — których historie zasadniczo opisują gwałtowny proces przejęcia i wykorzystania zarówno niebiańskiego jak i ziemskiego kobiecego ciała
— są rutynowo wyidealizowane.

Później, gdy patriarchat skonsolidował się w rejonie Morza Śródziemnego podczas niszczycielskich - krwawych przemian społecznych, pomiędzy II - I tyś. p.n.e. nastał perwersyjny czas "herosów słonecznych" takich jak Mitra, Perseusz, Apollo czy Herkules, którym oddawano odtąd najwyższą cześć.
Stopniowo, nasze zachodnie "niebo" zostało poćwiartowane przez dalsze podboje słonecznych bohaterów w postaci znaków zodiaku i konstelacji, przekręcając nawet bardziej naszą perspektywę w kierunku słuszności toczenia wojen i podbojów - a co za tym idzie, utożsamiając bogów z mężczyznami i gloryfikując mężczyznę jako takiego. Tak wiele z tych mitycznych postaci zgwałcono, porwano i zamordowano z powodu męskiej dumy a - co boli najbardziej - imiona grecko-rzymskiej (a więc wyrosłej z piasków Mezopotamii i Bliskiego Wschodu) tradycji patriarchalnej wciąż przywołuje się za wzór dla ludzi Zachodu na próżno próbując łączyć je z doskonałością planet i gwiazd. Nie są od tego wolni - nawet - hinduscy Bramini, pomimo wszystko.
Romulus i Remus karmieni przez wilczycę (ponoć matką mitycznych dzieci Marsa była kapłanka Westy, Rea Sylwia; za "rzekome" złamanie obowiązującego Westalki celibatu - została żywcem zakopana. Tymczasem... Kult Westy został strącony w mroki przemocą. Rea Sylwia była córką obalonego etruskiego króla i zarazem Najwyższą Kapłanką i z pewnością nie z własnej woli została rzucona na pastwę wrogich wojsk, za co później spotkała ją tak okrutna śmierć; zaś symbolicznymi dziećmi Westy byli... Rzymianie, z których uczyniono wierne sługi Marsa (gr. Aresa) i jego "wojennej" retoryki.

Romulus and Remus fed by the she-wolf (allegedly mythical mother of the Mars children was a priestess of Vesta, Rhea Sylvia; for allegedly violate any applicable all Vestals celibacy - was buried alive. Meanwhile ... The cult of Vesta was cast into the darkness by violence. Rhea Sylvia was the daughter of the deposed Etruscan king, and also the High Priestess and certainly not of her own will, was thrown like a prey to the hands of no mercy soldiers, for which later met Her so cruel death; the symbolic children of Vesta were indeed ... Romans,
from which made faithful servants of Mars (greek Ares)
and his "war" rhetoric.
Sol Invictus (= Niepokonany, Niezwyciężony), szeroko stosowany w Rzymie epitet, który nadawano zarówno naczelnemu bóstwu: Jowiszowi, jak i Marsowi, Herkulesowi, Apollo czy Silvanusowi; tytuł używany od III w. p.n.e.
Pierwiastek żeński (kult księżycowy) widoczny w tle (porównajcie skalę!)*

Sol Invictus (= Undefeated, Invincible), used widely in Rome epithet, which included both the chief God: Jupiter, but also Mars, Hercules, Apollo or Silvanus; title used since the third century B.C.
Feminine Element (lunar cult) visible in the background (
Compare scale!)*
Mozaika przedstawiająca Jezusa jako Słońce lub też Apollo-Heliosa z  początku IV w. p.n.e.
Obecnie przedstawienie to znajduje się w Bazylice Św. Piotra w Watykanie, na zasadzie niepisanej "umowy" przyjmuje się, że mozaika przedstawia Jezusa!

Tylko skąd te "konie" w takim razie?
Czy Jezus powoził rydwanem?


Mosaic presenting Jesus as the Sun or the Apollo-Helios
from the beginning of the fourth century BC. Currently, picture this is in the Basilica of St. Peter in the Vatican, under a gentlemen "agreement", it is assumed that the mosaic shows Jesus!
Only whence these "horses" in that case?
Does Jesus was driving the chariot?
Mozaika z synagogi Beth Alpha, pod górą Gilboa, w pobliżu Beit She'an, Izrael (VI w. n.e.). W centralnym punkcie widzimy Słońce, otacza je 12 znaków zodiaku oraz (nie)prawidłowo przyporządkowane do Czterech Pór Roku, gwiezdne konstelacje.


