"Ulecz się sam" - Andrzej Żak. Część II - Wolność jest jak zdrowie: uzyskuje wartość i stajemy się jej świadomi tylko wtedy, gdy ją tracimy...



Część II (Część I -- TUTAJ)

Z pracy:  "Zdrowie bez leków: Poradnik Samoleczenia"
autor:  Andrzej Żak
(znany terapeuta, bioenergoterapeuta, zajmuje się także ziołolecznictwem, hydroterapią i akupresurą, a także chińską medycyną praniczną).


Moczenie nocne




Występuje często u dzieci pobudliwych, emocjonalnie reagujących na problemy życia codziennego. Jeśli wykluczymy choroby pęcherza i nerek, a także nadmierne picie przed snem, powinniśmy zadbać o większą higienę psychiczną dziecka. Dotyczy to m.in. oglądania scen drastycznych w filmach, zbyt długiego przesiadywania przed komputerem itd. Oprócz podawania ziołowych środków uspokajających (melisa, dziurawiec) dobrze jest także skorzystać z dobrodziejstwa akupresury. (Rys. powyżej) Najpierw uciskamy przez 30 sekund punkt G, następnie ruchami okrężnymi masujemy go w prawo i w lewo po minucie.

Możemy także skorzystać z właściwości punktu antystresowego, usytuowanego w połowie wewnętrznej części podbródka (Rys. poniżej). Aby znaleźć punkt K, należy oprzeć głowę na dłoniach, kciuki znajdą się na tych punktach. Masujemy jak wyżej. Doskonałe rezultaty osiąga się także dzięki zabiegom bioterapii.


Pomocne są również recepty ziołowe. Oto jedna z nich -- napar z dziurawca: Dwie łyżki stołowe ziela dziurawca zalać l litrem wrzącej wody. Odstawić do zaparzenia na godzinę. Przecedzić, pić na ciepło na pół godziny przed pójściem do łóżka. Napar działa tonizująco na system nerwowy.


Nadciśnienie


Nie tak dawno jeszcze uważano, że pojawia się ono po czterdziestce. Tempo życia, stres, napięcia społeczne sprawiają, że choroba nadciśnienia dosięga jednak dzisiaj również osoby młodsze. Najczęstszym schorzeniem jest nadciśnienie pierwotne. Początek tej choroby przebiega bezobjawowo, stąd też co najmniej połowa osób cierpiąca na nadciśnienie nie wie o tym. To wszystko oznacza konieczność częstego badania swojego ciśnienia. Co robić, gdy stwierdzamy u siebie nadciśnienie?

Jeśli nie jest ono bardzo wysokie, współczesna medycyna naukowa zaleca wstępnie leczenie bez leków. Polega ono przede wszystkim na:

-- zmniejszeniu nadwagi,
-- ograniczeniu ilości spożywanej soli,
-- ograniczeniu spożycia alkoholu,
-- ograniczeniu palenia tytoniu,
-- odstawieniu leków podwyższających ciśnienie,
-- poświęceniu większej uwagi relaksowi, wypoczynkowi, higienie psychicznej.

Również akupresura oferuje cierpiącym na bóle głowy pochodzenia ciśnieniowego sposób przynoszący wyraźną ulgę.



Należy masować punkt D (Rys. powyżej), potem równocześnie punkty I, a na końcu także równocześnie punkty J. Procedura taka sama we wszystkich przypadkach. Najpierw 1-minutowy ucisk, następnie masaż w prawo i w lewo. Po l minucie. Punkt D usytuowany jest nad nasadą nosa, na linii łączącej brwi. Punkt J bez trudu odnajdziecie na krawędziach łuku brwiowego, tam gdzie stykają się one z nasadą nosa. Punkty J umiejscowione są niżej, około 3-4 mm od wewnętrznego kąta oka.

Terapie naturalne należy wspomagać również kuracjami ziołowymi.

