"Dziady / Samhain / Kekri Lambat - Święto Śmierci i Zmartwychwstania" - czyli jak Bogini zeszła do Królestwa Zmarłych i powróciła stamtąd po trzech dniach w chwale! Część II

Bogini Epona z Salonik, Grecka Macedonia, IV w n.e.
Epona - Pani Zwierząt (Germania)
Epona na białym koniu (Banbury, Oxfordshire, Anglia)
Bogini Epona (współczesna wizja)
Bogini Epona (bogini wojny)
Epona - Bogini Zaświatów

Część II (część I - TUTAJ)



Bóstwem żeńskim, które w transcendentny sposób przenosi chwałę Inanny z Sumeru do północnej Europy, była Epona (Wielka Królowa, Matka, Nehelenia, Maia Rosmerta, Caillach, Don, Dana, Dannon, Rhiannon, Brigit...). Poprzez Magna Mater - Epona stała się wzorem dla wielu lokalnych bóstw łączących w sobie zarówno płodność jak i śmierć. Mokosz nie jest wyjątkiem w tej materii, ale żeby pojąć w pełni ową dwoistość, zawsze trzeba mieć na względzie obecność jej małżonka (boga i śmiertelnika w jednym).Weźmy przykładowo w.w. Maję Rosmertę, która była - zaiste - boginią śmierci. Jako żona Smertullosa (Smertriosa), którego domeną właśnie była śmierć, dzieliła z nim także cechy związane z ... płodnością. Te dwa imiona mają znaczenie także dla Polaków, jako iż od nich pochodzi samo słowo "śmierć". Tymczasem Rhiannon - Wielka Królowa (żeby było sprawiedliwie) umierała w święto Beltaine (Ognie Bela) - 1 Maja, jako Majowa Królowa. Nie sposób rozważać tajemnicy Bogini Matki, bez jej powiązania ze Świętym Królem. Cechy tych dwojga uniwersalnych bóstw stale depczą sobie po piętach.

Eponę przedstawiano zawsze jako kobietę siedzącą na koniu lub wiodącą dwa konie. Gdy siedzi na tronie, przedstawiana jest zwykle jako - matrona. W najstarszych wierzeniach celtycko-galijskich, związanych z kultem Matki Ziemi, przedstawicielkami Bogini były tzw. matrony. To prawdopodobnie stąd wzięło się przedstawienie Trój-Bogini, gdyż matrony zawsze występowały we trzy (młoda, dojrzała i starowinka), karmiące niemowlęta, trzymające "róg obfitości" albo też kosze pełne owoców - przeważnie "jabłek" (starożytny symbol wiecznego, odradzającego się życia). Była to więc uniwersalna symbolika sytości, obfitości i spełnienia. Takie same "jabłka" dzierży skandynawska Ilduna, są one także ważnych elementem Genezis. Postać matron w wersji związanej z żywiołem wody, pełniły z kolei tzw. nimfy, syreny czy rusałki. Kiedy zaś Epona dosiada koni - zawsze wtedy w dłoni trzyma "kwitnącą gałąź drzewa" (i znowuż "jabłoni"). O Eponie pisali tacy wielcy historycy jak: Apulejusz z Meduzy czy Tertulian, z kolei średniowieczni kronikarze zastąpili jej osobę (przejmując przy tym jej atrybuty) kultem św. Antoniego czy św. Marcina jadącego na koniu.

Koń był istotą chtoniczną, pozostającą w silnym związku z ogniem i wodą, jako mocami dającymi życie, stąd liczne mity o tym, jak swymi kopytami potrafił powodować wytryskiwanie źródeł z ziemi. Powiązany mocno ze sferą lunarną, matriarchalną, ponieważ w pierwotnej wykładni to Bogini sprawowała pieczę nad słońcem. Koń z kolei prowadził zmarłych do krainy śmierci. Uznawany za Przewodnika Dusz (stąd liczne jego pochówki wraz ze znacznymi postaciami świata starożytnego). Jako "biały koń", był on zwierzęciem solarnym i uranicznym zarazem, symbolem siły okiełznanej przez rozum (stąd dosiadają go przeważnie niewiasty czyste, nieskalane. Patrz: mit o Jednorożcu). Jest to jednak przede wszystkim męski symbol płodności. Jak ważny to element bogini Epony, niech świadczy to iż Jej imię pochodzi właśnie od celtyckiego słowa "epos" = "koń".

