Kabała w filozofii Hoene-Wrońskiego. Część II


6. “Prawo Stworzenia” Hoene-Wrońskiego

 

“Triada Ustanowcza” Hoene-Wrońskiego, trzy elementy pierwotne rzeczywistości: ełement-byt (EB), element-wiedza (EW) i element neutralny (EN), stanowią według “filozofii absolutnej” podstawę wszelkiej rzeczywistości. Powstawaniem zaś samym tej rzeczywistości rządzi w filozofii Hoene-Wrońskiego “Prawo Stworzenia”.

“Nieustannym dążeniem przedniejszych umysłów ludzkości po wszystkie czasy było pojęcie świata jako całości, tak iżby wszystkość zawierała się w jedności i z tej ostatniej się wyłaniała; u podstawy tego dążenia leżało przypuszczenie, że istnieje prawo powszechne, rządzące tworzeniem się wszystkich rzeczywistości świata… Już Kabała pochłonięta jest dociekaniem prawa, według którego On stworzył świat, by dać poznać tworom swoje drogi i dzieło. Po to prawo sięgali w starożytności twórcy religii i filozofowie, lecz wysiłki ich rozpływały się w mistycyzmie i ostatecznie nie dały nam nic. Wykrycie tego prawa wymagało przebycia trudnej drogi rozumowej ku odkryciu elementów wszechświata, ich wzajemnemu powiązaniu i złączeniu w jednej absolutnej zasadzie, którą można było odnaleźć tylko przez genialną intuicję, prawo to bowiem winno wyprowadzać się z rzeczywistości Absolutu. “Absolut jest twórcą Prawa Stworzenia, lecz człowiek ma ująć i sformułować to prawo. Zadanie to ostatecznie, ta zasługa najwyższa człowieka, spełniona została przez niezrównany geniusz nieśmiertelnego Hoene-Wrońskiego”, powiada filozof i matematyk Bukaty [uczeń Hoene-Wrońskiego].

A więc to prawo, którego dociekaniem pochłonięta jest Kabała, zostało ostatecznie sformułowane przez Hoene-Wrońskiego w jego filozofii. Poznajmy – chociażby w ogólnych zarysach – schemat tego prawa, w przedstawieniu polskiego “wrońskisty”, p. Czesława Jastrzębca-Kozłowskiego: “Podstawą każdej rzeczywistości są trzy elementy pierwotne: element-byt (EB), element-wiedza (EW) i element neutralny albo podstawowy (EN)]. Różnorakie skojarzenia tych trzech składników [elementów] pierwotnych dają nam całkowity rozwój wszelkiego systematu. A więc: połączenie elementu neutralnego z elementem-wiedzą daje element-powszechną-wiedzę [PW], gdzie mamy pełny rozwój danej rzeczywistości od strony wiedzy; połączenie elementu neutralnego z elementem-bytem daje element-powszechny-byt [PB], gdzie mamy pełny rozwój od strony bytu. Te dwa elementy powszechne byłyby zgoła nieprzymierzalne, gdyby nie wzajemne przejścia od jednego do drugiego; otóż takie funkcjonalne zbliżenie elementu-powszechnej-wiedzy do elementu-powszechnego-bytu zwie się elementem-przejściową-wiedzą [pW], zbliżenie zaś odwrotne – elementem-przejściowym-bytem [pB]".