-- 40 g kwiatu bzu czarnego
-- 40 g ziela fiołka trójkolorowego
-- 20 g ziela ruty

Zioła wymieszać. Następnie jedną łyżkę mieszanki zalać szklanką wrzącej wody. Zaparzać kwadrans. Pić dwa razy dziennie po szklance. Pić sok z buraka czerwonego, 3 razy dziennie 1 łyżka stołowa. Kuracja 14-dniowa. Sok z buraka ćwikłowego zmieszać z miodem w stosunku 1:1. Zażywać po l łyżce stołowej 3 razy dziennie. Uwzględniać w codziennej diecie warzywa: czosnek, cebulę, pietruszkę, seler, ogórki. Obniżają ciśnienie. W porze dojrzewania jagód 2 łyżki czarnej jagody zalać 2 szklankami gorącej wody i gotować 10 minut na niewielkim ogniu. Odstawić do naparzenia na 1 godzinę. Pić po 1/3 szklanki w ciągu dnia.


Nerwica serca


Jest bodaj- najczęściej występującą chorobą cywilizacyjną. Na początku nie towarzyszą jej zmiany organiczne, ale nie leczona bywa przyczyną wielu poważnych schorzeń. U podłoża nerwic leżą stresy, napięcia, stany lękowe, ciężkie przeżycia natury psychicznej. Do najczęściej spotykanych objawów nerwicy należą: bóle w klatce piersiowej, napadowe bicia serca, zadyszki, nadpobudliwość, zawroty głowy, lęki, bezsenność, znużenie. Leczenie naturalne nerwic polega przede wszystkim na zmianie trybu życia na bardziej
higieniczny. Pozytywne myślenie, spacery, ćwiczenia oddechowo-odprężające, unikanie sytuacji konfliktowych -- to pierwszy krok do pozbycia się nerwicy. Sporą pomocą są także kuracje ziołowe: napary melisy, rumianku, wiesiołka, korzenia waleriany pite 2 razy dziennie stabilizują reakcje naszego systemu nerwowego.




Akupresura również w przypadku nerwic oferuje kilka sposobów doraźnej pomocy. W chwili dużego napięcia, trwogi, zdenerwowania, ataku paniki, bólu serca należy podjąć masaż punktu w zgięciu stawu łokciowego (Rys. powyżej). Po zgięciu ręki powstaje fałd, na końcu którego po wewnętrznej stronie bez trudu odnajdziemy punkt antynerwicowy. Dwuminutowy masaż okrężny uspokoi nas i odpręży.



Podobnie działa masaż punktu usytuowanego na opuszku środkowego palca dłoni (Rys. powyżej). Dosyć energicznie masujemy go po minucie w prawo i w lewo, poprzedzając kilkunastosekundowym uciskiem.


I jeszcze jeden punkt (Rys. powyżej), którego masaż przywróci nam równowagę i optymizm. Wyrówna ciśnienie, a nawet usunie ból głowy. Ten punkt znajdziemy u nasady paznokcia małego palca, w wewnętrznym kącie. Masaż tego punktu najlepiej wykonać cienkim, ale nie kaleczącym przedmiotem, w ostateczności paznokciem. Czas trwania masażu identyczny jak w poprzednich punktach.
Bardzo skutecznym środkiem łagodzącym objawy nerwicy są zabiegi bioterapeutyczne. Oczyszczają, relaksują, uspokajają. Dotyczy to zwłaszcza zabiegów wykonywanych na tylnej czakrze serca. Powinni je jednak prowadzić doświadczeni terapeuci.


Niedociśnienie


Najczęściej jest dolegliwością wrodzoną, ale powodują je także przeciążenia układu nerwowego, zaburzenia hormonalne, osłabienie, niedożywienie. Hipotonii często towarzyszy niepokój i złe samopoczucie, czasowe pogorszenie wzroku.




Aby pozbyć się tych dolegliwości, należy masować intensywnie punkty znajdujące się u nasady paznokcia małego palca ręki (Rys. powyżej). W tym przypadku masujemy jednak nie palcem, lecz jakimś owalnym przedmiotem, np. odwrotną stroną długopisu lub płaszczyzną paznokcia.



