Mitologia Indyjska: Mit o powstaniu świata, Bogini Matce i wojnie bogów!




Naszło mnie dzisiaj na Mitologię Indyjską. Nie jestem wprawdzie znawcą, ale od czego mam tę stronę, jak nie po to, aby zarzucić tutaj znalezione przez siebie ciekawe linki i teksty, głównie dla zapamiętania i możliwości ich przeczytania w dowolnej chwili i miejscu. To zlepek dwóch plików tekstowych, jakie udostępniono mi dzięki znanemu w Polsce serwisowi: Chomik.pl. Jak zawsze nie wiem dokładnie kto stworzył to opracowanie, znam tylko ksywkę: Morgana. Są to bardzo interesujące, z punktu widzenia badań nad religiami świata, informacje. Wklejam to tutaj z myślą o każdym, kto podobnie jak Ja uważa, przeczuwa, śni na jawie i we śnie, że z tym światem jest coś cholernie nie tak. Zlepek pradawnych religii przeczy nagonce na rodzaj żeński, który trwa od 2 tysięcy lat, tak jakby hierarchowie różnych religii monoteistycznych za cel postawili sobie wyparcie ze świadomości ludzkiej faktu, że dawniej wierzyliśmy w Boginię a nie krwiożerczego bożka o samczych zapędach. Mimo iż nie stoję jednoznacznie po żadnej ze stron, uważam, że skoro bóstwo, do którego modli się zdecydowana większość ludzkości, jest odbiciem nas samych a nas stworzył na rzekomo swoje podobieństwo, logicznym zdaje się założenie, że ma w sobie zarówno kobietę jak i mężczyznę, a skoro On uznał to za szczyt swoich możliwości twórczych, to dlaczego przez ost. 2 tysiące lat kobieta została zdegradowana do roli podnóżka i żywego inkubatora? Tak jakby do niczego więcej nie była powołana. A jest, moi drodzy... Któregoś dnia wszyscy się o tym przekonacie.  Miłego czytania życzę :)




Powstanie świata


... Na początku nie było nic, jedynie Gyinungagap (co znaczy próżnia bądź otchłań). Później zaś był Nilfheim, świat gdzie rządzi mróz. Na południu był Muspelheim, miejsce, gdzie Surt z płonącym ostrzem sprawuje swe rządy. Przyjdzie on na końcu wieków aby wojować z bogami...

Pośrodku Niheimu jest źródło, zwane Hwergelmer. Z niego to wyplywa wiele rzek, jedna z nich Elivlgor oddaliła się na tyle daleko, że zamarzła, wypełniając od północnej strony Gyinungagap. Gdy zawiał ciepły południowy wiatr lód zaczął topnieć. Z tych kropli powstały dwa wielkie byty Ymer i krowa Audumbla. Z jej wymienia popłyneły na pokarm dla Ymera- cztery mleczne rzeki; krowa Audumbla żywiła się liżąc lód i kamienie okryte solą. Ymer (był ojcem olbrzymów, którzy powstali z jego nóg) śpiac spocił się, a z pod jego pachy wyszedł Bure, którego syn Bore poślubił córkę olbrzyma Baldorna.

Mieli onie trzech synów: Odina, Vile i Ve- protoplaści dynstii Asów. Synowie Bore zabili Ymera. Zwłoki Ymera wyciągneli na środek Gyinungagap. Z ciała Ymera zrobili Ziemię, z krwi Wodę, z wlosów Trawę, z kosci Ymera uczynili Góry, z czaszki zaś Niebo, które oparli na olbrzymim drzewie Yggdrasil, zwanym drzewem światów. Z brwi Ymera zbudowali w środku Ziemi Gród średni, czyli Midgrad, który mial chronic przed Olbrzymami. Potem rzucili mózg Ymera wysoko w powietrze i tak powstały chmury. Zaczerpneli nastepnie synowie Bore ogień z Muspelheimu i utworzyli Słońce, Gwiazdy i Ksieżyc.