Wiemy, że wszelka rzeczywistość powstaje z syntezy wiedzy i bytu; tymczasem w powyższych siedmiu elementach byt i wiedza nigdzie się jeszcze nie skojarzyły bezpośrednio. Dlatego nie mamy tu na razie rzeczywistości konkretnej, lecz dopiero jej składniki, które też, wszystkie siedem, należą do części elementarnej Prawa Stworzenia. Natomiast część systematyczna obejmuje już bezpośrednio skojarzenia tych elementów biegunowych [bytu i wiedzy] wszelkiej rzeczywistości. Skojarzeń takich, czyli klas systematycznych, jest cztery. Dwie pierwsze wynikają z odnośnej przewagi jednego elementu nad drugim; są to: częściowy wpływ elementu-wiedzy w dziedzinie elementu-bytu, albo krócej wiedza-w-bycie [WwB], oraz częściowy wpływ odwrotny, więc: byt-w-wiedzy [BwW]. W trzeciej klasie, czyli w tzw. zbiegu-celowym [ZC], mamy wpływ wzajemny, równowagę, harmonię obu elementów. Czwarta wreszcie i najwyższa klasa, jedność wieńcząca [JW.], stanowi już nie po prostu zgodność elementów biegunowych [wiedzy i bytu], lecz doskonałe utożsamienie elementów powszechnych.

Oto i cały (z pominięciem Formy i Technii) schemat “Prawa Stworzenia”. Daje się on stosować do każdej bez wyjątku rzeczywistości; innymi słowy, w każdej dogłębnie zrozumianej rzeczywistości wykrywamy części, odpowiadające tym siedmiu elementom i tym czterem klasom.





Ta cała treść “Prawa Stworzenia” Hoene-Wrońskiego da się zupełnie ściśle przedstawić w formie tablicy, czy schematu, w którym bardzo przejrzyście zaznaczają się wzajemne stosunki pomiędzy elementami pierwotnymi i pochodnymi oraz czterema klasami, “Prawo Stworzenia” bowiem nie daje się wyrazić w jakiejś dłuższej czy krótszej formułce:


SCHEMAT CZYSTY PRAWA STWORZENIA 


(Pobudowa a priori Rzeczywistości w Intuicjach czystych Czasu i Przestrzeni). “Prawo Stworzenia” Hoene-Wrońskiego ma mieć zastosowanie powszechne. Po przedstawieniu go w Nomothetique Messiannique w formie tablicy Hoene-Wroński pisał o nim:
“Takie jest Prawo Stworzenia, zarazem proste i dostojne, które kierowało twórczością Absolutu samego, a we względności stworzeniem całego wszechświata. To samo majestatyczne prawo kieruje obecną formacją wszelkiego systemu rzeczywistości, jakkolwiek małym by był lub wydawał się w porównaniu ze wszechświatem; co zaś ważniejsze dla nas, to samo prawo winno kierować samostwarzaniem istot rozumnych”.

W tym prawie przede wszystkim należy szukać Kabały. Zdaje się wskazywać na to, chociaż bardzo ostrożnie, sam Jerzy Braun, redaktor naczelny “Zetu”, polskiego organu “wrońskistów” (“Zet”, nr 2 z dnia 15 kwietnia 1937 roku), pisząc:

“Jeśli nawet, mając już przed sobą Prawo Stworzenia, można się doszukiwać jakichś zbieżności mglistych z tezami Kabały, jak i z tezami mnóstwa innych, po omacku zdążających do prawdy, systemów mistycznych, filozoficznych, religijnych czy naukowych, to nie dowodzą one nic więcej, jak to, że prawda raz odkryta daje klucz do jej cząstek, rozsypanych poprzednio wszędzie…”.

A zatem pomiędzy “Prawem Stworzenia” Hoene-Wrońskiego a tezami Kabały istnieją zbieżności: “cząstki” tej “prawdy”, którą “odkrył” Hoene-Wroński, były już odkryte i w Kabale. Istotnie – zgadzamy się tutaj z p. Braunem – zbieżności między “Prawem Stworzenia” Hoene-Wrońskiego a Kabałą są. Są one – naszym zdaniem – nawet duże.