W sytuacji, gdy spadek ciśnienia wystąpił w sposób szczególnie gwałtowny, posłużyć się można także punktem G usytuowanym pod nasadą nosa i punktem H leżącym poniżej dolnej wargi (Rys. powyżej), w zagłębieniu podbródka. Punkty uciskamy przez l minutę, potem masaż w prawo i w lewo, trwający nie dłużej niż minutę.

Podczas niedociśnienia (Rys. powyżej) dobrze jest również masować i uciskać opuszki palców rąk i nóg, zwłaszcza środkowy palec ręki i duży palec nogi. Efekty przychodzą szybko w postaci wyrównania ciśnienia i uczucia odprężenia.

Niedociśnienie leczymy także ziołami. Oto kilka recept:

-- l łyżkę kwiatu kocanki zalać szklanką zimnej wody. Zaparzać pod przykryciem pół godziny. Po odcedzeniu pić 3 razy dziennie 1/3 szklanki.
-- 7 łyżek dziurawca,
-- 1 łyżka mięty pieprzowej,
-- 3 łyżki liścia babki pospolitej,
-- 1 mała łyżeczka jałowca pospolitego (owocu),
-- 2 łyżki wierzbówki wąskolistnej.

Zestaw dokładnie wymieszać. 2 stołowe łyżki mieszanki zalać 2 szklankami wrzątku. Pozostawić napar w ciepłym miejscu na całą noc. Nazajutrz pić go ciepły przed jedzeniem po pół szklanki.

-- 40 g kwiatu bzu czarnego,
-- 40 g ziela fiołka trójkolorowego,
-- 20 g ziela ruty.

Całość zmieszać. Łyżkę mieszanki zalać szklanką wrzącej wody. Parzyć 15 minut. Pić po l szklance 2 razy dziennie.


Omdlenia

Skłonność do omdleń występuje w różnym wieku. Wywołują je bodźce psychiczne, zmęczenie, nadmierny wysiłek, zbyt długie stanie. Bezpośrednią przyczyną omdlenia jest chwilowa niewydolność układu krążenia, który nie dostarcza do mózgu potrzebnej ilości tlenu. Taka osoba blednie, traci kontakt z otoczeniem i osuwa się na ziemię. Nie jest to w zasadzie groźne, o ile nie dochodzi do urazów spowodowanych upadkiem. Na skutek osunięcia i poziomego ułożenia ciała następuje lepsze ukrwienie mózgu i powrót do świadomości.

Najprostszą metodą pomocy człowiekowi omdlałemu jest ułożenie go z nogami uniesionymi powyżej głowy. Nie jest to jednak możliwe w każdych warunkach. Ludzie mdleją przecież w zatłoczonych tramwajach czy wagonach kolejowych, w kościelnych ławkach i windach. Jeśli nie można skorzystać ze sposobu opisanego wyżej, należy sięgnąć po metody propagowane w tej książeczce.




Ucisk i masaż punktu G (Rys. powyżej), który usytuowany jest mniej więcej 4 mm poniżej nasady nosa, dokładnie na linii przegrody nosowej, spowoduje szybki powrót osoby omdlałej do świadomości. Wystarczy 30-sekundowy ucisk (dość mocny) i następnie delikatniejszy już masaż punktu w prawo i w lewo, w każdą stronę po minucie. Zabieg kończymy zgodnie z procedurą, nawet jeśli osoba omdlała już wcześniej odzyskała kontakt z otoczeniem. Ucisk i masaż punktu G poprawia warunki krążenia i jednocześnie uspokaja. Dla wzmocnienia efektu przywracania człowieka z omdlenia można także masować punkt H umiejscowiony pod dolną wargą, w zagłębieniu podbródka. Masujemy identycznie jak w przypadku G.