Mosaic of the synagogue, Beth Alpha, under the Gilboa mountain, near to the
Beit She'an, Israel (VI c. CE). In the central point we see the sun, surrounds it the 12 signs of the zodiac and (not) properly assigned to the Four Seasons, stellar constellations.

To samo przedstawienie, tyle że w miejsce Czterech Pór Roku, wstawiono cztery konie rydwanu - wizerunek z kręgu Bizancjum (odwołanie do "wojennej" retoryki ewidentne!)


The same image, except that in place of the Four Seasons was inserted four-horses chariot -  the image of the Byzantine circle (a reference to a "war" rhetoric obvious!)


* Jak do tego mają się słowa Jezusa z Ewangelii Św. Mateusza? *

"Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię.
Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz.
Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką,
synową z teściową"
(etc...) ~ Mt. 10 34-35


Chrystus jako sędzia świata z mieczem w ustach; miniatura z okresu ok. 1260 r.
Christ as judge of the world with a sword in his mouth; 
miniature from the period around 1260

Sol Invictus stało się przeobrażonym, post-mezopotamskim bóstwem solarnym ....Sol Invictus became metamorphosed, post-mesopotamian solar deity ...

... łącząc w sobie zarówno siły witalne (głównie męskie), jak i symbole władzy: miecz, rydwan, grom, orzeł, berło i koronę!

...
combining both the vitality (mainly male) and symbols of power:  sword, chariot, thunder, eagle, scepter and crown!
Czy to dlatego USA kreowano na Żandarma Świata?
Is this why USA tried to be a Gendarme of the World?

Ostatecznie długa epoka solarnych bohaterów, przygotowała drogę do ostatecznego triumfu kosmologicznego patriarchatu i ostatecznej klęski Bogini oraz kobiet: na początku IV w. n.e. miał miejsce oficjalny mariaż pomiędzy męskim-monoteistycznym systemem rzymskiego katolicyzmu a patriarchalnym Imperium Rzymskim. Zgodnie z nauczaniem Świętego Imperium Rzymskiego, do potocznego języka wszedł kolejny solarny bohater, Jezus-Chrystus ("Sol Invictus" v. bliźniacze wcielenie*) — ale tym razem, jako gruntownie ofiarny i aseksualny męski wzorzec, zgodnie z nakazami państwa skupionego na dominacji swoich męskich paradygmatów — a zachodnia astrologia nieba, spadła całkowicie pod duchową kontrolę cesarskiego kapłaństwa (zwłaszcza, tzw. Jezuitów). Niebo stopniowo zostało przyodziane w kostium zaciekle walczącego i zazdrosnego Boga, który domagał się całkowitego posłuszeństwa pod dyktat jednolitego państwa i Kościoła, nierozłącznie związanego z opowieścią o posłusznej córce, Marii oraz posłusznym Synu, Jezusie, który oddał samego siebie w ofierze Imperium zgodnie z wolą Ojca w Niebie.


Należy też pamiętać, że jutrzejsza (oby niedoszła) III Wojna Światowa, rozwija się
(tu i teraz) w dużej mierze przez religijny fundamentalizm światowych monoteistycznych religii - takich jak: Judaizm, Chrześcijaństwo, Islam - wszak zachodnie astrologiczne niebo wciąż jest splamione rozlaną krwią wojowników mezopotamskiej, grecko-rzymskiej czy chrześcijańskiej mitologii. Dokładnie tak samo jak nasza polityka zagraniczna, tak samo nasza astrologia nadal wypływa z założeń kulturowych męskiego monoteistycznego patriarchatu, ponieważ tradycje Judaizmu, Chrześcijaństwa oraz Islamu nadal są zapisane dużymi literami na niebie.