Według tego prawa miał Absolut stworzyć cały świat. Jest więc ono tym samym prawem, którego dociekaniem pochłonięta była / jest - Kabała. Poza tym – jak z przytoczonych uprzednio tekstów wynika – podstawę “Prawa Stworzenia” stanowi znana już nam kabalistyczna “Triada Ustanowcza”, identyczna z pierwszą “Triadą” Sefirotów w Kabale. Przedmiot zatem i podstawa “Prawa stworzenia” Hoene-Wrońskiego są kabalistyczne. A treść? Jeżeli porównamy bezpośrednio “Prawo Stworzenia” z układem Sefirotów w Kabale, z “Drzewem Kabalistycznym” albo “Drzewem Życia”, to bez trudności stwierdzić można, że odpowiadają sobie: układ ogólny – prawie analogiczny, ośrodki pierwotne – identyczne, końcowe zaś – u Hoene-Wrońskiego może bardziej rozbudowane, w Kabale – bardziej chaotyczne, niesystematycznie ujęte, często zależne od komentatora, co nie jest rzadkością i co stanowi jedną z cech charakterystycznych Kabały.

Jest zatem wiele danych, na podstawie których możemy twierdzić, że “Prawo Stworzenia”, szczytowe, a zarazem i kluczowe osiągnięcie “filozofii absolutnej” Hoene-Wrońskiego – podobnie jak i jego “Triada Ustanowcza” – też jest z Kabały, albo wyrażając się już jak najściślej – że jest ono w pewnym stopniu udoskonalonym i rozwiniętym prawem Kabały.

Popierają to wszystko wyraźnie i bez zastrzeżeń najwybitniejsi “wrońskiści” oficjalni – dawni i współcześni – bezpośrednio, a i sam Hoene-Wroński – pośrednio.

Znany “wrońskista” Chrystian Cherfils, autor podstawowego dzieła "Zarys religii naukowej". Wstęp do [Hoene-]Wrońskiego, filozofa i reformatora (które zostało przetłumaczone z francuskiego przez p. Czesława Jastrzębca-Kozłowskiego i wydane jako praca Instytutu Mesjanicznego im. Hoene-Wrońskiego w Warszawie z przedmową p. Paulina Chomicza), zastanawiając się nad źródłami filozoficznymi “Prawa Stworzenia” Hoene-Wrońskiego, wskazuje bez wahania i na pierwszym miejscu Kabałę. Pisze on dosłownie:




O GŁÓWNYCH ŹRÓDŁACH FILOZOFICZNYCH PRAWA STWORZENIA


1. KABAŁA.

Przede wszystkim niesłusznie byłoby twierdzić, jak to niektórzy czynili, że [Hoene-]Wroński nigdy nie mówi ani o Kabale, ani o Boehmem [mistyku, teozofie i różokrzyżowcu], ani o boehmenistach. Wspomina i jedną, i drugich; ale jedynie wpływ Kabały zdaje się pewny i głęboki.

“Wśród rozważań religijnych – pisze [Hoene-]Wroński – można było również iść za pobudkami czystej możliwości oraz za pobudkami konieczności, tzn. za racjami wystarczającymi i za racjami determinującymi dla syntezy filozoficznej. – W pierwszym wypadku, poprzestając, z jednej strony, na prostych widokach rozsądku, gromadzono znowu, przez syntezę wybierającą, spośród różnych dogmatów religijnych pogańskich, judaistycznych i chrześcijańskich, materiały filozoficzne, które się dla racji wystarczających uważało za najstosowniejsze do zadośćuczynienia tym widokom intelektualnym: tak powstała filozofia gnostyczna i jej różnorakie odnogi aż do Orfitów. Nawiązując, z drugiej strony, do dążności rozumu, budowano w ten sposób, przez syntezę kształtującą, z tradycji judaizmu, – systematy filozoficzne, które dla racji wystarczających uważano znowuż za odpowiadające tej wysokiej dążności: tak powstała z kolei filozofia kabalistyczna i jej rozmaite odmiany aż do ekstatycznych poglądów [kabalisty] Iriry. – W drugim wypadku, idąc za pobudkami konieczności dla utworzenia prawidła syntezy, poprzestano podobnież na prostych poglądach rozsądku i na dążności rozumu”.