Olbrzym Niorfe miał córke Notte, czyli Noc. Z Nocy zrodził sie Dagur, czyli Dzień. Noc i Dzień otrzymały wozy do objeżdzania Ziemi. Najpierw jedzie Noc; koń Nocy zwie się Zmarzła Grzywa, z jego wędzideł kapie rosa poranna i wieczorna. Na północnych granicach Nieba zamieszkał olbrzym Hräswelgur, czyli ścierwojad. Ma on skrzyła orła. Gdy uleci i pocznie nimi machać, powstaje wiatr. Krażąc po morzu synowie Bore znalezli dwie kłody drzewa. Wzieli je do rąk i uczynili z nich ludzi. Jeden z synów Bore dal im dusze i życie, drugi - mądrość i chęć działania, trzeci - mowę, słuch i wzrok. Oddzielili ich, nazwali jednego mężczyzną Askur, co znaczy Jesion, drugiego człowieka niewiastę - Embla, co znaczy Olsza. Od nich to począł sie cały ród ludzki, który zamieszkal w Midgradzie. Teraz synowie Bore zbudowali na środku świata Asgard, w którym to zamieszkali bogowie i ich potomstwo. Odin pojął za żonę boginię Frigg. Z ich potomstwa wywodzą się inni bogowie z rodu Asów.

Był też Wanaheim siedziba bogów zwanych Wanami. Byli to bogowie mający we władaniu siły powietrza i przyrody. Po wyniszczajacej wojnie z Asami Wanowie postanowili zawrzeć pokój. W tym celu stworzyli Njorda i oddali go Asom. Zostal on przyjęty w ich poczet i odtąd władał wiatrem, burzą i ogniem. Njord pojął za żonę Skadi, z którą dochował się dwójki prześlicznych blizniaków - Freyi i Freya.Co dzień zasiadają bogowie pod Yggdrasil, aby sprawowac sądy. W Asgardzie jest wiele pieknych miejsc. Ale na końcu znajduje się jednak najpiękniejsze, światlejsze od Słońca. Nazywa sie ono Gimle. Ziemia i Niebo przeminą ale Gimle trwać będzie wiecznie. Dobrzy i Sprawiedliwi ludzie na wieki w nim zamieszkają...



Twarze Mahadewi
Wizja


Wielka Matka...W niej splatają się zło i dobro, a moc kreacji walczy z siłą rozkładu. Ona jest dawczynią wszelkiego życia, ona jest impetem śmierci. Współczująca i miłosierna- okrutna i łaknąca krwi. Ta, która jest "panią trzech czasów o trzech kształtach zależnych od koloru". To jasna Saraswati, Lakszmi o czerwonej skórze i czarna Kali. Kali zagłada. Kali destrukcja. Najmroczniejszy aspekt Wielkiej Macierzy. Wszechpotężna śmierć, lecz i Jasna Piękność Świata. Kali napawająca przerażeniem, siejąca strach... a zarazem niszczycielka demonów, uwalniająca od złych mocy bogów i ludzi. Trójoka. Wieloramienna. Kali- kobieta oszałamiającej urody. Jej ciało, nagie (bowiem spowiją ją Przestrzeń), zabarwione mrokiem, bądź spowite szkarłatem krwi. Krew plami jej włosy, rdzawo barwi usta.. Szyję Bogini zdobi girlanda czaszek. Czaszka służy jej za czarę, z której spija ciepłą jeszcze krew. Strzeż się jej furii, bo w gniewie opływa ogniem! Strzeż się, bo towarzyszy jej wycie szakalic. Strzeż się, bo postępuje za nią orszak demonów, żywiących się ludzkim mięsem i krwią. Strzeż się, bo zatraca się w dzikim i niszczycielskim tańcu. Przemierza świat to roniąc łzy to śmiejąc się przeraźliwie. Znajdziesz ją tam, gdzie śmierć i entropia ... znajdziesz tam, gdzie na stosach płoną umarli.  Bogini niejedno pokazuje odbicie swego potężnego oblicza. Wiele jest jej wcieleń. Oto aspekty wiedzy i cyklicznego czasu. Oto Dziesięć Wielkich Mądrości:




Kali - nieprzemijająca noc rozkładu, noc, gdy zanika już postrzeganie lecz i najwyższa świadomość zarazem. Czarna, bo czerń zaciera i rozmywa kształty i barwy. Czteroramienna- a ramiona określają strony świata i wyznaczają cykl czasu. Jest ponad strachem, władczyni nierozdzielnych życia i śmierci. Ta, która ofiarowuje świat zniszczeniu. Drwiąca z tych, co łudzą się, że umkną przed jej gniewem.

