"Narodziny Filozofii" - Giorgio Colli (fragment)

Art work by  Pavel Bergr  ©


I:   Szaleństwo jest źródłem mądrości


Źródła filozofii greckiej, a tym samym całej myśli zachodniej, wciąż pozostają nieodgadnione. W nauce tradycyjnie utrzymywało się przeświadczenie, że filozofię zapoczątkowali Tales i Anaksymander; dopiero w XIX wieku próbowano doszukać się jej wcześniejszych źródeł w legendarnych kontaktach archaicznej Grecji z kulturami Wschodu, z myślą egipską i indyjską. Niczego w tej kwestii nie udało się uściślić, poprzestano zatem na stwierdzeniu, że były to zjawiska równoczesne i że zachodzą między nimi analogie.

Tymczasem epoka, w której pojawiła się filozofia grecka, wcale nie jest tak znacznie od naszych czasów odległa. To Platon po raz pierwszy nazwał "filozofią", czyli umiłowaniem mądrości, swoje rozważania, te swoje wywody wychowawcze, których nieodłącznym środkiem wyrazu był zapis, literacka forma dialogu. Ale Platon obdarzał przy tym podziwem czasy minione, ten dawny świat, na którym jeszcze naprawdę żyli "mędrcy". Mimo to jednak cała filozofia późniejsza, a więc cała filozofia, jaką znamy, jest wyłącznie kontynuacją i rozwinięciem formy literackiej wprowadzonej przez Platona; choć przecież był to objaw schyłkowy już w chwili swoich narodzin, skoro "umiłowanie mądrości" nie zajmuje tego samego miejsca co "mądrość". Platon, istotnie, nie utrzymywał, że umiłowanie mądrości jest zdobywaniem od nowa czegoś, czego dotąd nie osiągnięto, sądził natomiast, że to jedynie dążność do odzyskiwania tego, co już zostało zdobyte i przeżyte wcześniej.

Mądrość nie przechodzi zatem w sposób płynny i jednorodny w filozofię. O narodzinach filozofii decyduje dopiero odnowienie formy wyrazu, wprowadzenie nowego rodzaju literackiego, tego filtra, przez który odtąd musi przechodzić całe dotychczasowe, poprzedzające filozofię poznanie. Toteż ta wcześniejsza mądrość, przekazywana dotąd głównie ustnie, a wywodząca się z czasów tak zamierzchłych. że i tak stała się już niezbyt zrozumiała i niewiele z niej ocalało, ta mądrość, już nawet dla Platona mglista i nieuchwytna, dociera do nas po prostu zniekształcona, gdyż narzucono jej formę literatury filozoficznej. Poza tym bardzo trudno ustalić, jak długo trwała cała epoka mądrości: należy do niej tak zwany okres przedsokratejski, czyli VI i V wiek przed n.e. , ale jej odleglejszych początków nie udaje się wyraźniej uchwycić. 

Art work by David Vance  ©
Uciekano się w tym celu do najstarszych świadectw poezji i religii greckiej, ale interpretacja tamtych zamierzchłych źródeł także była już nieuchronnie filozoficzna. Dlatego tutaj zamierzamy się posłużyć interpretacją odmienną, podobną do interpretacji przyjętej przez Nietzschego dla wyjaśnienia narodzin tragedii.

Kiedy jakieś znaczące zjawisko historyczne posiada dostateczną dokumentację jedynie dla swego okresu  końcowego, nie pozostaje nic innego, tylko dokonać próby odniesienia do jego całości pewnych wyobrażeń i pojęć zaczerpniętych z tradycji religijnej i rozumianych jako symbole. Nietzsche wyszedł, jak wiadomo, od postaci dwu bogów greckich, Dionizosa i Apollina, a dzięki temu, że pogłębił z punktu widzenia estetycznego i metafizycznego pojęcia dionizyjskości i apollińskości, to nie tylko sformułował pogląd na narodziny i upadek tragedii greckiej, ale ponadto pokusił się o ogólną interpretację greckości, a nawet o nową wizję świata. Otóż wydaje się, że podobne możliwości otwierają się również w przypadku, kiedy zamiast greckiej tragedii bierze się za obiekt rozważań początki mądrości.