Powolnej syntezie, dokonanej na dawnych ideach filozoficznych, zarzuca [Hoene-]Wroński, że się wytwarzała podług prawideł li tylko warunkowych; “jednakowoż – dodaje – pewna cecha wyższa, istotliwie dotycząca filozofii przez to, że stanowi najwyższe jej złudzenie, rozwinęła się w tej wielokształtnej syntezie filozoficznej, a mianowicie, z jednej strony w synkretyzmie aleksandryjskim i filozofii gnostycznej, z drugiej zaś w syntetyzmie transcendentnym i filozofii kabalistycznej, gdzie przeważał odpowiednio: w dwóch pierwszych – dawny systemat emanacji, w dwóch drugich – dawny systemat panteizmu”.

Tak oto, w braku poznania rozumowego, rozwinęło się uczucie mistyczne absolutu.

W doniosłej części swej Apodyktyki traktuje [Hoene-]Wroński o mistycyzmie. Podnoszę formułę następującą:

"a) Przejście mistyczne.
b) Przejście od synkretyzmu do transcendentyzmu = Kabała (Sepher Jezira (Akkiba), Sepher Sohar (Ben Johai), Wrota niebieskie (Irira) etc).
c) Przejście od transcendentyzmu od synkretyzmu = gnostyka (Mistycyzm w doktrynach chrześcijańskich)".

Ta prosta notatka, lepiej od niejednej, którą mógłbym tu dołączyć, wykazuje, jaką [Hoene-]Wroński przypisywał Kabale doniosłość. Przejście od synkretyzmu do transcendentalizmu – nie jestże to, poza kwestią mistycyzmu, kierunek samegoż [Hoene-]Wrońskiego?

Ileżby się jeszcze dało powiedzieć o zestawionych koncepcjach Kabały a [Hoene-]Wrońskiego, co do duszy ludzkiej! Gdyby więc trzeba koniecznie nawiązać [Hoene-]Wrońskiego bądź do gnostycyzmu, bądź do Kabały, musielibyśmy, według własnych jego rozbiorów, nawiązać go do Kabały. W ten sposób, prócz tendencji doktrynalnych, miałby [Hoene-]Wroński z innym filozofem, Leibnizem, jeszcze i to bardzo specjalne pokrewieństwo umysłowe.





Wskazuje więc Chrystian Cherfils, jako główne źródło filozoficzne “Prawa Stworzenia” Hoene-Wrońskiego, wyraźnie Kabałę. Całą “filozofię mesjaniczną” – poza kwestią mistycyzmu, który został odrzucony przez Hoene-Wrońskiego jedynie jako niedoskonałe narzędzie poznania (nie odrzucił i nie potępił Hoene-Wroński celów i dążeń oraz częściowych osiągnięć tegoż) – określa Chrystian Cherfils jako “przejście od synkretyzmu do tanscendentyzmu”, a to “przejście” według samego Hoene-Wrońskiego – stanowi właśnie Kabała, z jej księgami “świętymi”: Jecyrah i Zoharem. 

Drugi wybitny “wrońskista”, Francis Warrain, równie kategorycznie mówi o podobieństwie i zależności “Prawa Stworzenia” Hoene-Wrońskiego od Kabały. W pracy swojej wiązanie metafizyczne, sporządzone według Prawa Stworzenia Hoene-Wrońskiego”, przetłumaczonej na polski przez Józefa Jankowskiego, prezesa “Instytutu Mesjanicznego iw. Hoene-Wrońskiego” w Warszawie, i Paulina Chomicza, oraz wydanej przez ten instytut, pisze on – po przedstawieniu “Prawa Stworzenia” w schemacie w formie może dla profana, nic nie wiedzącego o Kabale, niezbyt zrozumiałej, ale dla świadomych czytelników – bardzo wyraźnej:

“Prawo Stworzenia [Hoene-Wrońskiego] jest jak Waga, na której Zohar zakłada Stworzenie. Jest to geneza, oparta na jedni dwoistości i jedności w Triadzie: ta zaś, dając zrodzenie Czwórce, powstałej z Dwójki dwustopniowej (PW i PB, pW i pB), ustanawia z nią Siódemkę; następnie odbija się ona w innej czwórce, powstałej z dwójki wypromieniowanej (WwB i BwW), która zbiega się ku jedności całkowitej za pomocą innej dwójki dwustopniowej (ZC i JW). Złączenie Siódemki elementarnej i Czwórki systematycznej sprowadza jedenaście terminów, a jako że Jedność Wieńcząca nie jest niczym innym, jak elementem podstawowym rozwitym, odnajdujemy [w "Prawie Stworzenia" Hoene-Wrońskiego] Dziesiątkę, którą Pitagorejczycy uważali, jako wyraz Wszechświata”.

W pismach gnostycznych, przeznaczonych dla określonych kół wtajemniczonych znających ogólnie Kabałę, Francis Warrain jest mniej zamaskowany, bardziej otwarty w swych sądach. W miesięczniku “Le Voile d’Isis” (“Zasłona Izydy” – symbol, występujący także i u Hoene-Wrońskiego), omawiając doktrynę mistyka z początku XVII wieku, Jakuba Boehmego, takie czyni Francis Warrain uwagi co do “Prawa Stworzenia” Hoene-Wrońskiego:

“Aby więc sobie wyrobić ideę przymiotów Absolutu, uciekniemy się do cech, które wyrażają podstawę najgłębszą, objęcie (l’enveloppement) najszersze, doskonałość zrozumiałego (intelligible) w akcie i doskonałość aktu poprzez zrozumiałe. Temu to wyrazowi wzajemnemu zrozumiałego przez akt, a aktu przez zrozumiałe odpowiadają [w Kabale] przymioty, przydawane do Sefirotów, oraz imiona Absolutu, które się z nimi [tj. z Sefirotami] łączą. Sefiroty wyrażają zrozumiałe, rzec można, zapłodnione przez akt absolutny. Imiona Absolutu wyrażają bardziej bezpośrednio sposób aktu, który będzie promieniował w odpowiednim przymiocie. Najbardziej godne jednak uwagi jest w Sefirotach wzajemne powiązanie, które winno istnieć pomiędzy nimi.

Otóż Kabała była nader powściągliwa w wyjaśnianiu tego powiązania; opisała ich [tj. Sefirotów] porządek i ich ogólny schemat, nie dając nam jednak klucza do nich. Skądinąd podsuwa nam ona myśl, że powiązanie to ma się przedstawić naszym oczom rozumowo uzasadnione przez prawo liczb i przez rozłożenie geometryczne. Przez to odsyła nas ona do studiów pitagorejskich. Z drugiej strony filozof nowoczesny, [Hoene-]Wroński, pokusi się o odkrycie porządku ontologicznego, który ma odpowiedzieć naszej idei o naturze Absolutu, pojętej przez jej przymioty. I w swym Prawie Stworzenia wszelkiej Rzeczywistości zdobędzie on schemat bardzo zbliżony do układu Sefirotów [w Kabale]“.

Hoene-Wroński nie pomieszał i nie odwrócił, jak to zrobił Jakub Boehme, porządku Sefirotów Kabały w swojej “filozofii absolutnej”. Dlatego jego prawo [tj. "Prawo Stworzenia"] prawie zgadza się z układem Sefirotów [w Kabale] i zdaje się być ich wyjaśnieniem. Nie mogę tutaj [w rozprawie o Jakubie Boehmem] podjąć wykładu jego Zwracam po prostu uwagę na trzy kolumny w tym prawie, tak jak w Sefirotach [Kabały]. Kolumna prawa jest Kolumną Wiedzy, lewa – Kolumną Bytu”.






Na marginesie więc rozważań o nauce mistyka Jakuba Boehmego wskazuje Francis Warrain swoim czytelnikom, na ogół niewątpliwie znającym Kabałę, tylko najbardziej charakterystyczne punkty z Kabały w “Prawie Stworzenia” Hoene-Wrońskiego, odsyłając po szczegóły do swojej pracy o “filozofii mesjanicznej”. Tam, znając Kabałę, czytelnicy jego będą mieli możność stwierdzić ostatecznie zgodność czy identyczność tego prawa z układem Sefirotów Kabały.