Tara - Gwiazda. Siła głodu sięgająca początków tworzenia. W noc zniszczenia rozbłyska światło Gwiazdy- ta może zaspokoić głód, stać się zarzewiem myśli. Zarodek budzi przerażenie póki łaknie, nasycony łagodnieje. Tara pożera wszystko. Tara wszystko wyzwala. Jej postać spowijają skłębione węże. Dzierży ściętą głowę - z niej do kielicha sączy się krew. Spijając ją bogini chłonie sok świata.

Szodaszi - Szesnastoletnia Dziewczyna, piękna i lśniąca jak tarcza pełnego księżyca. Oto czas doskonałości, który niczym ta tarcza po szesnastu dniach zacznie się starzeć.

Bhuwaneszwari - Władczyni Świata, oto moc osiągnięcia i panowania siłą dojrzałej wiedzy.

Czhinnamasta - Bogini Ze Ściętą Głową. Ona manifestuje moc ofiary. Przyjmuje pozycję strzelca, jej lewa stopa wysunięta jest ku przodowi. Ścięta głowa wzniesiona wysoko tryska krwawym strumieniem. Bogini gasi swoje nieustające pragnienie. Oto przewodniczka ofiarnych ceremonii. Dzięki zaś ofierze- niszczeniu i odradzaniu w ogniu- świat trwa w stabilności.


Bhajrawi - Przerażająca. Zdobi ją girlanda głów i jedwabna zasłona. Rozciąga usta w delikatnym uśmiechu. Oczy jej jaśnieją. Jaśnieje bogini. To moc śmierci. Śmierci- kontynuacji życia, która przybywa, gdy ścięta głowa toczy się z dala od ciała.



Dhumawati - ubóstwo. Zwą ją wdową, która zabiła świat. Twarz jej odbija się w licach trędowatych nędzarzy, żebraków, chromych. Jej siedlisko to jątrzące się rany, bezkresne pustkowia, ruina. Ona czai się tam, gdzie głód i pragnienie, rozpaczliwy krzyk, gdzie dziecięcy płacz i wdowieństwo, gdzie ból, cierpienie i choroba. Objawia się, jako wysoka kobieta o wejrzeniu, w którym czai się okrucieństwo. Cerę ma niezdrową, włosy splątane w nieładzie. Suknia jej brudna niczym łachmany. W drżących dłoniach niesie sito. Pora deszczowa, gdy słońce skrywa się na długie cztery miesiące, to czas jej władzy.

Bagala - Oszustka. Oto siła okrucieństwa pogrzebana w najgłębszych zakamarkach jaźni każdej istoty. Zwodnicza jak żuraw, którego postać potrafi przybrać. Władczyni czarnej magii, mordów, trucizn. To przeczucie rychłej śmierci bliskich. Skryte pragnienie niszczenia. Prawą ręką trzyma język wroga, lewą zadaje tortury.


Matangi - Słonica, jest mocą panowania. Jako władczyni dostojna, zasiada na tronie z klejnotów, adorowana przez bogów. W jej girlandzie jaśnieje sierp księżyca. Połyskująca niczym kwiat niebieskiego lotosu, jest jak pożar lasu, co trawi siedziby demonów. Pokonuje demony jak słoń, zwierzę królów i ustanawia pokój, dobrobyt.


Kamala - Lotosowa. Oto lotos, piedestał bogów. Dusza, która wypływa z mroków niewiedzy ku światłu świadomości, by swobodnie się unosić na powierzchni wód. Kamala złotoskóra, siła bogactwa, splendoru, wcielenie najbardziej upragnionego.


Oto Dziesięć Wielkich Mądrości. Dziesięć Twarzy Dewi. 