Kiedy bowiem po ścieżkach mądrości greckiej cofniemy się jak najdalej, natrafimy na tych samych dwu bogów, na Apollina i Dionizosa. Tyle tylko, że charakterystyczne cechy, ustalone dla nich obu przez Nietzschego, musimy -- jak się okazuje -- skorygować, przyznając przewagę raczej Apollinowi niż Dionizosowi. Istotnie to bóg z Delf, a nie Dionizos, włada mądrością. Delfy dowodzą, że Grecy uznawali zdobycie poznania za powołanie człowieka: mędrcem nie był ktoś bogaty w doświadczenia, ktoś odznaczający się praktyczną zaradnością, przebiegłością i skutecznością w działaniu, jak to jeszcze sądzono w epoce Homera. Odyseusz nie uchodzi za mędrca. Natomiast mędrcem staje się ten, kto rozświetla ciemność, rozstrzyga zawiłości, ujawnia nieznane, uściśla niepewne. Ta archaiczna cywilizacja była przekonana, że do zadań mądrości należy odgadywanie przyszłości człowieka i świata. Takie właśnie wnikliwe wejrzenie w przyszłość symbolizuje Apollo (Uwaga: Z tym Apollem to nie jest tak różowiutko, jak podaje Colli. Przede wszystkim zacznijmy tego, że kult Apollo pochłonął cechy innych wierzeń, zarówno pre-helleńskich, jak i innych bożków z własnego podwórka. Więcej o tym, znajdziecie - TUTAJ), a jego kult oznacza, że mądrość obdarzano czcią.


Art work by Kevin Ledo  ©

Skoro jednak obraz Delf jednoczy całą Grecję, skoro stanowi syntezę jej ducha, to ten fakt wskazuje na coś więcej, a mianowicie na to, że poznanie było dla Greków najwyższą wartością życia. Wiele narodów uciekało się do wieszczenia i je gloryfikowało, ale żaden inny naród, prócz Greków, nie nadał mu rangi rozstrzygającego symbolu, mającego świadczyć o tym, że najwyższy stopień mocy ludzkiej wyraża poznanie. Na obszarze całej Hellady istniały sanktuaria wzniesione dla kultywowania wieszczenia; było to najistotniejsze zjawisko w całym życiu publicznym i politycznym Greków. Najbardziej znamienny dla Greków był zwłaszcza sens teoretyczny nadawany wieszczeniu. Wieszczenie obejmuje swoim zasięgiem poznawanie przyszłości i objawianie tego poznania, oznajmianie go. Dokonuje się to za pośrednictwem boskiego słowa, za pośrednictwem przepowiedni.

Poprzez słowo bóg pozwala człowiekowi poznać swoją mądrość, a brzmienie pochodzących od boga słów, ich porządek i ich nieład ujawniają, że w wieszczeniu nie ma się do czynienia ze słowami ludzkimi, lecz boskimi. To decyduje o zewnętrznych cechach przepowiedni: stąd płynie jej dwuznaczność, niejasność, trudna do rozszyfrowania aluzyjność, jej niezdecydowanie.

Art work by Alicja Reczek  ©
A zatem bóg zna przyszłość, objawia się człowiekowi, ale -- jak się wydaje -- nie chce, żeby człowiek to objawienie zrozumiał. W obrazie Apollina istnieje element złości i okrucieństwa, co odzwierciedla się również w jego sposobie oznajmiania mądrości. Toteż Heraklit, mędrzec, powiada: "Pan, którego wyrocznia znajduje się w Delfach, nie mówi i nie ukrywa, a tylko daje znak". Skoro tak, to trzeba uznać, że Nietzsche przypisał Apollinowi znaczenie niepełne. W jego przeświadczeniu Apollo symbolizuje świat pozorów, co jest zgodne z schopenhaueriańskim pojmowaniem świata jako wyobrażenia. Te pozory są zarazem piękne i łudzące, tak że działanie Apollina obejmuje swym zasięgiem głównie świat sztuki, gdyż sztuka jest wyzwoleniem, niechby tylko złudnym, od przerażającego poznania dionizyjskiego, od poczucia przenikającego świat cierpienia. (Ma to sens, gdy zna się prawdziwe korzenie "przepowiadania przyszłości" w pre-helleńskiej Grecji. Po pierwsze Pytia nie była wieszczbą Apolla lecz Trój-Bogini, której oddawali cześć rdzenni mieszkańcy Grecji a gdy już Achajowie ją podbili, funkcję tę wpierw przypisano Hermesowi, zaś Apollo ze swą pesudo-mądrością był zaledwie alternatywą dla Ateny, której to rangę zaczął sobie uzurpować -- B. Silver).