Stres


Dopada nas wszędzie i coraz częściej. Nie jest też wyłącznie domeną ludzi dorosłych. Pojęcie stresu szkolnego znają dzieci, nauczyciele i psycholodzy. Choć bez stresu nie są możliwe procesy twórcze, to jednak jeśli występuje on w nadmiarze, nasza psychika i system nerwowy nie są w stanie poradzić sobie z nim.

Rys. nr. 1
Rys. nr. 2


Chińska medycyna zna wiele punktów łagodzących stres. Proponujemy masaże dwóch punktów. Są tak usytuowane, że zabieg możemy wykonywać dyskretnie, nawet nie przerywając ważnej konferencji. Punkt K (Rys. nr 1, powyżej). znajduje się w połowie wewnętrznej części podbródka. Jeśli położymy dłoń na policzku, wzdłuż dolnej szczęki, nasz kciuk znajdzie się na tym punkcie. Jednominutowy ucisk i tyleż samo trwający okrężny masaż wystarczą, by zlikwidować napięcie, oddalić lęk.

Drugi punkt (Rys. nr. 2, powyżej) znajduje się na małżowinie usznej, około l cm od górnego brzegu ucha. W razie potrzeby uciskamy go i masujemy nie dłużej niż 2 minuty. Powinno wystarczyć.


Tiki


Do najczęściej spotykanych należą tiki powiek i okolicy ust. Są nieprzyjemne, a poprzez swą uporczywość rodzą w nas podejrzenie schorzeń neurologicznych o znacznie przewyższającym rzeczywistość wymiarze. I nic dziwnego -- mimowolny, stale pojawiający się grymas wokół ust czy nie dające się opanować mruganie może w nas wywoływać przygnębienie i myślenie hipochondryczne. Tiki mają podłoże ewidentnie nerwowe i na szczęście, stosując proste środki zaradcze, można się ich pozbyć.



 
(Rys. powyżej) Drganie powiek daje się usunąć, choć oczywiście nie za pierwszym razem, poprzez masaż punktu E, znajdującego się na dolnej krawędzi oczodołu, dokładnie w miejscu, w którym pionowa linia dzieli oko na połowy. Oczywiście mówimy o punkcie E znajdującym się pod "tikającym" okiem. Jeśli tik dotyczy zarówno oka prawego, jak i lewego, odnajdujemy i masujemy dwa punkty. Procedura zabiegu jak zawsze zaczyna się od jednominutowego ucisku punktu, potem masaż okrężny po minucie w lewo i w prawo.

Jeżeli pacjent cierpi na tik mięśni okrężnych ust, bądź równocześnie ust i oczu, dodatkowo masujemy punkt F znajdujący się w odległości centymetra w bok od kąta ust. Procedura postępowania identyczna jak przy masażu innych punktów.

Zawroty głowy


Zawroty głowy najczęściej spowodowane są uszkodzeniami bądź schorzeniami błędnika. Wśród innych przyczyn wymienia się także zapalenie ucha środkowego, zaburzenia krążenia na tle miażdżycowym, zwyrodnieniowe zmiany kręgosłupa, zmiany ciśnienia i gwałtowne ruchy głową. Medycyna naturalna i w tym przypadku może okazać się bardzo pomocna.



(Rys. powyżej) Wystarczy wyciągnąć rękę i dokonać prostego zabiegu na dwóch punktach. Pierwszy z nich, punkt D, znajduje się trochę ponad nasadą nosa. Gdybyśmy połączyli nasze brwi linią prostą to przechodziłaby ona przez ten właśnie punkt. Jest on często wykorzystywany do leczenia różnych schorzeń, ale znakomite efekty uzyskuje się przy ucisku i masażu tego punktu w związku z uporczywymi zawrotami głowy. Palcem wskazującym uciskamy punkt D przez l minutę. Następnie ruchem kolistym masujemy go po minucie w prawo i w lewo. Po tym zabiegu poprawia się także jasność i ostrość widzenia.