Historia


Kult Bogini-Matki  sięga w Indiach III-II tysiąclecia p.n.e. Powszechny (obok oczywiście kultu ojca-byka) był głównie pośród niearyjskich ludów zasiedlających miasta doliny Indusu, budząc znikome zainteresowanie warstw wpływowych i wykształconych. Dosyć późno, bo dopiero w wiekach średnich, w okresie panowania Guptów, zaczął odgrywać istotną rolę. Włączony został w system hinduistycznych wierzeń, a żeńskie bóstwa stały się więcej niż tylko mgliście postrzeganymi małżonkami - towarzyszkami bogów. Bogini była siakti- mocą, specjalną energią, siłą potencji swego boskiego partnera. Boga uznawano za "czynnik nieaktywny i transcendentalny", podczas gdy dewi była elementem "aktywnym i immanentnym".

Bogini - Matka funkcjonowała najpowszechniej jako małżonka Siwy. Z biegiem czasu utożsamiana z kolejnymi bóstwami, w swoim aspekcie dobroczynnym nosiła m.in. imiona Parwati ("Córa Gór"), Mahadewi ("Wielka Bogini"), Sati ("Cnotliwa"), Gauri ( "Biała"), Annapurna ("Dawczyni Obfitego Pokarmu"), Uma ("Jasna"). W aspekcie mrocznym nazywano ją Durga ("Niedostępna"), Kali ("Czarna"), Czandi ("Sroga").

Bogini to matka, praźródło tworzenia. Ona daje życie, ale jest też śmiercią i niszczącym czasem. Jako źródło płodności, pobudza płodność świata. Sama stanowi naturę. Wiąże się ją często z ogniem i słońcem, jako czynnikami wpływającymi na obfitość plonów, oraz wzrost i rozwój wszelkich stworzeń. W jej kulcie powszechne są elementy erotyzmu, mającego na celu wzbudzić płodność natury.

W tym tekście koncentruję się głównie na najbardziej fascynującym obliczu bogini, tym zacienionym, przerażającym aspekcie, jakim jest Kali. Śmierć i rytuał tworzenia... To, co przeraża i to, co powołuje do życia. Dziwacznym wydawać się może takie zestawienie kontrastów, oddawanie boskiej czci postaci o rysie wręcz demonicznym. Jednak hiduistyczny świat, to świat boskich metamorfoz, wielości twarzy, które ostatecznie sprowadzają się do pierwotnej pra-jedni, z której wzięły początek. Świat jest sceną powtarzających się odwiecznym rytmem starć bogów i demonów (asurów) - zła i dobra, przy czym podkreślić należy, ze nie są to pojęcia wartościujące. Każda ze stron bowiem jest przekonana, że to ona walczy po tej właściwej części barykady. Miano "asura" zresztą, które przyjęło się wyjaśniać jako demon, dosłownie znaczy tyle, co anty-bóg.




Wszelakie hinduskie rytuały i obrzędy gloryfikują ideę mocy i siłę religijno-magiczną, jak twierdzi J. Abbot. Moc ta jest wszechobecna w naturze, rytmie rocznym, mężczyznach i kobietach, wszelkich więc aspektach życia. Poszczególnym bóstwom oddaje się cześć o tyle, o ile zwykło się z nimi wiązać określoną moc. Kali, praźródło mocy, stanowi więc obiekt kultu bardzo szczególny. Niektóre postacie kosmicznej energii - te destrukcyjne i niszczycielskie- opanować można za sprawą krwawych ofiar. Zrozumiałe więc dlaczego takich hołdów domagała się Kali. Ku jej czci zabijano bawoły, kozły, świnie. Ich krew ściekać miała pod ołtarz fosą, którą wypełniał piasek. Wsiąkając w grunt stawała się gwarantem obfitości przyszłych plonów. Ponoć w owianych mrokiem dawnych czasach i ludzie mieli zaspakajać głód czarnej bogini. Wieki średnie stanowiły rozkwit popularności tajemniczej sekty jej wyznawców, jednak większość dostępnych źródeł lakonicznie i ogólnikowo wzmiankuje o formach tego kultu. Jedna z najwspanialszych świątyni Kali znajduje się w Kalighacie. Przed wejściem umiejscowiona jest olbrzymia rzeźba, ukazująca lubująca się we krwi dewi w naszyjniku z czaszek, zatrzymaną w figurze napawającego zgrozą tańca. Doroczne święto bogini odbywa się zwyczajowo podczas festiwalu o nazwie Durgapudża. Rytuał wymaga złożenia ofiary przed jej wizerunkiem. Ponoć po dzień dzisiejszy zgodnie z tradycja ucina się koźlęciu głowę mieczem i wypowiada słowa sakramentalnej formuły, której początek brzmi "Na początku była Kali, Moc Życiowa". Świętym tekstem wyznawców Matki jest "Dewimahatmja" (Gloryfikacja Wielkiej Bogini), poemat stanowiący część Markandejapurany). To naczelne źródło, z którego czerpać można wiedzę dotyczącą dewi, jak również zbiór hymnów jej poświęconych i recytowanych przez jej czcicieli.