Pod
tym niebem
- które rozciąga się na dachu tak zwanej kultury "New Age" - kobiety są w większości odsyłane (z powrotem) na Ziemię, w kosmicznej pozycji misyjnej i oczekuje się od nich, że będą wdzięczne za kilka "kobiecych" terytoriów w niebiosach, takich jak: Księżyc, Wenus, zodiakalna Panna, obłok Plejad czy pas planetoid w Układzie Słonecznym. Zapomina się jednakże - patriarchalizm cierpi od dawna na "wybiórczą" pamięć, zwłaszcza w odniesieniu do swych przeinaczeń - że zanim nastał Nowy Porządek Patriarchatu, Księżyc był płci męskiej i właśnie dlatego, tak wielką odgrywa rolę w "płodności" kobiety (całościowo, to chyba logiczne). Jednak biorąc pod uwagę tożsamość i zakres rozszerzającego się wszechświata, te symboliczne nagrody wykonane (powstałe) z pierwiastka żeńskiego (kreacji) są infantylnymi nagrodami zaprojektowanymi (sztucznie) dla małych, głupiutkich dziewczynek w wielkich galaktycznych zmaganiach, i ten stan rzeczy jest oczywiście politycznie poprawny, kreśli on bowiem w znanej nam astrologii wzajemne powiązania wszystkich rzeczy, a jeżeli astrologiczne sieci są rozmieszczone w patriarchalnych wzorcach (a tak jest w istocie!), to do tego stopnia, iż wzory te są bezkrytycznie przyjęte przez patriarchat, patriarchat żywi się i podtrzymuje na najbardziej istotnym i kompleksowym poziomie.


"Pra-Wody" - kult lunarny odnoszący się do płodności kobiet, ale w szerszym rozumieniu oznacza także bezmiar Kosmosu, w którym wszystko płynie oraz krąży!

"Pre-water" - lunar cult relating to the women fertility,
but in wider sense also means the vastness of the Cosmos, in which everything flows and circulates!
"Dziewica z Guadalupe" (jak do tego ma się porówanie Marii z Różą?)
"Virgin of
Guadalupe" (What have in common Mary and Rose?)
Hathor ("Pałac lub Dom Horusa") – egipska bogini nieba, uosobienie Wielkiej Macierzy, "Złota Bogini", "Bogini Niebios". Grecy identyfikowali ją z Afrodytą, a Rzymianie z Wenus. Tzw. "Niebiańska Krowa" - czczono ją bowiem także pod postacią Siedmiu Niebiańskich Krów (= Plejady). O jej powiązaniu z gwiazdami można się przekonać studiując kolisty zodiak w świątyni Dendera, na pd. od Abydos!
III w. p.n.e.


Hathor ("mansion or palace of Horus") - Egyptian goddess of Sky, Great Mother, "Gold Goddess", "Goddess of Heaven". The Greeks identified her with Aphrodite and the Romans with Venus. "Celestial Cow" - also worshiped in the form of the Seven Celestial Cows (Pleiades). About her association with the stars can be seen by studying the circular zodiac in DenderaTemple (3rd century BC)
Nie tylko Grecy utożsamiali naszą galaktykę z "Drogą Mleczną"!

Not only
the Greeks identified our galaxy with the "Milky Way"!
Tutmosis III ssie pierś Izydy manifestującej się w postaci św. drzewa (w tym przypadku figowca sykomory, 1450 r. p.n.e.)

Thutmose III suckled by the Sycamore Goddess (Isis).1450 BCE

Ode mnie (B.S.):  Mleko - jako pierwszy i najbardziej treściwy pokarm w wielu kulturach jest zarazem symbolem płodności i duchowej strawy oraz nieśmiertelności. Ze względu na jego barwę i łagodny smak często łączone jest z księżycem, który w przeciwieństwie do słońca promieniuje łagodnym białym światłem. W niektórych okolicach Azji i Europy panował niegdyś pogląd, że piorun lub wywołane przezeń pożary można ugasić tylko mlekiem. Zgodnie z kosmogonicznymi wyobrażeniami indyjskimi świat na prapoczątku był morzem mleka, które ogromną mątwią lub uderzeniami bicza zmieniono w masło, pierwszy pokarm istot żywych. Sztuka chrześcijańska zapożyczyła owe przedstawienie "Matka Boska karmiąca" ("Maria lactans" - ten konkretny obraz przypomina mi mocno Arkan III - Cesarzową!). Dobra matka przekazuje dziecku "mleko prawdy" [~ Słownik Symboli, Herdera].

W przeciwieństwie do tego drażniącego stanu rzeczy, który od dłuższego czasu wydaje się oczywisty, astrologia znacznie wyprzedziła patriarchat mimo wszystko. Szeroko pojęta astrologia ma tę nad nim przewagę, iż nie opiera się na sztywnych, skoncentrowanych na "męskim ego" dogmatach oraz bogu mężczyźnie. Łącząc tzw. astrologiczne nauki (oczywiście bez jakichkolwiek odniesień do "magii", "czarów") ze współczesnymi technikami obserwacji gwiezdnych konstelacji, można mieć nadzieję, że pewnego dnia nasze zachodnie niebo stanie się bardziej spokojne i sprzyjające włączeniu w te nauki całego społeczeństwa (tak jak było dawno temu): kobieta i mężczyzna, oboje wysoce seksualni i reprodukcyjni, zaangażowani w uprawę roślin i hodowlę zwierząt, zaznajomieni z walką, lecz otwarcie spoglądający w przyszłość, żyjący razem w pokoju.