(Rys. powyżej) Drugim punktem mającym istotny wpływ na likwidację bądź złagodzenie zawrotów głowy jest punkt E. Usytuowany jest on na dolnej, wyczuwalnej palcem krawędzi oczodołu, dokładnie na linii dzielącej pionowo oko na pół. Czas i forma zabiegu identyczna jak w przypadku punktu D. Masaż punktu E wykorzystywany jest również przy leczeniu zaburzeń mowy.

_________________________________________

Ciąg dalszy, niebawem...

Komentarze

  1. Droga Basiu.

    Z akupresurą zetknąłem się wiele lat temu, kiedy jeszcze nie myślałem, że będę kiedykolwiek zajmował się ezoteryką. Wówczas z dużym sceptycyzmem obserwowałem poczynania kolegi, z którym dzieliłem wspólny pokój w pracy. Pamiętam jego "samoleczenie" przy użyciu własnych rąk i małej książeczki wydrukowanej systemem chałupniczym - na powielaczu. Oczywiście, na każdy jego zabieg patrzyłem z przymrużeniem oka, a poprawę jego zdrowia, kwitowałem krótkim stwierdzeniem - autosugestia. Nasze drogi się rozeszły, a później poszedłem na emeryturę.
    Teraz po latach, dochodzę do wniosku, że byłem niepokornym stworzeniem. Zauważam pewną niekonsekwencję w swoim rozumowaniu. Wierzyłem w akupunkturę i z niej korzystałem u znajomego lekarza, który "pobierał nauki" w Chinach, a skuteczność akupresury odrzucałem, nie słuchając argumentów wspomnianego kolegi. Tyle historii.

    Od kilkunastu lat nie korzystam z igieł i (płatnych) wizyt u lekarza, a różnego rodzaju dolegliwości, głównie zapalenie korzonków i częste bóle głowy staram się łagodzić i eliminować, między innymi, przy pomocy akupresury.

    Czytałem szczegółowo obydwie części Twojego posta, w którym zawarłaś najczęściej występujące zaburzenia w naszym organizmie i sposoby ich usuwania. Wielką zaletą jest zamieszenie przez Ciebie alternatywnych metod leczenia, tzn. stosowanie różnych mieszanek ziołowych. Bardzo ważne jest dokładne określenie miejsca (meridianu), który jest odpowiedzialny za likwidację blokady energetycznej, który musi zostać "pobudzony" w odpowiedni sposób, by choroba ustąpiła.
    Pozwolę sobie na kilka zdań uzupełnienia, a nawet krytyki, być może nieuzasadnionej, ale uważam je za dość ważne.

    W swojej "ezoterycznej" biblioteczce posiadam książkę Maitri Hillebrecht - "Akupresura całego ciała". W książce tej autorka podaje szereg technik stymulowania punktów, w odróżnieniu od uproszczonej formy, jaką proponuje pan Andrzej Żuk, który zaleca głównie uciskanie i masaż okrężny w obydwie strony. Natomiast M. Hillebrecht w zależności od schorzenia zaleca: przesuwanie, uciskanie, chwytanie, ugniatanie, poruszanie, szczypanie, punktowanie, dzielenie i łączenie. Autorka każdą z tych technik opisuje w szczegółowy sposób. Drugą, moim zdaniem ważną kwestią jest czas wykonywania zabiegu, uwzględniając wiek pacjenta, mam na myśli głównie dzieci, a także osoby starsze. Ostatnia uwaga, dotyczy dokładnego określenia punktu, który mamy pobudzać. Autorka wprowadziła umowną miarę, którą nazwała "cun", która opiera się, mówiąc najogólniej, na szerokości palców u ręki. Nie będzie przesadą, jeśli książkę określę, jako kompletny podręcznik akupresury.

    Dzięki Twojej publikacji wzbogaciłem swoją wiedzę o akupresurze, co skrzętnie zanotowałem w swoich "tajnych zapiskach", do których NIKT nie ma dostępu.