Związek między Boginią dosiadającą "białego konia" a Świętym Królem, ujawnia się najpełniej w mitologii słowiańskiej, z której dowiadujemy się, że wspomniany wcześniej Świętowit był wojownikiem, krzesicielem życia, pobudzającym ziemię na roli. Świętowit również miał swego konia (białosza), który był dlań swoistą wróżbą kiedy winno się rozpoczynać wojnę a kiedy, pozostać w domu. Należy bowiem pamiętać, że słowiańscy bogowie nie byli wyłącznie rolniczymi. Najlepiej to widać u Słowian południowych, zwłaszcza u ludów proto-słowiańskich, takich jak: Dakowie czy Scytowie. Łaknęli oni krwi i łupu - zwłaszcza kiedy obcy zagrażał ich wspólnocie, stąd miecz, koń i włócznie wokół posągów. Koń nie był jednak dla nich ofiarą, jak na południu Europy, lecz oznaką władzy bóstwa. Liczne były w przeszłości słowiańskiej, rytualne nocne eskapady zaś potyczki wojenne toczone przez Słowian ciemną porą, kiedy większość ludów świata znała bitwy tylko za dnia, przeszły do legendy. Mam na myśli tzw. "wycieczki" (motyw ów został poruszony np. w "Ogniem i Mieczem", Hoffmana).

Ważnym wydaje się także, jak zwano Eponę w Irlandii. A mianowicie - Anu (podobnie jak babilońską Wielką Macierz, następczynię Inanny - Anę, Anu, ergo - Inannę). Przedrostek An = "niebo". Imię to oznaczało poza tym "bogactwo", "urodzaj". Epona w najlepszych czasach, pod wieloma imionami, była czczona na terenie dzisiejszej: Italii, Anglii, Francji, Szwajcarii, w zach. Niemczech, aż po Czechy, Polskę, Bułgarię, Rumunię. Późniejsze narodziny patriarchalizmu (zarówno na modłę olimpijską jak i chrześcijańską), zaczęły dostrzegać w Eponie dobrą lub złą wróżkę, podobnie jak Hekate w zniekształconej wersji, złą wiedźmę i ogólnie symbol śmierci. Czego skutki widać do dzisiaj, kiedy to Halloween, Samhain a nawet Dziady, określane są pogańskimi świętami, czczącymi śmierć. Przypisuje się im zatem wszystko, co najgorsze, wmawiając, że kto obchodzi ten służy Złu. Jakie to płytkie rozumowanie, czyż nie? Ja też mogłabym głosić wszem i wobec, że chrześcijaństwo to religia Zła, która wzywa do męczeńskiej śmierci wzorem islamistów, gdybym rzecz jasna, nie miała głębszej wiedzy, iż ów przybity do krzyża Syn Boży - po 3 dniach wstaje z martwych.

Epona jako bóstwo androgyniczne (zawierające cechy żeńskiego i męskiego bóstwa jednocześnie)

Tymczasem na terenie słowiańskiej Polski, kult Epony przeobraził się w Lela i Polela (Synów Bogini Łady, Lady lub Lyady), co było odniesieniem do syna-pomazańca Bogini Matki, Lugosa (w celtyckiej formie: Llew, Lleu, Llaw = "jasność, światło", "najjaśniejszy"). Czy to przypadek, że w średniowieczu (jak pisze St. Poniatowski w "Etnografii Polski" z 1936 r.) śmierć w Polsce była określana w następujący sposób: "lel-lala-lub", mówiono także "pojechał(a) do lali", czyli = umarła. W słowiańskiej wymowie imię to brzmiało: Lel, Lui, Lal. Podobnie jak w przypadku słowiańskiej Mokosz, można także znaleźć w Europie wiele miast odwołujących się do imienia Syna Bogini, Lugosa. Np: Lyon (Francja), Leyda (Chile) - słynąca z wyrobu wybornych win, czy np. polska Legnica. Wspomniana przeze mnie wcześniej odpowiedniczka celtyckiej Epony, Dana - była podobnie jak ta pierwsza, przedstawiana jako matka Lela. Tutaj ciekawy link!