Od co najmniej 1970 r. można zaobserwować, że seksualnie dualistyczna kosmologia w odniesieniu do Nieba i Ziemi, wydaje się być dużo bardziej oczywista, nie tylko warta poważnej dyskusji, jak i  konieczna do podjęcia w publikacjach książkowych, prasowych, na seminariach czy warsztatach. Ogólnie rzecz biorąc, nasza wspólnota rozbrzmiewa wyłącznie z ziemskiego układu odniesienia dla duchowości Bogini i jej ludzi a zarazem z niebiańskich ram w odniesieniu do patriarchalnej kultury i atakujących, męskiego Boga lub bogów.

W rzeczy samej, prywatny odbiór Gimbutas, kultury oraz języka Bogini w Starej Europie, pobrzmiewa echem tego dualizmu, od kiedy skoncentrowała się na religii neolitycznej i Epoce Brązu w kategoriach ziemskich procesów narodzin, wychowywania, śmierci oraz regeneracji, i rutynowo przeciwstawiła tę korzyść skoncentrowanej na ziemi kosmologii, proto-indoeuropejskiej kulturze kurhanów, plemionom pasterskim, patrylinearnym, militarnym, jeździe konnej, pół-koczowniczym ludom, pochodzącym najprawdopodobniej z rosyjskich stepów albo dalszej - Azji, którzy czcili męskie bóstwa w ramach niebiańskiego odniesienia.



Z jednej strony
, ten dualizm w dziedzinie duchowości kobiet jest całkowicie zrozumiały, ponieważ mimo wszystko Zachód jest obecnie zbieraniną bohaterów słonecznych i wyłącznie męskich najwyższych bóstw, z przeszłych trzech lub czterech tysiącleci. Być może kultury Neolitu i Epoki Brązu — dwie historyczne areny ustawione dzisiaj centralnie do dziedziny kobiecej duchowości, które sugerują, jakie życie mogło być przed konsolidacją patriarchatu — mogłyby być bardziej owocnie zbliżone do siebie, jeśliby ktoś nie zakładał koniecznie (ostatecznie), że niebo jest zawsze męskim bogiem.

W rzeczywistości być może, dopiero przed nami "prawdziwe" przejęcie Nieba (jako domeny Bogini) poprzez całkowite przypisanie zjawisk (cech) celestialnych, cechom męskich bóstw. Wydaje się, że potomkowie kultury kurhanów byli tymi, którzy kontynuowali pracę swych przodków, z zemsty, zwłaszcza czciciele postaci takich, jak: Marduk i Gilgamesz, a później, jak Mitra czy inni bohaterowie słoneczni, np. Perseusz, Apollo i Herkules. Prawdziwym "przeciwnikiem" Bogini w Niebie raczej nie był  twórca kurhanów, który galopował na stepach tysiące lat temu i zarzucił kilkoma końmi oraz rydwanami gwiezdne konstelacje, ale wojownicy Abrahama dziś w naszym gronie, za pomocą których Rzym adoptował od Chrześcijan męski monoteizm, Boski Syn stał się jedynym boskim Słońcem a jego imperialnie nastawiony Ojciec, utożsamił się z europejskim królem, cesarzem i papieżem, rządząc absolutnie z wysokości.

W tym miejscu
, kosmologiczne zapisy Bogini
z Neolitu i Epoki Brązu - a mianowicie jej astrologiczne tajemnice solarnego rolnictwa oraz jej księżycowe tajemnice seksualności i reprodukcji, zostały celowo wywrócone do góry nogami, pozbawione jakiejkolwiek treści seksualnej i sprowadzone do męskiej skoncentrowanej na narodzinach tajemnicy, jako runda dorocznych chrześcijańskich świąt i uroczystości.