Sam zresztą Hoene-Wroński wyraźnie, choć niebezpośrednio, mówi o związkach swego “Prawa Stworzenia” z Kabałą. Przy czytaniu jego dzieł musimy być bardzo uważni, gdyż – jak to już wielu zauważyło – Hoene-Wroński stara się być świadomie niezrozumiały i skryty.

Swoje “Prawo Stworzenia” wykłada i wyprowadza Hoene-Wroński kilkakrotnie. Metodą heurystyczną – w Réforme absolue du savoir humain (tom I, strony 45 do 63), wyprowadzenie to powtarza w Nomothetique Messianique (strony 114 do 130), metodą genetyczną w Apodictique Messianique (strony 4 do 16) z dalszym ciągiem w Nomothetique Messianique (strony 9 do 24) – wykład ten nie jest dokończony – wreszcie w sposób skrócony w tejże Nomothetique Messianique (strony 75 do 79). To ostatnie dzieło, Nomothetique Messianique, należy do tych prac Hoene-Wrońskiego – w tym sądzie zgadzamy się zresztą z Samuelem Dicksteinem – w których przedstawił Hoene-Wroński może najjaśniej i najwyraźniej swoje poglądy filozoficzne. 

Po przedstawieniu “Prawa Stworzenia” w formie schematu, tak o nim mówi:

“Rozumie się również, że aczkolwiek Prawo Stworzenia aż po dziś dzień pozostawało nieznane, niemniej jednak kierowało ono tajemnie, objawiając się w sposób mniej lub więcej mglisty, wszelką twórczością rozumu ludzkiego, filozoficzną czy naukową, a nawet wszelką grą argumentów, jaka tylko może istnieć. A nawet, właśnie temu objawieniu twórczemu, mniej lub więcej mglistemu, zawdzięczają owe prace i igraszki rozumu ludzkiego swoją mniejszą lub większą realność, to znaczy, mniejszy lub większy stopień prawdy w nich tkwiącej.

Co więcej, mistyczne przeczucie tego wszechmocnego Prawa Stworzenia, rozważanego w sobie samym, rozwijało się silnie w rozumie ludzkim we wszystkich epokach jego postępu spekulatywnego. – I tak, w najgłębszej starożytności, u samych początków spekulacji filozoficznych znajdujemy jego przejawy, mocno uwydatnione: cała doktryna mistyczna liczb, którą Pitagoras przyniósł z Egiptu, która była również ustalona w starożytnej filozofii chińskiej – nie jest niczym innym, jak tylko takim przeczuciem Prawa Stworzenia. Nie będąc w możności rozpoznać samego tego prawa, zwłaszcza w jego wewnętrznej istocie, przeczuwano przynajmniej jego formę mistyczną w kolejności jego części składowych, tych, które są najbardziej uderzające, to znaczy dostrzeżono w sposób mistyczny liczbę tych części. W ten sposób, liczby 1, 3, 5 i 7 były już w tej odległej starożytności regułami mistycznymi wszelkich dociekań filozoficznych, a obecnie widzimy, że liczby te nie są właśnie niczym innym, jak liczbami właściwymi poszczególnych części elementarnych w Prawie Stworzenia. Liczba jeden jest liczbą elementu podstawowego [albo neutralnego, EN] wszelkiego systemu rzeczywistości; liczba trzy jest liczbą elementów pierwotnych; liczba pięć przedstawia sumę tych trzech elementów pierwotnych i dwóch elementów pochodnych bezpośrednich; wreszcie liczba siedem jest sumą wszystkich elementów. Jest to wprawdzie wszystko, co zdołano dostrzec z tego wielkiego Prawa Stworzenia; lecz bezsprzecznie, należy podziwiać przenikliwość, która tak, już u kolebki spekulacji filozoficznych, przewidziała to prawo powszechne.