A na koniec - wyjaśnienie - co miałam na myśli pisząc o celtyckim odpowiedniku Czarnej Madonny. Sekret czczonej od co najmniej XIV w. na Jasnej Górze (w dawnym sanktuarium Mokosz) - Matki Boskiej, tkwi w samej nazwie - "Czarna Madonna". Tak właśnie nazywano Wielką Matkę Eponę chociażby we Francji, gdzie do dzisiaj znajdują się jej ołtarze. Np. w Puy-de-Dôme (Francja), czy w Vitina-Letnica (Kosowo) gdzie znajduje się kościół pod wezwaniem Czarnej Madonny, ten sam, w którym Święta Teresa z Kalkuty, usłyszała (wg. jej wspomnień) wezwanie do stworzenia nowego zakonu żeńskiego; czy np. sanktuarium "Czarnej Madonny z Samarii" na Malcie. Na dodatek, parę lat temu, podano raz i nie powrócono więcej do tego tematu, iż w jednej z sal zakonu Paulinów na Jasnej Górze, odkryto podczas remontu poprzedzające napływ madziarskich Paulinów, pochodzące z wczesnego średniowiecza rysunki, które sugerowały, iż Czarna Madonna mogła być również wczesnym przedstawieniem Marii Magdaleny (jako iż istnieją poszlaki, które łączą jej osobę z kapłankami Bożej Mądrości).

Nie znalazłam nic więcej na ten temat na necie, ponieważ malunki owe znajdowały się "ponoć" w części Sanktuarium zamkniętej dla zwiedzających. Za to znając przekaz o Katarach, jak i bizantyjskie spojrzenie na trzecią osobę w świętej Trójcy, jaką była Hagia Sophia (ta sama Święta Mądrość, Szechina, do której wznosił swe modły sam Król Salomon), łatwo mi uwierzyć iż Maria Magdalena mogła być najwyższą kapłanką zapomnianego kultu a w związku z jej powiązaniem i bliskością z samym Chrystusem, Synem Bożym (sic!), cała ta opowieść nabiera zupełnie nowego znaczenia. Oczywiście dla mnie. Proszę nie traktować mojego postu, jako dogmy, to moja prywatna interpretacja. Nie trzeba się z nią zgadzać.


Cernunnos (rogaty bóg natury, zwierząt, rolnictwa i płodności powiązany z duchami zwierząt rogatych, zwłaszcza barana (pasterz) i jelenia – symbol męskiej siły). Władca drzew.
Cernunnos - Łowca i Opiekun
"Cernunnos" by Robert Clarke. Charakterystyczna dla tej postaci jest jego pozycja siedzenia, na tzw. Buddę. Jest to odwzorowanie słynnego kotła z Gundestrup (Dania) z przełomu II - I w. p.n.e. Pochodzenie tego rogatego bóstwa lasu i zwierzyny, nie jest do końca znane. Jedni utożsamiają go z Faunem / Panem, inni z Tammuzem,
hinduskim Pashupatim czy Hernem Myśliwym


"The Old Horned God" / "Rogaty Bóg"
Rogaty Bóg (śmiertelny Święty Król)
"Forest Spirit" by lhox

Cernunnos był, przez swój niegasnący związek (przymierze) z Boginią Matką, Panem Żywych i Zmarłych. On to, w jej imieniu, pilnował ładu i porządku w lasach, na polach, wszędzie tam, gdzie stykały się ze sobą światy śmiertelnych i bogów. Podobnie jak Lugos (mający swój odpowiednik także w tradycji słowiańskiej), był twórcą wszystkich sztuk, nauk, był także lekarzem, rolnikiem, woźnicą, zapaśnikiem czy szewcem. Źródła irlandzkie, nazywają go bóstwem uniwersalnym i ja również przychylam się do tej wersji, wszak nie ulega wątpliwości, iż tytuł Świętego Króla istniał na długo przed, we wszystkich znanych nam kulturach starożytności. Atrybutem Cernunnosa, którego to miano pochodzi od słowa "cairn" = "wierzchołek, szczyt", ale przede wszystkim "rogaty", są: kogut, kozioł, żółw i wąż, którego to często dzierży w dłoni na przedstawieniach a'la Budda. Cernunnos jest to uosobienie męskości i siły; bóg dzikich łowów, podczas których piekielne psy gończe zaganiają dusze zmarłych do świata podziemnego. Pan wszystkich zwierząt, który dumnie zadziera głowę przyozdobioną pięknym porożem. Jakie to niezwykłe, że mit o "piekielnych psach" pojawia się nawet w mitologii ugro-fińskiej. Niczym egipski Anubis, czy Neftys, jego matka albo Cerber, także Północ miała swoją przerażającą sforę psów. A czyż u boku Hekate, odpowiedniczki Hadesa, nie stały wierne psy tudzież wilki?