Tej perspektywie Nietzschego, zwłaszcza gdyby miała posłużyć za klucz interpretacyjny dl całej Grecji, musi się przede wszystkim wytknąć to, że takiego przeciwstawienia Apollina Dionizosowi, czyli sztuki poznaniu, nie potwierdzają liczne i ważne świadectwa historyczne, odnoszące się do obu bogów. Wspomnieliśmy już, że sfera poznania i mądrości wiąże się o wiele naturalniej z Apollinem niż z Dionizosem. Kiedy Nietzsche utrzymuje, że Dionizos był bogiem poznania i prawdy, rozumianych przy tym wąsko jako intuicyjne odczuwanie głęboko zakorzenionego lęku, to niejako zakłada, że w Grecji mógł istnieć ktoś taki jak Schopenhauer, choć to nie miało miejsca. Dionizos ma do czynienia z poznaniem raczej jako bóstwo eleuzyńskie: istotnie, wtajemniczenie w misteria w Eleusis osiągało swoją kulminację w epoptei, w mistycznej wizji szczęśliwości i oczyszczenia, a ją można uważać w jakimś sensie za poznanie. Skoro jednak jednostka dochodzi do ekstazy misteryjnej dzięki całkowitemu oswobodzeniu się od krępujących ją uzależnień, skoro zatem przedmiot poznający nie różni się już w ekstazie od przedmiotu poznania, to należy ją uważać jedynie za warunek umożliwiający poznanie, a nie uznawać za samo poznanie.

Art work by Enzzo Barrena  ©

Poznanie i mądrość
natomiast ujawniają się inaczej, za pośrednictwem słów, a słowo boskie nie gdzie indziej się rozlegało jak w Delfach, ustami kapłanki; mówił jednak Apollo, nie Dionizos. Nietzsche tworząc swoją koncepcję apollińskości, uznał Apollina za władcę sztuk, za boga świetlistego, pogrążonego w blasku słonecznym, brał więc pod uwagę jego aspekty prawdziwe, ale niepełne, dostrzegał jedynie ich część, widział jedną ich stronę. A dopiero druga ich strona poszerza znaczenie boga i związuje go ze sferą mądrości. Zwłaszcza cecha jego straszliwości, okrucieństwa.

Już sama etymologia imienia Apollo podsuwała Grekom wyjaśnienie, że jest to "ten, co niszczy całkowicie". Jako właśnie takiego boga przedstawia go Homer na początku "Iliady", kiedy to strzały Apollina porażają zarazą i szerzą śmierć w obozie Achajów. Nie jest to przy tym śmierć nagła, zadana wprost, tylko śmierć poprzedzona chorobą. Atrybut boga -- łuk, broń azjatycka, stanowi aluzję do tego, że jego działanie jest pośrednie, nieosobiste, odraczane. Natrafimy tutaj na ten aspekt okrucieństwa, o którym napomknęliśmy, mówiąc o niejasnych słowach wyroczni: niszczenie, odraczana przemoc są dla tego boga cechami zamiennymi. Rzeczywiście wśród epitetów Apollina nie brak takich jak "ten, co dosięga z daleka" i "ten, co działa z daleka". Na razie jednak nie widzimy jasno, jak te cechy boga -- to jego działanie z daleka, niszczenie, straszliwość, okrucieństwo -- wiążą się z przejawami greckiej mądrości. Ale środkiem wyrazu, dzięki któremu ujawnia się poznanie, jest słowo Apollina. Kiedy więc rozpatrzymy kolejno, jak w archaicznej Grecji słowa łączono w spójną wypowiedź, jak z kolei przekształcano je w dyskusjach i jak je zmieniano w rozumowanie abstrakcyjne, stanie się dla nas jasne, że to właśnie te aspekty postaci Apollina są symbolem, który podsuwa wyjaśnienie całego zjawiska mądrości. 