    Mogę zdradzić, że zapisane w moim komputerze i na dyskach "mądrości" i wszystko, co jest związane z ezoteryką, tj. książki, wszystkie talie Tarota, Runy, wahadła, plansze do wróżb Majów, urządzenie zwane nikramem, kamienie magiczne, talizmany, pierścienie Atlantów i szereg innych drobiazgów, po moim odejściu w inne przestrzenie, ma przejąć tylko jedna osoba - Madzia Ch, o czym wie zainteresowana i moja "ślubna" - Danusia.

    Oj, starzeję się !

    Pozdrawiam serdecznie. :))))))

    Lojalny Edi

    OdpowiedzUsuń
  2. ^ ^

    Zacznę od końca: Tym "Edim" to mnie rozwaliłeś na łopatki. Widzę, że lubisz zdrobnienia, więc o ile mnie osobiście nie pasuje "Edek", o tyle Edi brzmi fantastycznie. Jeśli chcesz, tak będę się do ciebie zwracać. Zdążyłeś już zaskarbić sobie moją sympatię. Pozwolisz zatem?

    Tekst pana Żaka znalazłam poprzez serwis chomikuj.pl, gdzie dosłownie aż roi się od różnych, ciekawych opracowań. Moja przygoda z "alternatywnym leczeniem", jak wiesz wzięła się stąd, iż w dość zaskakujący sposób (nie tylko dla lekarzy) uleczyłam samą siebie z poważnej choroby. Nigdy nie miałam zaufania do "bogów w białych kitlach". Trzykrotnie nieomal wykończyli mojego pape czego nie daruję do śmierci. Dlatego niejako z przekory, wpadłam na pomysł, aby upubliczniać ciekawe, mało znane techniki leczenia, zwłaszcza iż przez pewien czas jakieś ciemne typy próbowały cenzurować na chomiku wszelkie publikacje tego typu, łącznie z książkami o ziołach, witaminach, etc. Doprowadziło mnie to do konkluzji, że wszystkie szerzone po świecie plotki o prawdziwej "działalności" koncernów farmakologicznych i odtąd nie zażyłam ani jednej tabletki (wcześniej także ograniczałam się tylko do przeciwbólowej podczas migreny). Dzisiaj mam mieszanki ziołowe i świetnie sobie radzę.

    Nie jestem znawczynią akupunktury ani akupresury, jednakże temat ten mnie interesuje. Jestem zdania, że wszystkie znane nam choroby (tzw. cywilizacyjne) można wyleczyć naturalnymi środkami, dowód na to, iż mieszkańcy czy to Dalekiego Wschodu czy np. Amazonii, nie mają z nimi problemu od tysięcy lat. Współczesna medycyna światowa, niestety została zawłaszczona przez koncerny i to z grubsza pochodzące z dwóch krajów, którym nie ufam nic a nic. Jednym są Niemcy, drugim Anglia. To główni rozdający karty pt. "kontrola populacji" oraz zbijanie kokosów.
    Jak któregoś dnia zbrzydnie mi życie, znam szybsze sposoby na zakończenia męki, niż połykanie ich specyfików, które jedno uśmierzają a niszczą organizm człowieka, dziurawiąc go jak sito, żeby wnet przybiegł do nich dać się truć lekami na nowo. Także nie dziękuję. Na mnie koncerny NIGDY WIĘCEJ NIE ZAROBIĄ.

    Myślę, że świadomość ludzi wzrasta na wiele tematów. Powinni zatem dzielić się swoją wiedzą z innymi. Bo tego właśnie chcą te zbrodnicze-faszystowskie koncerny, aby "wiedza naszych przodków" przepadła.

    Dziękuję, drogi Edi za podzielenie się swoimi doświadczeniami. To jeszcze nie koniec tekstów pana Żaka. Potem będę upubliczniać kolejne ciekawe publikacje, bo warto.

    Pozdrawiam serdecznie i życzę odpoczynku od upału. :* :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Droga Basiu.

    Jesteś perfekcyjna w swoich komentarzach.