Jako ciekawostkę, chciałabym dodać, że Kościół w swej niecnej praktyce zacierania dawnych wierzeń, poprzez stawianie na pogańskich świątyniach, swoich własnych bazylik, nie uderzał wyłącznie w kult Bogini Matki. Takiż sam los spotkał także protoplastę celtyckiego Cernunnosa chociażby, Tarvosa (Taruosa-Taurosa) Trigaranusa ("byka / jelenia") - inaczej mówiąc "pierwowzór" dla ich własnego Baranka Bożego (zapamiętajcie ten tytuł, gdyż przyda się na końcu). Mianowicie: Na jednym z bocznych ołtarzy (filarów) kościoła Notre-Dame w Paryżu, oczywiście w jego podziemiach, znajduje się galo-rzymski ołtarz właśnie z przedstawieniem Rogatego Boga.

Inanna zstępująca do Zaświatów (Piekieł)
Inanna - Bogini Dobra (strzegąca swe dzieci przed zakusami Zła, symboliczne ujarzmienie Sił Ciemności w postaci "lwów", czyż nie tak wygląda Arkan XI Tarota - "Moc"?) by  Book of Light




Związki współczesnej sztuki (w tym wypadku literatury fantasy) z dawnymi wierzeniami.
Inanna panująca nad lwem!
(Czyż i w NT nie pobrzmiewa dalekie echo tej anty-lwiej retoryki?, wszak ostrzega się iż w dniach ostatecznych po świecie będzie grasował ryczący lew (Zło), który będzie żywił się niewinnymi/Niewiernymi (?)

Po tym poznać, kto jaki system reprezentuje, jaki jest jego stosunek do - "lwa" jako symbolu. Np. Twórca "Opowieści z Narnii", 
C. S. Lewis, wywyższał lwa - Aslana, zaś z północno-europejskiego (= słowiańskiego) przedstawienia Bogini Zimy (Marzanny) - która za sprawą Nordów zamieniła się w okrutną Królową Śniegu - uczynił krwiożerczą Czarownicę. Szkoda, że jeszcze na miotle nie fruwała... Ale cóż... C.S. Lewis był katolikiem. Jakby tego było mało, ubrał swego przebrzydłego lwa w szaty Syna Bożego, każąc mu umierać męczeńską śmiercią i zmartwychwstać. Nie wiadomo czy się śmiać, czy płakać, nad tak pokrętną wersją matriarchalnego paradygmatu. Nieprawdaż?

W tym miejscu powracam do Bogini Nieba - Inanny. Wszelkie moje wcześniejsze dywagacje mają głębszy dla całości sens, zapewniam, że ani jedno słowo nie padło w tym poście bez powodu. Ta niezwykła sieć powiązań, zależności, wiedzie bowiem w prostej linii od Urianny, Królowej Gwiazd, Pani Życia i Śmierci, bogini płodności i Zaświatów aż do Mokosz (Czarnej Madonny). Ale żeby zasłużyć sobie na ów tytuł, sama Bogini musiała przejść długą drogę, stawiając na szali własne życie i przyszłość świata.

Świat umarłych nazywał się po sumeryjsku - Kur. Pierwotne znaczenie tego słowa odnosi się ponoć do słowa "góry", ale też - "kraj obcych ludzi", "obcy kraj". Jedni twierdzą, iż nazwano tę ziemię w ten sposób, jako iż państwo-miasto Ur było często napadane przez dzikie plemiona z górzystych terenów Mezopotamii. Ale znając "Epos o Gilgameszu" (posiadam ów tekst na tym blogu - Link, w ost. poście na dole, znajdziecie spis wszystkich poprzednich!), nasuwa się słuszne skojarzenie, że jak wiele innych kultur świata, Zaświaty Sumeru po prostu znajdowały się w górach, raz pod ziemią... raz ponad nią. Znacznie później zresztą, słowo to zaczęło określać pustą przestrzeń, która oddziela ziemię od "przedziwnego morza" (= przytuliska cieni, krainę mgieł, chmur). Czy to przypadek, że droga na Avalon (Wyspę Jabłoni, dających nieśmiertelność), czy np. do Ogrodu Hesperyd (o którym pisałam Tutaj i Tutaj?), wiodła a to przez zaczarowane mgły albo przez wysokie góry Atlasu, pośród chmur? A może powiecie, że przypadkiem jest, iż słowiańskie Zaświaty - tzw. Nawia (Nija) czy też Wela, leżały gdzieś między ziemią a niebem (ciekawy link na ten temat u pana Białczyńskiego, polecam!)??