Art work by  Thomas Thiemeyer   ©
Inny słaby punkt interpretacji Nietzschego to przeciwstawianie impulsu apollińskiego impulsowi dionizyjskiemu. Przeprowadzone w ostatnich latach studia nad religią grecką ujawniły azjatyckie i nordyckie pochodzenie kultu Apollina. Naprowadza to na nowe powiązania Apollina z mądrością. Arystoteles w jednym z fragmentów oznajmia, że Krotończycy nazywali Pitagorasa, a więc mędrca, Apollinem Hyperborejskim (-- raz jeszcze, polecam ten LINK). Grecy wyobrażali sobie Hyperborejczyków jako legendarny naród zamieszkujący daleką Północ. To przypuszczalnie stamtąd wywodzi się cecha mistyczna, rys ekstatyczny Apollina, objawiający się w opętaniu Pytii, w zmąconych słowach delfickiej wyroczni.

Na równinach Północy i w Azji centralnej, zachowały się świadectwa długotrwałego istnienia szamanizmu i specyficznej sztuki wprowadzania się w ekstazę. Szamani potrafili uzyskiwać stan uniesienia, nawiedzenia, w którym mogą dokonywać cudownych uzdrowień, odgadywać przyszłość i wygłaszać proroctwa.

Tak oto przedstawia się tło delfickiego kultu Apollina. Jedna z wypowiedzi Platona, ogólnie znana, a dla tych rozważań istotna, zawiera obszerniejszy komentarz do tego tematu. Chodzi o rozmowę o "manii", o szaleństwie, którą Sokrates toczy w "Fajdrosie". Już z góry, na początku wywodu szaleństwo zostaje przeciwstawione umiarkowaniu, przy czym Platon paradoksalnie dla nas, ludzi współczesnych, wychwala właśnie szaleństwo, uznając je za coś wyższego i boskiego.

Fragment ten brzmi następująco: 
"Tymczasem my największe dobra zawdzięczamy szaleństwu, które, co prawda, bóg nam zsyłać raczy. Przecież to prorokini w Delfach i owe kapłanki w Dodonie już wiele dobrego zrobiły ludziom i państwo helleńskim w szale..".
Zatem już na początku zostają ujawnione powiązania "szału" z Apollinem. Natomiast w dalszej części tego ustępu Platon wymienia cztery rodzaje szaleństwa: prorocze, misteryjne, poetyckie i erotyczne; dwa ostatnie stanowią odmianę dwu pierwszych. Szał proroczy i misteryjny pojawia się z inspiracji Apollina albo Dionizosa (choć jego imię nie zostaje tam wymienione). W "Fajdrosie" na plan pierwszy wysuwa się "szał" proroczy, i to wyraźnie, gdyż zdaniem Platona o boskiej i przemożnej naturze tego "szału" świadczy fakt, że na nim wspierał się cały kult delficki. Platon dowodzi swego przeświadczenia etymologią: "mantyka", czyli sztuka wieszczenia, bierze nazwą od "manii", jest jej najbardziej autentycznym wyrazem.

W takim razie nietzscheański punkt widzenia nie tylko należy poszerzyć, ale także zmodyfikować. Apollo nie jest bogiem miary i harmonii, ale bogiem opętania i szaleństwa. Tymczasem Nietzsche utrzymywał, że szaleństwo jest domeną jedynie Dionizosa, a ponadto opisywał je jako upojenie. Tutaj natomiast świadek tej miary co Platon daje do zrozumienia, że Apollina i Dionizosa łączą zasadnicze powinowactwa właśnie w dziedzinie "manii"; dopiero kiedy obaj bogowie są ze sobą scaleni, uzyskują dominację nad całą sferą szaleństwa, przy czym nie brak podstaw  do wysunięcia przypuszczenia -- jeśli słowo i poznanie przypisuje się Apollinowi, a życie w jego bezpośredniości Dionizosowi -- że w szał poetycki wprowadza pierwszy, a w szał erotyczny drugi.

Tak więc, choć poszukiwanie początków mądrości w Grecji archaicznej prowadzi nas ku wyroczni delfickiej, ku złożonemu znaczeniu boga Apollina, to jednak okazuje się, że "mania" jest znacznie bardziej pierwotna: jest podłożem zjawiska wróżbiarstwa. Źródłem mądrości jest więc szaleństwo.


___________________________________


Koniec

(w przekładzie: Stanisława Kasprzysiaka / Wyd. Res Publica, 1991)

Popularne posty z tego bloga

"Ulecz się sam" - Andrzej Żak. Część II - Wolność jest jak zdrowie: uzyskuje wartość i stajemy się jej świadomi tylko wtedy, gdy ją tracimy...

Mitologia Indyjska: Mit o powstaniu świata, Bogini Matce i wojnie bogów!

"Myśli" - Seneka. Część VII