Chcąc dopełnić ten system liczb filozoficznych, którego sens mistyczny odsłoniliśmy właśnie, należałoby przede wszystkim dodać cztery części [klasy] systematyczne do siedmiu elementów i otrzymalibyśmy liczbę jedenaście; następnie, biorąc pod uwagę, z jednej strony, że w rozwoju teorycznym albo autotetycznym Prawa Stworzenia, jedenaście części powstawania indywidualnego znajdują się po prostu odtworzone dla ustalenia, przez swe formy, stosunku indywidualnego, a z drugiej strony, że w rozwoju technicznym albo autogenetycznym tego prawa powstawanie powszechne i stosunek powszechny osiągają oba jeden tylko wynik decydujący, to znaczy, pierwsze – Prawo Najwyższe, a drugie – Problem Powszechny, mielibyśmy jeszcze dwie części, dominujące i odrębne, które, dołączone do jedenastu części poprzednich, dałyby liczbę ostateczną trzynaście. W ten sposób całość części odrębnych i dominujących w Prawie Stworzenia przedstawiałaby liczby pierwsze 3, 5, 7, 11 i 13, składające się na system kompletny liczb kosmogonicznych, o które chodzi.





Łatwo pojąć, że dwie ostatnie z tych liczb, to znaczy 11 i 13, pochodzące: pierwsza, 11, z rozważania dodatkowego czterech części systematycznych rozwinięcia teorycznego Prawa Stworzenia, a druga, 13, z rozważania dodatkowego dwóch części decydujących (Prawo Najwyższe i Problem Powszechny) w rozwoju technicznym tego prawa, musiały, kiedy nie były jeszcze znane, ujść prostej obserwacji kosmogonicznej, z której można było wywnioskować w sposób mistyczny część tego systemu liczb. Należy nawet podziwiać, jakeśmy to już wspomnieli, ten rodzaj instynktu rozumu, który od samych początków filozofii pozwalał przewidywać albo przynajmniej przeczuwać Prawo Stworzenia, przez dostrzeżenie trzech pierwszych liczb 3, 5, 7, które, jak to dziś widzimy, przedstawiają dokładne klasy ogółu elementów we wszelkim systemie rzeczywistości. Toteż, chociaż to było tylko proste przeczucie, jego intensywność rozwijała się już wtedy równolegle ze znaczeniem tego dostojnego Prawa Stworzenia. Wszędzie, w starożytności, liczba trzy, uważana jako harmonia doskonała, przyświecała rozróżnianiu bytów nadprzyrodzonych albo pierwotnych; liczba pięć, ulubiona przez Junonę, składająca się z pierwszej liczby parzystej dwa i z pierwszej liczby nieparzystej trzy, przedstawiała pochodzenie albo płodzenie małżeńskie; wreszcie liczba siedem, ów regulator mistyczny stworzenia świata, oznaczała dopełnienie elementarne albo doskonałość.

Niestety, wobec tego, że istota Prawa Stworzenia była nieznana, liczby 3, 5, 7, te klasy elementów we wszelkim systemie rzeczywistości, nie mogły same przez się mieć żadnego znaczenia; rozważane przeto w zjawiskach kosmogonicznych, liczby te musiały się domagać interpretacji wyższej i nadprzyrodzonej, to znaczy, jak to już powiedzieliśmy musiały w ten sposób otrzymać ZNACZENIE MISTYCZNE. Toteż, w miarę dalszego rozwoju wiedzy ludzkiej, kiedy pewność i odpowiadająca jej realność świata coraz bardziej się ustalała, to mistyczne znaczenie liczb kosmogonicznych 3, 5, 7 traciło coraz bardziej swoją wartość intelektualną, do tego stopnia, że za naszych czasów, zwłaszcza w poszukiwaniach, naukowych, trzeba by się czerwienić, że tak powiem, przypisując im najmniejszą choćby wagę. Jedynie wśród sekt oddanych stronie nadprzyrodzonej faktów stworzenia i wśród stowarzyszeń, które uważają się za depozytariuszy doktryn mistycznych starożytności, te liczby kosmogoniczne zachowały aż do naszych czasów swe dawne znaczenie.