Oczywiście, jak każde spojrzenie na historię, ta szybka interpretacja jest podatna na drobny błąd, niezależnie od dowodów kiedykolwiek skierowanych na jej poparcie,
jej słuszność nigdy nie może być definitywnie udowodniona. Tak się jednak składa, iż podstawy na których patriarchat opiera swoje kruche i puste w środku dogmaty, domagają się pełniejszego ujęcia sprawy, tak iżby zarówno współczesne kobiety, żyjące od tysięcy lat pod męską dominacją nabrały więcej śmiałości, pewności siebie, jak też aby sami panowie, spojrzeli przez pryzmat zbrodni dokonywanych w imieniu ich rzekomej świętości, na niczemu winnych kobietach: ich matkach, żonach, siostrach i córkach.

Tak naprawdę nie ma bowiem znaczenia, czy Zachód odbierze w końcu niebo od Kościoła i państwa, i zacznie tłumaczyć je po raz pierwszy, jak nigdy dotąd.
Liczy się to, czy nasza droga będzie łagodna i wielowartościowa w podejściu do dzikich rewirów nieba, czy będziemy mieli odwagę przyznać się do błędów i ucisku przeszłości, a przy tym zabrzmieć wielotonowo, wykraczając daleko poza spolaryzowany osąd dualizmu płciowego, w kategoriach, których kobietom i mężczyznom kazano cierpieć tak długo. Jako że planety i gwiazdy mają tendencję do wypowiadania się na oba sposoby, kobiecy i męski, i na wiele innych sposobów, przeciwstawiając łatwą kategoryzację i schludne satysfakcje antropocentrycznych seksualnych stereotypów.

Być może zmiana takich fundamentalnych cech, jest małym krokiem do
zmiany bogów zachodniej cywilizacji, a tym samym nadzieją na lepszą równowagę pomiędzy kobietami i mężczyznami, oraz między ludźmi i przyrodą, co tym samym zwiększa nasze szanse na przetrwanie w ogóle.




~  Podsumowanie  ~

Podsumowując temat tego seminarium, prowadzeni byliśmy w kierunku kilku ogólnych teorii na temat mentalności religijnej (ergo: duchowości) neolitycznych mieszkańców Starej Europy. A zatem:

1. Podczas ceremonialnego obnoszenia glinianych figurek i noszenia masek zaprojektowanych według gwiezdnych kodów oraz cyklicznego wykorzystywania wszystkich tych atrybutów w rytuałach agrarnych i reprodukcyjnych, nasi przodkowie nie tylko czcili Boginię oraz feminocentryczne doświadczenie całego rodzaju ludzkiego, lecz także zwierzęce, w szczególności samic i to tych przeważnie gatunków, w których samica pełni funkcję przewodnią. Np: wilczyca, niedźwiedzica...

2. Te pełne powagi wzorce były całkowicie praktyczne i ukierunkowane na cel w odniesieniu do dokładnych cykli rolnej oraz reprodukcyjnej aktywności, z którą (cyklami przyrody) cały nasz gatunek dzieli niezliczone rewiry ziemi i nieba,  pomogło nam to przetrwać na tej planecie, opierając się na inteligentnej rytmice gwiazd. Mieszkańcy Starej Europy doskonale zdawali sobie sprawę z intensywnych, ciągłych przepływów fotonów energii słonecznej, a także elektromagnetycznego i grawitacyjnego oddziaływania Ziemi, jak i jej "tajemniczego towarzysza" Księżyca.

3. Dzisiejsze nazwy gwiazdozbiorów w dużej mierze upamiętniają starożytne szamańskie religie nasza epoka nazywa taką wykładnię "astrologią" które koncentrują się na szacunku człowieka dla Bogini, lecz należy identyfikować tę wykładnię z dorobkiem kulturowym ludów, które nie czczą patriarchalnego stylu życia; a więc i feminocentryczne doświadczenie ludzkości, w odniesieniu do rolnictwa i reprodukcji (które ludziom żyjącym w dużych miastach mogą się wydać mało istotne, pamiętajmy jednak, że - wciąż - większość ludzi na Ziemi, żyje na obrzeżach tzw. Cywilizacji), ergo - naturalne prawa wpływające na życie zwierząt, zwłaszcza samic, jak również feminocentrycznych stad.

Podsumowując, zachodni, pozbawiony poszanowania stosunek (pełen ignorancji) do astrologii, może być duchową arogancją zakorzenioną w czymś znacznie głębszym, niż w filozoficznych założeniach metody naukowej wdrożonej w kulturach uprzemysłowionych i technokratycznych, a także w czymś dużo głębszym niż wyłącznie dyktat męskiego monoteizmu zrodzonego w pomrokach dziejów podczas ucieczki Abrama z Ur, czy też w samym zazdrosnym judeochrześcijańskim bogu, który nie będzie miał innych (cudzych) bogów (elohim) przed sobą.