"Ci, którzy słuchali tych hymnów,
rozpoznają mnie, gdziekolwiek spojrzą.
Znają zwycięstwa, jakie odniosłam,
które spisuje ta księga.
Głoście moje zwycięstwo w nocy, 
gdy budzicie się ze snu
Gdy w przerażającym śnie ujrzeliście,
źle wróżące gwiazdy.
Gdy dzieci budzą się przerażone, krzykiem stada ptaków,
Recytujcie ten wiersz,  a ich myśli wkrótce się uspokoją".




Mit


Zastępy asurów, którym przewodził potężny Mahisza - demon pod postacią byka- wystąpiły przeciw bogom. Rozgorzała stuletnia bitwa, zaciekła i okrutna, w której szala zwycięstwa przechyliła się ostatecznie na stronę przeciwników Władców Wszechświata. Mahisza zdetronizował stojącego na czele wrogich sobie sił Indrę. Pokonani i wygnani z niebios bogowie, zmuszeni zostali, niczym śmiertelnicy, wędrować po ziemskim padole. Nie mogli znieść takiego afrontu, tak wielkiej porażki. Ich oblicza rozgorzały gniewem, którego ogień zlał się w obłok boskiej energii. Z wcielenia tych wielkich sił powstała nowa istota, kobieta. Sziwa dał jej twarz, energia Jamy stała się jej włosami, moc Wisznu ukształtowała ręce, zaś Czandry Księżyca- piersi; talię dała potęga Indry, a nogi- Waruny. Bogini ziemi, Prithiwi, ukształtowała jej biodra, pięty- Surja, zęby- Brahma, nos- Kubera. W uszach zagościł Waju - wiatr, w oczach rozbłysnął Agni - Ogień. 

Tak stworzoną-w-doskonałości bogowie obdarowali, aby przynosiła im zwycięstwo. Od Sziwy otrzymała trójząb, Wisznu- dysk bojowy, Agniego- kopię, Waju- łuk i kołczan wypełniony strzałami, Indry- wadżrę (maczugę-grom), Jamy- kopię Buławy Przeznaczenia, Waruny- pętlę. Ambupati, "Pan Wód" ofiarował jej pętlę, Kubera- czarę z winem, a Słońce - Surja wplótł w jej skórę własne promienie, aby połyskiwała niczym złoto. Himawati zaś, władca gór, darował bogini lwa, jako wierzchowca.

Władcy Wszechświata zakrzyknęli: zwyciężaj, a dewi, wydawszy przerażające wojenne zawołanie, na lwie-wierzchowcu ruszyła do boju. Rozpętała się bitwa, której areną stała się cała ziemia, wkrótce usłana stosami martwych, okaleczonych ciał i roztrzaskanych rydwanów. Pomiędzy armiami popłynęła rzeka krwi, o głębokości tak wielkiej, że tylko słonie mogły ją przekraczać, nie zniknąwszy pod powierzchnią rdzawych odmętów.


Widząc rozmiary swej klęski, sam Mahisza stanął naprzeciw bogini, a pod tętentem jego racic drżała w posadach ziemia. Bogini zarzuciła nań pętle Waruny, lecz demon zmienił swoją bawola postać, przeistaczając się w lwa. Mieczem Kaliego - Czasu pozbawiła go głowy. Wówczas Mahisza przyjął kształty człowieka dzierżącego tarczę i buławę. Gdy bogini przeszyła go gradem strzał, przed jej obliczem zjawił się słoń, o oczach płonących wściekłością. Wojowniczka pozbawiła demona olbrzymiej trąby, po czym ponownie przyjął on swą najpierwszą postać- bawoła. Kali uniosła do ust czarę z winem i roześmiawszy się zawołała do Mahiszy: "Dopóki pije wino rycz, szaleńcze. Wkrótce cię zabiję, wtedy z radości zawyją bogowie." Potem ogromnym skokiem wzleciała w niebo, skąd runęła na demona, przygważdżając go do ziemi. Przeszyła jego cielsko kopią, a gdy w nowej postaci usiłował wysunąć się z własnej paszczy, by umknąć śmierci, bezlitośnie ucięła mu głowę mieczem.