Trzeba wszakże zauważyć, że od ostatniej rewolucji filozoficznej, dokonanej przez krytycyzm Kanta, filozofowie pierwszego rzędu, należący do nowych szkół niemieckich, zaczęli znowu przywiązywać dość duże znaczenie intelektualne do liczby kosmogonicznej trzy, zwłaszcza od chwili, kiedy tendencja do absolutu ustaliła się otwarcie wśród tych filozofów. Aczkolwiek jednak to nowe rozważanie było poniekąd usprawiedliwione przez troistość, zawartą w tendencji ku absolutowi, było ono u filozofów, których właśnie wspomnieliśmy, pomimo to tylko prostym przeczuciem, mniej lub więcej mistycznym.

Nareszcie zasłona tego mistycyzmu kosmogonicznego jest rozdarta: rzeczywistość sama, a nade wszystko rzeczywistość absolutna Prawa Stworzenia, którą przeczuwano w ten sposób, jest ostatecznie odkryta, nie tylko w swoim zarysie trzech lub siedmiu elementów, ale w całej rozciągłości systematycznej swego własnego założenia. Ta oto rzeczywistość bezwarunkowa ma odtąd regulować pozytywnie wszystkie dociekania filozoficzne i naukowe”.


Określenie zatem i sformułowanie “Prawa Stworzenia” nie jest oryginalnym i całkowicie własnym tworem Hoene-Wrońskiego. Prawo to było już “przeczuwane” w mistycyzmie, a więc i w Kabale. Wyrażało się ono w formie pierwotnej kosmogonicznym szeregiem liczb pierwszych 3, 5, 7. Cała doktryna mistyczna liczb Pitagorasa nie jest niczym innym – według Hoene-Wrońskiego – jak tylko “mistycznym przeczuciem” jego “Prawa Stworzenia”, formą pierwotną tego prawa. A wiemy już, że przecież:

“Filozofia kabalistyczna próbuje uzgodnić religijną treść swoiście zinterpretowanego Starego Testamentu z nauką o emanacjach, wiarą w wędrówkę dusz i z pitagorejską mistyką liczb”.
Wydaje nam się z tego, że dosyć wyraźnie wskazuje tu sam Hoene-Wroński pośrednią łączność “Prawa Stworzenia”, szczytowego i kluczowego osiągnięcia swojej filozofii, “filozofii mesjanicznej” czy “absolutnej”, z Kabałą.



Yggdrasil, The Nine Worlds

 ____________________________________________


Koniec Części II

(Część I - TUTAJ)
(tekst pochodzi z serwisu bibuła.com - napisał go niejaki Adam Bronowski, nie znam kolesia, niemniej poza warstwą informacyjną, jego prywatne uwagi nt. Żydów, można wrzucić do kosza na śmieci, co też uczyniłam skrupulatnie; zaznaczam jednak, że także twórcy tego serwisu zapożyczyli ów tekst z przed wojennego czasopisma religijnego, w którym niestety szkalowano Żydów, dlatego mam gdzieś, że nie życzyli sobie dokonywania zmian w tekście - mogą mnie cmoknąć! U mnie wygląda on na tyle schludnie, iż mogę go opublikować).
 Polecam też mój prywatny zbiór filmów o Kabale na you tube (w wersji ang):
TUTAJ


Popularne posty z tego bloga

"Wędrówka Dusz" - dr Michael Newton. "Śmierć nie jest ciemnością, lecz światłem". Część I

"Ulecz się sam" - Andrzej Żak. Część II - Wolność jest jak zdrowie: uzyskuje wartość i stajemy się jej świadomi tylko wtedy, gdy ją tracimy...

Mitologia Indyjska: Mit o powstaniu świata, Bogini Matce i wojnie bogów!