Ów zachodni (tzw. naukowy) brak szacunku dla "astrologii", jak również demonizacja rzymskokatolickiego Kościoła, uwzględniając niesłuszne splądrowanie i zagrabienie przez Kościół - jak i inne ośrodki patriarchalnej władzy na świecie - jej skarbów (astrologii celestialnej), może być zakorzeniony w następujących czynnikach kulturowych, z których każdy ma charakter endemiczny w stosunku do patriarchalnego porządku społecznego i oscyluje najsilniej wokół męskich religii monoteistycznych. Są to następujące czynniki:

1.  Brak szacunku dla Bogini;
2.  Brak szacunku dla Ziemi, zwłaszcza w zakresie rolnictwa, jak i samego życia roślinnego;
3. Brak szacunku dla feminocentrycznego ludzkiego doświadczenia (nie mylić z tzw. feminizmem - to dwa różne światy), zwłaszcza w kategoriach kobiecej seksualności i kluczowej roli kobiet w procesie kreacji (rozrodczości całego gatunku, jak i sfer aktywności społecznej, w którą mogłyby wnieść zbyt wiele nieodpowiadającej męskiemu bogowi wojny, elementów pacyfistycznych i humanistycznych);
4. Brak szacunku dla wszystkich zwierząt, które są uważane za niższe formy życia, a także;
5. Brak szacunku dla naturalnych praw!


Być może któregoś dnia, świat nauki uzna oficjalnie, iż z pozoru prymitywne neolityczne figurki i zdobione symbolami ceramiczne naczynia, przed tysiącami (a nawet dziesiątkami tyś.) lat, były płaszczyzną dla bogatego gwiezdnego i ogólnoludzkiego kodu, odnoszącego się do Wielkiej Macierzy, i że nasi odlegli przodkowie z pełnym szacunkiem - bynajmniej nie z braku inteligencji czy zacofania, gdyż ich znajomość relacji zachodzących pomiędzy odległymi od Ziemi obiektami, świadczy o czymś zgoła odmiennym - czcili cykle przyrody, w tym przesilenia, równonoce oraz miesięczne cykle księżycowe, jako manifestację doniosłej kobiecej roli, dzięki której możemy przetrwać jako gatunek, zwłaszcza w szczytowym okresie ciąży, podczas świętych godzin do porodu.

Jeśliby ta historia mogła być powszechnie opowiadana (np w szkołach, na akademiach, na konferencjach oraz w mediach), mogłoby to pomóc ludziom odnosić się do nieba - w każdym tego słowa znaczeniu - znacznie głębiej, jak i samej godności Bogini, kobiet i dziewcząt, rolnictwa, reprodukcji (jako sacrum a nie tylko profanum) oraz do zwierząt w ludzkich, kosmologicznych kategoriach, przyczyniając się do osiągnięcia przez Zachodnią Cywilizację, lepszej równowagi z samą sobą, a także z innymi kulturami oraz ich przestrzeganiem kosmologicznych tradycji (mam na myśli głównie tradycje Dalekiego Wschodu czy szczepów Indian Ameryki Pn, czy ludów Polinezji lub animistycznych kultur plemiennych Afryki, od czego skutecznie odwodzi nas, rzekomo dla naszego dobra, patriarchalna kultura wojujących męskich bogów) i być może co najważniejsze, z niezrozumiałymi do końca i wciąż wykraczającymi poza naszą moc, prawami Natury, która - bądź co bądź - jest kolebką naszego przetrwania.


* Zapis seminarium dr Mara Keller i Joan Marler, zawdzięczamy pani © Kalli Rose Halvorson (ja go tylko przetłumaczyłam, najlepiej jak potrafiłam, choć specem od tłumaczeń nie jestem. Pełna nazwa w.w. seminarium, na początku Części I (post poniżej tego).

Koniec

_________________________






Popularne posty z tego bloga

"Wędrówka Dusz" - dr Michael Newton. "Śmierć nie jest ciemnością, lecz światłem". Część I

"Ulecz się sam" - Andrzej Żak. Część II - Wolność jest jak zdrowie: uzyskuje wartość i stajemy się jej świadomi tylko wtedy, gdy ją tracimy...

Mitologia Indyjska: Mit o powstaniu świata, Bogini Matce i wojnie bogów!