Pośród mieszkańców nieba zapanowała radość. Oddali bogini należny hołd, a nimfy - aparasy uczciły jej zwycięstwo tańcem. Dewi udała się w góry, gdzie rezydowała jako Parawati. Boska radość nie mogła jednak trwać wiecznie i z pustki, czy też braku zła, nadeszli kolejni asurowie, Sumbha i Nisumbha, ukazując światu swoją straszliwą potęgę. Władcy Wszechświata połączyli swe głosy w hymnach sławiących boginię: "O Kali, o Umo, o Parawati, ulituj się i pomóż nam. O Gauri, piękna małżonko Sziwy! O Durgo, Niepokonana, swą potęga pokonasz naszych wrogów! O Ambiko, Wielka Matko, broń nas swoim mieczem! Czaudiko, Gniewna, chroń nas przed kopią, przed złymi wrogami! O Dewi, Bogini, uratuj bogów i Wszechświat!".

Kali znów stanęła do walki z siłami zła. Sumbha, okazał się najpotężniejszym z jej dotychczasowych przeciwników. Liczną też była armia demonów, którą dowodził nie włączając się bezpośrednio do bitew. Wszyscy bogowie stanęli do walki. Brahma- w zaprzężonym w łabędzie rydwanie. Sziwa, w prawym ręku dzierżący trójząb, opleciony wijącymi się wężami, dosiadł byka, zaś jego syn wierzchem jechał na pawiu. Winszu, za którym podążały dzik i Człowiek-Lew- jego wcielenia, leciał na ptaku- Garudzie.

Rozgromili wojska Sumbhy, lecz ten wykpił propozycje pokoju. Posłał kolejne zastępy demonów, którym przewodził Raktawira (imię to można przełożyć jako "Kropla Krwi"). Wojowników pod rozkazami Raktawiry bogowie zwyciężyli z łatwością, lecz samego dowódcy zniszczyć nie byli w stanie. Zadali mu liczne rany, które broczyły krwią. Nie przynosiły jednak śmierci. Przeciwnie wręcz, z każdej padającej kropli powstawał kolejny wojownik gotów do boju. Armia asurów poczęła się więc pomnażać miast pomniejszać. Wówczas naprzeciw Raktawidży stanęła Kali. Raziła go mieczem, spiła jego krew i pożarła wojowników z niej zrodzonych, po czym na lwie-wierzchowcu wdarła się do siedziby zajmowanej przez demonicznych braci Sumbhę i Nisumbhę, kładąc kres ich panowaniu.

Pośród bogów, którzy odzyskali piecze nad światem, zapanowała radość. Widzieli jednak, że kiedyś demony powrócą w odwiecznym rytmie śmierci i narodzin i znów przyjdzie czas, aby się z nimi zmagać...

Bibliografia:

Bascham A., "Indie. Od początku dziejów do podboju muzułmańskiego", Warszawa 2000, PIW;
Erman W., Tiomkin E., "Mity starożytnych Indii", Bydgoszcz 1987, Pomorze
Jakimowicz M., A., "Mitologia indyjska", Warszawa 1982, Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe;
Kluba E., "Z dawnych wierzeń indyjskich", Warszawa 1965, KIW;
Knappert J., "Mitologia Indii", Poznań 1996, Rebis;
Słuszkiewicz E., "Legendy i pradzieje Indii", Warszawa 1980, Iskry;
Tokarczyk A. "Hinduizm", Warszawa 1986, KAW.

Popularne posty z tego bloga

"Wędrówka Dusz" - dr Michael Newton. "Śmierć nie jest ciemnością, lecz światłem". Część I

"Ulecz się sam" - Andrzej Żak. Część II - Wolność jest jak zdrowie: uzyskuje wartość i stajemy się jej świadomi tylko wtedy, gdy ją tracimy...