    Mogę jedynie uścisnąć Ci łapeczkę za kolejne trafne i pouczające rozważania, tym razem dotyczące niekonwencjonalnego leczenia.

    Podam, że fascynują mnie "wszelkiej maści" szamani, o których dość dawno czytałem dużo artykułów w czasopiśmie "Poznaj Świat". Byłem w empiku (brrr!) na spotkaniu z podróżnikiem, który dość szczegółowo opowiadał o szamanach, którzy potrafili wyleczyć człowieka prawie umierającego. Póki co ratujmy się wykorzystując znane nam sposoby i unikajmy "bogów w białych kitlach" - jak ich nazywasz. Do starszego o trzy lata kolegi lekarza zwróciłem się Twoim zwrotem. Efekt. Uśmiechnął się, ale... coś go zabolało.

    Odniosę się jeszcze do wątku kosztów leczenia. W Tv po przeprowadzonej operacji na dziecku, profesor z USA odpowiadał na pytania dziennikarzy. Miedzy innymi, padło pytanie, dlaczego wykonany przez niego zbieg jest drogi - ponad 30 tys. zł. Odpowiedź była krótka. Sam zabieg wykonał za darmo, ale implant (czy inny wszczepiony element), właśnie tyle kosztuje. Dodał, że jego wyprodukowanie, to koszt około 20-30 dolarów. Komentarz zbyteczny.

    Cieszę się bardzo, że darzysz mnie sympatią. Dziękuje Ci Lewek (zdrobnienie od Lew)! Domyślasz się, że... traktuję Ciebie jako mądrą, inteligentną i niezadufaną w sobie Istotę, w najpiękniejszym tego słowa znaczeniu.

    Oczywiście, możesz zwracać się do mnie Edi. Było nie było, kiedyś ścigał się na rowerze, mój rówieśnik Eddy Merckx, mój idol.

    Pozdrawiam serdecznie z rozgrzanego Słońcem Wałbrzycha :))))

    Helios leży obok mnie, przykryty mokrym lnianym ręcznikiem. Tak poradziła mi Edytka - lekarz weterynarii.

    Przez pośpiech przekręciłem nazwisko pana Żaka, na Żuk. Przepraszam.


    OdpowiedzUsuń
  4. To ja powinnam pyknąć się w głowę za te wszystkie literówki. Po pierwsze w poprzednim komentarzu wcięło mi sporo tekstu, we fragmencie:

    "Doprowadziło mnie to do konkluzji, że wszystkie szerzone po świecie plotki o prawdziwej "działalności" koncernów farmakologicznych...", tak byłam przejęta sensem, iż zapomniałam dopisać: "nie należą wcale do żadnych teorii spiskowych" i... jak leciało dalej. Za wszelkie kolejne literówki, pardon. To przez ten upał, jak sądzę.

    Chciałabym ci podziękować za patent "z wilgotnym ręcznikiem" dla psa. Pryskam Faksia za dnia po kilka razy dziennie, wody mu nie brak, ale na noc, kiedy jest mu paradoksalnie najciężej, pomysł jak znalazł, za co podziękuj pani weterynarz. Przydało się, psiak leży jak niemowlę, nie przeszkadza mu wcale okrycie... czyli jest mu dobrze, a więc i mnie ^_^