Od imienia boga Welesa zwano tę "przedziwną krainę". Weles był także opiekunem wieszczów, jasnowidzów a nawet czarnoksiężników i szamanów. "Wel" oznaczało "widzieć", "spojrzenie przenikliwe", "wzrok", "dar jasnowidzenia". Często przypisany do takiego miejsca był wąż lub kruk, jako istoty pośredniczące między światem żywych a bogów. Stąd np. bogini Morrigan z celtyckiej mitologii, miała u swego boku kruka. Kruk był zwierzęcym symbolem Kronosa (Saturna) a także Lugosa (Lela). Podobnie jak w wypadku Avalon, święte zaświaty otoczone były przez żywioły takie jak: woda (święte źródełko), powietrze, ziemia (wyspa - góra - wzgórze, w.w. "pępek świata") w samym centrum którego płonął Święty Ogień, stał też tam często jakiś słup, obelisk, menhir czy posąg. Zaś wstępu do tej krainy bronił przeważnie jakiś potwór, a to trzygłowy Cerber, a to Anubis o głowie szakala, a to np. kobieta o głowie "czarnej wilczycy" -- tak bowiem przedstawiano u Słowian małżonkę Welesa, Velevitkę (Welewitkę, Kamę) lub, już w czasach patriarchalnych - smok ziejący ogniem. Ostatnio np. zainteresował mnie motyw naszego słowiańskiego grodu Kraka. Wawel - ta starożytna nazwa, kryje w sobie moc symboli zarówno matriarchalnych jak i późniejszych, solarnych bóstw panteonu słowiańskiego.

Powyższe linki w stopniu jak sądzę zadowalającym ukazują rozumienie Weli (Nawii - Zaświatów) u Słowian, tak jak widzą to zagadnienie Rodzimowiercy. Według mnie nie jest bez znaczenia ów dziwny splot nazw, symboli oraz archetypów. Na Kraka (legendarnego władcy polskiego) mawiano Krakus, zaś w herbie miał "kruka". Jako iż matriarchalizm poprzedzał narodziny kultu solarnego, zastanawia mnie prawdziwa rola Welewitki, "wilczej królowej" oraz wawelskie podziemia, które przez jednych uważane były za wejście do Zaświatów, przez innych za dogodne miejsce dla wróżb. Krypta na Wawelu gości od setek lat godnych i tych nieco mniej, a niekiedy nawet "puste trumny" rzekomo zmarłych, władców dawnego świata i obecnego. Jedno z tatrzańskich podań mówi o smoku Wołoszynie, który to ponoć miał być "wieszczym symbolem", coś jak grecka Pytia. Jako iż wieszczenie oraz wszelka mądrość dzięki Dakom (dzisiejszym Węgrom czy Bułgarom) przylgnęła w starożytności do pojęcia "smok", tak się zastanawiam.... Jakimż wspaniałym miejscem dla zdobywania wiedzy musiał być starożytny WaWel?

Weles ("dusza zmarłych") miał być odpowiednikiem Plutona (Hadesa), Pana Podziemi, południowi Słowianie po  dziś dzień na gwiazdozbiór Plejad mówią "7 Synów (?) Volosa" (tylko dlaczego "synów"? - to już przekręt patriarchalny jak mniemam, Plejady zawsze były "nimfami-kapłankami"), zaś uważa się też pod postacią gwiazd Plejad "dusze 7 dzieci". W żmudzkim języku widnieje jako Wielon ("bóg dusz"), mawiano nań także: Velionis, Velinona ("cień dziada"), Velinas (na Litwie), niektórzy także przyrównują jego postać do wedyjskiego Waruny. Według mnie jednak, ów litewski Velinas ma kluczowe znaczenie dla tej postaci. Był on bowiem "królem zwierząt", świetnym łowcą, opiekunem bydła, często ukazywanym w postaci byka (jelenia).

 ____________________________________


Część I - TUTAJ

Część III - TUTAJ


Popularne posty z tego bloga

"Wędrówka Dusz" - dr Michael Newton. "Śmierć nie jest ciemnością, lecz światłem". Część I

"Ulecz się sam" - Andrzej Żak. Część II - Wolność jest jak zdrowie: uzyskuje wartość i stajemy się jej świadomi tylko wtedy, gdy ją tracimy...

Mitologia Indyjska: Mit o powstaniu świata, Bogini Matce i wojnie bogów!