    Wracając do twoich słów. Tematyka szamańska jest fascynującą ponieważ jest to ten przedział czasu, w którym po raz pierwszy i jedyny w historii naszej planety, na równi ze sobą, bez podziałów na płeć, mogli się parać zarówno lecznictwem jak i innymi formami "wyższej komunikacji" zarówno panowie jak i panie (zależy od regionu świata). Echa dawnej wiedzy uchowały się do Średniowiecza, kiedy zarówno Znachorki, jak i Znachorzy, wędrowali po świecie pomagając ludziom ino za dary Natury. Później, kiedy ich przetrzebiono i zastąpiono "czarnymi kleszczami" (kapłanami molochów mono.), zarówno medycyna ludowa stała się wyklęta a wszelka pomoc zaczęła kosztować fortunę, przez co 3/4 ludzi ze Starożytności, wykończyły zarazy i aż do XV w. cała Europa od Północy po Południe, zarosła lasami. Ten przykry zwyczaj panuje do dzisiaj. Czy to nie perfidne, że zapoczątkowali ów "selektywny dostęp do leczenia" ci, którzy dzisiaj myją na oczach kamer stopy trędowatym? To dzięki nim większość ludzi na planecie, może tylko pomarzyć o dobrych warunkach sanitarnych i leczniczych, podczas gdy tzw. monarchia, ludzie polityki i religii, mają pod dupę podsuwane wszystko co naj? Przecież nie uwierzę, że Kościół wydał kiedykolwiek choćby "pensa-euro czy dolara" na operację swojego biskupa, nie mówiąc np. o papieżu. A taki prezydent dowolnego kraju? Taki nawet rozrusznik będzie miał wstawiany na Florydzie z pieniędzy zwykłego Kowalskiego, chociaż zwykłego Kowalskiego nawet nie będzie się chciało sanitariuszom-lekarzom ratować w karetce.

    ...

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja nie twierdzę, że twój znajomy lekarz jest jednym z takich, co to podają celowo Pavulon... tak jak wierzę, bo słyszałam różne historie, że wśród lekarzy zdarzają się tacy z "powołaniem", takoż i wśród owych "czarnych kleszczy" zdarzy się nieraz "biała owca" dla przeciwwagi. Tylko co z taką "białą owcą" robi jego Środowisko, któremu ponoć tak zależy na dobrym o nim mniemaniu? Ano w Kościele taki duchowny zostaje porwany sprzed nosa wiernych i ma szczęście czy nie wyląduje w jakimś Kongo w nagrodę. Wśród lekarzy... wystarczy przypomnieć sobie historię "Janosikowej", wśród prawników... nie tak dawno była nagonka w mediach na "sprawiedliwego prawnika" co to porad prawnych ośmielił się udzielać za darmo, itepe, itede... Ja miałam zawsze szczęście trafiać na "ferajnę" a nie na ten mikro procent uczciwych. Bo taka ferajna robi więcej złego każdego dnia niż jeden sprawiedliwy uczyni przez całe swe życie. Zupełnie jakby komuś zależało aby... - to pozostawię bez dokończenia.

    Niestety z moich i nie tylko moich obserwacji wynika, że ten trend będzie się rozwijał coraz gorzej, ponieważ ci "na górze" naprawdę patrzą na 7 mld ludzi jak na stonkę ziemniaczaną. Według nich nas jest za dużo, a przynajmniej - za dużo Polaków. Dlatego tak mnie dziwi, że w kraju, w którym odbiera się refundacje na leki anty-nowotworowe, próbuje się nawet respiratory ludziom zabierać, w karetce gostkom nie chce się aż do szpitala reanimować, dzieci przez przypadek uśmiercają w szpitalach lub czynią z nich rośliny a za zabójstwa Polaków nikt nie ląduje w więzieniu... w takim kraju udziela się zgody na refundację "zabiegów in vitro"? Ech...

    Drogi Edi, najgorsze w takiej tematyce jest to, że człowiek "wie intuicyjnie", wyczuwa podskórnie o co w tym wszystkim chodzi, ale ... cóż z tego, skoro nie ma na to ani żadnych dowodów, ani żaden przeciętny Kowalski mu nie uwierzy, ponieważ większość wierzy że jak im plują na łeb, tzn. że deszcz pada. To frustrujące.

    Pozdrawiam serdecznie i raz jeszcze dzięki za pomysł z mokrym ręcznikiem. Psinka moja śpi sobie teraz jak ta lala ;D
    :*** :)))))

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Persian Mythology, Gods and Goddesses" (Part I)

Mitologia Indyjska: Mit o powstaniu świata, Bogini Matce i wojnie bogów!